Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Dominika: Patrycja, cieszę się, że znowu udało nam się spotkać i porozmawiać, bo nie ukrywam, że mam jeszcze kilka pytań do Ciebie z obszaru rozwoju seksualnego dzieci 😊 Poprzednie wywiady cieszą się ogromnym zainteresowaniem, szczególnie ten o nagości i masturbacji dziecięcej. Liczę, że dzisiaj rozwiejemy kolejne wątpliwości rodziców.

Patrycja: Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Tematyka rozwoju psychoseksualnego rodzi sporo pytań i wątpliwości rodziców, a w Internecie znaleźć można wiele, często zupełnie sprzecznych ze sobą, informacji. Mam nadzieję, że nasza dzisiejsza rozmowa będzie cenną wskazówką dla szukających odpowiedzi na różne pytania rodziców.

 

Dominika: Na początek potrzebuję trochę informacji w temacie edukacji seksualnej – kiedy w ogóle zacząć rozmawiać z dziećmi o seksie, jakkolwiek przemycać im ten temat? Wiek przedszkolny jest właściwym czasem? Czy totalnie nie i warto zaczekać z tym, aż dzieci pójdą do szkoły?

Patrycja: Myślę, że jako dorośli sami nadajemy tak duże znaczenie rozmowom na temat seksualności (Brytyjczycy i Amerykanie nazywają „rozmowę uświadamiającą” The Talk lub The Conversation, co też podkreśla wagę tematu). Tymczasem pytania jakie zadają dzieci, są dla nich zupełnie naturalne. Tak samo, jak dziecko pyta o to, dlaczego ptaki latają czy jak to się dzieje, że pada deszcz, tak padają również pytania o to, dlaczego osoba w ciąży ma taki brzuch bądź jak dzidziuś mógł się tam znaleźć. Dla kilkulatków takie pytania są całkowicie naturalne i im bardziej rodzice będą je w taki sposób traktować, tym łatwiej będzie „przemycać” edukację seksualną na co dzień.

 

Dominika: To trochę jak z nagością – dla dzieci jest to tak naturalne… Widzę po wiadomościach, które dostaję od moich obserwatorów na Facebooku czy Instagramie oraz podczas konsultacji, że jako rodzice narzucamy tym maluchom swoje filtry i emocje. Mamy jakieś swoje przekonania, doświadczenia i niekoniecznie dobrym jest przekazywać to tak 1:1 dzieciom.

Patrycja: Dokładnie. Pamiętajmy też, że edukacja seksualna to nie tylko nauka o tym, skąd się biorą dzieci, a na późniejszych etapach co robić, aby ich nie mieć za wcześnie, ale przede wszystkim jest to nauka o seksualności – o granicach, szacunku do swojego ciała i ciał innych osób, o zupełnie naturalnych procesach biologicznych i emocjonalnych. Ważniejsze i bardziej naturalne będzie podążanie za dzieckiem i jego pytaniami, niż czekanie na jakiś konkretny moment, kiedy można będzie rozpocząć TĘ rozmowę.

 

Dominika: A rozmowy o tym, kto może dziecko dotykać i w jaki sposób? Co jest ok w kontakcie z drugim człowiekiem, a co nie? Tutaj też podążamy za dzieckiem? Bo ja mam poczucie, że to jednak powinno wyjść od nas…

Patrycja: To zdecydowanie powinno wyjść od nas, ale na pewno nie w formie straszenia typu „Nikomu nie wolno ufać”, „Obcy ludzie chcą Cię skrzywdzić”, ponieważ w taki sposób możemy zaszczepić w dziecku przekonanie, że świat jest zagrażającym, niebezpiecznym miejscem. Warto podkreślać, że ciało dziecka należy do niego i nikt nie ma prawa go dotykać, przytulać, całować, kiedy ono tego nie chce. Same słowa to jednak za mało i ważne, aby faktycznie pozwalać dziecku na takie decydowanie na co dzień – jak woli przywitać się z babcią (np. czy podaniem ręki czy dając buzi), czy chce siedzieć u wujka na kolanach itd. W ten sposób uczymy dziecko, że ma prawo samo decydować o swoim ciele.

Rzecz jasna, tłumaczymy też, że są sytuacje wyjątkowe, np. badanie u lekarza czy szczepienie, kiedy to naturalne, że nie lubimy na przykład dotyku zimnego stetoskopu, ale badanie jest potrzebne dla naszego zdrowia. Uczmy dzieci, w jaki sposób mogą reagować, kiedy ktoś wprawia je swoim zachowaniem w dyskomfort czy lęk. Możemy tutaj wprowadzić tzw. Model Trzech Kroków:

  1. Pierwszym krokiem jest powiedzenie głośno „Nie, nie chcę, nie rób tego!”,
  2. Drugim – ucieczka w bezpieczne miejsce.
  3. Trzeci krok to jak najszybsze opowiedzenie o tej sytuacji zaufanej osobie dorosłej.

Dobrze jest też wprowadzić rozróżnienie na dobre tajemnice (robienie komuś niespodzianki) i złe tajemnice (kiedy przez ten sekret czujemy się źle, boimy się). Pamiętajmy, że nie musimy tych wszystkich informacji przekazać na raz, w jednej rozmowie – edukacja seksualna (bo wymienione wyżej elementy tym właśnie są) jest procesem.

 

Dominika: Totalnie się zgadzam i dodam, że wspierająca akurat w tym temacie może być książka „Moje ciało należy do mnie” Dagmara Geislera.

Nie mogę nie zapytać Cię o słynne pytanie „Skąd się biorą dzieci?”? 😊 Jak na nie reagować? Co odpowiadać?

Patrycja: Na początek można powiedzieć „Chętnie odpowiem zaraz na Twoje pytanie. Ale powiedz, jak Ty myślisz, skąd się biorą dzieci?” Dzięki temu mamy możliwość zweryfikowania i poprawienia ewentualnych błędnych informacji, które dziecko mogło gdzieś zasłyszeć. Dalej, istotną kwestią będzie dopasowanie naszej odpowiedzi do poziomu rozwoju dziecka – wdawanie się w zawiłości biologiczne z czterolatkiem może nie być najlepszym sposobem na zaspokojenie jego ciekawości. Przekaz powinien być zrozumiały dla dziecka, a jego sposób – podkreślający otwartość na dalsze pytania i chęć do rozmowy. Przecież nie chodzi o to, żeby dziecko po rozmowie czuło się jeszcze bardziej skonfundowane i przestało pytać, tylko żeby faktycznie uzyskało od nas ważne dla niego informacje. Każdy rodzic zna swoje dziecko najlepiej i będzie wiedział, jakie informacje będą dla dziecka wystarczające na danym etapie, aby zaspokoić jego ciekawość a jednocześnie go nie przytłoczyć. Podejście do tematu ze spokojem i otwartością naprawdę zaprocentuje w przyszłości. Warto zajrzeć np. do „Zwykłej książki o tym, skąd się biorą dzieci” Alicji Długołęckiej i skorzystać z zawartych w niej informacji oraz wskazówek, jak przekazać te informacje w zrozumiały sposób.

 

Dominika: Podaj proszę jakiś przykład konkretnych odpowiedzi  np. dla tych najmłodszych 🙂

Patrycja: Dla maluchów wystarczająca może być odpowiedź, że kiedy rodzice bardzo się kochają i decydują się na dzidziusia, bardzo mocno i długo się przytulają, tato umieszcza w brzuchu mamy specjalne komórki, które nazywamy plemnikami i kiedy jedna z nich spotka komórkę mamy, którą nazywamy jajeczkiem, powstaje nasionko. Z rosnącego w brzuchu mamy nasionka będzie się rozwijać braciszek lub siostrzyczka, które pozostanie w brzuchu aż do dnia porodu. Warto zapytać dziecko, co o tym sądzi, jak zrozumiało nasza odpowiedź i czy ma jakieś pytania. Podkreślę jeszcze raz, że to bardzo istotne, aby dopasować nasz komunikat do poziomu rozwoju dziecka – dla jednego dziecka ta odpowiedź będzie jak najbardziej wystarczająca, a inne będzie miał do tego mnóstwo pytań. Pamiętajmy też, że w zależności od poziomu rozwoju i pytań dziecka, możemy dodawać więcej informacji i zwracać większą uwagę na inkluzywność przekazu. 

 

Dominika: Myślę, że ta konkretna podpowiedź pomoże wielu rodzicom 😊 To powiedz jeszcze co robić, kiedy dziecko zapyta o to w najmniej spodziewanym momencie?

Patrycja: Na pewno ważne będzie, gdzie takie pytanie padnie – kiedy dziecko zada nam je w zatłoczonym tramwaju, a naszej odpowiedzi będą się przysłuchiwać zaciekawieni współpasażerowie, całkowicie się zgadzam z tym, że to mogą nie być najbardziej sprzyjające warunki do rozmowy. Zawsze można wtedy odpowiedzieć „Słyszę, że zastanawiasz się, skąd się biorą dzieci. To ważny i ciekawy temat, co Ty na to, żebyśmy wrócili do niego, kiedy będziemy w domu? Będziemy wtedy mogli spokojnie o tym porozmawiać”. Dajemy tym samym dziecku sygnał, że słyszymy jego pytanie i jest ono dla nas ważne. Warto pamiętać o tym, aby do tematu faktycznie wrócić, nawet jeśli dziecko samo z siebie tego ponownie nie zainicjuje.

 

Dominika: Podoba mi się ta odpowiedź! Szczególnie, że każdego dnia przypominam rodzicom jak bardzo dzieci potrzebują być w relacji widziane i słyszane. Tutaj pięknie odpowiadamy na tę ich potrzebę 😊

Jeszcze co do dzidziusia w brzuchu – czasami to pytanie pojawia się przy okazji młodszego rodzeństwa, kiedy Mama jest w ciąży. Dzieci, szczególnie przedszkolaki, mocno dopytują skąd on się tam wziął…

Patrycja: Tutaj z pomocą mogą przyjść książeczki dedykowane właśnie tematyce powiększającej się rodziny – dla starszego rodzeństwa to z reguły bardzo ekscytujący czas i to naturalne, że pytań dotyczących ciąży, rozwoju płodu, porodu może być sporo. Szczególnie zainteresowanym tematyką czy starszym dzieciom można podsunąć atlas anatomii dla najmłodszych (często można w nich znaleźć przystępnie wytłumaczone i bogato zilustrowane zagadnienia dotyczące ciąży i porodu) i omówić nurtujące dziecko zagadnienia wspierając się taką „pomocą dydaktyczną”. Możemy tu skorzystać np. z “Atlasu ciała człowieka z naklejkami”.

 

Dominika: Albo z gier edukacyjnych, planszowych 😊 Jest ich sporo na rynku.

Ok, myślę, że mamy jasność w tym temacie. Przejdźmy zatem do kolejnego obszaru, który niejednokrotnie spędza sen z powiem rodzicom, powoduje zawstydzenie, zakłopotanie… a mianowicie kwestia nazywania narządów płciowych. W pewnym momencie następuje zainteresowanie swoim ciałem i różnicami między dziećmi – co ma chłopiec, co dziewczynka? Jest to chyba naturalne i rozwojowe… czysta ciekawość, prawda?

Patrycja: Tak! Niech to wybrzmi raz jeszcze: dla dzieci takie pytania są czymś zupełnie naturalnym. Dzieci nie postrzegają ciała w sposób jakkolwiek seksualny. Ich pytania dotyczące ciała dotyczą… po prostu ciała.

 

Dominika: Jakiego zatem słownictwa zatem używać do części ciała?

Patrycja: Zawsze zastanawia mnie potrzeba wymyślania jakichś nowych nazw dla części ciała, które już zostały nazwane – czy tak samo zastanawiamy się, jak nazwać stopę, mały palec czy ucho? To też dużo może mówić o tym, jak my się z tymi słowami czujemy, jakie sami nadajemy im znaczenie. Jeśli preferujemy zdrobnienia czy pieszczotliwe określenia, to warto pamiętać, aby zapoznać dziecko również z uniwersalnym nazewnictwem. Jeśli słowa „pochwa” czy „penis” brzmią dla nas dziwnie, obco, czujemy się z nimi niekomfortowo – to to jest nasz, dorosły kawałek do przepracowania. Możemy przećwiczyć używanie tych słów w rozmowie z partnerem/partnerką, albo same ze sobą, na przykład przed lustrem.

 

Dominika: Dziękuję, że to powiedziałaś, bo właśnie tak najczęściej tłumaczę rodzicom kwestię nazewnictwa. Choć oni odpowiadają mi wtedy „No tak… może masz rację, ale mimo wszystko to brzmi jakoś tak wulgarnie…”.

A co robić, kiedy dziecko używa zwulgaryzowanych określeń?

Patrycja: Na początek warto zapytać, skąd dziecko zna to słowo, gdzie je usłyszało, czy rozumie, co ono oznacza. Dzieci w przedszkolu zarażają się od siebie nie tylko katarem – powiększa się też ich zasób słów, nie zawsze w takim kierunku, w jakim byśmy chcieli 🙂 Dobrze jest też wyjaśnić dziecku, dlaczego nie powinno używać takich określeń (np. odwołując się do zasady funkcjonującej w domu dotyczącej zakazu przeklinania), ale powinno się jednocześnie „dać” dziecku inne, bardziej adekwatne słowa na nazywanie części ciała. 

 

Dominika: Ja od siebie dodam, że nasza reakcja jest kluczowa, a w zasadzie emocje, które jej towarzyszą. Jeśli zareagujemy impulsywnie, jest duża szansa na to, że wzmocnimy dane słowo. Dziecko będzie widziało, że wzbudza to sporo emocji w rodzicach i będzie powtarzało wulgaryzmy. Spokojny i jasny komunikat, że dane słowo nie jest w porządku, plus alternatywa – do tego zachęcam. To tak jak z zachowaniami agresywnymi u maluchów: stawiamy granicę, mówimy dlaczego i pokazujemy jak można inaczej.

Wiesz, ja jeszcze myślę, że warto poruszyć temat wzwodów u małych chłopców. Wiem, że wielu rodziców nie wie jak reagować w takich sytuacjach. Sama jestem Mamą synka i miałam już to doświadczenie nie raz. Kiedy przychodził do mnie i pytał dlaczego jego siusiak jest taki duży w danym momencie, tłumaczyłam mu, że niektóre części ciała są po prostu bardziej wrażliwe. Że chłopcy tak mają właśnie z siusiakiem, i jeśli będziemy go dłużej dotykać, to on się wtedy powiększa. Natomiast kiedy przestaniemy, to wraca on wtedy do swoich naturalnych rozmiarów 😊 Podobnie z takim dziwnym, ale przyjemnym odczuciem towarzyszącym wzwodowi, o które czasami chłopcy pytają. Mówiłam, że kiedy dotykamy niektórych części ciała, to odczuwamy po prostu większą przyjemność i nie ma w tym nic złego.

Patrycja: Myślę, że super to wyjaśniłaś 🙂 Był to podwójnie ważny komunikat – z jednej strony odpowiedział na potrzebę poznawczą, czyli pozwalał zrozumieć, co dzieje się z ciałem, a z drugiej – zaopiekował emocje dziecka normalizując reakcje ciała, zamiast straszyć czy zawstydzać. Im spokojniej jako rodzice będziemy podchodzić do kwestii cielesności i seksualności, tym te tematy będą dla dziecka bardziej naturalne i w przyszłości może to zaprocentować większą otwartością przy często trudnych tematach.

 

Dominika: To na koniec temat, który już był, ale czuję, że jego nigdy dość – ta masturbacja dziecięca. Jak rodzice powinni na nią reagować? Kiedy widzą, że dziecko się onanizuje… co mają mówić/robić?

Patrycja: Odpowiem tu pytaniem na pytanie: dlaczego rodzic chce zareagować? Jakie myśli, przekonania odnośnie dzieci, masturbacji i seksualności w ogóle pojawiły się w głowie? Jakie pojawiły się wspomnienia reakcji dorosłych na podobne zachowanie ze swojego dzieciństwa? Jakie obawy, niepokoje?

To są pytania, które zadaję rodzicom na konsultacjach, ponieważ stanowią one ważny punkt wyjścia w zaplanowaniu reakcji. Rodzicowi, który ma mnóstwo negatywnych przekonań odnośnie masturbacji dziecięcej (często z wyniesionych z własnego dzieciństwa zinternalizowanych komunikatów, że to coś złego, brudnego, czy wręcz „obrzydliwego”, że to jakaś forma „patologii” etc.) może być trudno zareagować spokojnie i wspierająco dla dziecka. Warto wprowadzić pojęcie tego, co prywatne, a co publiczne i jakie zachowania są akceptowane w każdym z tych miejsc. Można rzecz jasna zrobić to w formie zabawy czy układając krótką historyjkę. To, co warto dziecku przekazać, to komunikat, że nie ma nic złego w dotykaniu swojego ciała, ale powinno się to robić w miejscu prywatnym.

 

Dominika: Po naszej rozmowie mam poczucie, że zanim rodzice będą edukować dzieci w obszarze psychoseksualnym, powinni wykonać szczerą pracę sami ze sobą 😊 Posprawdzać te swoje przekonania, myśli, podejście… żeby nie zrobić dziecku krzywdy po prostu, a i samemu czuć się swobodniej rozmawiając na ten temat, reagując czy szukając odpowiedzi na pytania swoich pociech.

Patrycja: Dokładnie tak. Bo po latach dziecko dużo bardziej niż odpowiedź o nasionkach, jajeczkach czy zarodkach będzie pamiętać atmosferę, jaka tej rozmowie towarzyszyła i czy rodzice podeszli do tego ze spokojem, uważnością i wrażliwością. I myślę, że przede wszystkim o tym warto pamiętać, zastanawiając się co odpowiedzieć na dziecięce pytania 😉

 ——————————————————————————————————————————-

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.