O smoczku i odsmoczkowaniu

O smoczku można by mówić i pisać na okrągło. 🙂 To temat, który zawsze będzie interesował rodziców, dlatego wraz z logopedą Agatą Szupke postanowiłyśmy stworzyć ten wpis – tak zwaną pigułkę. Sięgnij po nią, jeśli nadal nie wszystko wiesz o smoczku lub nie masz już pomysłu jak pozbyć się smoczka z Waszego życia.

 

Dominika: Agata, zacznijmy od tego czy ten smoczek jest naprawdę taki zły jakim go malują? Czy jeśli jednak używamy go z głową to jest to ok?

Agata: Aby używać smoczka świadomie, trzeba znać umiar i mieć 'otwartą głowę’. Trzeba wiedzieć, kiedy go odstawić. To naprawdę ważne. Jeśli zdajemy sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie długotrwałe ssanie smoczka, a także mamy świadomość, że jest on tylko na chwilę, to okej. Jednak pamiętajmy, że smoczek ma zdecydowanie więcej wad niż zalet, ALE te zalety jednak są! Np. w sytuacjach, w których smoczek wprowadza się celowo. Podanie go dzieciom urodzonym przedwcześnie lub z dodatkowymi obciążeniami (np. problemami z oddychaniem) pozytywnie wpływa na zwiększenie ich komfortu i poprawę samoregulacji. Dlatego na oddziałach neonatologicznych, razem z lekarzami, pracują też logopedzi i terapeuci karmienia. Smoczek znacząco wpływa na pracę mięśni w obrębie jamy ustnej, dzięki czemu wcześniaki karmione sondą donosową, szybciej mogą przejść na karmienie piersią lub butelką.

 

Dominika: Wymienisz jeszcze jakieś zalety smoczka?

Agata: Pewnie! Zadaniem smoczka jest przede wszystkim zaspokojenie silnej potrzeby ssania dziecka. Niemal wszystkie dzieci mają potrzebę ssania nieodżywczego, to znaczy takiego, które nie jest związane z zaspokajaniem głodu. Niektórzy neurologopedzi uważają, że niedostateczne zaspokojenie tego instynktu, powoduje wzmożone napięcie mięśni wokół stawów skroniowo-żuchwowych. Wyczytałam również, że może zmniejszać ryzyko śmierci łóżeczkowej. Trudno jest mi odnieść się do tych informacji. Tych pozytywnych aspektów smoczka kilka by się znalazło, ale ograniczmy się do tego, co napisałam. Dopowiem na pewno, że .smoczek pełni funkcję terapeutyczną i niejako zastępuje dziecku mamę, daje poczucie bezpieczeństwa, zaspokaja tę wyżej wspomnianą potrzebę ssania. Pozwala regulować emocje, odwrażliwia buzię.

 

Dominika: Mamy czasami pytają co jest lepsze: kciuk czy smoczek?

Agata: Kciuk to najgorsza z opcji. Kciuk jest twardy – ssanie go zwiększa ryzyko deformacji podniebienia, dziąseł, no i zębów, jeśli są już wyrżnięte. Kciuk jest zawsze przy dziecku. Kciuka nie wysterylizujesz, a smoczek owszem. No i najważniejsze – “odkciukowanie” to zdecydowanie trudniejsza sprawa niż odsmoczkowanie. Także zdecydowanie lepiej, aby dziecko ssało smoczek niż kciuk.

 

Dominika: Jeśli już kupujemy smoczek to jaki kształt/rodzaj smoczka wybrać? Który z nich jest najbezpieczniejszy?

Agata: Wybierając smoczek, musimy kierować się dosłownie wszystkim. Najlepiej, aby miał jak najmniej zakamarków i trudno dostępnych do mycia miejsc. Zdecydowanie lepiej, aby końcówka była silikonowa. Te bardzo popularne ostatnio – kauczukowe – są za miękkie. I to nie jest zaleta. Zbyt miękki smoczek nie pozwala na prawidłową pracę mięśni znajdujących się w obrębie ust, oraz uniemożliwia prawidłowe układanie ust do efektywnego ssania i pobierania pokarmu. Silikonowe smoczki są twardsze, ale też trwalsze, bardziej odporne na rozciąganie i rozmaczanie pod wpływem śliny.

Dobrze, aby smoczek był oznaczony jako dynamiczny, bo to znaczy, że podczas ssania, zachowuje się jak brodawka piersiowa – rozciąga się i kurczy. Należy też zwrócić uwagę na wielkość smoczka. Wcale nie oznaczenie wieku, a wielkość samego gadżetu jest kluczowa. Smoczek nie powinien być ani za duży (niestety te kauczukowe często właśnie takie są), ponieważ dziecko może się nim zwyczajnie zadławić, ani za mały, bo będzie wypadał, a przy tym nie spełniał swojej funkcji. Kształt to również ważna sprawa. Prawdopodobnie każdy logopeda, ortodonta i terapeuta karmienia powie, że najlepszy jest smoczek anatomiczny, to znaczy taki, którego końcówka przypomina brodawkę sutkową w trakcie ssania. Weźmy jednak pod uwagę, że piersi, brodawki, sutki – są różne. Jedne wąskie, drugie szerokie. Jedne wklęsłe, drugie wypukłe. Jedne krótkie, drugie długie. Mogłabym tak do jutra. Wszystkie z nich zachowują się niemal tak samo podczas ssania – dostosowują się do buzi dziecka. Podobnie jest ze smoczkami – one też są różne. Ważne jest, aby końcówka takiego smoczka była ścięta, szeroka u podstawy a główka okrągła z góry. Podczas ssania piersi, język spłaszcza brodawkę od dołu, co przypomina efekt “ściętej” końcówki smoczka. Od strony podniebienia – od góry – część brodawki pozostaje niezmieniona, stąd propozycja zaokrąglonej końcówki.

 

Dominika: Realny wpływ smoczka na rozwój mowy – czy naprawdę smoczek robi tyle szkody?

Agata: Prawdą jest, że dziecko, które większość czasu ma w buzi smoczek, niechętnie komunikuje się z otoczeniem, bo nie ma jak.

Zbyt długie ssanie smoczka, może utrwalić u dziecka infantylny sposób połykania. Infantylny, tzn. przód – tył. Język unieruchomiony przez smoczek, nie ma możliwości podnieść się ku podniebieniu. Nie ma szans na pełną sprawność, która umożliwi mu przenoszenie pokarmu w celu rozdrobnienia go, przeżucia i połknięcia. Niemowlęcy sposób połykania bardzo często przyczynia się też do powstawania seplenienia międzyzębowego, tj. międzyzębowej realizacji głosek s, z, c, dz, sz, ż, cz, dż.

Prawidłowa wymowa nie jest możliwa bez odpowiednio pracujących artykulatorów (języka, warg, żuchwy, podniebienia miękkiego i twardego). Niestety, zbyt często i zbyt długo ssany smoczek, niekorzystnie wpływa na napięcie i sprawność mięśni twarzy. Zmniejszone napięcie mięśni ust i obniżona sprawność języka powoduje, że dziecko nie jest w stanie wymawiać niektórych głosek właściwie. Niskie napięcie mięśni ust objawia się bardzo często tym, że dziecko permanentnie trzyma otwartą buzię, a więc uczy się też wdychać powietrze ustami, zamiast nosem. Nawykowe oddychanie torem ustnym powoduje częste infekcje górnych dróg oddechowych, bo powietrze, które dostaje się do płuc przez usta, nie jest ani nawilżone, ani oczyszczone, ani ogrzane.

Długotrwałe ssanie smoczka może też przyczyniać się do powstawania wad zgryzu. Należą do nich np. zgryz otwarty. Prawidłowy zgryz jest wtedy, gdy zęby górne stykają się z zębami dolnymi podczas ich zwarcia i delikatnie na nie zachodzą. Można powiedzieć, że dolne zęby są podporą dla górnych. W zgryzie otwartym, pomiędzy zębami powstaje szpara. Często zmianie ulegają też rysy twarzy.

 

Dominika: Kiedy wg logopedów najpóźniej odsmoczkować dziecko, aby nie zrobić mu krzywdy w dalszym rozwoju?

Agata: Trudno powiedzieć, kiedy najlepiej odsmoczkować dziecko. Logopedzi nie są zgodni w tym temacie. Wg mnie najrozsądniej jest ograniczyć smoczek po szóstym miesiącu życia, gdy rozpoczynamy rozszerzać dietę dziecka. Warto zastępować go wtedy gryzakami o różnej fakturze i kształcie, a smoczek zostawiać na wyjątkowe sytuacje, np. na noc, wizyty u lekarza, itd.. Dobrze, aby dziecko roczne nie używało już smoczka, ze względu na fakt wyrzynających się zębów i potencjalnych problemów, które smoczek może wywołać. Jestem natomiast ciekawa Twojej opinii w tym temacie. Jak przedstawiłabyś smoczek, z perspektywy psychologa?

 

Dominika: Bardzo chętnie podzielę się swoją wiedzą w tym obszarze, jednak zanim do tego przejdę to chciałabym zwrócić rodzicom czytającym ten tekst na to czy smoczek jest faktycznie potrzebny Waszemu dziecku. Dlaczego? Ponieważ bardzo często spotykam się z sytuacją, w której smoczek potrzebny jest bardziej rodzicowi niż dziecku – mówię tu o sytuacjach, w których nasze dziecko jęczy, płacze, krzyczy – wówczas rodzice wtykają dziecku szybko smoczek do buzi, żeby przestało jęczeć, płakać, krzyczeć… a tak naprawdę dziecko chciało po prostu coś powiedzieć, dać znać rodzicowi o jakiejś niezaspokojonej potrzebie, o jakimś dyskomforcie który odczuwa (mokra pieluszka czy podwinięty kocyk, który uwiera). Dziecko NIE POTRZEBOWAŁO, ŻEBY GO UCISZAĆ I „ZAMYKAĆ”. Rodzice często robią to z obawy przed konfrontacją z emocjami dziecka, ze strachu przed tym, że nie wiedzą o co chodzi dziecku, że inni ludzie pomyślą, że mama nie umie zająć się dzieckiem, bo ono płacze albo zwyczajnie z potrzeby spokoju oraz ciszy… i wtykają mu ten smoczek bez sensu.

Agata: Otóż to. Smoczek to gadżet, który w wielu przypadkach potrzebny jest nie samemu dziecku, ale jego rodzicom. A podawanie smoczka bez umiaru, zwłaszcza w niektórych sytuacjach i o pewnych porach dnia, może zapędzić rodziców w tzw. kozi róg.

 

Dominika: Przy temacie smoczka muszę poruszyć temat przesypiania nocy, na których tak bardzo rodzicom zależy. Jeśli dziecko używa smoczka to nie będzie spało ciągiem kilkunastu godzin. Dzieje się tak dlatego, że dziecko nie umie samodzielnie zasypiać, potrzebuje do tego właśnie smoczka. To się wiąże z tym, że kiedy przebudzi się w nocy, bo wypadł mu smoczek, to dziecko nie umie samo z powrotem zasnąć, potrzebuje do tego smoczka, więc się wybudza, woła mamę/tatę i tak wiele razy… Także jeśli marzy Wam się sytuacja, w której Wasze dziecko będzie przesypiało całe noce, to należy zacząć od pożegnania smoczka i nauczenia dziecka samodzielnego zasypiania, bez żadnych wspomagaczy.

Agata: Nie da się ukryć – rodzice, zwłaszcza młodzi stażem, marzą o tym, by ich dziecko spało jak najlepiej. A to wszystko dlatego, że sami chcą się wyspać. Zaspokojone potrzeby rodziców są równie istotne, jak zaspokojone potrzeby dziecka. Nie bez powodu mówi się, że szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko. Jeśli już jednak daliśmy dziecku smoczek i chcemy mu go zabrać, to jak powinien wyglądać proces odsmoczkowania? Co warto o nim wiedzieć?

 

Dominika: Zanim zabierzemy się za odsmoczkowanie, to polecam:

– wybrać moment w życiu, w którym nic się nie dzieje, żadnych zmian czy stresujących sytuacji
– wprowadzić alternatywną opcję „obiektu uspokajającego” , np. jakaś przytulanka, jakaś zabawka…. coś co pozwoli dziecku się wyciszyć i da poczucie bezpieczeństwa zamiast smoczka. Należy jednak zrobić to jakiś czas przed odsmoczkowaniem, żeby dziecko zdążyło „nawiązać relację” z nowym przedmiotem

– następnie w stresujących sytuacjach zamiast automatycznie podrzucać dziecku smoczek, dawać mu np. tą przytulankę oraz samemu przytulać
– zredukować liczbę smoczków w domu do jednego
– postarać się, aby smoczek nie był dostępny na wyciągnięcie ręki, bo wtedy dziecko bierze go do buzi nawet jak go nie potrzebuje
– stopniowo zmniejszać liczbę sytuacji, w których dajemy smoczek, a najlepiej staramy się zostawić smoczek tylko do snu

 

Kiedy już dojdziemy do sytuacji, w której smoczek nie towarzyszy nam non stop, a jest pomocą tylko w wyjątkowych sytuacjach lub przy zasypianiu, wtedy polecam którąś z 3 metod:

– mówimy, że smoczek się zgubił, możemy go nawet wspólnie szukać, ale finalnie go oczywiście nie znajdujemy
– ucinamy końcówkę smoczka, wówczas dziecko nie może ssać tak jak do tej pory i samo odpuszcza
– wspólnie z dzieckiem przechodzimy wielkie wydarzenie jakim jest ”bycie dużym chłopcem/dziewczynką”, dziecko żegna się ze smoczkiem i samo go wyrzuca – dobrze jest zabrać go potem z kosza, aby nie kusiło do wyjęcia go z powrotem można powiedzieć, że przyjechała śmieciara i już zabrała
Pomysłów w internecie jest oczywiście o wiele więcej, ale ja bym nie szła w kombinowanie i wymyślanie opcji z kosmosu. Niezależnie od tego, którą metodę wybierzemy, musimy być zdecydowani na ten krok, aby w chwili desperacji nie odpuścić i dać smoczek z powrotem albo pójść do sklepu kupić nowy – wtedy robimy dziecku zamieszanie w głowie i sami wychodzimy na „wariatów” – nie było, nagle jest!

Trzeba się również przygotować, że może być różnie – niektóre dzieci żegnają się ze smoczkiem bezboleśnie (choć wydaje nam się to nierealne) a niektóre przeżywają bardzo. Ja jestem zwolenniczką doprowadzenia sprawy do końca i pożegnania się z tym smoczkiem raz na zawsze. Im wcześniej to zrobimy tym lepiej i raczej łatwiej. Warto mieć z tyłu głowy, że robimy to dla dobra dziecka, a sposobów na uspokojenie i poczucie bezpieczeństwa jest cała masa, głównie wsparcie i miłość rodzica – tego nic nie zastąpi.

Agata: Tak, konsekwencja to klucz do sukcesu. 😉

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

O smoczku i odsmoczkowaniu

Dominika: Patrycja, dzisiaj w ramach naszego cyklu mini-wywiadów chciałabym porozmawiać z Tobą o nagości 😊 Temat szeroki, ale pojawiło się kilka pytań od rodziców, które mam poczucie, że mieszczą się właśnie w tym zagadnieniu.

Patrycja: Bardzo dziękuję za zaproszenie do tej rozmowy. To prawda, temat nagości – i dziecka, i rodziców, wzbudza wiele pytań, a odpowiedzi na nie – często nie małe kontrowersje. Myślę, że to ważne, aby rozprawić się z krążącymi mitami 🙂

 

Dominika: Zatem do dzieła! Pierwsze pytanie dotyczy nagości rodziców, a konkretnie tego do jakiego wieku można spokojnie pokazywać się dziecku nago, a kiedy już nie wypada tak „paradować”? 😉

Patrycja: Trudno mówić o konkretnej granicy wieku dziecka, powyżej której rodzic ma chodzić okutany od stóp do głów, „żeby tylko dziecko przypadkiem czegoś nie zobaczyło”. Zarówno to, jak i „paradowanie” przy kilkulatku całkowicie nago nie byłoby adekwatnym zachowaniem. Dobrze jest zastanowić się, gdzie przebiega nasza własna granica. Są rodzice, dla których przejście z sypialni do łazienki w samej bieliźnie będzie jak najbardziej okej i są też rodzice, którzy w tę „podróż” ubiorą piżamę i szlafrok, ponieważ odsłonięcie ciała naruszałoby ich granice. Kiedy już znamy naszą własną granicę w tym temacie, zastanówmy się, jaką granicę ma dziecko – jak reaguje na widok rodzica na przykład w samym ręczniku po kąpieli? Dzieci są naturalnie ciekawe ciała – zarówno swojego, jak i innych osób, również dorosłych. Zastanówmy się więc, jaki komunikat odnośnie ciała chcemy dziecku przekazać.

 

Dominika: A co z braniem prysznica przy dziecku, kiedy na przykład bawi się w łazience? To dobry pomysł, czy raczej nie do końca?

Patrycja: I znowu – tutaj też wszystko zależy od kontekstu. Jeśli musimy wziąć prysznic, a jesteśmy w domu same z małym dzieckiem, oczywiście, że takie rozwiązanie jest jak najbardziej zasadne. Jeśli jednak mamy możliwość, aby ktoś na tę chwilkę przypilnował małego człowieka, warto skorzystać z takiego rozwiązania. Przede wszystkim też dla własnego komfortu psychicznego, żeby „wykroić” tę chwilę dla siebie, nie słysząc jednocześnie słowa „mama” odmienianego przez wszystkie przypadki 😉

 

Dominika: Ojjj doskonale wiem o czym mówisz 😉 Czasami taki prysznic w samotności to właśnie ten czas, kiedy możemy chwilę odetchnąć, naładować baterie… Skoro mowa o prysznicu, to przejdę płynnie do wanny 🙂 Jak dziecko jest malutkie to czasami rodzice kąpią się z nim wspólnie w jednej wannie. Czy to jest  w porządku? Nie przekraczamy tutaj niebezpiecznie jakichś granic? A jeśli nawet na początku życia dziecka jest to ok, to kiedy się w tym zatrzymać?

Patrycja: A jaka motywacja stoi za tą wspólną kąpielą? Bo dużo zależy właśnie od tego. Być może mama pięciolatka nadal widzi w nim malutkie dziecko, które całodobowo wymaga jej opieki i nadzoru, stąd te wspólne kąpiele. Do tego dochodzi jeszcze możliwość zarażenia dziecka np. infekcją intymną podczas wspólnej kąpieli. Stąd też, jeśli rodzic po rozważeniu różnych za i przeciw chce się na to zdecydować, koniecznie trzeba pamiętać o wcześniejszym prysznicu i dokładnym obmyciu miejsc intymnych. Pamiętajmy, że aby pokazać dziecku różnice między ciałami, wcale nie musimy służyć za model i prezentować to na nas samych – fajną pomocą będą tutaj książeczki dotyczące ciała ludzkiego, różne atlasy dedykowane najmłodszym czytelniczkom i czytelnikom. Dziecięcą ciekawość można zaspokoić na wiele różnych sposobów, a otwartego podejścia do cielesności można uczyć w wielu sytuacjach, nie tylko podczas wspólnych kąpieli.

 

Dominika: Będąc w łazience mamy jeszcze kwestię korzystania z toalety. Tutaj mamy z jednej strony trochę nagości, a z drugiej kwestię załatwiania potrzeb fizjologicznych, które z założenia robimy w odosobnieniu. Oczywiście kiedy dziecko ma kilka miesięcy czy nawet 2 lata, to normą jest korzystanie z toalety w jego obecności – myślę, że potwierdzi to każda Mama 😉 Do pewnego wieku nie mamy wyjścia, szczególnie kiedy jesteśmy z maluchem w domu same… Kiedy pojawia się ten czas postawienia granicy, zaznaczenia mocniej swojej sfery prywatności?

Patrycja: Kiedy tylko my (lub dziecko) poczujemy, że nie jesteśmy z tym już tak do końca okej. To, do czego cały czas się odwołuję, to granice – nasze, i dziecka. Całkowicie się z Tobą zgadzam, że do pewnego wieku trudno jest o chwilę samotności – nawet w toalecie 😉 Ale już w rozmowach z trzylatkiem można powoli wprowadzać pojęcie intymności, miejsc prywatnych (na przykład toalety), uczyć pukania do drzwi, kiedy łazienka jest zajęta (najfajniej, rzecz jasna, robić to w formie zabawy, np. pytając, co robimy, kiedy drzwi do łazienki są zamknięte i modelując odpowiednie zachowanie, czyli pukając). Warto tłumaczyć dziecku od najmłodszych lat, że każdy (w tym dziecko!) ma prawo w samotności i spokoju załatwić potrzeby fizjologiczne.

 

Dominika: No to jeszcze jedno pytanie na koniec – co z plażą czy basenem? Niejednokrotnie miałam okazję widzieć nagie dzieci biegające po plaży i jestem totalnie na nie! Bo czy my chodzimy po plaży bez stroju (pomijając plażę nudystów)?! No właśnie… a przecież człowiek ma swoje granice dotyczące intymności, cielesności niezależnie od tego czy ma 3 lata czy 30.

Patrycja: Ja też jestem przeciwniczką pozwalania dziecku na chodzenie nago w miejscach publicznych – a takimi miejscami są przecież plaża czy basen. Przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Oczywiście, absolutnie nie możemy zakładać, że na każdym rogu i za każdym krzakiem czai się osoba, która chce skrzywdzić nas lub dziecko – takie przekonanie byłoby nieprzystosowawcze i bardzo utrudniałoby nam funkcjonowanie. Za to mocno zapadło mi w pamięć stwierdzenie jednego z wykładowców, kiedy uczestniczyłam w studiach podyplomowych z seksuologii: kiedy sprawdza się komputery osób oskarżonych o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej małoletnich, bardzo wiele zdjęć pochodzi właśnie z plaż, basenów, parków, gdzie niektórzy rodzice pozwalają dzieciom chodzić nago. Myślę, że ten argument powinien przemówić do wielu osób. Poza tym, jeśli uczymy dziecko, że są na ciele miejsca intymne, których nikt (poza rodzicami, kiedy pomagają dziecku w czynnościach higienicznych i toaletowych oraz lekarzem) nie powinien oglądać, nasz komunikat jest niespójny, kiedy pozwalamy dziecku na chodzenie nago w miejscach publicznych.

 

Dominika: No i to jest piękna puenta! Patrycja, ogromnie Ci dziękuję 🙂 Jak zawsze niezwykle przejrzyście odpowiedziałaś na moje pytania. Współpraca z Tobą to czysta przyjemność, a wielu rodziców z pewnością jest Ci niezwykle wdzięcznych za tę wiedzę, którą się dzielisz!

 

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Masturbacja dziecięca

Kiedy dzieci pokazują sobie nawzajem narządy płciowe

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Nagość rodziców i dziecka

Widząc jak wiele trudności sprawia rodzicom temat masturbacji dziecięcej, postanowiłam poprosić o pomoc w tym obszarze drugiego specjalistę – Patrycję Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

Tymczasem zapraszam Was do przeczytania poniższego wywiadu 😊

 

Dominika: Patrycja, poprosiłam Cię o rozmowę w temacie masturbacji dziecięcej, ponieważ w swojej codziennej pracy zauważam jak trudny jest to temat dla rodziców. Mam kilka pytań, raczej ogólnych, nie wymagających konsultacji indywidualnych, a niejednokrotnie spędzających rodzicom sen z powiek. Zacznijmy może od początku, czyli od kiedy masturbacja może się pojawić u dzieci, od jakiego wieku?

Patrycja: Zachowania seksualne dziecka (bo to nie tylko masturbacja, ale również twórczość, zabawy w doktora czy dom, dziecięcy ekshibicjonizm) są ściśle powiązane z jego rozwojem poznawczym, emocjonalnym i społecznym. Pojawiają się w każdym wieku, ale ich formy oraz nasilenie wiąże się z fazą rozwojową dziecka. Najpełniej uwidaczniają się w okresie przedszkolnym, kiedy rozwój poznawczy, emocjonalny i społeczny dają dla nich stabilne podstawy.

 

Dominika: A jak długo może ten okres masturbacji u dziecka trwać? Czy jest jakiś wiek uważany za górną granicę? Czy są w ogóle jakieś normy wiekowe?

Patrycja: Jeśli rodzice będą nadmiernie reagować, poświęcać tym zachowaniom zbyt dużą uwagę lub, co gorsze, karać – to bardzo długo. Wtedy zachowania z gruntu niewinne będą wzmocnione przez dorosłych i dziecko może zacząć się nimi posługiwać w jakiś konkretnym celu, np. zwrócenia na siebie uwagi, jeśli zauważy, że do tej pory rodzice przejawiali zwiększone zainteresowanie kiedy się masturbowało. Po nasileniu ekspresji seksualnej w okresie przedszkolnym stopniowo ulega ona osłabieniu, kiedy dziecko idzie do szkoły i podejmuje nowe role społeczne – ucznia/uczennicy, uczestnika/uczestniczki kółek zainteresowań itd.

 

Dominika: Jakie formy może przybierać masturbacja dziecięca, oraz jak je od siebie odróżnić?

Patrycja: Wyróżnia się trzy rodzaje masturbacji dziecięcej. Pierwsza, i najczęstsza z nich, to masturbacja rozwojowa (80% przypadków). Dziecko eksplorując swoje ciało odkrywa, że dotykanie pewnych miejsc jest przyjemniejsze niż innych. Ten rodzaj masturbacji wiąże się z potrzebą przyjemności. Warto jednak zauważyć, że tego rodzaju przyjemności nie można absolutnie porównywać do przyjemności seksualnej jaką czerpie osoba dorosła z seksu solo czy partnerskiego.  Ma ona powtarzalny schemat, jest niejawna, jest podatna na wpływ i nie jest uporczywa. Najczęściej przemija samoistnie i nie wymaga od rodziców podjęcia specjalnych działań.

 

Dominika: Czy możesz doprecyzować co to znaczy, że ma powtarzalny schemat, jest niejawna i podatna na wpływ?

Patrycja: Niejawna oznacza to, że dziecko „nie obnosi się” z tego typu zachowaniem – raczej robi to na osobności, bez zwracania na siebie tym uwagi. Powtarzalny schemat, czyli ma zazwyczaj podobny przebieg – dziecko zachowuje się mniej więcej tak samo przy każdorazowym podjęciu aktywności. Natomiast podatna na wpływ, czyli daje się modyfikować, np. kiedy rodzice łagodnie próbują przekierować uwagę, bez nadmiernego pochylania się nad zachowaniem dziecka, jeśli koniecznie chcą podjąć jakąś akcję lub jeśli tłumaczą dziecku, w jakich miejscach można jakie zachowania podejmować.

 

Dominika: Ok, dziękuję 😊 Przejdźmy zatem do pozostałych rodzajów masturbacji.

Patrycja: Drugi rodzaj to masturbacja eksperymentalna (12% przypadków), pojawiająca się w służbie potrzeby poznawczej. Dziecko może traktować swoje ciało jako poligon do eksperymentów i próbować ich dokonywać. Ten rodzaj jest nastawiony na zaspokojenie ciekawości, nie ma stałego schematu (dziecku mogą przyjść do głowy rozmaite pomysły), jest jawna, ale najczęściej przemija po adekwatnej interwencji osób dorosłych. Interwencja tutaj jest niezbędna, ponieważ przeprowadzanie różnorakich eksperymentów na swoim ciele (a dzieci w tej kwestii potrafią być naprawdę kreatywne), może powodować uszkodzenie ciała (np. próby wprowadzania jakiegoś przedmiotu do cewki moczowej, pochwy, odbytu). Jest jeszcze trzeci rodzaj masturbacji u dzieci określany jako masturbacja instrumentalna (8%). Jest ona nastawiona na zaspokojenie jakiejś zdeprywowanej potrzeby, np. bezpieczeństwa, bliskości etc. Podobnie jak rozwojowa – ma ona powtarzalny schemat, ale jest jawna, demonstracyjna i trwa uporczywie, aż do usunięcia przyczyny jej pojawienia się.

 

Dominika: Myślę, że przy tej ostatniej formie warto wspomnieć, że masturbacja może być sposobem na rozładowanie napięcia, z którym dziecko sobie nie radzi. Należy wówczas jak najszybciej przyjrzeć się funkcjonowaniu dziecka całościowo, poszukać przyczyny, najlepiej z pomocą specjalisty.

Patrycja: Jak najbardziej tak, ponieważ masturbacja instrumentalna jest często swego rodzaju wołaniem o pomoc, próbą zwrócenia uwagi na jakiś problem, z którym dziecko nie ma zasobów, aby sobie dobrze poradzić. I rolą dorosłych jest dostrzec to zachowanie, zrozumieć jego sens i udzielić pomocy, zamiast karać i straszyć.

 

Dominika: Kiedy masturbacja mieści się jeszcze w normie zachowań seksualnych a kiedy temat wymaga już konsultacji ze specjalistą? Co powinno wzbudzić niepokój rodziców?

Patrycja: Masturbacja dziecięca jest jednym ze zjawisk, które budzą szczególny niepokój u osób dorosłych (rodziców, nauczycieli i nauczycielek w przedszkolu, innych opiekunów). Dzieje się tak dlatego, że dorośli często patrzą na nią przez pryzmat wiedzy (a czasami również jej braku) o seksualności i własnych doświadczeń w tym zakresie. Masturbacja u dzieci jest czymś zupełnie innym niż u osób dorosłych między innymi dlatego, że dziecko przed okresem dojrzewania nie odczuwa potrzeby seksualnej. Warto mieć jednak na uwadze, że nie oznacza to, iż dziecko jest aseksualne – seksualność to integralna część człowieka, która rozwija się od okresu płodowego. Nie jest to coś, co można na kilka lat „wyłączyć”.

Generalnie zasada jest prosta – jeśli jakiekolwiek zachowanie dziecka budzi niepokój rodziców, warto skonsultować się ze specjalistą. Chociażby po to, aby uniknąć nadmiernego i nieadekwatnego reagowania na zachowania rozwojowe. To, co na pewno powinno zaalarmować rodziców to wyrafinowanie zachowań seksualnych dziecka, czyli ich nieadekwatność do poziomu rozwoju (np. znajomość określeń wykraczających poza wiedzę typową dla kilkulatka, odgrywanie nietypowych zachowań etc.). Konsultacja jest konieczna również wtedy, kiedy zachowania seksualne stają się dominującą aktywnością i utrudniają realizację zadań przewidzianych dla tego okresu. Postawa, jaką zalecałabym rodzicom to „spokojna czujność” – spokojne obserwowanie zachowań dziecka i ich dynamiki bez nadmiernego reagowania. Idąc jednak za ideą brzytwy Ockhama, to, co radziłabym na sam początek, to przyjrzeć się, czy dziecko nie ma zbyt obcisłych majtek lub rajstop, które zwyczajnie podrażniają okolice intymne lub czy nie rozwija się jakaś infekcja dróg moczowych, która również może dawać o sobie znać sprawianiem dyskomfortu w okolicy genitalnej.

 

Dominika: Ok, to teraz pytanie, które pobiło rekord jeśli chodzi o powtarzalność, czyli JAK REAGOWAĆ? Czy w ogóle reagować? Co mówić dziecku w takich sytuacjach? Sama mam synka, więc jestem ogromnie ciekawa Twojej opinii w tym temacie. 😊

Patrycja: Podstawowym pytaniem, które się nasuwa w odpowiedzi jest: dlaczego rodzic chce reagować i jakie przekonania o seksualności w ogóle te zachowania dziecka w nim aktywują? Może być tak, że ta chęć zareagowania, „zrobienia czegoś” wynika z błędnych przekonań czy mitów odnośnie rozwoju psychoseksualnego, np. że każdy przejaw ekspresji seksualnej świadczy o jakieś patologii. Może brać się również ze światopoglądu rodzica, według którego dziecko pozostaje aseksualne aż do jakiegoś etapu a zachowania z kręgu ekspresji seksualnej są wartościowane jako niemoralne czy grzeszne. Do jakiejś interwencji mogą być również namawiani przez innych opiekunów (dziadków, nauczycieli i nauczycielki w przedszkolu etc.), którzy patologizują część normatywnych zachowań. Przed podjęciem jakiegokolwiek działania dobrze, aby rodzic odpowiedział sobie na pytanie, dlaczego chce je podjąć i dlaczego to dla niego takie ważne, żeby dziecko zaprzestało tych zachowań.

 

Dominika: Dobrze rozumiem, że jeśli masturbacja jest ewidentnie rozwojowa to najlepiej jeśli po prostu „zostawimy dziecko w spokoju”? 😊

Patrycja: Dokładnie tak. A jeśli jest to masturbacja rozwojowa, a my koniecznie chcemy podjąć jakieś działanie, to warto się najpierw zastanowić, jaki kawałek to zachowanie dziecka w nas porusza i skąd to się może u nas brać. Jest to też okazja do zastanowienia się nad naszą seksualnością i tym, jakie przekonania, emocje i doświadczenia się z tą sferą wiążą.

 

Dominika: Czy rozmowa jest konieczna, jeśli dziecko się masturbuje? Jakie wątki powinno się w tej rozmowie poruszyć?

Patrycja: Na pewno jest to fajny punkt wyjścia do rozmowy o intymności, granicach, miejscach prywatnych – to znaczy, że pewne rzeczy robimy, ale w miejscach prywatnych (np. w pokoju czy łazience). Tak jak już wspominałam, inaczej rzecz się ma w przypadku masturbacji eksperymentalnej, która może prowadzić do uszkodzenia ciała dziecka i stanowi realne zagrożenie jego zdrowotnego dobrostanu. Jak już powiedziałyśmy, ten rodzaj jest powodowany potrzebą poznawczą. W tej sytuacji rodzic może spróbować tę ciekawość zaspokoić inaczej – zaczynając od spokojnej rozmowy (bez straszenia i grożenia) tłumaczącej, dlaczego zachowania dziecka mogą prowadzić do konkretnych problemów zdrowotnych, wspólnego przeglądania atlasu anatomicznego dla dzieci i tłumaczenia poszczególnych zawiłości ludzkiego ciała i jego funkcjonowania czy też odpowiadanie na dziecięce pytania.

Jeśli dziecko masturbuje się w sposób jawny, zachowanie jest uporczywe i nie poddaje się korekcie np. po próbie przekierowania uwagi na inną atrakcyjną aktywność lub kiedy jest głównym albo jedynym sposobem radzenia sobie w trudnej sytuacji czy chwilach napięcia, warto zgłosić się na konsultację do seksuologa dziecięcego lub psychologa, który ma doświadczenie i rzetelną wiedzę z zakresu rozwoju psychoseksualnego (można to sprawdzić na przykład pytając o przebyte kursy z tej tematyki).

Jeśli masturbacja pojawia się od czasu do czasu, nic w zachowaniu dziecka nie wzbudza niepokoju rodziców (nie stało się wycofane, płaczliwe, rozdrażnione, nie pojawiły się nagłe wybuchy złości, nie pojawił się wzmożony lęk np. przed określonymi osobami), dziecko nie prezentuje nieadekwatnej do wieku wiedzy odnośnie seksualności a jego zachowania nie są wyrafinowane – wtedy z dużym prawdopodobieństwem nie ma powodu do obaw. Jeśli mimo to rodzice chcieliby się upewnić – zawsze warto jest zasięgnąć specjalistycznej konsultacji. Przed tym jednak warto sprawdzić czy osoba, do której się udajemy faktycznie jest specjalistą i co sprawia, że może się tak określać. Pamiętajmy, nie każdy psycholog dziecięcy dysponuje aktualną i rzetelną wiedzą o rozwoju psychoseksualnym.

 

Dominika: Przy wątku masturbacji pojawia się też pojęcie wzwodu – jak tłumaczyć dziecku co się z nim dzieje, co się dzieje z jego penisem?

Patrycja: Podobnie jak tłumaczymy dlaczego ziewa czy kicha – naturalna reakcja organizmu. Pamiętajmy, że dla dziecka reakcje jego ciała są czymś naturalnym, nie dzielą się na te związane z seksualnością i nie. Dopiero my, dorośli je w ten sposób oceniamy, wartościujemy i cedzimy informacje, często w poczuciu „żeby go zbytnio nie zainteresować”. A robienie z seksualności tematu tabu nie jest dobrym rozwiązaniem. Przy takich rozmowach o ciele warto posiłkować się atlasem anatomicznym dedykowanym najmłodszym. Dzieci bardzo chętnie słuchają opowieści o ciele człowieka, jest to dla nich absolutnie fascynująca sprawa. Jeśli dorośli nie będą z „niektórych miejsc” na ciele czy „niektórych reakcji” robić tajemnicy, dziecko również będzie je traktować bardzo naturalnie.

 

Dominika: Kiedy masturbacja pojawia się w przestrzeni domowej, jedynie w naszej obecności, to chyba jest nam łatwiej reagować. Co innego jeśli odbywa się w towarzystwie osób trzecich… co wtedy? Czy reagować tak samo?

Patrycja: Wtedy warto się zastanowić, co dziecko chce przekazać swoim zachowaniem. Jeśli do tej pory nie podjęliśmy tematu intymności i zajmowania się różnymi aktywnościami w miejscach prywatnych, dziecko może zwyczajnie nie wiedzieć, że nie jest to zachowanie, które powinno być prezentowane np. przy gościach. Cały czas będę to podkreślać: dla dziecka masturbacja nie jest zachowaniem seksualnym. Jedynym wyjątkiem od tego są dzieci, które doświadczyły przemocy seksualnej i zachowania seksualne stały się swego rodzaju strategią radzenia sobie.

Wracając do zachowań normatywnych: jeśli do tej pory na masturbację dziecka reagowaliśmy próbą przekierowania uwagi, okazaniem dziecku większego zainteresowania, trudno się dziwić, że dziecko robi to kiedy np. rozmawiamy z koleżanką a ono się nudzi – wtedy pełni ono funkcję zwrócenia na siebie uwagi i zdobycia zainteresowania rodzica. Jeśli nie zareagujemy w oczekiwany przez dziecko sposób, nie wzmocnimy tego. Po fakcie możemy podjąć z dzieckiem rozmowę o tym, że są czynności, które robimy, kiedy jesteśmy sami (np. realizowanie potrzeb fizjologicznych itd.).

 

Dominika: A co wówczas mówić/ jak tłumaczyć sytuację osobom, które są świadkami masturbacji naszego dziecka, np. dziadkowie?

Patrycja: Psychoedukować – to znaczy, dzielić się wiedzą, którą już zdobyliśmy, pomóc im oswoić temat. To, co jest istotne to to, że rodzice są osobami odpowiedzialnymi za wychowanie dziecka i tym samym podejmującymi decyzje w tym zakresie. Ważne, aby istotni w życiu dziecka dorośli, którzy sprawują nad nim opiekę reagowali w sposób jednolity – nie tylko na ekspresję seksualną, ale na zachowania dziecka w ogóle i aby to rodzice wyznaczali te sposoby reagowania (lub ich brak, jak w przypadku masturbacji rozwojowej).

 

Dominika: Masturbacja nierzadko pojawia się również w przedszkolu. Jak tam poruszyć ten temat? Szczególnie kiedy inne dzieci to widzą?

Patrycja: To zależy w jakiej roli jesteśmy chcąc poruszyć ten temat. Jeśli patrzymy na to z perspektywy rodzica, można przeprowadzić z dzieckiem wspomnianą już rozmowę dotyczącą czynności, które powinno się podejmować w zaciszu prywatnego miejsca. Jeśli z kolei patrzymy na sytuację z perspektywy nauczycielki/nauczyciela wychowania przedszkolnego, warto przyjrzeć się temu zachowaniu: w jakiej sytuacji się pojawia (np. kiedy dziecko się nudzi, albo odczuwa napięcie, itd.) i czemu ma służyć (czy regulacji emocji i poradzeniu sobie z przykrymi stanami, czy jest odpowiedzią na odczuwaną nudę, etc.). Warto podzielić się tymi obserwacjami z rodzicami, ponieważ to ich rolą jest wychowywanie (również seksualne, czyli edukacja o seksualności) dziecka. Poświęcanie masturbacji nadmiernej uwagi podczas zajęć w przedszkolu przez nauczycielki i nauczycieli może wzmocnić zachowania i dziecko może zacząć ich używać jako sposobu na ściągnięcie na siebie uwagi dorosłych.

 

Dominika: Czy lepszym jest rozmowa z dzieckiem zanim takie zachowania się pojawią? Czy jednak powinniśmy czekać, aż temat pojawi się samoistnie?

Patrycja: Edukację seksualną jako taką powinniśmy rozpocząć jak najwcześniej. Bardzo często rodzice próbują tematy związane z seksualnością podjąć z młodym człowiekiem dopiero w okresie dorastania (i to często w narracji strasząco – zakazowej), kiedy obydwie strony są rozmową mocno zażenowane. Trudno wtedy o warunki komfortu i bezpieczeństwa. Rozmowy na temat seksualności można rozpocząć kiedy dziecko samo wykaże zainteresowanie (np. znanym chyba wszystkim pytaniem „skąd się wziąłem/wzięłam”) lub korzystając z okazji (np. kiedy zobaczymy kobietę w ciąży). Nie ma potrzeby podejmowania w rozmowie wątków związanych z masturbacją, jeśli dziecko nie przejawia tych zachowań na danym etapie. Pamiętajmy, że treści przekazywane dziecku powinny być rzetelne i adekwatne zarówno do jego poziomu rozwoju, jak i do potrzeby wiedzy i pytania jakie padło.

 

Dominika: Czy masturbacji dziecięcej można w ogóle zapobiec? Uniknąć?

Patrycja: Nie, ponieważ jest ona całkowicie naturalną formą dziecięcej ekspresji seksualnej, która pojawia się u większości dzieci.To pytanie jest bardzo ciekawe, bo raczej nie mamy podobnych obiekcji w przypadku innych zachowań rozwojowych. To dobrze ukazuje, że na to, jak postrzegamy dziecięcą masturbację mają wpływ nasze przekonania o seksualności. Możemy, rzecz jasna, próbować zapobiec pojawieniu się masturbacji eksperymentalnej i instrumentalnej, które, jak już wspominałam, pojawiają się z potrzeby poznawczej (ciekawości) lub z powodu braku zaspokojenia innych potrzeb (np. bezpieczeństwa). Tej pierwszej możemy próbować uniknąć poprzez zapewnienie dziecku bezpiecznej atmosfery wspierającej zadawanie pytań i udzielanie adekwatnych odpowiedzi. Masturbacja instrumentalna mówi nam o tym, że jakaś inna potrzeba dziecka nie jest prawidłowo zaspokojona – autentycznie empatyczne podejście do dziecka i jego potrzeb może pomóc w zidentyfikowaniu tego, co dzieje się w życiu dziecka i poświęcenie temu uwagi. Jeśli podejrzewamy, że masturbacja pełni funkcję regulacji emocji dziecka, warto poświęcić trochę czasu na tzw. edukację afektywną, czyli rozmowy o emocjach: czym są, dlaczego się pojawiają, jakie znamy rodzaje i, co najważniejsze, jak można sobie z nimi radzić. Jeśli brakuje nam pomysłu, jak się za to wziąć lub potrzebujemy w tym zakresie wsparcia, warto udać się do psychologa dziecięcego, który również może nam polecić materiały do pracy.

 

Dominika: Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na to, że nie mamy podobnych obiekcji w przypadku innych zachowań rozwojowych! Zdecydowanie za bardzo boimy się tego tematu… dlatego tym bardziej cieszę się na naszą rozmowę, bo mam poczucie, że pokazujemy w niej masturbację w zupełnie innym świetle 😊

Patrycja: Myślę, że taki właśnie cel nam przyświecał przy okazji tej rozmowy 😊

 

Dominika: Ok, to zadam Ci jeszcze jedno, ostatnie już pytanie: jakie konsekwencje w życiu dorosłym ma masturbacja dziecięca?

Patrycja: Jako taka? Absolutnie żadnych, jeśli mówimy o masturbacji rozwojowej. Dopiero nieadekwatne reakcje otoczenia mogą powodować problem – np. wpędzanie dziecko w poczucie winy („grzeczne dzieci tak nie robią”), straszenie („wyrosną Ci włosy na rękach”, „nie będziesz mieć później dzieci”, „pójdziesz do piekła”), karanie czy zakazywanie. To może spowodować skojarzenie sfery seksualności z czymś złym, brudnym, zakazanym i rzutować na późniejszą, dorosłą ekspresję seksualną i przyczynić się do zaburzeń seksualnych (np. zaburzenia orgazmu kobiet czy erekcji u mężczyzn często mają swoje podłoże w zbyt rygorystycznym wychowaniu i straszących przekazać odnośnie seksualności).

 

Dominika: Patrycja, BARDZO Ci dziękuję za tę rozmowę. Myślę, że dzięki Twoim wyjaśnieniom wielu rodzicom już po przeczytaniu powyższego wywiadu kamień spadł z serca, a i są świetnie przygotowani na tego typu sytuacje, jeśli pojawią się one w ich domu 😊

Ja również bardzo dziękuję za możliwość podzielenia się wiedzą z tego zakresu. Myślę sobie, że gdyby rodzice mieli rzetelną wiedzę o rozwoju psychoseksualnym ich dzieci, czuliby większy spokój i bardziej adekwatnie reagowali na niektóre jego aspekty.

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Masturbacja dziecięca

Dominika: Patrycja, cieszę się, że znowu udało nam się spotkać i porozmawiać, bo nie ukrywam, że mam jeszcze kilka pytań do Ciebie z obszaru rozwoju seksualnego dzieci 😊 Poprzednie wywiady cieszą się ogromnym zainteresowaniem, szczególnie ten o nagości i masturbacji dziecięcej. Liczę, że dzisiaj rozwiejemy kolejne wątpliwości rodziców.

Patrycja: Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Tematyka rozwoju psychoseksualnego rodzi sporo pytań i wątpliwości rodziców, a w Internecie znaleźć można wiele, często zupełnie sprzecznych ze sobą, informacji. Mam nadzieję, że nasza dzisiejsza rozmowa będzie cenną wskazówką dla szukających odpowiedzi na różne pytania rodziców.

 

Dominika: Na początek potrzebuję trochę informacji w temacie edukacji seksualnej – kiedy w ogóle zacząć rozmawiać z dziećmi o seksie, jakkolwiek przemycać im ten temat? Wiek przedszkolny jest właściwym czasem? Czy totalnie nie i warto zaczekać z tym, aż dzieci pójdą do szkoły?

Patrycja: Myślę, że jako dorośli sami nadajemy tak duże znaczenie rozmowom na temat seksualności (Brytyjczycy i Amerykanie nazywają „rozmowę uświadamiającą” The Talk lub The Conversation, co też podkreśla wagę tematu). Tymczasem pytania jakie zadają dzieci, są dla nich zupełnie naturalne. Tak samo, jak dziecko pyta o to, dlaczego ptaki latają czy jak to się dzieje, że pada deszcz, tak padają również pytania o to, dlaczego osoba w ciąży ma taki brzuch bądź jak dzidziuś mógł się tam znaleźć. Dla kilkulatków takie pytania są całkowicie naturalne i im bardziej rodzice będą je w taki sposób traktować, tym łatwiej będzie „przemycać” edukację seksualną na co dzień.

 

Dominika: To trochę jak z nagością – dla dzieci jest to tak naturalne… Widzę po wiadomościach, które dostaję od moich obserwatorów na Facebooku czy Instagramie oraz podczas konsultacji, że jako rodzice narzucamy tym maluchom swoje filtry i emocje. Mamy jakieś swoje przekonania, doświadczenia i niekoniecznie dobrym jest przekazywać to tak 1:1 dzieciom.

Patrycja: Dokładnie. Pamiętajmy też, że edukacja seksualna to nie tylko nauka o tym, skąd się biorą dzieci, a na późniejszych etapach co robić, aby ich nie mieć za wcześnie, ale przede wszystkim jest to nauka o seksualności – o granicach, szacunku do swojego ciała i ciał innych osób, o zupełnie naturalnych procesach biologicznych i emocjonalnych. Ważniejsze i bardziej naturalne będzie podążanie za dzieckiem i jego pytaniami, niż czekanie na jakiś konkretny moment, kiedy można będzie rozpocząć TĘ rozmowę.

 

Dominika: A rozmowy o tym, kto może dziecko dotykać i w jaki sposób? Co jest ok w kontakcie z drugim człowiekiem, a co nie? Tutaj też podążamy za dzieckiem? Bo ja mam poczucie, że to jednak powinno wyjść od nas…

Patrycja: To zdecydowanie powinno wyjść od nas, ale na pewno nie w formie straszenia typu „Nikomu nie wolno ufać”, „Obcy ludzie chcą Cię skrzywdzić”, ponieważ w taki sposób możemy zaszczepić w dziecku przekonanie, że świat jest zagrażającym, niebezpiecznym miejscem. Warto podkreślać, że ciało dziecka należy do niego i nikt nie ma prawa go dotykać, przytulać, całować, kiedy ono tego nie chce. Same słowa to jednak za mało i ważne, aby faktycznie pozwalać dziecku na takie decydowanie na co dzień – jak woli przywitać się z babcią (np. czy podaniem ręki czy dając buzi), czy chce siedzieć u wujka na kolanach itd. W ten sposób uczymy dziecko, że ma prawo samo decydować o swoim ciele.

Rzecz jasna, tłumaczymy też, że są sytuacje wyjątkowe, np. badanie u lekarza czy szczepienie, kiedy to naturalne, że nie lubimy na przykład dotyku zimnego stetoskopu, ale badanie jest potrzebne dla naszego zdrowia. Uczmy dzieci, w jaki sposób mogą reagować, kiedy ktoś wprawia je swoim zachowaniem w dyskomfort czy lęk. Możemy tutaj wprowadzić tzw. Model Trzech Kroków:

  1. Pierwszym krokiem jest powiedzenie głośno „Nie, nie chcę, nie rób tego!”,
  2. Drugim – ucieczka w bezpieczne miejsce.
  3. Trzeci krok to jak najszybsze opowiedzenie o tej sytuacji zaufanej osobie dorosłej.

Dobrze jest też wprowadzić rozróżnienie na dobre tajemnice (robienie komuś niespodzianki) i złe tajemnice (kiedy przez ten sekret czujemy się źle, boimy się). Pamiętajmy, że nie musimy tych wszystkich informacji przekazać na raz, w jednej rozmowie – edukacja seksualna (bo wymienione wyżej elementy tym właśnie są) jest procesem.

 

Dominika: Totalnie się zgadzam i dodam, że wspierająca akurat w tym temacie może być książka „Moje ciało należy do mnie” Dagmara Geislera.

Nie mogę nie zapytać Cię o słynne pytanie „Skąd się biorą dzieci?”? 😊 Jak na nie reagować? Co odpowiadać?

Patrycja: Na początek można powiedzieć „Chętnie odpowiem zaraz na Twoje pytanie. Ale powiedz, jak Ty myślisz, skąd się biorą dzieci?” Dzięki temu mamy możliwość zweryfikowania i poprawienia ewentualnych błędnych informacji, które dziecko mogło gdzieś zasłyszeć. Dalej, istotną kwestią będzie dopasowanie naszej odpowiedzi do poziomu rozwoju dziecka – wdawanie się w zawiłości biologiczne z czterolatkiem może nie być najlepszym sposobem na zaspokojenie jego ciekawości. Przekaz powinien być zrozumiały dla dziecka, a jego sposób – podkreślający otwartość na dalsze pytania i chęć do rozmowy. Przecież nie chodzi o to, żeby dziecko po rozmowie czuło się jeszcze bardziej skonfundowane i przestało pytać, tylko żeby faktycznie uzyskało od nas ważne dla niego informacje. Każdy rodzic zna swoje dziecko najlepiej i będzie wiedział, jakie informacje będą dla dziecka wystarczające na danym etapie, aby zaspokoić jego ciekawość a jednocześnie go nie przytłoczyć. Podejście do tematu ze spokojem i otwartością naprawdę zaprocentuje w przyszłości. Warto zajrzeć np. do „Zwykłej książki o tym, skąd się biorą dzieci” Alicji Długołęckiej i skorzystać z zawartych w niej informacji oraz wskazówek, jak przekazać te informacje w zrozumiały sposób.

 

Dominika: Podaj proszę jakiś przykład konkretnych odpowiedzi  np. dla tych najmłodszych 🙂

Patrycja: Dla maluchów wystarczająca może być odpowiedź, że kiedy rodzice bardzo się kochają i decydują się na dzidziusia, bardzo mocno i długo się przytulają, tato umieszcza w brzuchu mamy specjalne komórki, które nazywamy plemnikami i kiedy jedna z nich spotka komórkę mamy, którą nazywamy jajeczkiem, powstaje nasionko. Z rosnącego w brzuchu mamy nasionka będzie się rozwijać braciszek lub siostrzyczka, które pozostanie w brzuchu aż do dnia porodu. Warto zapytać dziecko, co o tym sądzi, jak zrozumiało nasza odpowiedź i czy ma jakieś pytania. Podkreślę jeszcze raz, że to bardzo istotne, aby dopasować nasz komunikat do poziomu rozwoju dziecka – dla jednego dziecka ta odpowiedź będzie jak najbardziej wystarczająca, a inne będzie miał do tego mnóstwo pytań. Pamiętajmy też, że w zależności od poziomu rozwoju i pytań dziecka, możemy dodawać więcej informacji i zwracać większą uwagę na inkluzywność przekazu.

 

Dominika: Myślę, że ta konkretna podpowiedź pomoże wielu rodzicom 😊 To powiedz jeszcze co robić, kiedy dziecko zapyta o to w najmniej spodziewanym momencie?

Patrycja: Na pewno ważne będzie, gdzie takie pytanie padnie – kiedy dziecko zada nam je w zatłoczonym tramwaju, a naszej odpowiedzi będą się przysłuchiwać zaciekawieni współpasażerowie, całkowicie się zgadzam z tym, że to mogą nie być najbardziej sprzyjające warunki do rozmowy. Zawsze można wtedy odpowiedzieć „Słyszę, że zastanawiasz się, skąd się biorą dzieci. To ważny i ciekawy temat, co Ty na to, żebyśmy wrócili do niego, kiedy będziemy w domu? Będziemy wtedy mogli spokojnie o tym porozmawiać”. Dajemy tym samym dziecku sygnał, że słyszymy jego pytanie i jest ono dla nas ważne. Warto pamiętać o tym, aby do tematu faktycznie wrócić, nawet jeśli dziecko samo z siebie tego ponownie nie zainicjuje.

 

Dominika: Podoba mi się ta odpowiedź! Szczególnie, że każdego dnia przypominam rodzicom jak bardzo dzieci potrzebują być w relacji widziane i słyszane. Tutaj pięknie odpowiadamy na tę ich potrzebę 😊

Jeszcze co do dzidziusia w brzuchu – czasami to pytanie pojawia się przy okazji młodszego rodzeństwa, kiedy Mama jest w ciąży. Dzieci, szczególnie przedszkolaki, mocno dopytują skąd on się tam wziął…

Patrycja: Tutaj z pomocą mogą przyjść książeczki dedykowane właśnie tematyce powiększającej się rodziny – dla starszego rodzeństwa to z reguły bardzo ekscytujący czas i to naturalne, że pytań dotyczących ciąży, rozwoju płodu, porodu może być sporo. Szczególnie zainteresowanym tematyką czy starszym dzieciom można podsunąć atlas anatomii dla najmłodszych (często można w nich znaleźć przystępnie wytłumaczone i bogato zilustrowane zagadnienia dotyczące ciąży i porodu) i omówić nurtujące dziecko zagadnienia wspierając się taką „pomocą dydaktyczną”. Możemy tu skorzystać np. z „Atlasu ciała człowieka z naklejkami”.

 

Dominika: Albo z gier edukacyjnych, planszowych 😊 Jest ich sporo na rynku.

Ok, myślę, że mamy jasność w tym temacie. Przejdźmy zatem do kolejnego obszaru, który niejednokrotnie spędza sen z powiem rodzicom, powoduje zawstydzenie, zakłopotanie… a mianowicie kwestia nazywania narządów płciowych. W pewnym momencie następuje zainteresowanie swoim ciałem i różnicami między dziećmi – co ma chłopiec, co dziewczynka? Jest to chyba naturalne i rozwojowe… czysta ciekawość, prawda?

Patrycja: Tak! Niech to wybrzmi raz jeszcze: dla dzieci takie pytania są czymś zupełnie naturalnym. Dzieci nie postrzegają ciała w sposób jakkolwiek seksualny. Ich pytania dotyczące ciała dotyczą… po prostu ciała.

 

Dominika: Jakiego zatem słownictwa zatem używać do części ciała?

Patrycja: Zawsze zastanawia mnie potrzeba wymyślania jakichś nowych nazw dla części ciała, które już zostały nazwane – czy tak samo zastanawiamy się, jak nazwać stopę, mały palec czy ucho? To też dużo może mówić o tym, jak my się z tymi słowami czujemy, jakie sami nadajemy im znaczenie. Jeśli preferujemy zdrobnienia czy pieszczotliwe określenia, to warto pamiętać, aby zapoznać dziecko również z uniwersalnym nazewnictwem. Jeśli słowa „pochwa” czy „penis” brzmią dla nas dziwnie, obco, czujemy się z nimi niekomfortowo – to to jest nasz, dorosły kawałek do przepracowania. Możemy przećwiczyć używanie tych słów w rozmowie z partnerem/partnerką, albo same ze sobą, na przykład przed lustrem.

 

Dominika: Dziękuję, że to powiedziałaś, bo właśnie tak najczęściej tłumaczę rodzicom kwestię nazewnictwa. Choć oni odpowiadają mi wtedy „No tak… może masz rację, ale mimo wszystko to brzmi jakoś tak wulgarnie…”.

A co robić, kiedy dziecko używa zwulgaryzowanych określeń?

Patrycja: Na początek warto zapytać, skąd dziecko zna to słowo, gdzie je usłyszało, czy rozumie, co ono oznacza. Dzieci w przedszkolu zarażają się od siebie nie tylko katarem – powiększa się też ich zasób słów, nie zawsze w takim kierunku, w jakim byśmy chcieli 🙂 Dobrze jest też wyjaśnić dziecku, dlaczego nie powinno używać takich określeń (np. odwołując się do zasady funkcjonującej w domu dotyczącej zakazu przeklinania), ale powinno się jednocześnie „dać” dziecku inne, bardziej adekwatne słowa na nazywanie części ciała. 

 

Dominika: Ja od siebie dodam, że nasza reakcja jest kluczowa, a w zasadzie emocje, które jej towarzyszą. Jeśli zareagujemy impulsywnie, jest duża szansa na to, że wzmocnimy dane słowo. Dziecko będzie widziało, że wzbudza to sporo emocji w rodzicach i będzie powtarzało wulgaryzmy. Spokojny i jasny komunikat, że dane słowo nie jest w porządku, plus alternatywa – do tego zachęcam. To tak jak z zachowaniami agresywnymi u maluchów: stawiamy granicę, mówimy dlaczego i pokazujemy jak można inaczej.

Wiesz, ja jeszcze myślę, że warto poruszyć temat wzwodów u małych chłopców. Wiem, że wielu rodziców nie wie jak reagować w takich sytuacjach. Sama jestem Mamą synka i miałam już to doświadczenie nie raz. Kiedy przychodził do mnie i pytał dlaczego jego siusiak jest taki duży w danym momencie, tłumaczyłam mu, że niektóre części ciała są po prostu bardziej wrażliwe. Że chłopcy tak mają właśnie z siusiakiem, i jeśli będziemy go dłużej dotykać, to on się wtedy powiększa. Natomiast kiedy przestaniemy, to wraca on wtedy do swoich naturalnych rozmiarów 😊 Podobnie z takim dziwnym, ale przyjemnym odczuciem towarzyszącym wzwodowi, o które czasami chłopcy pytają. Mówiłam, że kiedy dotykamy niektórych części ciała, to odczuwamy po prostu większą przyjemność i nie ma w tym nic złego.

Patrycja: Myślę, że super to wyjaśniłaś 🙂 Był to podwójnie ważny komunikat – z jednej strony odpowiedział na potrzebę poznawczą, czyli pozwalał zrozumieć, co dzieje się z ciałem, a z drugiej – zaopiekował emocje dziecka normalizując reakcje ciała, zamiast straszyć czy zawstydzać. Im spokojniej jako rodzice będziemy podchodzić do kwestii cielesności i seksualności, tym te tematy będą dla dziecka bardziej naturalne i w przyszłości może to zaprocentować większą otwartością przy często trudnych tematach.

 

Dominika: To na koniec temat, który już był, ale czuję, że jego nigdy dość – ta masturbacja dziecięca. Jak rodzice powinni na nią reagować? Kiedy widzą, że dziecko się onanizuje… co mają mówić/robić?

Patrycja: Odpowiem tu pytaniem na pytanie: dlaczego rodzic chce zareagować? Jakie myśli, przekonania odnośnie dzieci, masturbacji i seksualności w ogóle pojawiły się w głowie? Jakie pojawiły się wspomnienia reakcji dorosłych na podobne zachowanie ze swojego dzieciństwa? Jakie obawy, niepokoje?

To są pytania, które zadaję rodzicom na konsultacjach, ponieważ stanowią one ważny punkt wyjścia w zaplanowaniu reakcji. Rodzicowi, który ma mnóstwo negatywnych przekonań odnośnie masturbacji dziecięcej (często z wyniesionych z własnego dzieciństwa zinternalizowanych komunikatów, że to coś złego, brudnego, czy wręcz „obrzydliwego”, że to jakaś forma „patologii” etc.) może być trudno zareagować spokojnie i wspierająco dla dziecka. Warto wprowadzić pojęcie tego, co prywatne, a co publiczne i jakie zachowania są akceptowane w każdym z tych miejsc. Można rzecz jasna zrobić to w formie zabawy czy układając krótką historyjkę. To, co warto dziecku przekazać, to komunikat, że nie ma nic złego w dotykaniu swojego ciała, ale powinno się to robić w miejscu prywatnym.

 

Dominika: Po naszej rozmowie mam poczucie, że zanim rodzice będą edukować dzieci w obszarze psychoseksualnym, powinni wykonać szczerą pracę sami ze sobą 😊 Posprawdzać te swoje przekonania, myśli, podejście… żeby nie zrobić dziecku krzywdy po prostu, a i samemu czuć się swobodniej rozmawiając na ten temat, reagując czy szukając odpowiedzi na pytania swoich pociech.

Patrycja: Dokładnie tak. Bo po latach dziecko dużo bardziej niż odpowiedź o nasionkach, jajeczkach czy zarodkach będzie pamiętać atmosferę, jaka tej rozmowie towarzyszyła i czy rodzice podeszli do tego ze spokojem, uważnością i wrażliwością. I myślę, że przede wszystkim o tym warto pamiętać, zastanawiając się co odpowiedzieć na dziecięce pytania 😉

 

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

 

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

Nagość rodziców i dziecka

Kiedy dzieci pokazują sobie nawzajem narządy płciowe

Masturbacja dziecięca

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Dominika: Patrycja, w ostatnim czasie podczas moich konsultacji indywidualnych pojawił się kilka razy temat ekshibicjonizmu dziecięcego. Rodzice byli świadkami jak ich dzieci np. wzajemnie pokazywały sobie swoje narządy płciowe. Był to dla nich szok, któremu towarzyszyło poczucie zakłopotania, wstydu, a nawet strachu. Jak to się ma do zachowań rozwojowych? Powiesz kilka słów z perspektywy seksuologa?

 

Patrycja: W dziecięcej ekspresji seksualnej wyróżnia się trzy typy zachowań: masturbację dziecięcą, zachowania orientacyjne i zachowania interakcyjne. Ekshibicjonizm dziecięcy należy do grupy zachowań orientacyjnych. Dzieci eksponują sobie nawzajem swoje genitalia bez jakiegokolwiek podtekstu seksualnego – robią to z ciekawości dla swoich ciał i jest to całkowicie naturalne zachowanie, jeśli odbywa się za zgodą uczestników zachowania, bez jakiegokolwiek przymuszania czy szantażowania. 

 

Dominika: Myślę, że wielu rodzicom ciężko jest przyjąć do wiadomości, że to naturalne… Mamy jakieś normy? Do jakiego momentu uważać to za zwykłą ciekawość, a kiedy zacząć się martwić i poważnie interweniować?

 

Patrycja: Normy zachowań seksualnych dzieci i młodzieży nieco różnią się od norm dla zachowań osób dorosłych. Zostały opracowane przez profesor Marię Beisert właśnie aby ułatwić specjalistom dokonanie oceny, czy dane zachowanie mieści się w repertuarze zachowań charakterystycznych dla danego okresu rozwojowego, czy też powinno zapalić nam czerwoną lampkę alarmową, wskazującą, że może dziać się coś niepokojącego.

Pierwsza z norm mówi nam o tym, że zachowanie nie może utrudniać realizacji zadań przewidzianych dla danego okresu rozwojowego. Powinno się też mieścić w repertuarze zachowań typowych dla tego okresu (a zatem, rodziców powinno zaniepokoić na przykład nieadekwatna do wieku wiedza, zachowanie lub określenia dotyczące seksu czy cielesności) i dokonywać się między osobami będącymi w zbliżonym wieku (przede wszystkim chodzi tutaj o bycie na tym samym etapie rozwojowym), a także opierać się na zasadzie dobrowolności uczestnictwa

Zwraca się uwagę, że dana aktywność powinna być motywowana chęcią doświadczenia przyjemności (jak to jest np. przy masturbacji dziecięcej) albo ciekawością, chęcią dowiedzenia się czegoś (tak jest np. w dziecięcym ekshibicjonizmie czy podglądaniu innych). Tutaj zawsze bierzemy pod uwagę kontekst, w jakim dane zachowanie występuje. Zachowania seksualne u dzieci mają charakter polimotywacyjny, czyli są podejmowane z kilku różnych powodów (wspominana już przyjemność, ciekawość, chęć dowiedzenia się czegoś, etc.).

 

Dominika: Czyli jeśli u podłoża danego zachowania leży chęć doświadczenia przyjemności, zaspokojenie ciekawości (i jeśli są spełnione pozostałe wyżej wymienione przez Ciebie normy), to nie powinno nas to zachowanie niepokoić?

 

Patrycja: Dokładnie tak. Dodam jeszcze, że taka aktywność nie powinna też stanowić zagrożenia dla życia lub zdrowia ani rażąco naruszać ogólnie przyjętego porządku społecznego charakterystycznego dla otoczenia dziecka.

A jeżeli mamy sytuację, w której zachowanie dziecka spełnia wszystkie te normy, a więc możemy je zaklasyfikować jako normatywną ekspresję seksualną, ale mimo to budzi niepokój rodziców, jest to wątek do przepracowania przez rodziców w toku psychoterapii – dlaczego pojawiają się takie a nie inne emocje? Na co one mogą wskazywać? A może uruchamia to w rodzicach jakieś wspomnienia z własnego dzieciństwa? Takie nieprzepracowane kawałki potrafią bardzo mocno wpływać na wychowanie dziecka.

 

Dominika: No dobrze, to jak tego typu zachowania traktować to jedno. Natomiast jak reagować? W mojej opinii jeśli zareagujemy zbyt gwałtownie, to reakcja może być zupełnie odwrotna – wzbudzimy w dziecku poczucie winy, pokażemy, że ta naturalna ciekawość jest czymś złym… no i stosunek do własnego ciała też tutaj może zostać nieco zaburzony… mam rację?

 

Patrycja: Oczywiście, całkowicie się z Tobą zgadzam. Gwałtowna i nadmierna reakcja przyniesie więcej szkody niż pożytku. Tak, jak już wspominałam – wzajemne pokazywanie sobie narządów płciowych nie ma dla dzieci wydźwięku seksualnego – to dopiero dorośli, przepuszczając to zachowanie przez swój filtr poznawczy w taki sposób je postrzegają. Dzieciaki są naturalnie ciekawe ciała – zarówno swojego (a więc będą chętnie oglądać się w lustrze), jak i kolegi czy koleżanki czy też rodzica (stąd często dzieci podglądają rodziców w kąpieli czy podczas przebierania się). Można się zastanowić, jak tę dziecięcą ciekawość można inaczej zaspokoić. I tutaj znowu polecam rozmowę z dzieckiem, edukowanie od jak najwcześniejszego etapu rozwojowego, cierpliwe i rzetelne odpowiadanie na dziecięce pytania, pokazywanie dziecku atlasu anatomicznego dedykowanego najmłodszym, wspólne czytanie książeczek dotyczących ludzkiego ciała.

Pamiętam, jak mając 5 lub 6 lat dostałam od rodziców „Księgę pytań i odpowiedzi”. Przez kilka lat była to jedna z moich ulubionych książek – mogłam tam znaleźć odpowiedzi na pytania m.in. dlaczego dlaczego leci nam krew, kiedy przetniemy palec, po co nam włosy, jak wygląda ciało dziewczynki, a jak chłopca czy jaki jest przebieg ciąży. Było to w latach 90. – teraz na rynku wydawniczym mamy bardzo dużo wartościowych pozycji dla najmłodszych, które będą fajnym punktem wyjścia do rozmowy.

 

Dominika: Bardzo przemawia do mnie to przypomnienie o nakładaniu naszych dorosłych filtrów w tematach związanych z seksualnością… uważam, że naprawdę warto zwracać na to uwagę. A co do Księgi – pamiętam! Też ją miałam i uwielbiałam! 🙂

Co do reagowania – rozumiem, że w przedszkolu reakcje powinny być takie same? Czy też masz jakieś specjalne wskazówki, rady dla nauczycieli?

 

Patrycja: Nauczyciele na pewno nie powinni dzieci w takiej sytuacji karać, straszyć czy wpędzać w poczucie winy (co niestety dość często się zdarza). Jeśli jednak zauważą, że zachowanie dziecka nie spełnia norm rozwojowych, np. dziecko przymusza lub jest przymuszane do udziału w aktywności lub robi to w sposób jawny lub wręcz demonstracyjny, powinien zgłosić to zachowanie rodzicom oraz psychologowi/psycholożce pracującej w przedszkolu, aby można było się wspólnie zastanowić, co może kryć się pod tym zachowaniem i dlaczego dziecko je podejmuje.

Dominika: Jakie zagrożenia płyną z ekshibicjonizmu dziecięcego? Może to jakoś źle wpłynąć na maluchy, na ich psychikę, na dalsze zachowania seksualne?

 

Patrycja: Jeśli odbywa się to za obopólną zgodą uczestników zachowania i samo zachowanie spełnia wymienione wcześniej kryteria, nie możemy mówić o jakimś „śladzie w psychice”. Dla dzieci jest to całkowicie naturalne zachowanie i chyba większość z nas nosi w pamięci jakieś wspomnienia takich zachowań z przedszkola, podwórka czy zabaw z rówieśnikami. W badaniu retrospektywnym Lamb i Coakley pytali młode kobiety o ich wspomnienia dotyczące m.in. ekshibicjonizmu dziecięcego – 26% z nich miało wspomnienia ekshibowania w dzieciństwie przed rówieśnikami.

 

Dominika: Na koniec zapytam jeszcze tak jak przy innych tego typu tematach – da się tego uniknąć? Możemy zapobiec takim sytuacjom? Czy sama odpowiednia edukacja seksualna w domu wystarczy czy też jest to jednak silniejsze od dzieci?

 

Patrycja: Myślę, że tutaj dobrze jest się zastanowić, dlaczego chcielibyśmy temu zapobiec, jeśli zachowanie spełnia wymienione wcześniej normy, jest całkowicie naturalne i nie szkodzi dziecku? Oczywiście, nie wszystkie dzieci będą ekshibować, bo nie wszystkie będą wykazywać takie zainteresowanie ciałem. Nieformalna edukacja seksualna (czyli prowadzona przez rodziców, w domu) jest bardzo istotną częścią wychowania i nie powinna pełnić funkcji jedynie prewencyjnej dla zachowań niepożądanych z punktu widzenia dorosłych. 

 

Dominika: Dziękuję Patrycja, jak zawsze! Muszę przyznać, że mnie te rozmowy z Tobą bardzo uspokajają i dają naprawdę konkretną wiedzę jak reagować na różne zachowania dziecka z obszaru jego  rozwoju seksualnego 🙂

 

 

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat dziecięcych emocji:

Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Masturbacja dziecięca

Nagość rodziców i dziecka

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Kiedy dzieci pokazują sobie nawzajem narządy płciowe

Dominika: Patrycja, przy okazji naszej pierwszej rozmowy w temacie masturbacji dziecięcej okazało się, że jest kilka dodatkowych wątków i pytań w zakresie seksualności dziecięcej, które nieco „męczą” rodziców. Cieszę się, że zgodziłaś się, żebyśmy zrobiły z tego cykl mini-wywiadów 😊 Jestem przekonana, że dzięki temu rozwiejemy sporo rodzicielskich wątpliwości! A i przy okazji skorzystają na tym dzieci 😉

Patrycja: Również się cieszę i z przyjemnością podzielę się swoją wiedzą oraz doświadczeniem w tym obszarze 🙂

 

 

Dominika: To co powiesz na to, żebyśmy dzisiaj poruszyły kwestię „przyłapania” przez dziecko rodziców w intymnej sytuacji? Część rodziców obawia się, że może to wpłynąć na psychikę dziecka i jego dalszy rozwój. Czy te obawy są słuszne?

Patrycja: Przede wszystkim, bardzo istotny jest wiek dziecka – w zależności od niego podejmuje się konkretne działania. Jeśli łóżeczko dziecka stoi w sypialni, dobrym pomysłem (również dla rozbudzenia namiętności w związku) będzie wyjście z seksem poza sypialnię. Maluch może się przestraszyć, jeśli zobaczy rodziców w sytuacji intymnej – zarówno dźwięki, jak i obraz mogą mu się kojarzyć z zagrożeniem, z czymś złym.

W przypadku nieco starszego dziecka (przedszkolaka), można mu wytłumaczyć, że rodzice bardzo się kochają i w ten sposób okazują sobie miłość. Jest to również okazja do rozmowy o seksualności w ogóle: skąd się biorą dzieci, jak poprawnie nazywać narządy płciowe, kto i w jakich sytuacjach może oglądać dziecko bez ubranka, etc.

Co jest szalenie istotne, trzeba dostosować język oraz treść naszego przekazu do wieku odbiorcy – czyli uczynić go jak najbardziej zrozumiałym i przydatnym dla dziecka. Podobnie rzecz się ma z dzieckiem w wieku szkolnym – dodatkowo, może to być dobra okazja do rozmowy o granicach i ich szanowaniu (czyli również pukaniu do drzwi sypialni czy łazienki).

 

 

Dominika: Śmiem twierdzić, że w takich momentach o wiele istotniejsze niż sam fakt zaistniałej sytuacji jest to JAK zareagujemy w momencie „przyłapania”. Mam rację?

Patrycja: Zgadza się 😊 Dużo większy wpływ na dziecko ma nie samo zobaczenie rodziców uprawiających seks, co ich reakcja na to. Jeśli zaczną krzyczeć, nerwowo się zakrywać chować, dziecko raczej zapamięta te emocje, niż samo zdarzenie. Jest ryzyko, że w przyszłości aktywność seksualna będzie mu właśnie te emocje przypominać i będzie budzić lęk.

 

 

Dominika: To chyba dotyczy ogólnie reagowania dorosłych na różne sytuacje. Dzieci, nie mając żadnej wiedzy o sobie ani o świecie, budują obraz tego na podstawie naszych reakcji. Obserwują nas i wytwarzają sobie połączenia w głowie dotyczącego tego co jest dobre, co jest złe, co powinnam, czego nie powinienem. A jeśli reakcje są gwałtowne i przepełnione trudnymi emocjami, to wydźwięk jest wówczas jeszcze mocniejszy… No dobrze, czyli co Twoim zdaniem powinno się zrobić w takiej sytuacji, w sytuacji „przyłapania”?

Patrycja: Przede wszystkim, zachować spokój – spokojnie poprosić dziecko, aby wróciło do swojego pokoju, a któreś z Was za chwilkę do niego przyjdzie. W tym czasie będziecie mogli ochłonąć i doprowadzić się do ładu przed rozmową z dzieckiem.

 

 

Dominika: Czyli słynne powiedzenie „Tylko spokój nas uratuje” ma swoje zastosowanie i uzasadnienie również w tej sytuacji 😉

Patrycja:  Dokładnie tak! Generalnie aby uniknąć kłopotliwej i dla większości chyba osób dość trudnej sytuacji, warto się przed tym zabezpieczyć. Można pomyśleć o zainstalowaniu zamka w drzwiach sypialni i pamiętaniu o przekręcaniu go, kiedy jest się w nastroju na miłosne igraszki. Jeśli para nie dysponuje własną sypialnią lub nie ma możliwości założenia zamka w drzwiach, warto rozważyć wyjście z seksem poza sypialnię.

 

 

Dominika: Przezorny zawsze ubezpieczony 😉

Patrycja: Coś w tym stylu 😊 Lepiej żeby dziecko nie miało okazji do zobaczenia rodziców podczas współżycia, dlatego właśnie warto jest zainwestować swój czas i pieniądze w dostosowanie lokum do ciekawskich oczu i uszu pociech. Jeśli natomiast już do tego dojdzie, nie róbmy tragedii! Rodzice koniecznie powinni z dzieckiem porozmawiać i wytłumaczyć mu w spokojny, zrozumiały i dostosowany do wieku sposób, czego było świadkiem.

 

 

Dominika: Krótko, zwięźle i na temat! Dziękuję Patrycja 😊

 

 

 

 

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

 

Zapraszam Cię do poczytania innych wywiadów z Patrycją Foszcz, psycholożką i seksuolożką,

na temat rozwoju seksualnego dzieci:

Kiedy dzieci pokazują sobie nawzajem narządy płciowe

Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Masturbacja dziecięca

Nagość rodziców i dziecka

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Kiedy dziecko „przyłapie” rodziców na seksie…

Jakiś czas temu poprosiłam ponownie o rozmowę Agatę Szupke, ponieważ jej wiedza i doświadczenie logopedy są nieocenione.  Poruszyłyśmy temat, o który bardzo proszą Mamy, a mianowicie wsparcie w rozwoju mowy naszego dziecka. Zatem, zacznijmy od pierwszych miesięcy życia – jak stymulować rozwój mowy już w okresie niemowlęcym? Czy w ogóle jest taka potrzeba?

 

Agata: Potrzeba komunikacji z dzieckiem rozpoczyna się od pierwszego wspólnego dnia. Od pierwszych chwil, stajemy się dla niego najważniejszymi, dającymi poczucie bezpieczeństwa, harmonii osobami. Tę harmonię dajemy dziecku nie tylko zaspokajając potrzebę głodu, przytulając, ale również mówiąc do niego. Każda mama, mniej lub bardziej świadomie, oddziałuje na proces powstawania mowy swojego dziecka. Stymulowanie tego procesu jest niezwykle ważne, bo to w jaki sposób zwracamy się do dziecka, a także to jak często do niego mówimy stanowi jeden z głównych czynników determinujących poznawanie i nabywanie umiejętności mówienia.

 

My – rodzice, powinniśmy zwracać się do niemowlaka możliwie jak najczęściej, wykorzystując do tego czynności, które wykonujemy w ciągu dnia. Opowiadajmy o tym, co robimy w danej chwili.

Przykład nr 1: Robię obiad. Gotuję makaron. Makaron jest żółty i twardy, dotknij. Za chwilę przygotuję sos. Jestem już głodna.

Przykład nr 2: Sprzątam w pokoju. Składam pranie. Wkładam ubrania do szafy. Spójrz, jaka kolorowa bluzka. Teraz idę do toalety. Zaraz wracam.

 

Logopedzi pieszczotliwie nazywają to „kąpielą słowną”. Kąpmy nasze dzieci w wypowiedziach wyraźnych, czytelnych. Unikajmy miliona pieszczotliwych sformułowań, zdrobnień. Nie pieśćmy się mówiąc do naszego dziecka, nie zmiękczajmy niepotrzebnie wyrazów, zamieniając celowo głoski. Zamiast spytać „Cio tutaj lobiś?”, zapytajmy: „Co tu robisz, skarbie?”.

Pokazujmy maluszkom książki, adekwatne do wieku. Zwracajmy uwagę naszego dziecka na detale, które znajdują się obok niego. Śpiewajmy piosenki i wygłupiajmy się! Strojenie min do dziecka to ćwiczenie praksji oralnej. Dziecko próbuje nas naśladować, kształtując w ten sposób umiejętność kontrolowania ruchów, jakie wykonuje jego buzia, w tym: język, wargi, szczęka dolna i podniebienie miękkie.

 

Dominika: Oj, muszę Ci przyznać, że zdrobnienia są bardzo powszechne! A później pojawia się problem, bo np. 4latek nie mówi wyraźnie, sam zdrabnia i zmiękcza. Trzeba być bardzo uważnym na to, bo zwracając się do maluchów np. „Cio tutaj lobiś?” później musimy niejako uczyć go od nowa poprawnej formy, co moim zdaniem jest już trudniejsze.

I ta „kąpiel słowna”! Pamiętam jak ja opowiadałam Miłoszowi dosłownie o wszystkim, od pierwszych tygodni życia. Aż moja Mama się dziwiła „Ty cały czas coś do niego mówisz!”  A ja mam wrażenie, że właśnie dzięki temu zaczął bardzo szybko mówić, o wiele wcześniej niż wskazywałyby normy.

No dobrze, przejdźmy dalej.  Mamy pytają również o to jak mówić, żeby dziecko rozumiało? Pewnie trzeba się po prostu dopasować do wieku i etapu rozwoju malucha, coś w rodzaju „dostrojenia się do dziecka”?

 

Agata: Przede wszystkim powinnyśmy wsłuchiwać się w dziecko. Powinniśmy obserwować je i prowokować do tego, by chciało z nami „rozmawiać”. Mówmy do niego tak, jak mówimy do męża, partnera, rodziców, koleżanek. Nie istnieje coś takiego jak „dostrajanie się do dziecka”, dopasowywanie mowy do wieku. Rodzic powinien uczyć takiej mowy, jakiej sam używa do kontaktu z innymi, dorosłymi ludźmi. Nasze dzieci uczą się mowy także wtedy, gdy wydaje nam się, że tak nie jest, bo są czymś zajęte. Na przykład wtedy, gdy bawią się, jedzą. Dzieci są rewelacyjnymi słuchaczami, obserwatorami. Kiedy maluch zaczyna mówić i nazywa niektóre rzeczy po swojemu, co jest absolutnie naturalne – rodzic powinien nazywać głośno przedmiot lub czynność, o którą chodzi dziecku.

 

Dziecko: Mama, am am!
Mama: Tak, mama je śniadanie.

Dziecko: muuu tam.
Mama: Tam jest krówka. Masz rację.

Dziecko: Ciuciu, ciuciu!
Mama: Chcesz się napić? Proszę (w tym momencie podajemy kubek lub butelkę).

Mama: Ile masz lat, kochanie?
Dziecko: Da!
Mama: Zgadza się – masz dwa latka.

 

Nie utrwalajmy określeń, które nie są prawidłowe. Nazewnictwo wymyślane przez dzieci może nas bawić, to zrozumiałe. Niemniej jednak, nie powinniśmy przejmować tych form od dzieci, zamieniając prawidłowe na te, którymi posługuje się maluch.

Poprzez powtarzanie tej samej treści, w poprawnej formie, uczymy, że dziecko musi popracować nad swoją mową. Dajemy znak, że wiemy o co chodzi i jednocześnie wysyłamy sygnał, że poprawna forma jest nieco inna. Nie nalegajmy, by dziecko powtarzało tę poprawną. Nie przerywajmy dziecku, nie wyręczajmy go w mówieniu. Budujmy w nim chęć komunikowania się z nami i innymi. Pamiętajmy, że ćwicząc rozwój ruchowy, motorykę małą i dużą, wpływamy także na rozwój mowy. Dlatego tak istotne we wspomaganiu i stymulowaniu mowy są wyliczanki: „Idzie kominiarz po drabinie, fiku miku już w kominie”.

 

Dominika: Myślę, że powyższe informacje są jednymi z najbardziej kluczowych – „Rodzic powinien uczyć takiej mowy, jakiej sam używa do kontaktu z innymi, dorosłymi ludźmi”. Pokrywa się to z tym, o czym wspomniałam w poprzednim akapicie – z tym, że my przecież chcemy, żeby nasze dziecko mówiło „normalnie”, a zatem takiej mowy używajmy, co byśmy nie musieli wykonywać dwa razy tej samej pracy.

Co się zmienia w kolejnym roku, w kolejnych latach? Jak pomóc dziecku ponad rocznemu czy dwuletniemu? Na co zwracać uwagę? Jakie ćwiczenia z nim wykonywać? Czy w ogóle jakieś ćwiczenia są konieczne na tym etapie?

 

Agata: Każde dziecko jest inne. Te słowa powtarzam jak mantrę. Rodzice często zbyt serio sugerują się normami rozwojowymi, zupełnie zapominając, że na rozwój dziecka wpływa milion czynników, w tym m.in. przebieg porodu i ciąży. Nie można zakładać, że każde maleństwo zacznie gaworzyć po przekroczeniu iluś miesięcy i mówić po pierwszych urodzinach. Oczywiście, normy zapisane są po coś. Sugerujemy się nimi, aby dawać rodzicom znać, co na obecnym etapie życia ich dziecka powinno się pojawić, co może cieszyć, a co niepokoić. Niemniej jednak, każdy przypadek dziecka, które ma jakiś problem z komunikacją, powinien być konsultowany z logopedą. Nie pomagajmy na własną rękę, nie próbujmy sami pomóc dziecku, jeśli nie wiemy od czego zacząć. Możemy wyrządzić mu w ten sposób krzywdę.

Dzieci zaczynają wydawać z siebie dźwięki bardzo wcześnie. Najpierw są to dźwięki przypadkowe, wydawane nieświadomie. Nazywamy je głużeniem. Głużą nawet dzieci głuche.
Proces ten zanika samoistnie i jest to naturalne. Po nim następuje etap gaworzenia. Gaworzenie to celowe naśladowanie dźwięków, powtarzanie sylab. U jednych dzieci pojawia się wcześniej, u drugich później, u trzecich nie pojawia się wcale. Według Prof dr hab. Jagody Cieszyńskiej, gaworzenie powinno pojawić się najpóźniej do 10 miesiąca życia.

 

Pierwsze wyrazy powinny pojawić się po roczku. Dwuletnie dziecko powinno mówić. Zacytuję część własnego wpisu, który polecam przeczytać: „Zdrowy dwulatek (sic!), u którego nie stwierdza się żadnych chorób, zaburzeń, wad anatomicznych, nie powinien mieć problemów z mową. Powinien łączyć wyrazy w wypowiedzi dwuwyrazowe, np. „mama daj”. Powinien prawidłowo wymawiać samogłoski, powinien mówić wyraźnie, zrozumiale dla wszystkich! Dwulatek wymawia PRAWIDŁOWO spółgłoski: p, b, m, t, d, n, l, k, g, f, w, ś, ź, ć, dź i wszystkie samogłoski.”

Tak zaczyna się mój wpis o tym, dlaczego niektóre dzieci zaczynają mówić później. Znajdziecie tam informacje o tym, co powinien dwulatek, co trzylatek. Co może wpływać na to, że dwulatek nie mówi.

 

Dominika: Myślę, że ten wpis powinny przeczytać szczególnie te osoby, których dziecko ma np. 2,5 roku, komunikuje się językiem znanym tylko sobie i rodzicom, prawie nie wypowiada wyrazów, a rodzice uważają, że ma jeszcze czas… Bardzo często się z tym spotykam. I ok, może faktycznie mieć jeszcze ten czas, ale równie dobrze może już go nie mieć. W mojej opinii wizyta u logopedy nigdy nie zaszkodzi, a bardzo często może pomóc.

A jak wsparcie rodzica w rozwoju mowy wygląda u dzieci na dalszym etapie, w wieku przedszkolnym?

 

Agata: Rodzic jest zawsze najważniejszy. To, czy czyta dziecku, czy opowiada historie, bajki, czy prowokuje do prowadzenia rozmów na jakikolwiek temat, zadając pytania, ma ogromne znaczenie. Przedszkolak bombardowany jest zewsząd wieloma bodźcami, jednak wsparcie i uwaga rodziców na tym etapie, są nadal nieocenione.

 

Dominika: Przy okazji takiego tematu jakim jest rozwój mowy, nie mogę nie zapytać o zaburzenia mowy… Wiem, że to kwestia indywidualna, że lepiej, aby logopeda ocenił sytuację osobiście na spotkaniu, ale na pewno są sygnały, znaki, które powinny zapalić nam czerwoną lampkę w głowie. Jak to zrobić, żeby nie przegapić czegoś kluczowego, żeby nie było za późno?

 

Agata: Wad wymowy, zaburzeń mowy, jest tak wiele, że naprawdę nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Martwić powinien brak gaworzenia. Ciche dziecko nie zawsze oznacza „grzeczne dziecko” Dzieci, które nie gaworzą, mogą mieć problemy z przetwarzaniem informacji słuchowych.

Rodzic powinien także skontaktować się z logopedą, gdy dziecko:

– ssie wargę, policzek lub kciuk,
– nawykowo oddycha przez usta,
– ma ograniczone ruchy języka
– nadmiernie ślini się
– mówi niepłynnie, powtarza sylaby, przeciąga dźwięki mowy,
– wkłada język między zęby podczas każdej aktywności, np. zabawy, a także podczas mówienia,
– mówi bezdźwięcznie (tutaj wpis o tym, czym jest mowa bezdźwięczna)
– nie wypowiada spółgłoski [r] pod koniec 5 roku życia,
– permanentnie chrapie w nocy, pomimo drożnego nosa,
– mówi przez nos

 

Dominika: Czy są jakieś podstawowe ćwiczenia i zabawy, poprzez które możemy pomóc dziecku w sytuacji opóźnienia mowy? Pracując z nim w domu na co dzień, nie chodząc po specjalistach? Czy może jednak sami nie zrobimy tego nigdy dobrze?

 

Agata: Opóźnienia w rozwoju mowy zawsze mają swoje podłoże. Często wynikają z różnych przyczyn. Sugerowanie komukolwiek ćwiczeń na własną rękę, byłoby nieprofesjonalne. To, co w terapii jednego dziecka okazuje się trafne, w terapii drugiego może okazać się niewłaściwe. Dziecko, które ma problem z komunikacją powinno być prowadzone przez logopedę. Przytoczę tutaj jedną historię:

Pewna mama bardzo chciała, aby jej córka zaczęła wypowiadać „sz”, zamiast zastępować je głoską „ś”. Uznała, że to już czas i uczyła córkę na własną rękę, będąc pewną, że się udało. Rzeczywiście, dziewczynka nie mówiła już „siafa” (szafa) ani „siba”(szyba), ale głoska, która wg mamy była głoską [sz], była artykułowana nieprawidłowo. Język leżał płasko, nie brał udziału w artykulacji. A głoską [sz] było powietrze, które dziecko wypuszczało, przy zaciśniętych żabkach. Nieprawidłowa realizacja głoski, była utrwalona do tego stopnia, że wyprowadzenie dziecka z wadliwej wymowy, okazało się szalenie trudne i pracochłonne.

 

Ćwiczeniem, które możemy wykonywać na własną rękę, bez obaw, że zrobimy dziecku krzywdę to, np. dmuchanie baniek mydlanych. Czynność mówienia związana jest z prawidłowym oddychaniem. Dmuchając, chuchając (np. w celu ogrzania rąk) wykonujemy ćwiczenia oddechowe. Wspierajmy prawidłowy rozwój mowy, poprzez podawanie dziecku pokarmów twardych, które angażują mięśnie do pracy. Pozwalajmy dziecku pić ze słomki. Wykonujmy proste ćwiczenia narządów artykulacyjnych, np. strojąc miny do lustra, oblizując brudne po posiłku usta. Parskajmy, kląskajmy, cmokajmy – wysyłajmy sobie buziaki. Wszystkie czynności, które w jakimkolwiek stopniu angażują narządy mowy i mięśnie twarzy do pracy, stanowią podstawę prawidłowego rozwoju mowy.

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i pogłębić temat:

O smoczku i odsmoczkowaniu

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Wsparcie rozwoju mowy

Jeśli w zachowaniu Twojego dziecka jest coś co Cię bardzo niepokoi, jeśli nie wiesz jak się zachować w trudnych dla Was emocjonalnie sytuacjach, a bardzo zależy Ci, żeby dobrze rozpoznawać potrzeby i uczucia swojej pociechy, to polecamy Ci miejsce gdzie znajdziesz nie tylko wsparcie i pomoc, ale również fachową wiedzę i kompetencje. Pomogę Ci Mamo – to inicjatywa Dominiki Słowikowskiej, mamy Miłosza, trenerki i psycholożki, która postanowiła swoją wiedzą i doświadczeniem podzielić się z innymi Mamami.

 

 

Dominiko od niedawna prowadzisz własną działalność – projekt Pomogę Ci Mamo. Opowiedz na czym polega Twoja działalność i do kogo jest skierowana?

Inicjatywa „Pomogę Ci Mamo” jest skierowana do mam, które mają dzieci w wieku 0-3 lata. Opiera się ona na wsparciu w codziennych tematach rozwojowo-wychowawczych, które są naturalnym elementem macierzyństwa.

Istotą moich działań jest dostarczenie mamom niezbędnych informacji, wskazówek i słów otuchy w sposób zwięzły i jak najbardziej konkretny, aby nie spędzały one niezliczonej liczby godzin na przeszukiwaniu internetu celem znalezienia odpowiedzi na pojawiające się pytania.

Chciałabym, aby ten czas poświęciły swoim dzieciom, ponieważ maluchy tego bardzo potrzebują. Wiem ile czasu ja spędzam na zdobywaniu wiedzy – ogrom. Wiem również jak internet potrafi być mylący… co forum, to inna opinia, co blog, to inne założenia, co osoba, to inne podejście. Taka mama zamiast konkretnej odpowiedzi, ma wówczas jeszcze więcej wątpliwości. U mnie natomiast znajdzie wszystko, czego potrzebuje – wysłucham, zrozumiem, przeanalizuję, dam wskazówki i moc wsparcia.

 

Co Cię skłoniło do podjęcia decyzji o założeniu własnej działalności? Czym zajmowałaś się wcześniej?

Zanim zaszłam w ciążę, przez 10 lat zajmowałam się organizacją eventów. Jest to świetna praca, ale dla osób młodych, które nie mają zobowiązań w postaci rodziny.

Kiedy na świecie pojawił się Miłosz, wiedziałam, że przyszedł czas na zmiany. Doświadczenie ostatnich lat utwierdziło mnie w przekonaniu, że jedyną słuszną drogą jest praca w formule indywidualnej działalności doradczej. Nigdy nie czułam się komfortowo mając szefa 😉

Nie lubiłam tłumaczyć się z tego, o której przychodzę do pracy, albo dlaczego muszę wcześniej wyjść. Własna działalność to ten komfort, którego mi brakowało. Poza tym, chciałam mieć poczucie, że faktycznie zarabiam, a nie dostaję tylko jakiś skromny procent tego, co mi się należy.

 

Co było dla Ciebie zaskoczeniem, czy trudnością przy zakładaniu własnej działalności?

Największą trudnością jest przekonanie moich odbiorców do tego, żeby zapłacili za warsztaty czy konsultacje indywidualne. Wynika to z tego, że mnóstwo osób organizuje darmowe szkolenia oraz bezpłatnie udostępnia materiały. To są osoby, które na tym rynku prowadzą swój biznes już wiele lat i mogą sobie na to pozwolić. Dla nas, początkujących przedsiębiorców, to ogromne utrudnienie i nie mamy tego jak przeskoczyć.

Ja zainwestowałam w swoje wykształcenie, wiedzę oraz doświadczenie mnóstwo czasu i pieniędzy – nie chcę oddawać tego za darmo. Uważam, że to nie są duże pieniądze, nieporównywalne z tym co możemy dzięki temu zyskać. To inwestycja w nasze dzieci. Co może być większą motywacją?

Poza tym, kiedy pomagam w formie non profit, poświęcam tyle samo czasu i uwagi, a na koniec często nawet nie usłyszę „dziękuję”… jest to bardzo przykre ☹ „Pomogę Ci Mamo” to jest moja praca, jak każda inna. To jest droga, którą wybrałam, aby utrzymać siebie i swoją rodzinę.

 

Twoja inicjatywa nazywa się Pomogę Ci Mamo, dlaczego jest skierowana tylko do mam, a nie do rodziców?

Nie wiem jakie są dokładnie statystyki, ale to mamy w zdecydowanej większości siedzą z dziećmi w domu przez pierwsze lata życia dziecka. To one zmagają się z codziennymi trudami wychowania, i to właśnie one potrzebują tego wsparcia jak nikt inny.

Sama jestem mamą, dlatego potrafię wejść w ich buty. Dzięki temu jestem wiarygodna. Na początku nie myślałam o pomocy obojgu rodzicom, ale coraz częściej na moje warsztaty przychodzą kobiety z mężami. Tak samo jest ze szkoleniami online – mamy zachęcają swoich partnerów do tego, aby obejrzeli nagranie razem z nimi. To cenna informacja dla mnie i rozważam poszerzenie swojej oferty w tym kontekście.

 

Skąd czerpiesz wiedzę jak wspierać mamy? Jak budować dobre relacje na styku rodzic-dziecko?

Czytam bardzo dużo książek, tych tradycyjnych, papierowych, oraz biorę udział w dodatkowych szkoleniach i kursach poszerzających moją wiedzę oraz kompetencje.

 

Z czym mamy zwracają się do Ciebie? Jakie tematy pojawiają się najczęściej?

Najczęściej pojawiają się pytania o różne zachowania i emocje dzieci, w kontekście których mamy nie wiedzą jak reagować: złość i histeria, strach i lęk, wstyd i nieśmiałość, rzucanie zabawkami i niechęć do dzielenia się, czy też różne zachowania agresywne. Dostaję również sporo zapytań o rozwój mowy (dlaczego moje dziecko jeszcze nie mówi? czy powinnam się niepokoić? kiedy iść do logopedy?) oraz o korzystanie z nocnika (tutaj głównie chodzi o blokadę w kwestii robienia kupki).

 

Czy dużo czasu poświęcasz na pracę?

Tak, czasu poświęcam bardzo dużo. Po pierwsze dlatego, że jest to moja pasja i kocham to, co robię, oraz ze względu na to, że początki są zwyczajnie trudne. Trzeba włożyć bardzo dużo pracy w dotarcie do swoich potencjalnych klientów, w przekonanie ich do siebie, w zbudowanie swojej solidnej marki i pozycji profesjonalisty.

 

Kto dla Ciebie jest inspiracją? (mam na myśli ekspertów od wychowywania dzieci) Jaki model wychowywania dzieci jest Ci najbardziej bliski?

Nie skupiam się na jednym modelu wychowywania dzieci. Jestem zwolenniczką podejścia do dziecka jak do małej istoty, która pojawiła się na tym świecie z czystą kartą i nic nie wie. Trzeba temu małemu człowiekowi pomóc się odnaleźć, wszystko pokazać, nauczyć, przygotować. Trzeba również nauczyć się słuchać i obserwować nasze dziecko, ponieważ ono zawsze nam coś komunikuje. Dzieci nie są z natury złe, nie są niegrzeczne celowo, nie robią nam na złość. Bądźmy dla nich wsparciem, dajmy im to czego potrzebują, a wszyscy będziemy spokojniejsi.

 

Na koniec powiedz, czego Ci życzyć?

Być może zabrzmi to mało pozytywnie, ale jak najwięcej mam z „problemami do rozwiązania” 😊

 

Dominiko, dziękuję Ci za rozmowę.

 

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Wywiad z Ewą Moskalik Pieper dla portalu Mamo Pracuj

Poniższy wpis powstał we współpracy z Magdą Gajewską, autorką bloga www.mumslife.pl

 

Magda: Często w odpowiedzi na moje posty o czasie dla siebie, o samorozwoju, o relaksie, o odpoczynku piszecie, że to nie jest takie proste jak myślę, bo przecież nie macie z kim zostawić dziecka. I tak się zastanawiam – jak to możliwe? Dlaczego w wielu rodzinach jest tak, że tylko matka sprawuje opiekę nad dzieckiem i faktycznie na nic innego nie może sobie pozwolić? Gdzie w tym wszystkim są partnerzy? Gdzie są ojcowie naszych dzieci? Czy to wina tych facetów? Czy nasza? Czy spotykamy się gdzieś w środku?

Kolejny raz zaprosiłam do rozmowy Dominikę z Pomogę Ci Mamo, bo bardzo chcę poznać jej zdanie na ten temat.

 

Magda: Kochana, jak to jest? Czy Ty też widzisz taki problem? Czy matki mają tendencje do tego, że chcą wziąć na swoje barki całą opiekę nad dziećmi, prowadzenie domu itd?

Dominika: Oczywiście! I jest to nawet zrozumiałe – chcą dla swojego dziecka jak najlepiej. A kto zrobi najlepiej jeśli nie ja sama? To przekonanie towarzyszy nam nie tylko w obszarze macierzyństwa, podobnie jest w pracy – są osoby, które nie maja żadnego problemu z delegowaniem zadań, a są takie, które będą pracowały 25h na dobę, bo muszą mieć wszystko pod kontrolą, tak jak Mamy właśnie 🙂

Jednak o ile w pracy raczej nie ma drugiej czy trzeciej strony, która może w tym układzie ucierpieć (chyba, że posypiemy się zdrowotnie z przemęczenia i szef nie dostanie obiecanego raportu), to w domu mamy dziecko i jego ojca. Jeśli kobieta prze każdego dnia do przodu z przekonaniem „On nie zrobi tego tak dobrze jak ja, więc muszę sama“ to może doprowadzić do tego, że jej mąż lub partner poczuje się wówczas odrzucony, niekompetentny i niepotrzebny. Posypie się ich relacja, a w dodatku nie zacznie się tworzyć relacja dziecko-tata.

 

Magda: No właśnie „Ja najlepiej zajmę się dzieckiem, tylko ja potrafię zmienić mu pieluchę, tylko ja mogę iść z nim na spacer, nie mogę spuścić dziecka z oka, ojciec nie zajmie się nim tak dobrze jak ja….“ Dlaczego to robimy? Czy to jest próba udowodnienia sobie czegoś? Potwierdzenia tego, że nadajemy się do bycia mamą?

Dominika: Hmmm… nie upatrywałabym raczej przyczyny w udowadnianiu sobie czegoś. Myślę, że częściej kierują nami po prostu matczyne instynkty. Mamy wrażenie, że matka to postać stworzona do wychowania dziecka, a więc wiedząca i potrafiąca wszystko najlepiej. Z kolei osoba płci męskiej nie może mieć takich umiejętności jak kobieta, w związku z czym nie zrobi tego tak dobrze jak my.

A teraz tak hipotetycznie: jeśli mężczyzna nakarmi malucha inną łyżeczką, to czy będzie to miało wpływ na uczucie głodu dziecka? Czy jeśli założy odwrotnie pampersa to nie spełni on swojej funkcji? Czy jeśli założy zielone spodenki zamiast czerwonych to dziecko bardziej zmarznie? NIE 🙂 Naprawdę nie musi być po naszemu. Ważne, żeby dziecko było zaopiekowane, a mężczyźni potrafią to doskonale zrobić! Tylko musimy im dać szansę.

 

Magda: Kiedy myślę o przyczynach takich zachowań, to mam w głowie jedną sytuację. Rodzimy pierwsze dziecko, wracamy ze szpitala – niewiele wiemy, nie mamy doświadczenia, jesteśmy trochę przytłoczone nową sytuacją. Nasi partnerzy również są przytłoczeni, a my często tego nie widzimy. Zamiast od początku zacząć uczyć się naszej nowej małej rodziny we własnym gronie, to co robimy? Zapraszamy mamusię na 3 tygodnie, a męża wysyłamy do pracy. Mama nam mówi jak mamy karmić, kąpać, pielęgnować, co jeść, czego nie jeść, jak trzymać itd. Z jednej strony to piękne i pamiętam radość mojej mamy kiedy została babcią, ale z drugiej strony jakie to krzywdzące! Odsuwamy naszego ukochanego na dalszy plan, wychodzimy z założenia że mama lepiej nas nauczy, pokaże wszystko, pokaże jak być mamą.

A jak powinno być? Powinniśmy poświęcić ten czas naszej małej rodzinie – razem się uczyć, razem sobie radzić, razem popełniać błędy. Powinniśmy budować więź: tata-dziecko od samego początku. Wiadomo, że sytuacje życiowe są różne – że czasem w domu jest już więcej dzieci, że mąż musi iść do pracy, że nasz stan zdrowia może być różny, ale czy generalnie właśnie tak powinno to wyglądać? Dominika jak Ty to widzisz? Czy takie wspólne początki mają znaczenie? Czy nasz facet też ich potrzebuje, czy wolałby jednak uciec w obowiązki domowe?

Dominika: Mężczyźni BARDZO tego potrzebują! Chcą się czuć potrzebni, kochani, bliscy… a my, tak jak napisałaś, odrzucamy ich. A przecież to nasza najbliższa osoba! Ojciec naszego dziecka! Nasza rodzina. Trudno się na to patrzy. Ja wiem, że Mamy nie chcą źle, tylko w tym zagubieniu zapominają, że wsparcie mają obok, na wyciągnięcie ręki.

Więź dziecko-ojciec jest niezwykle ważna! Zarówno dziecko potrzebuje taty, jak i tata potrzebuje dziecka. Tyle tylko, że ich relacja zależy od nas, od tego czy im na to pozwolimy, czy dopuścimy do siebie wzajemnie…

I jeszcze jedno: WSPÓLNE opiekowanie się dzieckiem od pierwszych dni życia ZBLIŻA rodziców do siebie! A niejednokrotnie dostaję wiadomości z informacją o oddaleniu się od siebie po narodzinach dziecka i pytaniem jak to naprawić. Można zapobiec temu już na początku tej drogi jaką jest rodzicielstwo.

 

Magda: Zastanawiam się też jak czuje się taki facet? Jak to wpływa na jego uczucia, ego itd? Czy on chce być wyręczany, czy dla niego to wygodne? Czy może chciałby żebyśmy krok po kroku nauczyły się wszystkiego razem z nim? Może to tylko moje odczucie, ale wydaje mi się że mężczyźni są teraz zupełnie inni – aktywni i zaangażowani. Chcą wiedzieć, chcą umieć i chcą być potrzebni. Czy się mylę?

Dominika: Jak najbardziej chcą czuć się potrzebni! To również wpływa na ich samoocenę, poczucie własnej wartości, poczucie bycia pełnoprawnym ojcem. Coraz częściej dostaję maile, w których czytam „Oboje z mężem jesteśmy bardzo zaangażowani w wychowanie naszego dziecka“ lub „Oglądaliśmy razem z mężem Pani szkolenie“. Ostatnio nawet konsultację telefoniczną przeprowadzałam z obojgiem rodziców, którzy siedzieli po drugiej stronie słuchawki, pytali, notowali – OBOJE. To pięknie pokazuje zaangażowanie mężczyzn w dzisiejszych czasach 🙂

 

Magda: Zatem jak to wszystko pogodzić? Jak wytłumaczyć sobie, że ojciec jest takim samym równoprawnym rodzicem jak matka, jak pozwalać mu się uczyć?

Dominika: Przyszłym rodzicom zalecam rozmowy w tym temacie jeszcze przed narodzinami dziecka, kiedy jest spokojnie, stosunkowo mało silnych emocji, wtedy można porozmawiać na zupełnie innym poziomie, ze zrozumieniem.

Obecnym rodzicom radzę jak najprędzej zorganizować romantyczną kolację we dwoje i „obgadać“ temat. Fajnie jeśli wyjdzie to od nas, od mam, wówczas mężczyźni poczują się mile zaskoczeni i docenieni, będą bardziej otwarci na dobrą zmianę.

 

Magda: Ale mam też świadomość, że nie zawsze jest to jednak nasza wina – czasem ojciec niestety unika obowiązku. Nie chce budować więzi z dzieckiem, nie chce spędzać z nim czasu. Uważa, że on ciężko pracuje i przynosi do domu pieniądze, a mama ma się zajmować resztą. Czy to może wynikać z jego dzieciństwa? Z tego w jakim domu się wychowywał? Z tego jaki model rodziny tam panował?

Dominika: Może, ale nie musi. Nasze doświadczenia z dzieciństwa mają oczywiście ogromny wpływ, to w jakim modelu zostaliśmy wychowywani, co nam przekazali nasi rodzice w tym temacie. W takich sytuacjach również zalecałabym szczerą rozmowę, bez obwiniania, wyrzutów, tylko powiedzenia jak jest, jak się z tym czujemy, czego potrzebujemy. Bo musimy mówić o tym czego potrzebujemy wprost.

Jest jednak jeszcze aspekt dotyczący trudności z odnalezieniem się w nowej sytuacji. Część mężczyzn bycie ojcem przerasta, zwyczajnie się boją, że sobie nie poradzą, że będą złym tatą… i uciekają, żeby tylko się to nie spełniło. Warto dać wówczas wsparcie swojemu mężczyźnie, pokazać, że Wy też nie jesteście idealnymi mamami, że też popełniacie błędy i że razem na pewno dacie radę, bo w Was siła!

 

Magda: Zastanawiam się też jak ważna jest relacja ojciec-dziecko? Moim zdaniem bardzo ważna, bo przecież dziecko musi wiedzieć, że ma tatę, że może na niego liczyć, że może fajnie spędzać z nim czas. Z kolei ojciec musi czuć się potrzebny, wartościowy, kochany i szanowany przez dzieci i ich mamę.

Dominika: Tak jak mówiłam już wcześniej, ta relacja jest niezwykle istotna – to jest relacja na całe życie. Oczywiście relację można zacząć budować w każdym momencie, ale myślę, że chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w których nasze dziecko mówi „Tato, a gdzie byłeś wtedy, kiedy Cię potrzebowałem/-łam?“. Więź z tatą jest czymś niezwykłym, czasami o wiele bardziej niezwykłym niż więź z mamą. Więź z tatą jest po prostu inna. Nie zabierajmy jej naszym dzieciom…

 

Magda: A co nam – mamom daje czas dziecka z ojcem? No czas dla siebie kochane! 🙂 Ja tu widzę same pozytywy. Dzieląc się opieką nad dziećmi z partnerem oboje zyskujemy, ale musimy być w tym sprawiedliwi, bo oboje mamy prawo do odpoczynku, do własnej przestrzeni, do relaksu, do drzemki, do własnych pasji. Myślisz, ze da się to pogodzić we współpracy ze współczesnymi ojcami?

Dominika: Myślę, że współcześni ojcowie tylko na to czekają 🙂 Tylko to my, mamy, musimy odpuścić i zrobić miejsce dla swojego partnera czy męża obok siebie i dziecka.

 

Magda: Pamiętajmy jednak, że rodzicielstwo, to partnerstwo i oboje rodzice powinni mieć zarówno obowiązki jak i prawa – zatem mąż/ partner także ma prawo do odpoczynku, relaksu, własnej przestrzeni. Także ma prawo być zmęczony – nie zapominajmy o tym.

 

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

“Mam czas dla siebie” – masz prawo, a nawet obowiązek tak powiedzieć!​

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

„Mam czas dla siebie, bo moje dzieci mają tatę!”

Poniższy wpis powstał we współpracy z Magdą Gajewską, autorką bloga www.mumslife.pl

 

Magda: „Mam czas dla siebie” – mówisz tak czasem? Spotykam się z wieloma matkami – zawodowo, prywatnie, przypadkowo. Każda z nich ma mnóstwo rzeczy na głowie – dom, dzieci, pracę zawodową, obowiązki, pasje.

Wiele je różni – podejście do życia, sytuacja finansowa, relacja z partnerem. Jedne narzekają, inne działają. Jedne są cały dzień z dzieckiem w domu – zajmują się maluchem, piorą sprzątają, gotują, prasują, robią zakupy. Inne idą do pracy, wracają i robią dokładnie to samo, tylko wieczorami. Wszystkie mamy mnóstwo na głowie i nie licytujmy się, która ma więcej!

Łączy nas jeszcze jedno – nie myślimy o sobie. Nie myślimy o czasie dla siebie. Wstydzimy się powiedzieć #mamczasdlasiebie. Mała część kobiet, które znam ma świadomość tego, że mamy prawo, a nawet obowiązek odpocząć, pomyśleć o sobie, znaleźć chwilę na relaks.

Spotkałam się z Dominiką z Pomogę Ci Mamo i zaczęłyśmy rozmawiać o polskich matkach. O naszych problemach, mentalności, o zachowaniach. Stwierdziłyśmy „Zróbmy coś razem dla mam!” I wywiązała się z tego ciekawa rozmowa. Zobaczcie same 🙂

 

Magda: Dominiko, jak myślisz, z czego to wszystko wynika? Dlaczego nie myślimy o sobie, dlaczego nie sprawiamy sobie małych radości? Czy powodem może być to, że trochę się wstydzimy pomyśleć o sobie? Że czujemy się wtedy złymi matkami, bo „miałyśmy czelność” sprawić przyjemność sobie, a nie dziecku?

Dominika: Poczucie winy – to jest główny sprawca. Mamy ogromne wyrzuty sumienia i czujemy się złą mamą, kiedy zajmujemy się sobą, a nie dzieckiem. Bo przecież dziecko jest najważniejsze. Owszem, jest! Ale co z nami? Czy mamy już na zawsze zrezygnować z dbania o siebie? Nie myślimy o tym, że nasze dziecko woli mamę, która jest uśmiechnięta, zadowolona, wypoczęta, bo wtedy samo z tego więcej czerpie i chłonie nasz stan emocjonalny. Natomiast jeśli o to nie dbamy, to atmosfera w domu robi się napięta, pojawiają się przykre emocje, sytuacje – paradoksalnie wszystko to, czego chcemy uniknąć.

 

Magda: Zastanawiam się czy mamy zdają sobie sprawę z tego jak odrobina zdrowego egoizmu jest nam potrzebna. Kiedy ostatnio się widziałyśmy rozmawiałyśmy o dzbanuszku i ratowaniu dziecka w samolocie – pamiętasz? Bardzo mi się to spodobało, bo idealne obrazuje problem! Ciągle dajemy coś od siebie innym, nie myśląc o tym, czego potrzebujemy same. Rozwiniesz temat dzbanuszka?

Dominika: Oj tak! Metafora dzbanuszka jest moją ulubioną 🙂 Chodzi o to, abyśmy wyobraziły sobie człowieka jako dzbanek. Mama jest dzbankiem, który nalewa każdemu po trochu: do dzbanka dziecka, do dzbanka męża, do dzbanka przyjaciółki, do dzbanka rodziców. I co się dzieje w pewnym momencie? Dzbanek jest pusty, nie ma z czego nalewać… My chcemy cały czas dawać nie uzupełniając się. Doprowadzamy się do skrajnego wyczerpania, bo myślimy, że jeszcze dajemy radę, że jeszcze jakoś pociągniemy. Tylko, że w pewnym momencie może być za późno i pojawiają się sytuacje oraz emocje, o których wspomniałam przy poprzednim pytaniu. To, że w tym momencie daję radę, nie oznacza, że nie muszę się sobą zajmować, bo bardzo łatwo jest dotrzeć do dna dzbanuszka…

A sytuacja z samolotu? Też bardzo namacalnie pokazuje jak to działa. Komu zakładamy maskę w sytuacji awarii? SOBIE! Nie dziecku! Jeśli zrobimy odwrotnie, zginiemy, a nasze dziecko sobie bez nas nie poradzi. Najpierw my, dopiero potem możemy ratować nasze dziecko.

 

Magda: Tak sobie myślę, że kolejna ważna kwestia mająca wpływ na naszą postawę to otoczenie! Mąż, rodzice, teściowie… O partnerze będziemy jeszcze rozmawiać w kolejnej części naszego projektu, ale teraz po głowie chodzą mi nasze mamy i teściowe, ojcowie i teściowie. Odnoszę takie wrażenie, że duże znaczenie ma tutaj model rodziny w jakiej się sami wychowaliśmy oraz to, że czasy się zmieniają. Kiedyś głównym obowiązkiem kobiety było zajmowanie się domem. Mąż pracował zawodowo, przynosił pieniądze i miał prawo być zmęczony. W takich realiach żyli nasi rodzice – może dlatego to pokolenie tego nie rozumie? Kiedyś miałam chwilę słabości i zaczęłam narzekać przy bliskich, że miałam ciężką noc, bo dziewczynki się budziły, miały gorączkę itd i po takiej nocy, a potem całym dniu jestem bardzo zmęczona. W odpowiedzi usłyszałam, że czym ja ja mogę być zmęczona… przecież to mój mąż był w pracy, więc po pracy musi odpocząć. Oj zabolało… Myślisz, że powinnyśmy z tym walczyć, próbować zmieniać?

Dominika: Jak najbardziej nasi rodzice oraz teściowie odgrywają tu swoją rolę. Przecież podejście do tego tematu jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. I jest nam to narzucane, ta konieczność zajęcia się domem, a nie sobą… bo rodzina najważniejsza. Tylko, że czasy się zmieniły i cały czas się zmieniają. Z czego osobiście bardzo się cieszę, choć jeszcze ogrom pracy przed nami, aby zrozumieć, że musimy dbać o siebie, o swoje emocjonalne doładowania, bo jesteśmy równie ważne! Czy warto z tym walczyć, z tymi „przytykami“? Myślę, że szkoda energii. Lepiej tą energię zainwestować w siebie 🙂 Nasze dzieci na pewno nam za to podziękują.

 

Magda: A koleżanki, Internet? Myślisz, że oni mogą mieć znaczenie? To, że ciągle się porównujemy? To, że w Internecie zalewa nas fala „narzekactwa” i modnego ostatnio „nieperfekcyjnego macierzyństwa“? To, że licytujemy się na to która mniej spała, która ma mniej czasu, która wypiła bardziej zimną kawę? I odwrotnie – ten medialny perfekcjonizm. Wszystko czyste, różowe, idealne – myślimy sobie „przecież ja nigdy nie będę miała tak jak ona“ i tak się zapętlamy w swojej „nieperfekcyjności” i braku czasu.

Dominika: Internet, wbrew pozorom, wyrządza nam największą szkodę. Bo to jest coś, co jest wszechobecne. Żyjemy w mediach społecznościowych, telefonu prawie nie odkładamy. Non stop czytamy, oglądamy i się nakręcamy… bez sensu się porównujemy i w końcu odpuszczamy.

 

Magda: Jak patrzę na to wszystko to sobie myślę, że w dużym stopniu same sobie robimy krzywdę. Same nie chcemy wygospodarować czasu dla siebie. Bronimy się tym, że dzieci pochłaniają nas od świtu do nocy. Że nie mamy czasu, pieniędzy, ochoty bo jesteśmy zmęczone. A przecież czas dla siebie to nie musi być cały weekend w SPA… chociaż kto by nie chciał! To nie muszą być setki złotych. To może być kawa wypita w spokoju rano zanim dzieci się obudzą. To może być chwila oddechu, kiedy dziecko ma drzemkę. To może być domowa maseczka w czasie wieczornej kąpieli. To może być dziecko zostawione w sobotę z tatą na pół godziny i nasz samotny jogging. Możliwości jest tak wiele… Czy to tylko mój złudny optymizm?

Dominika: Często słyszę „Daj spokój, nie mam czasu, doba jest za krótka“. Wiem coś o tym, sama jestem mamą i nie raz brakuje mi dodatkowych godzin, ale to nas nie zwalnia z odpowiedzialności za siebie. Tak, tak! Z odpowiedzialności za siebie, bo jesteśmy odpowiedzialne nie tylko za nasze dzieci, ale również za nas samych. Nasze dzieci nas potrzebują zdrowych, wypoczętych, szczęśliwych. I pomijając sytuacje losowe czy różne choroby, mamy na to wszystko wpływ.

Poza tym, nasze dzieci uczą się przez modelowanie. Obserwują nas i na podstawie naszych zachowań tworzą swoje przekonania oraz wiedzę dotyczącą funkcjonowania tego świata. Czego się nauczą od niedbającej o siebie mamy? Tego, że nie trzeba o siebie dbać, że trzeba się poświęcać innym. Czy tego właśnie chcemy dla naszych dzieci? Żeby odpuściły troskę o siebie samych? Jestem przekonana, że nie.

Dziewczyny! Apelujemy – pomyślcie o sobie, zanim Wasz dzbanuszek będzie już zupełnie pusty. I pamiętajcie, że dbanie o siebie to nie tylko uroda. Dbanie o siebie to dbanie o swoje zdrowie, o swoją psychikę, o swoje ciało, o swój żołądek… 🙂

 

 

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

“Mam czas dla siebie, bo moje dzieci mają tatę!”

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.