Nagość rodziców i dziecka

Dominika: Patrycja, dzisiaj w ramach naszego cyklu mini-wywiadów chciałabym porozmawiać z Tobą o nagości 😊 Temat szeroki, ale pojawiło się kilka pytań od rodziców, które mam poczucie, że mieszczą się właśnie w tym zagadnieniu.

Patrycja: Bardzo dziękuję za zaproszenie do tej rozmowy. To prawda, temat nagości – i dziecka, i rodziców, wzbudza wiele pytań, a odpowiedzi na nie – często nie małe kontrowersje. Myślę, że to ważne, aby rozprawić się z krążącymi mitami 🙂

 

Dominika: Zatem do dzieła! Pierwsze pytanie dotyczy nagości rodziców, a konkretnie tego do jakiego wieku można spokojnie pokazywać się dziecku nago, a kiedy już nie wypada tak „paradować”? 😉

Patrycja: Trudno mówić o konkretnej granicy wieku dziecka, powyżej której rodzic ma chodzić okutany od stóp do głów, „żeby tylko dziecko przypadkiem czegoś nie zobaczyło”. Zarówno to, jak i „paradowanie” przy kilkulatku całkowicie nago nie byłoby adekwatnym zachowaniem. Dobrze jest zastanowić się, gdzie przebiega nasza własna granica. Są rodzice, dla których przejście z sypialni do łazienki w samej bieliźnie będzie jak najbardziej okej i są też rodzice, którzy w tę „podróż” ubiorą piżamę i szlafrok, ponieważ odsłonięcie ciała naruszałoby ich granice. Kiedy już znamy naszą własną granicę w tym temacie, zastanówmy się, jaką granicę ma dziecko – jak reaguje na widok rodzica na przykład w samym ręczniku po kąpieli? Dzieci są naturalnie ciekawe ciała – zarówno swojego, jak i innych osób, również dorosłych. Zastanówmy się więc, jaki komunikat odnośnie ciała chcemy dziecku przekazać.

 

Dominika: A co z braniem prysznica przy dziecku, kiedy na przykład bawi się w łazience? To dobry pomysł, czy raczej nie do końca?

Patrycja: I znowu – tutaj też wszystko zależy od kontekstu. Jeśli musimy wziąć prysznic, a jesteśmy w domu same z małym dzieckiem, oczywiście, że takie rozwiązanie jest jak najbardziej zasadne. Jeśli jednak mamy możliwość, aby ktoś na tę chwilkę przypilnował małego człowieka, warto skorzystać z takiego rozwiązania. Przede wszystkim też dla własnego komfortu psychicznego, żeby „wykroić” tę chwilę dla siebie, nie słysząc jednocześnie słowa „mama” odmienianego przez wszystkie przypadki 😉

 

Dominika: Ojjj doskonale wiem o czym mówisz 😉 Czasami taki prysznic w samotności to właśnie ten czas, kiedy możemy chwilę odetchnąć, naładować baterie… Skoro mowa o prysznicu, to przejdę płynnie do wanny 🙂 Jak dziecko jest malutkie to czasami rodzice kąpią się z nim wspólnie w jednej wannie. Czy to jest  w porządku? Nie przekraczamy tutaj niebezpiecznie jakichś granic? A jeśli nawet na początku życia dziecka jest to ok, to kiedy się w tym zatrzymać?

Patrycja: A jaka motywacja stoi za tą wspólną kąpielą? Bo dużo zależy właśnie od tego. Być może mama pięciolatka nadal widzi w nim malutkie dziecko, które całodobowo wymaga jej opieki i nadzoru, stąd te wspólne kąpiele. Do tego dochodzi jeszcze możliwość zarażenia dziecka np. infekcją intymną podczas wspólnej kąpieli. Stąd też, jeśli rodzic po rozważeniu różnych za i przeciw chce się na to zdecydować, koniecznie trzeba pamiętać o wcześniejszym prysznicu i dokładnym obmyciu miejsc intymnych. Pamiętajmy, że aby pokazać dziecku różnice między ciałami, wcale nie musimy służyć za model i prezentować to na nas samych – fajną pomocą będą tutaj książeczki dotyczące ciała ludzkiego, różne atlasy dedykowane najmłodszym czytelniczkom i czytelnikom. Dziecięcą ciekawość można zaspokoić na wiele różnych sposobów, a otwartego podejścia do cielesności można uczyć w wielu sytuacjach, nie tylko podczas wspólnych kąpieli.

 

Dominika: Będąc w łazience mamy jeszcze kwestię korzystania z toalety. Tutaj mamy z jednej strony trochę nagości, a z drugiej kwestię załatwiania potrzeb fizjologicznych, które z założenia robimy w odosobnieniu. Oczywiście kiedy dziecko ma kilka miesięcy czy nawet 2 lata, to normą jest korzystanie z toalety w jego obecności – myślę, że potwierdzi to każda Mama 😉 Do pewnego wieku nie mamy wyjścia, szczególnie kiedy jesteśmy z maluchem w domu same… Kiedy pojawia się ten czas postawienia granicy, zaznaczenia mocniej swojej sfery prywatności?

Patrycja: Kiedy tylko my (lub dziecko) poczujemy, że nie jesteśmy z tym już tak do końca okej. To, do czego cały czas się odwołuję, to granice – nasze, i dziecka. Całkowicie się z Tobą zgadzam, że do pewnego wieku trudno jest o chwilę samotności – nawet w toalecie 😉 Ale już w rozmowach z trzylatkiem można powoli wprowadzać pojęcie intymności, miejsc prywatnych (na przykład toalety), uczyć pukania do drzwi, kiedy łazienka jest zajęta (najfajniej, rzecz jasna, robić to w formie zabawy, np. pytając, co robimy, kiedy drzwi do łazienki są zamknięte i modelując odpowiednie zachowanie, czyli pukając). Warto tłumaczyć dziecku od najmłodszych lat, że każdy (w tym dziecko!) ma prawo w samotności i spokoju załatwić potrzeby fizjologiczne.

 

Dominika: No to jeszcze jedno pytanie na koniec – co z plażą czy basenem? Niejednokrotnie miałam okazję widzieć nagie dzieci biegające po plaży i jestem totalnie na nie! Bo czy my chodzimy po plaży bez stroju (pomijając plażę nudystów)?! No właśnie… a przecież człowiek ma swoje granice dotyczące intymności, cielesności niezależnie od tego czy ma 3 lata czy 30.

Patrycja: Ja też jestem przeciwniczką pozwalania dziecku na chodzenie nago w miejscach publicznych – a takimi miejscami są przecież plaża czy basen. Przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Oczywiście, absolutnie nie możemy zakładać, że na każdym rogu i za każdym krzakiem czai się osoba, która chce skrzywdzić nas lub dziecko – takie przekonanie byłoby nieprzystosowawcze i bardzo utrudniałoby nam funkcjonowanie. Za to mocno zapadło mi w pamięć stwierdzenie jednego z wykładowców, kiedy uczestniczyłam w studiach podyplomowych z seksuologii: kiedy sprawdza się komputery osób oskarżonych o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej małoletnich, bardzo wiele zdjęć pochodzi właśnie z plaż, basenów, parków, gdzie niektórzy rodzice pozwalają dzieciom chodzić nago. Myślę, że ten argument powinien przemówić do wielu osób. Poza tym, jeśli uczymy dziecko, że są na ciele miejsca intymne, których nikt (poza rodzicami, kiedy pomagają dziecku w czynnościach higienicznych i toaletowych oraz lekarzem) nie powinien oglądać, nasz komunikat jest niespójny, kiedy pozwalamy dziecku na chodzenie nago w miejscach publicznych.

 

Dominika: No i to jest piękna puenta! Patrycja, ogromnie Ci dziękuję 🙂 Jak zawsze niezwykle przejrzyście odpowiedziałaś na moje pytania. Współpraca z Tobą to czysta przyjemność, a wielu rodziców z pewnością jest Ci niezwykle wdzięcznych za tę wiedzę, którą się dzielisz!

 

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Masturbacja dziecięca

Kiedy dzieci pokazują sobie nawzajem narządy płciowe

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Nagość rodziców i dziecka

Widząc jak wiele trudności sprawia rodzicom temat masturbacji dziecięcej, postanowiłam poprosić o pomoc w tym obszarze drugiego specjalistę – Patrycję Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

Tymczasem zapraszam Was do przeczytania poniższego wywiadu 😊

 

Dominika: Patrycja, poprosiłam Cię o rozmowę w temacie masturbacji dziecięcej, ponieważ w swojej codziennej pracy zauważam jak trudny jest to temat dla rodziców. Mam kilka pytań, raczej ogólnych, nie wymagających konsultacji indywidualnych, a niejednokrotnie spędzających rodzicom sen z powiek. Zacznijmy może od początku, czyli od kiedy masturbacja może się pojawić u dzieci, od jakiego wieku?

Patrycja: Zachowania seksualne dziecka (bo to nie tylko masturbacja, ale również twórczość, zabawy w doktora czy dom, dziecięcy ekshibicjonizm) są ściśle powiązane z jego rozwojem poznawczym, emocjonalnym i społecznym. Pojawiają się w każdym wieku, ale ich formy oraz nasilenie wiąże się z fazą rozwojową dziecka. Najpełniej uwidaczniają się w okresie przedszkolnym, kiedy rozwój poznawczy, emocjonalny i społeczny dają dla nich stabilne podstawy.

 

Dominika: A jak długo może ten okres masturbacji u dziecka trwać? Czy jest jakiś wiek uważany za górną granicę? Czy są w ogóle jakieś normy wiekowe?

Patrycja: Jeśli rodzice będą nadmiernie reagować, poświęcać tym zachowaniom zbyt dużą uwagę lub, co gorsze, karać – to bardzo długo. Wtedy zachowania z gruntu niewinne będą wzmocnione przez dorosłych i dziecko może zacząć się nimi posługiwać w jakiś konkretnym celu, np. zwrócenia na siebie uwagi, jeśli zauważy, że do tej pory rodzice przejawiali zwiększone zainteresowanie kiedy się masturbowało. Po nasileniu ekspresji seksualnej w okresie przedszkolnym stopniowo ulega ona osłabieniu, kiedy dziecko idzie do szkoły i podejmuje nowe role społeczne – ucznia/uczennicy, uczestnika/uczestniczki kółek zainteresowań itd.

 

Dominika: Jakie formy może przybierać masturbacja dziecięca, oraz jak je od siebie odróżnić?

Patrycja: Wyróżnia się trzy rodzaje masturbacji dziecięcej. Pierwsza, i najczęstsza z nich, to masturbacja rozwojowa (80% przypadków). Dziecko eksplorując swoje ciało odkrywa, że dotykanie pewnych miejsc jest przyjemniejsze niż innych. Ten rodzaj masturbacji wiąże się z potrzebą przyjemności. Warto jednak zauważyć, że tego rodzaju przyjemności nie można absolutnie porównywać do przyjemności seksualnej jaką czerpie osoba dorosła z seksu solo czy partnerskiego.  Ma ona powtarzalny schemat, jest niejawna, jest podatna na wpływ i nie jest uporczywa. Najczęściej przemija samoistnie i nie wymaga od rodziców podjęcia specjalnych działań.

 

Dominika: Czy możesz doprecyzować co to znaczy, że ma powtarzalny schemat, jest niejawna i podatna na wpływ?

Patrycja: Niejawna oznacza to, że dziecko „nie obnosi się” z tego typu zachowaniem – raczej robi to na osobności, bez zwracania na siebie tym uwagi. Powtarzalny schemat, czyli ma zazwyczaj podobny przebieg – dziecko zachowuje się mniej więcej tak samo przy każdorazowym podjęciu aktywności. Natomiast podatna na wpływ, czyli daje się modyfikować, np. kiedy rodzice łagodnie próbują przekierować uwagę, bez nadmiernego pochylania się nad zachowaniem dziecka, jeśli koniecznie chcą podjąć jakąś akcję lub jeśli tłumaczą dziecku, w jakich miejscach można jakie zachowania podejmować.

 

Dominika: Ok, dziękuję 😊 Przejdźmy zatem do pozostałych rodzajów masturbacji.

Patrycja: Drugi rodzaj to masturbacja eksperymentalna (12% przypadków), pojawiająca się w służbie potrzeby poznawczej. Dziecko może traktować swoje ciało jako poligon do eksperymentów i próbować ich dokonywać. Ten rodzaj jest nastawiony na zaspokojenie ciekawości, nie ma stałego schematu (dziecku mogą przyjść do głowy rozmaite pomysły), jest jawna, ale najczęściej przemija po adekwatnej interwencji osób dorosłych. Interwencja tutaj jest niezbędna, ponieważ przeprowadzanie różnorakich eksperymentów na swoim ciele (a dzieci w tej kwestii potrafią być naprawdę kreatywne), może powodować uszkodzenie ciała (np. próby wprowadzania jakiegoś przedmiotu do cewki moczowej, pochwy, odbytu). Jest jeszcze trzeci rodzaj masturbacji u dzieci określany jako masturbacja instrumentalna (8%). Jest ona nastawiona na zaspokojenie jakiejś zdeprywowanej potrzeby, np. bezpieczeństwa, bliskości etc. Podobnie jak rozwojowa – ma ona powtarzalny schemat, ale jest jawna, demonstracyjna i trwa uporczywie, aż do usunięcia przyczyny jej pojawienia się.

 

Dominika: Myślę, że przy tej ostatniej formie warto wspomnieć, że masturbacja może być sposobem na rozładowanie napięcia, z którym dziecko sobie nie radzi. Należy wówczas jak najszybciej przyjrzeć się funkcjonowaniu dziecka całościowo, poszukać przyczyny, najlepiej z pomocą specjalisty.

Patrycja: Jak najbardziej tak, ponieważ masturbacja instrumentalna jest często swego rodzaju wołaniem o pomoc, próbą zwrócenia uwagi na jakiś problem, z którym dziecko nie ma zasobów, aby sobie dobrze poradzić. I rolą dorosłych jest dostrzec to zachowanie, zrozumieć jego sens i udzielić pomocy, zamiast karać i straszyć.

 

Dominika: Kiedy masturbacja mieści się jeszcze w normie zachowań seksualnych a kiedy temat wymaga już konsultacji ze specjalistą? Co powinno wzbudzić niepokój rodziców?

Patrycja: Masturbacja dziecięca jest jednym ze zjawisk, które budzą szczególny niepokój u osób dorosłych (rodziców, nauczycieli i nauczycielek w przedszkolu, innych opiekunów). Dzieje się tak dlatego, że dorośli często patrzą na nią przez pryzmat wiedzy (a czasami również jej braku) o seksualności i własnych doświadczeń w tym zakresie. Masturbacja u dzieci jest czymś zupełnie innym niż u osób dorosłych między innymi dlatego, że dziecko przed okresem dojrzewania nie odczuwa potrzeby seksualnej. Warto mieć jednak na uwadze, że nie oznacza to, iż dziecko jest aseksualne – seksualność to integralna część człowieka, która rozwija się od okresu płodowego. Nie jest to coś, co można na kilka lat „wyłączyć”.

Generalnie zasada jest prosta – jeśli jakiekolwiek zachowanie dziecka budzi niepokój rodziców, warto skonsultować się ze specjalistą. Chociażby po to, aby uniknąć nadmiernego i nieadekwatnego reagowania na zachowania rozwojowe. To, co na pewno powinno zaalarmować rodziców to wyrafinowanie zachowań seksualnych dziecka, czyli ich nieadekwatność do poziomu rozwoju (np. znajomość określeń wykraczających poza wiedzę typową dla kilkulatka, odgrywanie nietypowych zachowań etc.). Konsultacja jest konieczna również wtedy, kiedy zachowania seksualne stają się dominującą aktywnością i utrudniają realizację zadań przewidzianych dla tego okresu. Postawa, jaką zalecałabym rodzicom to „spokojna czujność” – spokojne obserwowanie zachowań dziecka i ich dynamiki bez nadmiernego reagowania. Idąc jednak za ideą brzytwy Ockhama, to, co radziłabym na sam początek, to przyjrzeć się, czy dziecko nie ma zbyt obcisłych majtek lub rajstop, które zwyczajnie podrażniają okolice intymne lub czy nie rozwija się jakaś infekcja dróg moczowych, która również może dawać o sobie znać sprawianiem dyskomfortu w okolicy genitalnej.

 

Dominika: Ok, to teraz pytanie, które pobiło rekord jeśli chodzi o powtarzalność, czyli JAK REAGOWAĆ? Czy w ogóle reagować? Co mówić dziecku w takich sytuacjach? Sama mam synka, więc jestem ogromnie ciekawa Twojej opinii w tym temacie. 😊

Patrycja: Podstawowym pytaniem, które się nasuwa w odpowiedzi jest: dlaczego rodzic chce reagować i jakie przekonania o seksualności w ogóle te zachowania dziecka w nim aktywują? Może być tak, że ta chęć zareagowania, „zrobienia czegoś” wynika z błędnych przekonań czy mitów odnośnie rozwoju psychoseksualnego, np. że każdy przejaw ekspresji seksualnej świadczy o jakieś patologii. Może brać się również ze światopoglądu rodzica, według którego dziecko pozostaje aseksualne aż do jakiegoś etapu a zachowania z kręgu ekspresji seksualnej są wartościowane jako niemoralne czy grzeszne. Do jakiejś interwencji mogą być również namawiani przez innych opiekunów (dziadków, nauczycieli i nauczycielki w przedszkolu etc.), którzy patologizują część normatywnych zachowań. Przed podjęciem jakiegokolwiek działania dobrze, aby rodzic odpowiedział sobie na pytanie, dlaczego chce je podjąć i dlaczego to dla niego takie ważne, żeby dziecko zaprzestało tych zachowań.

 

Dominika: Dobrze rozumiem, że jeśli masturbacja jest ewidentnie rozwojowa to najlepiej jeśli po prostu „zostawimy dziecko w spokoju”? 😊

Patrycja: Dokładnie tak. A jeśli jest to masturbacja rozwojowa, a my koniecznie chcemy podjąć jakieś działanie, to warto się najpierw zastanowić, jaki kawałek to zachowanie dziecka w nas porusza i skąd to się może u nas brać. Jest to też okazja do zastanowienia się nad naszą seksualnością i tym, jakie przekonania, emocje i doświadczenia się z tą sferą wiążą.

 

Dominika: Czy rozmowa jest konieczna, jeśli dziecko się masturbuje? Jakie wątki powinno się w tej rozmowie poruszyć?

Patrycja: Na pewno jest to fajny punkt wyjścia do rozmowy o intymności, granicach, miejscach prywatnych – to znaczy, że pewne rzeczy robimy, ale w miejscach prywatnych (np. w pokoju czy łazience). Tak jak już wspominałam, inaczej rzecz się ma w przypadku masturbacji eksperymentalnej, która może prowadzić do uszkodzenia ciała dziecka i stanowi realne zagrożenie jego zdrowotnego dobrostanu. Jak już powiedziałyśmy, ten rodzaj jest powodowany potrzebą poznawczą. W tej sytuacji rodzic może spróbować tę ciekawość zaspokoić inaczej – zaczynając od spokojnej rozmowy (bez straszenia i grożenia) tłumaczącej, dlaczego zachowania dziecka mogą prowadzić do konkretnych problemów zdrowotnych, wspólnego przeglądania atlasu anatomicznego dla dzieci i tłumaczenia poszczególnych zawiłości ludzkiego ciała i jego funkcjonowania czy też odpowiadanie na dziecięce pytania.

Jeśli dziecko masturbuje się w sposób jawny, zachowanie jest uporczywe i nie poddaje się korekcie np. po próbie przekierowania uwagi na inną atrakcyjną aktywność lub kiedy jest głównym albo jedynym sposobem radzenia sobie w trudnej sytuacji czy chwilach napięcia, warto zgłosić się na konsultację do seksuologa dziecięcego lub psychologa, który ma doświadczenie i rzetelną wiedzę z zakresu rozwoju psychoseksualnego (można to sprawdzić na przykład pytając o przebyte kursy z tej tematyki).

Jeśli masturbacja pojawia się od czasu do czasu, nic w zachowaniu dziecka nie wzbudza niepokoju rodziców (nie stało się wycofane, płaczliwe, rozdrażnione, nie pojawiły się nagłe wybuchy złości, nie pojawił się wzmożony lęk np. przed określonymi osobami), dziecko nie prezentuje nieadekwatnej do wieku wiedzy odnośnie seksualności a jego zachowania nie są wyrafinowane – wtedy z dużym prawdopodobieństwem nie ma powodu do obaw. Jeśli mimo to rodzice chcieliby się upewnić – zawsze warto jest zasięgnąć specjalistycznej konsultacji. Przed tym jednak warto sprawdzić czy osoba, do której się udajemy faktycznie jest specjalistą i co sprawia, że może się tak określać. Pamiętajmy, nie każdy psycholog dziecięcy dysponuje aktualną i rzetelną wiedzą o rozwoju psychoseksualnym.

 

Dominika: Przy wątku masturbacji pojawia się też pojęcie wzwodu – jak tłumaczyć dziecku co się z nim dzieje, co się dzieje z jego penisem?

Patrycja: Podobnie jak tłumaczymy dlaczego ziewa czy kicha – naturalna reakcja organizmu. Pamiętajmy, że dla dziecka reakcje jego ciała są czymś naturalnym, nie dzielą się na te związane z seksualnością i nie. Dopiero my, dorośli je w ten sposób oceniamy, wartościujemy i cedzimy informacje, często w poczuciu „żeby go zbytnio nie zainteresować”. A robienie z seksualności tematu tabu nie jest dobrym rozwiązaniem. Przy takich rozmowach o ciele warto posiłkować się atlasem anatomicznym dedykowanym najmłodszym. Dzieci bardzo chętnie słuchają opowieści o ciele człowieka, jest to dla nich absolutnie fascynująca sprawa. Jeśli dorośli nie będą z „niektórych miejsc” na ciele czy „niektórych reakcji” robić tajemnicy, dziecko również będzie je traktować bardzo naturalnie.

 

Dominika: Kiedy masturbacja pojawia się w przestrzeni domowej, jedynie w naszej obecności, to chyba jest nam łatwiej reagować. Co innego jeśli odbywa się w towarzystwie osób trzecich… co wtedy? Czy reagować tak samo?

Patrycja: Wtedy warto się zastanowić, co dziecko chce przekazać swoim zachowaniem. Jeśli do tej pory nie podjęliśmy tematu intymności i zajmowania się różnymi aktywnościami w miejscach prywatnych, dziecko może zwyczajnie nie wiedzieć, że nie jest to zachowanie, które powinno być prezentowane np. przy gościach. Cały czas będę to podkreślać: dla dziecka masturbacja nie jest zachowaniem seksualnym. Jedynym wyjątkiem od tego są dzieci, które doświadczyły przemocy seksualnej i zachowania seksualne stały się swego rodzaju strategią radzenia sobie.

Wracając do zachowań normatywnych: jeśli do tej pory na masturbację dziecka reagowaliśmy próbą przekierowania uwagi, okazaniem dziecku większego zainteresowania, trudno się dziwić, że dziecko robi to kiedy np. rozmawiamy z koleżanką a ono się nudzi – wtedy pełni ono funkcję zwrócenia na siebie uwagi i zdobycia zainteresowania rodzica. Jeśli nie zareagujemy w oczekiwany przez dziecko sposób, nie wzmocnimy tego. Po fakcie możemy podjąć z dzieckiem rozmowę o tym, że są czynności, które robimy, kiedy jesteśmy sami (np. realizowanie potrzeb fizjologicznych itd.).

 

Dominika: A co wówczas mówić/ jak tłumaczyć sytuację osobom, które są świadkami masturbacji naszego dziecka, np. dziadkowie?

Patrycja: Psychoedukować – to znaczy, dzielić się wiedzą, którą już zdobyliśmy, pomóc im oswoić temat. To, co jest istotne to to, że rodzice są osobami odpowiedzialnymi za wychowanie dziecka i tym samym podejmującymi decyzje w tym zakresie. Ważne, aby istotni w życiu dziecka dorośli, którzy sprawują nad nim opiekę reagowali w sposób jednolity – nie tylko na ekspresję seksualną, ale na zachowania dziecka w ogóle i aby to rodzice wyznaczali te sposoby reagowania (lub ich brak, jak w przypadku masturbacji rozwojowej).

 

Dominika: Masturbacja nierzadko pojawia się również w przedszkolu. Jak tam poruszyć ten temat? Szczególnie kiedy inne dzieci to widzą?

Patrycja: To zależy w jakiej roli jesteśmy chcąc poruszyć ten temat. Jeśli patrzymy na to z perspektywy rodzica, można przeprowadzić z dzieckiem wspomnianą już rozmowę dotyczącą czynności, które powinno się podejmować w zaciszu prywatnego miejsca. Jeśli z kolei patrzymy na sytuację z perspektywy nauczycielki/nauczyciela wychowania przedszkolnego, warto przyjrzeć się temu zachowaniu: w jakiej sytuacji się pojawia (np. kiedy dziecko się nudzi, albo odczuwa napięcie, itd.) i czemu ma służyć (czy regulacji emocji i poradzeniu sobie z przykrymi stanami, czy jest odpowiedzią na odczuwaną nudę, etc.). Warto podzielić się tymi obserwacjami z rodzicami, ponieważ to ich rolą jest wychowywanie (również seksualne, czyli edukacja o seksualności) dziecka. Poświęcanie masturbacji nadmiernej uwagi podczas zajęć w przedszkolu przez nauczycielki i nauczycieli może wzmocnić zachowania i dziecko może zacząć ich używać jako sposobu na ściągnięcie na siebie uwagi dorosłych.

 

Dominika: Czy lepszym jest rozmowa z dzieckiem zanim takie zachowania się pojawią? Czy jednak powinniśmy czekać, aż temat pojawi się samoistnie?

Patrycja: Edukację seksualną jako taką powinniśmy rozpocząć jak najwcześniej. Bardzo często rodzice próbują tematy związane z seksualnością podjąć z młodym człowiekiem dopiero w okresie dorastania (i to często w narracji strasząco – zakazowej), kiedy obydwie strony są rozmową mocno zażenowane. Trudno wtedy o warunki komfortu i bezpieczeństwa. Rozmowy na temat seksualności można rozpocząć kiedy dziecko samo wykaże zainteresowanie (np. znanym chyba wszystkim pytaniem „skąd się wziąłem/wzięłam”) lub korzystając z okazji (np. kiedy zobaczymy kobietę w ciąży). Nie ma potrzeby podejmowania w rozmowie wątków związanych z masturbacją, jeśli dziecko nie przejawia tych zachowań na danym etapie. Pamiętajmy, że treści przekazywane dziecku powinny być rzetelne i adekwatne zarówno do jego poziomu rozwoju, jak i do potrzeby wiedzy i pytania jakie padło.

 

Dominika: Czy masturbacji dziecięcej można w ogóle zapobiec? Uniknąć?

Patrycja: Nie, ponieważ jest ona całkowicie naturalną formą dziecięcej ekspresji seksualnej, która pojawia się u większości dzieci.To pytanie jest bardzo ciekawe, bo raczej nie mamy podobnych obiekcji w przypadku innych zachowań rozwojowych. To dobrze ukazuje, że na to, jak postrzegamy dziecięcą masturbację mają wpływ nasze przekonania o seksualności. Możemy, rzecz jasna, próbować zapobiec pojawieniu się masturbacji eksperymentalnej i instrumentalnej, które, jak już wspominałam, pojawiają się z potrzeby poznawczej (ciekawości) lub z powodu braku zaspokojenia innych potrzeb (np. bezpieczeństwa). Tej pierwszej możemy próbować uniknąć poprzez zapewnienie dziecku bezpiecznej atmosfery wspierającej zadawanie pytań i udzielanie adekwatnych odpowiedzi. Masturbacja instrumentalna mówi nam o tym, że jakaś inna potrzeba dziecka nie jest prawidłowo zaspokojona – autentycznie empatyczne podejście do dziecka i jego potrzeb może pomóc w zidentyfikowaniu tego, co dzieje się w życiu dziecka i poświęcenie temu uwagi. Jeśli podejrzewamy, że masturbacja pełni funkcję regulacji emocji dziecka, warto poświęcić trochę czasu na tzw. edukację afektywną, czyli rozmowy o emocjach: czym są, dlaczego się pojawiają, jakie znamy rodzaje i, co najważniejsze, jak można sobie z nimi radzić. Jeśli brakuje nam pomysłu, jak się za to wziąć lub potrzebujemy w tym zakresie wsparcia, warto udać się do psychologa dziecięcego, który również może nam polecić materiały do pracy.

 

Dominika: Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na to, że nie mamy podobnych obiekcji w przypadku innych zachowań rozwojowych! Zdecydowanie za bardzo boimy się tego tematu… dlatego tym bardziej cieszę się na naszą rozmowę, bo mam poczucie, że pokazujemy w niej masturbację w zupełnie innym świetle 😊

Patrycja: Myślę, że taki właśnie cel nam przyświecał przy okazji tej rozmowy 😊

 

Dominika: Ok, to zadam Ci jeszcze jedno, ostatnie już pytanie: jakie konsekwencje w życiu dorosłym ma masturbacja dziecięca?

Patrycja: Jako taka? Absolutnie żadnych, jeśli mówimy o masturbacji rozwojowej. Dopiero nieadekwatne reakcje otoczenia mogą powodować problem – np. wpędzanie dziecko w poczucie winy („grzeczne dzieci tak nie robią”), straszenie („wyrosną Ci włosy na rękach”, „nie będziesz mieć później dzieci”, „pójdziesz do piekła”), karanie czy zakazywanie. To może spowodować skojarzenie sfery seksualności z czymś złym, brudnym, zakazanym i rzutować na późniejszą, dorosłą ekspresję seksualną i przyczynić się do zaburzeń seksualnych (np. zaburzenia orgazmu kobiet czy erekcji u mężczyzn często mają swoje podłoże w zbyt rygorystycznym wychowaniu i straszących przekazać odnośnie seksualności).

 

Dominika: Patrycja, BARDZO Ci dziękuję za tę rozmowę. Myślę, że dzięki Twoim wyjaśnieniom wielu rodzicom już po przeczytaniu powyższego wywiadu kamień spadł z serca, a i są świetnie przygotowani na tego typu sytuacje, jeśli pojawią się one w ich domu 😊

Ja również bardzo dziękuję za możliwość podzielenia się wiedzą z tego zakresu. Myślę sobie, że gdyby rodzice mieli rzetelną wiedzę o rozwoju psychoseksualnym ich dzieci, czuliby większy spokój i bardziej adekwatnie reagowali na niektóre jego aspekty.

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Masturbacja dziecięca

Dominika: Patrycja, cieszę się, że znowu udało nam się spotkać i porozmawiać, bo nie ukrywam, że mam jeszcze kilka pytań do Ciebie z obszaru rozwoju seksualnego dzieci 😊 Poprzednie wywiady cieszą się ogromnym zainteresowaniem, szczególnie ten o nagości i masturbacji dziecięcej. Liczę, że dzisiaj rozwiejemy kolejne wątpliwości rodziców.

Patrycja: Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Tematyka rozwoju psychoseksualnego rodzi sporo pytań i wątpliwości rodziców, a w Internecie znaleźć można wiele, często zupełnie sprzecznych ze sobą, informacji. Mam nadzieję, że nasza dzisiejsza rozmowa będzie cenną wskazówką dla szukających odpowiedzi na różne pytania rodziców.

 

Dominika: Na początek potrzebuję trochę informacji w temacie edukacji seksualnej – kiedy w ogóle zacząć rozmawiać z dziećmi o seksie, jakkolwiek przemycać im ten temat? Wiek przedszkolny jest właściwym czasem? Czy totalnie nie i warto zaczekać z tym, aż dzieci pójdą do szkoły?

Patrycja: Myślę, że jako dorośli sami nadajemy tak duże znaczenie rozmowom na temat seksualności (Brytyjczycy i Amerykanie nazywają „rozmowę uświadamiającą” The Talk lub The Conversation, co też podkreśla wagę tematu). Tymczasem pytania jakie zadają dzieci, są dla nich zupełnie naturalne. Tak samo, jak dziecko pyta o to, dlaczego ptaki latają czy jak to się dzieje, że pada deszcz, tak padają również pytania o to, dlaczego osoba w ciąży ma taki brzuch bądź jak dzidziuś mógł się tam znaleźć. Dla kilkulatków takie pytania są całkowicie naturalne i im bardziej rodzice będą je w taki sposób traktować, tym łatwiej będzie „przemycać” edukację seksualną na co dzień.

 

Dominika: To trochę jak z nagością – dla dzieci jest to tak naturalne… Widzę po wiadomościach, które dostaję od moich obserwatorów na Facebooku czy Instagramie oraz podczas konsultacji, że jako rodzice narzucamy tym maluchom swoje filtry i emocje. Mamy jakieś swoje przekonania, doświadczenia i niekoniecznie dobrym jest przekazywać to tak 1:1 dzieciom.

Patrycja: Dokładnie. Pamiętajmy też, że edukacja seksualna to nie tylko nauka o tym, skąd się biorą dzieci, a na późniejszych etapach co robić, aby ich nie mieć za wcześnie, ale przede wszystkim jest to nauka o seksualności – o granicach, szacunku do swojego ciała i ciał innych osób, o zupełnie naturalnych procesach biologicznych i emocjonalnych. Ważniejsze i bardziej naturalne będzie podążanie za dzieckiem i jego pytaniami, niż czekanie na jakiś konkretny moment, kiedy można będzie rozpocząć TĘ rozmowę.

 

Dominika: A rozmowy o tym, kto może dziecko dotykać i w jaki sposób? Co jest ok w kontakcie z drugim człowiekiem, a co nie? Tutaj też podążamy za dzieckiem? Bo ja mam poczucie, że to jednak powinno wyjść od nas…

Patrycja: To zdecydowanie powinno wyjść od nas, ale na pewno nie w formie straszenia typu „Nikomu nie wolno ufać”, „Obcy ludzie chcą Cię skrzywdzić”, ponieważ w taki sposób możemy zaszczepić w dziecku przekonanie, że świat jest zagrażającym, niebezpiecznym miejscem. Warto podkreślać, że ciało dziecka należy do niego i nikt nie ma prawa go dotykać, przytulać, całować, kiedy ono tego nie chce. Same słowa to jednak za mało i ważne, aby faktycznie pozwalać dziecku na takie decydowanie na co dzień – jak woli przywitać się z babcią (np. czy podaniem ręki czy dając buzi), czy chce siedzieć u wujka na kolanach itd. W ten sposób uczymy dziecko, że ma prawo samo decydować o swoim ciele.

Rzecz jasna, tłumaczymy też, że są sytuacje wyjątkowe, np. badanie u lekarza czy szczepienie, kiedy to naturalne, że nie lubimy na przykład dotyku zimnego stetoskopu, ale badanie jest potrzebne dla naszego zdrowia. Uczmy dzieci, w jaki sposób mogą reagować, kiedy ktoś wprawia je swoim zachowaniem w dyskomfort czy lęk. Możemy tutaj wprowadzić tzw. Model Trzech Kroków:

  1. Pierwszym krokiem jest powiedzenie głośno „Nie, nie chcę, nie rób tego!”,
  2. Drugim – ucieczka w bezpieczne miejsce.
  3. Trzeci krok to jak najszybsze opowiedzenie o tej sytuacji zaufanej osobie dorosłej.

Dobrze jest też wprowadzić rozróżnienie na dobre tajemnice (robienie komuś niespodzianki) i złe tajemnice (kiedy przez ten sekret czujemy się źle, boimy się). Pamiętajmy, że nie musimy tych wszystkich informacji przekazać na raz, w jednej rozmowie – edukacja seksualna (bo wymienione wyżej elementy tym właśnie są) jest procesem.

 

Dominika: Totalnie się zgadzam i dodam, że wspierająca akurat w tym temacie może być książka „Moje ciało należy do mnie” Dagmara Geislera.

Nie mogę nie zapytać Cię o słynne pytanie „Skąd się biorą dzieci?”? 😊 Jak na nie reagować? Co odpowiadać?

Patrycja: Na początek można powiedzieć „Chętnie odpowiem zaraz na Twoje pytanie. Ale powiedz, jak Ty myślisz, skąd się biorą dzieci?” Dzięki temu mamy możliwość zweryfikowania i poprawienia ewentualnych błędnych informacji, które dziecko mogło gdzieś zasłyszeć. Dalej, istotną kwestią będzie dopasowanie naszej odpowiedzi do poziomu rozwoju dziecka – wdawanie się w zawiłości biologiczne z czterolatkiem może nie być najlepszym sposobem na zaspokojenie jego ciekawości. Przekaz powinien być zrozumiały dla dziecka, a jego sposób – podkreślający otwartość na dalsze pytania i chęć do rozmowy. Przecież nie chodzi o to, żeby dziecko po rozmowie czuło się jeszcze bardziej skonfundowane i przestało pytać, tylko żeby faktycznie uzyskało od nas ważne dla niego informacje. Każdy rodzic zna swoje dziecko najlepiej i będzie wiedział, jakie informacje będą dla dziecka wystarczające na danym etapie, aby zaspokoić jego ciekawość a jednocześnie go nie przytłoczyć. Podejście do tematu ze spokojem i otwartością naprawdę zaprocentuje w przyszłości. Warto zajrzeć np. do „Zwykłej książki o tym, skąd się biorą dzieci” Alicji Długołęckiej i skorzystać z zawartych w niej informacji oraz wskazówek, jak przekazać te informacje w zrozumiały sposób.

 

Dominika: Podaj proszę jakiś przykład konkretnych odpowiedzi  np. dla tych najmłodszych 🙂

Patrycja: Dla maluchów wystarczająca może być odpowiedź, że kiedy rodzice bardzo się kochają i decydują się na dzidziusia, bardzo mocno i długo się przytulają, tato umieszcza w brzuchu mamy specjalne komórki, które nazywamy plemnikami i kiedy jedna z nich spotka komórkę mamy, którą nazywamy jajeczkiem, powstaje nasionko. Z rosnącego w brzuchu mamy nasionka będzie się rozwijać braciszek lub siostrzyczka, które pozostanie w brzuchu aż do dnia porodu. Warto zapytać dziecko, co o tym sądzi, jak zrozumiało nasza odpowiedź i czy ma jakieś pytania. Podkreślę jeszcze raz, że to bardzo istotne, aby dopasować nasz komunikat do poziomu rozwoju dziecka – dla jednego dziecka ta odpowiedź będzie jak najbardziej wystarczająca, a inne będzie miał do tego mnóstwo pytań. Pamiętajmy też, że w zależności od poziomu rozwoju i pytań dziecka, możemy dodawać więcej informacji i zwracać większą uwagę na inkluzywność przekazu.

 

Dominika: Myślę, że ta konkretna podpowiedź pomoże wielu rodzicom 😊 To powiedz jeszcze co robić, kiedy dziecko zapyta o to w najmniej spodziewanym momencie?

Patrycja: Na pewno ważne będzie, gdzie takie pytanie padnie – kiedy dziecko zada nam je w zatłoczonym tramwaju, a naszej odpowiedzi będą się przysłuchiwać zaciekawieni współpasażerowie, całkowicie się zgadzam z tym, że to mogą nie być najbardziej sprzyjające warunki do rozmowy. Zawsze można wtedy odpowiedzieć „Słyszę, że zastanawiasz się, skąd się biorą dzieci. To ważny i ciekawy temat, co Ty na to, żebyśmy wrócili do niego, kiedy będziemy w domu? Będziemy wtedy mogli spokojnie o tym porozmawiać”. Dajemy tym samym dziecku sygnał, że słyszymy jego pytanie i jest ono dla nas ważne. Warto pamiętać o tym, aby do tematu faktycznie wrócić, nawet jeśli dziecko samo z siebie tego ponownie nie zainicjuje.

 

Dominika: Podoba mi się ta odpowiedź! Szczególnie, że każdego dnia przypominam rodzicom jak bardzo dzieci potrzebują być w relacji widziane i słyszane. Tutaj pięknie odpowiadamy na tę ich potrzebę 😊

Jeszcze co do dzidziusia w brzuchu – czasami to pytanie pojawia się przy okazji młodszego rodzeństwa, kiedy Mama jest w ciąży. Dzieci, szczególnie przedszkolaki, mocno dopytują skąd on się tam wziął…

Patrycja: Tutaj z pomocą mogą przyjść książeczki dedykowane właśnie tematyce powiększającej się rodziny – dla starszego rodzeństwa to z reguły bardzo ekscytujący czas i to naturalne, że pytań dotyczących ciąży, rozwoju płodu, porodu może być sporo. Szczególnie zainteresowanym tematyką czy starszym dzieciom można podsunąć atlas anatomii dla najmłodszych (często można w nich znaleźć przystępnie wytłumaczone i bogato zilustrowane zagadnienia dotyczące ciąży i porodu) i omówić nurtujące dziecko zagadnienia wspierając się taką „pomocą dydaktyczną”. Możemy tu skorzystać np. z „Atlasu ciała człowieka z naklejkami”.

 

Dominika: Albo z gier edukacyjnych, planszowych 😊 Jest ich sporo na rynku.

Ok, myślę, że mamy jasność w tym temacie. Przejdźmy zatem do kolejnego obszaru, który niejednokrotnie spędza sen z powiem rodzicom, powoduje zawstydzenie, zakłopotanie… a mianowicie kwestia nazywania narządów płciowych. W pewnym momencie następuje zainteresowanie swoim ciałem i różnicami między dziećmi – co ma chłopiec, co dziewczynka? Jest to chyba naturalne i rozwojowe… czysta ciekawość, prawda?

Patrycja: Tak! Niech to wybrzmi raz jeszcze: dla dzieci takie pytania są czymś zupełnie naturalnym. Dzieci nie postrzegają ciała w sposób jakkolwiek seksualny. Ich pytania dotyczące ciała dotyczą… po prostu ciała.

 

Dominika: Jakiego zatem słownictwa zatem używać do części ciała?

Patrycja: Zawsze zastanawia mnie potrzeba wymyślania jakichś nowych nazw dla części ciała, które już zostały nazwane – czy tak samo zastanawiamy się, jak nazwać stopę, mały palec czy ucho? To też dużo może mówić o tym, jak my się z tymi słowami czujemy, jakie sami nadajemy im znaczenie. Jeśli preferujemy zdrobnienia czy pieszczotliwe określenia, to warto pamiętać, aby zapoznać dziecko również z uniwersalnym nazewnictwem. Jeśli słowa „pochwa” czy „penis” brzmią dla nas dziwnie, obco, czujemy się z nimi niekomfortowo – to to jest nasz, dorosły kawałek do przepracowania. Możemy przećwiczyć używanie tych słów w rozmowie z partnerem/partnerką, albo same ze sobą, na przykład przed lustrem.

 

Dominika: Dziękuję, że to powiedziałaś, bo właśnie tak najczęściej tłumaczę rodzicom kwestię nazewnictwa. Choć oni odpowiadają mi wtedy „No tak… może masz rację, ale mimo wszystko to brzmi jakoś tak wulgarnie…”.

A co robić, kiedy dziecko używa zwulgaryzowanych określeń?

Patrycja: Na początek warto zapytać, skąd dziecko zna to słowo, gdzie je usłyszało, czy rozumie, co ono oznacza. Dzieci w przedszkolu zarażają się od siebie nie tylko katarem – powiększa się też ich zasób słów, nie zawsze w takim kierunku, w jakim byśmy chcieli 🙂 Dobrze jest też wyjaśnić dziecku, dlaczego nie powinno używać takich określeń (np. odwołując się do zasady funkcjonującej w domu dotyczącej zakazu przeklinania), ale powinno się jednocześnie „dać” dziecku inne, bardziej adekwatne słowa na nazywanie części ciała. 

 

Dominika: Ja od siebie dodam, że nasza reakcja jest kluczowa, a w zasadzie emocje, które jej towarzyszą. Jeśli zareagujemy impulsywnie, jest duża szansa na to, że wzmocnimy dane słowo. Dziecko będzie widziało, że wzbudza to sporo emocji w rodzicach i będzie powtarzało wulgaryzmy. Spokojny i jasny komunikat, że dane słowo nie jest w porządku, plus alternatywa – do tego zachęcam. To tak jak z zachowaniami agresywnymi u maluchów: stawiamy granicę, mówimy dlaczego i pokazujemy jak można inaczej.

Wiesz, ja jeszcze myślę, że warto poruszyć temat wzwodów u małych chłopców. Wiem, że wielu rodziców nie wie jak reagować w takich sytuacjach. Sama jestem Mamą synka i miałam już to doświadczenie nie raz. Kiedy przychodził do mnie i pytał dlaczego jego siusiak jest taki duży w danym momencie, tłumaczyłam mu, że niektóre części ciała są po prostu bardziej wrażliwe. Że chłopcy tak mają właśnie z siusiakiem, i jeśli będziemy go dłużej dotykać, to on się wtedy powiększa. Natomiast kiedy przestaniemy, to wraca on wtedy do swoich naturalnych rozmiarów 😊 Podobnie z takim dziwnym, ale przyjemnym odczuciem towarzyszącym wzwodowi, o które czasami chłopcy pytają. Mówiłam, że kiedy dotykamy niektórych części ciała, to odczuwamy po prostu większą przyjemność i nie ma w tym nic złego.

Patrycja: Myślę, że super to wyjaśniłaś 🙂 Był to podwójnie ważny komunikat – z jednej strony odpowiedział na potrzebę poznawczą, czyli pozwalał zrozumieć, co dzieje się z ciałem, a z drugiej – zaopiekował emocje dziecka normalizując reakcje ciała, zamiast straszyć czy zawstydzać. Im spokojniej jako rodzice będziemy podchodzić do kwestii cielesności i seksualności, tym te tematy będą dla dziecka bardziej naturalne i w przyszłości może to zaprocentować większą otwartością przy często trudnych tematach.

 

Dominika: To na koniec temat, który już był, ale czuję, że jego nigdy dość – ta masturbacja dziecięca. Jak rodzice powinni na nią reagować? Kiedy widzą, że dziecko się onanizuje… co mają mówić/robić?

Patrycja: Odpowiem tu pytaniem na pytanie: dlaczego rodzic chce zareagować? Jakie myśli, przekonania odnośnie dzieci, masturbacji i seksualności w ogóle pojawiły się w głowie? Jakie pojawiły się wspomnienia reakcji dorosłych na podobne zachowanie ze swojego dzieciństwa? Jakie obawy, niepokoje?

To są pytania, które zadaję rodzicom na konsultacjach, ponieważ stanowią one ważny punkt wyjścia w zaplanowaniu reakcji. Rodzicowi, który ma mnóstwo negatywnych przekonań odnośnie masturbacji dziecięcej (często z wyniesionych z własnego dzieciństwa zinternalizowanych komunikatów, że to coś złego, brudnego, czy wręcz „obrzydliwego”, że to jakaś forma „patologii” etc.) może być trudno zareagować spokojnie i wspierająco dla dziecka. Warto wprowadzić pojęcie tego, co prywatne, a co publiczne i jakie zachowania są akceptowane w każdym z tych miejsc. Można rzecz jasna zrobić to w formie zabawy czy układając krótką historyjkę. To, co warto dziecku przekazać, to komunikat, że nie ma nic złego w dotykaniu swojego ciała, ale powinno się to robić w miejscu prywatnym.

 

Dominika: Po naszej rozmowie mam poczucie, że zanim rodzice będą edukować dzieci w obszarze psychoseksualnym, powinni wykonać szczerą pracę sami ze sobą 😊 Posprawdzać te swoje przekonania, myśli, podejście… żeby nie zrobić dziecku krzywdy po prostu, a i samemu czuć się swobodniej rozmawiając na ten temat, reagując czy szukając odpowiedzi na pytania swoich pociech.

Patrycja: Dokładnie tak. Bo po latach dziecko dużo bardziej niż odpowiedź o nasionkach, jajeczkach czy zarodkach będzie pamiętać atmosferę, jaka tej rozmowie towarzyszyła i czy rodzice podeszli do tego ze spokojem, uważnością i wrażliwością. I myślę, że przede wszystkim o tym warto pamiętać, zastanawiając się co odpowiedzieć na dziecięce pytania 😉

 

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

 

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

Nagość rodziców i dziecka

Kiedy dzieci pokazują sobie nawzajem narządy płciowe

Masturbacja dziecięca

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Dominika: Patrycja, w ostatnim czasie podczas moich konsultacji indywidualnych pojawił się kilka razy temat ekshibicjonizmu dziecięcego. Rodzice byli świadkami jak ich dzieci np. wzajemnie pokazywały sobie swoje narządy płciowe. Był to dla nich szok, któremu towarzyszyło poczucie zakłopotania, wstydu, a nawet strachu. Jak to się ma do zachowań rozwojowych? Powiesz kilka słów z perspektywy seksuologa?

 

Patrycja: W dziecięcej ekspresji seksualnej wyróżnia się trzy typy zachowań: masturbację dziecięcą, zachowania orientacyjne i zachowania interakcyjne. Ekshibicjonizm dziecięcy należy do grupy zachowań orientacyjnych. Dzieci eksponują sobie nawzajem swoje genitalia bez jakiegokolwiek podtekstu seksualnego – robią to z ciekawości dla swoich ciał i jest to całkowicie naturalne zachowanie, jeśli odbywa się za zgodą uczestników zachowania, bez jakiegokolwiek przymuszania czy szantażowania. 

 

Dominika: Myślę, że wielu rodzicom ciężko jest przyjąć do wiadomości, że to naturalne… Mamy jakieś normy? Do jakiego momentu uważać to za zwykłą ciekawość, a kiedy zacząć się martwić i poważnie interweniować?

 

Patrycja: Normy zachowań seksualnych dzieci i młodzieży nieco różnią się od norm dla zachowań osób dorosłych. Zostały opracowane przez profesor Marię Beisert właśnie aby ułatwić specjalistom dokonanie oceny, czy dane zachowanie mieści się w repertuarze zachowań charakterystycznych dla danego okresu rozwojowego, czy też powinno zapalić nam czerwoną lampkę alarmową, wskazującą, że może dziać się coś niepokojącego.

Pierwsza z norm mówi nam o tym, że zachowanie nie może utrudniać realizacji zadań przewidzianych dla danego okresu rozwojowego. Powinno się też mieścić w repertuarze zachowań typowych dla tego okresu (a zatem, rodziców powinno zaniepokoić na przykład nieadekwatna do wieku wiedza, zachowanie lub określenia dotyczące seksu czy cielesności) i dokonywać się między osobami będącymi w zbliżonym wieku (przede wszystkim chodzi tutaj o bycie na tym samym etapie rozwojowym), a także opierać się na zasadzie dobrowolności uczestnictwa

Zwraca się uwagę, że dana aktywność powinna być motywowana chęcią doświadczenia przyjemności (jak to jest np. przy masturbacji dziecięcej) albo ciekawością, chęcią dowiedzenia się czegoś (tak jest np. w dziecięcym ekshibicjonizmie czy podglądaniu innych). Tutaj zawsze bierzemy pod uwagę kontekst, w jakim dane zachowanie występuje. Zachowania seksualne u dzieci mają charakter polimotywacyjny, czyli są podejmowane z kilku różnych powodów (wspominana już przyjemność, ciekawość, chęć dowiedzenia się czegoś, etc.).

 

Dominika: Czyli jeśli u podłoża danego zachowania leży chęć doświadczenia przyjemności, zaspokojenie ciekawości (i jeśli są spełnione pozostałe wyżej wymienione przez Ciebie normy), to nie powinno nas to zachowanie niepokoić?

 

Patrycja: Dokładnie tak. Dodam jeszcze, że taka aktywność nie powinna też stanowić zagrożenia dla życia lub zdrowia ani rażąco naruszać ogólnie przyjętego porządku społecznego charakterystycznego dla otoczenia dziecka.

A jeżeli mamy sytuację, w której zachowanie dziecka spełnia wszystkie te normy, a więc możemy je zaklasyfikować jako normatywną ekspresję seksualną, ale mimo to budzi niepokój rodziców, jest to wątek do przepracowania przez rodziców w toku psychoterapii – dlaczego pojawiają się takie a nie inne emocje? Na co one mogą wskazywać? A może uruchamia to w rodzicach jakieś wspomnienia z własnego dzieciństwa? Takie nieprzepracowane kawałki potrafią bardzo mocno wpływać na wychowanie dziecka.

 

Dominika: No dobrze, to jak tego typu zachowania traktować to jedno. Natomiast jak reagować? W mojej opinii jeśli zareagujemy zbyt gwałtownie, to reakcja może być zupełnie odwrotna – wzbudzimy w dziecku poczucie winy, pokażemy, że ta naturalna ciekawość jest czymś złym… no i stosunek do własnego ciała też tutaj może zostać nieco zaburzony… mam rację?

 

Patrycja: Oczywiście, całkowicie się z Tobą zgadzam. Gwałtowna i nadmierna reakcja przyniesie więcej szkody niż pożytku. Tak, jak już wspominałam – wzajemne pokazywanie sobie narządów płciowych nie ma dla dzieci wydźwięku seksualnego – to dopiero dorośli, przepuszczając to zachowanie przez swój filtr poznawczy w taki sposób je postrzegają. Dzieciaki są naturalnie ciekawe ciała – zarówno swojego (a więc będą chętnie oglądać się w lustrze), jak i kolegi czy koleżanki czy też rodzica (stąd często dzieci podglądają rodziców w kąpieli czy podczas przebierania się). Można się zastanowić, jak tę dziecięcą ciekawość można inaczej zaspokoić. I tutaj znowu polecam rozmowę z dzieckiem, edukowanie od jak najwcześniejszego etapu rozwojowego, cierpliwe i rzetelne odpowiadanie na dziecięce pytania, pokazywanie dziecku atlasu anatomicznego dedykowanego najmłodszym, wspólne czytanie książeczek dotyczących ludzkiego ciała.

Pamiętam, jak mając 5 lub 6 lat dostałam od rodziców „Księgę pytań i odpowiedzi”. Przez kilka lat była to jedna z moich ulubionych książek – mogłam tam znaleźć odpowiedzi na pytania m.in. dlaczego dlaczego leci nam krew, kiedy przetniemy palec, po co nam włosy, jak wygląda ciało dziewczynki, a jak chłopca czy jaki jest przebieg ciąży. Było to w latach 90. – teraz na rynku wydawniczym mamy bardzo dużo wartościowych pozycji dla najmłodszych, które będą fajnym punktem wyjścia do rozmowy.

 

Dominika: Bardzo przemawia do mnie to przypomnienie o nakładaniu naszych dorosłych filtrów w tematach związanych z seksualnością… uważam, że naprawdę warto zwracać na to uwagę. A co do Księgi – pamiętam! Też ją miałam i uwielbiałam! 🙂

Co do reagowania – rozumiem, że w przedszkolu reakcje powinny być takie same? Czy też masz jakieś specjalne wskazówki, rady dla nauczycieli?

 

Patrycja: Nauczyciele na pewno nie powinni dzieci w takiej sytuacji karać, straszyć czy wpędzać w poczucie winy (co niestety dość często się zdarza). Jeśli jednak zauważą, że zachowanie dziecka nie spełnia norm rozwojowych, np. dziecko przymusza lub jest przymuszane do udziału w aktywności lub robi to w sposób jawny lub wręcz demonstracyjny, powinien zgłosić to zachowanie rodzicom oraz psychologowi/psycholożce pracującej w przedszkolu, aby można było się wspólnie zastanowić, co może kryć się pod tym zachowaniem i dlaczego dziecko je podejmuje.

Dominika: Jakie zagrożenia płyną z ekshibicjonizmu dziecięcego? Może to jakoś źle wpłynąć na maluchy, na ich psychikę, na dalsze zachowania seksualne?

 

Patrycja: Jeśli odbywa się to za obopólną zgodą uczestników zachowania i samo zachowanie spełnia wymienione wcześniej kryteria, nie możemy mówić o jakimś „śladzie w psychice”. Dla dzieci jest to całkowicie naturalne zachowanie i chyba większość z nas nosi w pamięci jakieś wspomnienia takich zachowań z przedszkola, podwórka czy zabaw z rówieśnikami. W badaniu retrospektywnym Lamb i Coakley pytali młode kobiety o ich wspomnienia dotyczące m.in. ekshibicjonizmu dziecięcego – 26% z nich miało wspomnienia ekshibowania w dzieciństwie przed rówieśnikami.

 

Dominika: Na koniec zapytam jeszcze tak jak przy innych tego typu tematach – da się tego uniknąć? Możemy zapobiec takim sytuacjom? Czy sama odpowiednia edukacja seksualna w domu wystarczy czy też jest to jednak silniejsze od dzieci?

 

Patrycja: Myślę, że tutaj dobrze jest się zastanowić, dlaczego chcielibyśmy temu zapobiec, jeśli zachowanie spełnia wymienione wcześniej normy, jest całkowicie naturalne i nie szkodzi dziecku? Oczywiście, nie wszystkie dzieci będą ekshibować, bo nie wszystkie będą wykazywać takie zainteresowanie ciałem. Nieformalna edukacja seksualna (czyli prowadzona przez rodziców, w domu) jest bardzo istotną częścią wychowania i nie powinna pełnić funkcji jedynie prewencyjnej dla zachowań niepożądanych z punktu widzenia dorosłych. 

 

Dominika: Dziękuję Patrycja, jak zawsze! Muszę przyznać, że mnie te rozmowy z Tobą bardzo uspokajają i dają naprawdę konkretną wiedzę jak reagować na różne zachowania dziecka z obszaru jego  rozwoju seksualnego 🙂

 

 

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat dziecięcych emocji:

Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Masturbacja dziecięca

Nagość rodziców i dziecka

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.