Zrozumieć dziecięce emocje i trudne zachowania

Lewa i prawa półkula

 

Każdy z nas wie, że mózg człowieka dzieli się na dwie półkule: prawą i lewą. Nie każdy jednak wie, co się za tym kryje 🙂 Opowiem Wam o tym w kontekście dziecięcych emocji.

Lewa półkula jest mocno racjonalna i logiczna, lubi rozumieć, lubi porządek oraz bardzo lubi słowa.

Prawa półkula jest mocno intuicyjna i emocjonalna, lubi obrazy oraz komunikaty niewerbalne, czyli ton głosu, mimika twarzy, postawa ciała, gesty, kontakt wzrokowy.

Najbardziej optymalnym stanem jest stan, kiedy obie półkule ze sobą współpracują na odpowiednim poziomie – mamy wówczas równowagę, integrację. Jednak czasami jest tak, że jedna z tych półkul dochodzi do głosu bardziej. W poniższym artykule zajmę się sytuacjami, gdy do głosu dochodzi bardziej półkula prawa. Są to momenty, w których emocje mocno “targają” dziećmi, kiedy nie słyszą one co do nich mówimy, oraz kiedy są tak bardzo w tych swoich emocjach, że nie możemy się z nimi kompletnie dogadać 🙁

*Warto wiedzieć, że u dzieci do 3 roku życia zwyczajnie rozwojowo dominuje półkula prawa.

Żeby nie było – dominacja półkuli prawej występuje również u dorosłych. Różnica między nami a dziećmi jest jednak taka, że nasze pociechy mają bardzo niedojrzałe struktury mózgowe i niedojrzały układ nerwowy. Nie mają również jeszcze rozwiniętych wielu kluczowych umiejętności, takich jak samokontrola czy samoregulacja emocji.

Myślę, że każdy rodzic miał możliwość doświadczenia tego, że w sytuacjach silnych emocji logika nie działa… że rozmowa z pobudzonym dzieckiem nie działa. Dzieje się tak właśnie dlatego, że prawa półkula dochodzi do głosu bardziej. Czy to znaczy, że nie możemy wówczas nic zrobić? Możemy 🙂 Możemy spróbować nawiązać kontakt na poziomie tej prawej półkuli, nawiązać łączność z prawą półkulą dziecka. Jak to zrobić?

 

Technika „łączności i przełączenia”

 

Daniel Siegel proponuje technikę “łączność-przełączenie”, która składa się z dwóch etapów.

1 etap to nawiązanie łączności za pomocą własnej prawej półkuli mózgowej, czyli za pomocą swoich emocji, tonu głosu, odpowiedniej postawy oraz słów (ważne: te słowa mają opisywać TYLKO obecny stan dziecka). Dostrajamy się wówczas do naszej pociechy, dajemy jej znać, że z nią współodczuwamy. Dzięki temu łatwiej jest jej wrócić do równowagi, do integracji półkul mózgowych.

Dopiero po nawiązaniu łączności przechodzimy do 2 etapu jakim jest przełączenie. Próbujemy wówczas uruchomić lewą półkulę mózgu. To właśnie wtedy jest czas na rozmowę, na wspólne poszukiwanie rozwiązań, na wysuwanie logicznych argumentów, które tak bardzo lubimy.

UWAGA. Niezwykle istotne jest to, aby była taka właśnie kolejność: łączność i przełączenie. Nie odwrotnie, ponieważ dziecko, które jest “zalane” emocjami nie będzie nas słuchało.

 

Reagowanie w zależności od poziomu dezintegracji i dominacji prawej półkuli

 

Jeśli dziecko jest w początkowej fazie – możemy łączność i przełączenie wykonać w jednym komunikacie mówiąc np. „Widzę, że jesteś smutny, bo…. rozumiem Cię. Chodź poszukamy razem rozwiązania.”

Jeśli jednak wajcha równowagi “bujnęła się” za bardzo na jedną stronę i dziecko zdążyło się już rozkręcić w swoich emocjach, wówczas musimy zaczekać dłużej, aby tę łączność nawiązać. W takiej sytuacji trzeba nazwać mu jego emocje i dać przestrzeń do tego, aby skonfrontowało się z nimi, żeby się one przetoczyły… i na koniec nastąpił spokój.

Powinniśmy uważać na nasze “zagalopowanie się” w wypowiadanych do naszych pociech komunikatach, czyli w pędzeniu do tych logicznych i racjonalnych argumentów oraz tłumaczeń. Tutaj ,w pierwszej fazie, potrzebne są krótkie i proste komunikaty.

„Złościsz się, bo coś się wydarzyło, tak? … Mhm…”

„ Jest Ci smutno, bo… Mhmmm rozumiem…”

I chwila ciszy.

Trzeba dać dziecku czas, przestrzeń i chwilę ciszy po to, aby  pobyło sobie z tymi emocjami, żeby je sobie przeżyło i dopiero wtedy możemy się przełączać.

 

Nazywanie emocji

 

Wielu rodziców uważa nazywanie emocji za przereklamowane. Uważają, że to nie działa. Działa! Tyle tylko, że to nie jest magiczna metoda, dzięki której dziecko nie będzie tych trudnych emocji przeżywało. Nie taka jest tego rola. Nazywanie emocji pozwala integrować obie półkule mózgowe (a do tego przecież dążymy). Pozwala również dziecku uporządkować i zrozumieć to, czego doświadczyło.

*Przeprowadzono nawet badania, w których udowodniono, że nazwanie tego co czujemy, wycisza aktywność prawej półkuli mózgowej i zmniejsza intensywność tych emocji.

Z pewnością mając bardzo małe dziecko to my będziemy mu te emocje nazywać. Kiedy jednak nasza pociecha jest starsza – ma np. 3/4 latka, można spokojnie zachęcać ją do tego, aby sama opowiadała o tym co czuje. Oprócz mówienia o emocjach, zachęcajmy dzieci do tego, żeby opowiadały o tym, co się wydarzyło – angażujemy wówczas lewą półkulę.

Podam przykład sytuacji znanej chyba każdemu rodzicowi:

Dziecko biegło i się wywróciło.

Co mówimy najczęściej w takim momencie? „Nic się nie stało, nie płacz, już dobrze, następnym razem po prostu uważaj.”

Co słyszy wtedy dziecko? Słyszy, że źle czuje. Słyszy, że płacz jest zły i że nic się nie stało… mimo, że jednak się stało.

Porozmawiajmy z dzieckiem o tym, nazwijmy mu to, przejdźmy wspólnie przez dane zdarzenie:

„Widziałam jak biegłeś… goniłeś za piłką. Nagle potknąłeś się i wywróciłeś… i teraz boli Cię kolanko/rączka, tak? Mhmm…. i co było dalej?”

Nazwanie tego i uporządkowanie pomaga dziecku zrozumieć co się wydarzyło. Pomaga też się wyciszyć, ponieważ zaangażowane są wtedy obie półkule mózgowe i dziecko tym szybciej wraca do równowagi, integracji.

*Jest grupa dzieci, która złości się jeszcze bardziej, kiedy nazywamy im emocje, mówimy do nich. Trzeba wtedy posłuchać dziecka, podążać za nim. Nie “gadać” mu na siłę, tylko szukać innych sposobów wsparcia go.

 

Mózg jako DOM

 

Jeśli nie przemówiła do Ciebie wizja podziału półkul na lewą i prawą, zaproponuję Ci jeszcze jedną opcję. Wyobraź sobie, że mózg Twojego dziecka to dom, który ma parter i piętro.

Parter to miejsce odpowiedzialne za emocje, za impulsy, za komunikację niewerbalną.

Na piętrze natomiast jest logika, racjonalne argumenty, słowa, myślenie.

Dzieci rodzą się z gotowym parterem, ale nie mają dostępu do piętra, ponieważ jest ono w budowie. Mózg tak naprawdę jest w pełni ukształtowany dopiero w wieku 25 lat.

Kiedy oczekujemy od dzieci takich rzeczy jak „pomyśl zanim zrobisz”, „skontroluj swoje zachowanie”, „zastanów się nad swoim zachowaniem”, to to wymaga dostępu do rozwiniętego odpowiednio piętra, którego dzieci nie mają, więc jak możemy tego od nich oczekiwać? Jeśli chcemy, żeby dzieci słuchały naszych wychowawczych monologów i tłumaczeń – muszą mieć dostęp do piętra. W chwilach silnych i trudnych emocji dzieci są na parterze.

Dodatkowo wyobraź sobie, że kiedy dziecko jest w trudnych i silnych emocjach to schody prowadzące z parteru na piętro są zablokowane, jest tam jakaś przeszkoda. Aby dziecko mogło wejść na górę, musimy tę przeszkodę najpierw usunąć.

 

Ciało Migdałowate

 

Jest ono wielkości i kształtu migdała, jest zlokalizowane w parterze mózgu i jest odpowiedzialne za szybkie przetwarzanie i wyrażanie gniewu i strachu. Zachowuje nieustanną czujność na wypadek zagrożenia, co oznacza, że jJak tylko wychwyci jakąś sytuację i uzna ją za zagrożenie – przejmuje kontrolę.

U małych dzieci ciało migdałowate jest NADREAKTYWNE = dzieci o wiele częściej będą pewne sytuacje odczytywały jako zagrożenie. Stąd te tak częste napady gniewu, złości, frustracji.

Co ważne – ciało migdałowate odcina dostęp do tej racjonalnej części mózgu, dlatego najpierw działamy, a potem myślimy. W związku z tym w pierwszej kolejności musimy je wyciszyć.

To wszystko dotyczy oczywiście również dorosłych, działa tak samo. Ale powtórzę – nasz mózg jest w pełni rozwinięty i mamy wykształcone już pewne techniki i sposoby radzenia sobie z tego typu sytuacjami.

Podsumowując, kiedy następnym razem będziesz wychodziła z siebie w sytuacji “histerii” Twojego dziecka, przypomnij sobie podział na prawą i lewą półkulę lub zwizualizuj sobie na szybko DOM 🙂 Spróbuj nawiązać łączność na poziomie prawej półkuli oraz sprawdź co blokuje schody prowadzące na piętro. Nazywaj to, co przeżywa dziecko, bądź obok i pomóż mu zrozumieć co się dzieje.

*A jeśli chcesz dowiedzieć się JESZCZE WIĘCEJ w temacie dziecięcych emocji, przede wszystkim je zrozumieć – zapraszam serdecznie do wykupienia mojego webinaru “Trudne emocje dziecka”. 🙂

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Zrozumieć dziecięce emocje i trudne zachowania

ODPIELUCHOWANIE. Temat wzbudzający ogrom emocji, najczęściej tych trudnych. Wielu rodziców, jeśli nie wciąż większość, dąży do odpieluchowania swojego dziecka jak najszybciej. Dlaczego? Przyczyn jest wiele, ale przede wszystkim ze względu na presję otoczenia. Nasze mamy i teściowe wywierają nacisk, bo… kiedyś dziecko sadzało się na nocnik jak tylko potrafiło siedzieć, a zatem w wieku kilku miesięcy. Nie oceniam ich, bo na pewno chciały dobrze. Poza tym, nie miały wiedzy czym to może skutkować i kiedy to zrobić najlepiej, aby odbyło się bez krzywdy dla dziecka. Dziś ta wiedza już jest. Jesteśmy w zupełnie w innym punkcie niż 30-40 lat temu.

 

Konsekwencje zbyt wczesnego i nieodpowiednio przeprowadzonego procesu

 

Bardzo trudno jest wytłumaczyć to osobom z podejściem „Ja Cię odpieluchowałam jak miałaś kilka miesięcy i jakoś żyjesz” / „Kiedyś w wieku kilku miesięcy dzieci nie nosiły już pieluch!”. Szkoda. Wielka szkoda, bo to „jakoś” dla ogromnej części społeczeństwa oznacza poważne problemy zdrowotne z pęcherzem w dorosłości, m.in. nadreaktywny pęcherz (konieczność bardzo częstego oddawania moczu, zarówno w dzień, jak i w nocy), wtórne nietrzymanie moczu, niewłaściwe nawyki oddawania moczu, np. przez parcie i inne.

Do tego wiele osób zmaga się dzisiaj z problemami natury psychicznej, które są powiązanie z podejściem naszych rodziców do tematów fizjologicznych: nieustanne myślenie o tym „Czy i kiedy mi się zachce?”, wielokrotne chodzenie do toalety „na zapas” (najczęściej przed wyjściem z domu oraz przed snem), blokada przed załatwieniem się w innym miejscu niż dom. Myślę, że duża część z nas słyszała kiedyś teksty typu „Nie będziemy się zatrzymywać na sikanie” bądź „Nie wstanę w nocy z Tobą, masz się wysikać teraz”. No i teraz jest jak jest 🙁

Oczywiście, można pytać dziecko przed wyjściem z domu czy chce zrobić jeszcze siusiu, ale nie za każdym razem, nie wywierając presji, nie tworząc wokół tej czynności ciężkiej atmosfery. Warto zaufać dziecku – w końcu ono wie najlepiej czy chce mu się siusiu czy nie.

Co do oddawania moczu przed snem – tutaj również nie powinniśmy naciskać dziecka. Należy mądrze i spokojnie tłumaczyć, że warto zrobić siusiu przed snem, aby pęcherz był pusty i mógł pójść spać (tak jak my), bo jeśli będzie pełny, to będzie mu trudno zasnąć i spać spokojnie całą noc.

 

To kiedy zacząć?

 

Optymalny wiek to +/- 30 miesięcy, czyli 2,5 roku. Są oczywiście dzieci, które żegnają się z pieluchami wcześniej, a są takie które muszą zaczekać nawet do 3 r.ż. Dziecko zwyczajnie musi być gotowe fizycznie, psychicznie i fizjologicznie. Nie przyspieszycie tego! Poza tym, podczas procesu odpieluchowania dziecko jest bardzo przewrażliwione i tak naprawdę każdy komunikat rodzica z tym związany, traktuje jako mieszanie się w jego sprawy. Dzieciom bardzo zależy na tym, aby odniesienie sukcesu w tym obszarze było ich dziełem, a nie dziełem rodziców. Dwu-trzylatki są w okresie silnego rozwoju niezależności, w fazie ogromnej chęci decydowania o sobie i chcą mieć poczucie sprawczości. Zatem robienie siusiu albo kupki na nocnik czy do muszli również chcą mieć w swoich rękach!

Swoją drogą….  wyobraź sobie jakby ktoś Tobie kazał załatwiać swoje potrzeby w określonym czasie i w wyznaczonym miejscu, nie pozostawiając Ci pola wyboru, nie biorąc pod uwagę tego czy faktycznie chcesz się załatwić czy nie 😉

Jeśli czujesz, że Twoje wysiłki spełzają na niczym – WYCOFAJ SIĘ. Daj dziecku komunikat, że to ono o wszystkim decyduje i może samo kontrolować sytuację. Najczęściej właśnie wtedy sytuacja sama się rozwiązuje. Pamiętaj, że procesu odpieluchowania nie przeprowadzisz bez dziecka!

 

Czyli mam po prostu czekać i nic nie robić?

 

Nie. Możesz zrobić całkiem sporo 🙂 Możesz oswajać temat rozmawiając, czytając książeczki w tym temacie (np. “Kicia Kocia i Nunuś. Na nocniku”, “Nocnik nad nocnikami” – dostępna wersja dla dziewczynek oraz wersja dla chłopców, “Ale kupa! Co masz w pieluszce?” lub “Chce mi się kupę”), pokazując nocnik, czasem zachęcając do korzystania z niego (najlepiej o stałych porach – np. przed kąpielą albo po przebudzeniu) oraz modelując chodząc razem do łazienki. To czego nie możesz, to nie możesz do niczego zmusić swojego dziecka. DOPÓKI DZIECKO NIE BĘDZIE NA TO GOTOWE, TO GO NIE ODPIELUCHUJESZ, nawet jeśli będziesz błagała, zachęcała a nawet groziła. Im większy nacisk ze strony rodzica, tym większy opór ze strony dziecka. Im bardziej rodzic jest zdeterminowany, żeby dziecko robiło siusiu i kupkę na nocnik lub do muszli, tym bardziej dziecko jest zdeterminowane do tego, aby robić te rzeczy w inne miejsce, zwłaszcza w majtki. Jeśli stresujesz się, że Twoje dziecko jeszcze nie siada na nocniku, że nie chce pożegnać pieluch, że się boi nocnika lub muszli, to po prostu zaczekaj, daj mu czas. Ponieważ w tym obszarze, jak mało w którym można spowodować poważne blokady, które później bardzo ciężko zlikwidować.

 

Ale inni mówią…

 

Wiem. Wiem, że mówią i wiem co mówią. Jednak musisz wiedzieć, że nie ma nic gorszego jak presja wywierana na dziecku, bo ono jest już “taaakie duże” i MUSI JUŻ KORZYSTAĆ Z NOCNIKA! Wiem, że teksty w stylu „On/ona ma już 1,5 roku/2 latka, a jeszcze w pieluszce biega? Taki duży chłopak/Taka duża dziewczynka! Wstyd!” nie ułatwiają. Ale reaguj na takie komentarze, bo one uderzają w dziecko. Uderzają w jego poczucie własnej wartości i samoocenę, a ono samo się nie obroni. Potrzebuje Ciebie.

Dlatego życzę Ci siły i wytrwałości w odpieraniu tych „ataków” z zewnątrz oraz konsekwencji w odpowiadaniu na tego typu komentarze. Wiem, że to trudne, że ta presja jest czasami nie do zniesienia, ale dasz radę. Dla Twojego dziecka. 😊

 

Odpieluchowanie DZIENNE vs odpieluchowanie NOCNE

 

Nawet jeśli dziecko zostało odpieluchowane w dzień w wieku np. 2,5 roku, to pieluszkę na noc może mieć nawet do 5 r.ż. Dlaczego? Ponieważ te dwa procesy – odpieluchowanie dzienne i nocne nie są ze sobą tożsame. Odpieluchowanie dzienne wiąże się z głównie odczytywaniem sygnałów płynących z ciała i odpowiednie reagowanie w chwili potrzeby siusiu lub kupki.
Natomiast odpieluchowanie nocne wiąże się z umiejętnością wstrzymania załatwiania potrzeb fizjologicznych przez kilka, a nawet kilkanaście godzin. Do tego potrzebny jest odpowiednio duży pęcherz, który może pomieścić wystarczającą ilość moczu. a taki stan dzieci osiągają nawet dopiero w okolicy 4 r.ż. Zatem UKŁAD MOCZOWY dziecka musi dojrzeć.

Dojrzeć musi również UKŁAD HORMONALNY, ponieważ niezwykle istotny jest tutaj hormon regulujący gęstość moczu, czyli wazopresyna – to właśnie dzięki niej następuje oddawanie mniejszej ilości bardziej zagęszczonego moczu. Czyli: niedojrzały układ hormonalny = rzadszy mocz = częstsze robienie siusiu w nocy, w dodatku mimowolne

Jest jeszcze kwestia dojrzałości UKŁADU NERWOWEGO, który obecnie jest mocno “w budowie” 😉 a również jest ściśle powiązany z działaniem pęcherza moczowego.

Zaleca się, aby proces odpieluchowania nocnego rozpocząć co najmniej kilka/kilkanaście miesięcy po pozytywnym odpieluchowaniu dziennym. Uspokajam też, że zakładanie dziecku na noc pieluchy lub pieluchomajtek nie zaburza procesu dziennego odpieluchowania. Nie zalecam pozbywania się pieluchy na noc zbyt szybko, ponieważ zbyt duża liczba wpadek, moczeń nocnych może wpędzić dziecko w poczucie winy oraz poczucie wstydu 🙁

 

Czy wysadzać dziecko w nocy?

 

Ja mówię NIE. Dlaczego?

  • Po pierwsze, zaburzamy wówczas cykl snu swojego dziecka.
  • Po drugie, kiedy pęcherz w nocy gromadzi mocz to rośnie. Zwiększa się wówczas naturalnie jego objętość, o której pisałam kilka zdań wyżej.
  • Po trzecie, jeśli dziecko jest w nocy nieprzytomne (a takie zazwyczaj takie właśnie jest), to nie ma świadomości robienia siusiu. Zatem nie różni się to niczym od oddania moczu do pieluchy.

Także wysadzaniem w nocy niczego nie przyspieszymy, a ingerując niejako w naturę, możemy nawet opóźnić.

Jeśli musisz wysadzać dziecko w środku nocy, to znaczy, że jego wyżej wspomniane układy nie są jeszcze dojrzałe, i że Twoje dziecko NIE JEST JESZCZE GOTOWE na zdjęcie pieluszki w nocy. Czas. Daj dziecku czas. Naprawdę nie ma nic złego w tym, że Twój 3 lub 4 latek śpi jeszcze w pampersie.

 

A co z kupą?

 

W procesie odpieluchowania kupa często przychodzi później niż siusiu. Dlaczego? Między innymi dlatego, że dzieci traktują kupę jako część siebie. Wiąże się to z tym, że kiedy mają zrobić kupę do nocnika czy muszli, mają realną obawę utraty kawałka swojego ciała. Kiedy załatwiają się do pampersa, wówczas kupa zostaje niejako przy nich i czują się bezpiecznie 🙂 Warto o tym wiedzieć i podejść na poważnie, oswajając temat odpowiednio i równie odpowiednio opiekując lęk dziecka.

Dodatkowo, całkiem sporo dzieci zwyczajnie nie wie jak wygląda ich kupa, bo rodzice podczas zmiany pampersa, szybko go zwijają i wyrzucają do kosza. Zatem dziecko nie ma nawet okazji zobaczyć zawartości. Bardzo ważne jest, aby dziecko wiedziało jak wygląda kupa. Aby nie przeraziło się kiedy zobaczy ją dopiero po zrobieniu np. do nocnika, ponieważ jest to jedna z potencjalnych przyczyn blokad w tym obszarze.

Kwestie fizjologiczne to bardzo delikatny temat, nie znoszący napięcia. Kiedy mówię rodzicom o odpuszczeniu dziecku w tym aspekcie, zazwyczaj mówią, że absolutnie presji nie wywierają. Jednak kiedy przeanalizują pewne rzeczy, okazuje się, że tak naprawdę to W DOMU WSZYSTKO KRĘCI SIĘ WOKÓŁ KUPY. Że nawet jak nie mówimy tego dziecku, to rozmawiamy między sobą, niby „po cichu”… i ten temat zwyczajnie wisi na stałe w powietrzu.

Należy uczciwie ZDJĄĆ Z DZIECKA PRESJĘ. Należy pokazać mu, że JEGO KUPA TO JEGO SPRAWA. Należy dać znać dziecku, że TO JEST JEGO DECYZJA, natomiast my jesteśmy zawsze gotowi mu pomóc, jeśli tej pomocy będzie potrzebowało.

Warto zwrócić uwagę na to, czy to napięcie z naszej strony nie pojawia się również przy kwestiach żywieniowych, czy tam nie przemycamy pewnych komentarzy, które dodatkowo naciskają dziecko, a tym samym blokują. Wspominam tutaj akurat o kwestiach psychologicznych, o podejściu do tematu… jednak przy dłuższych trudnościach w tym aspekcie, należy zawsze przede wszystkim WYKLUCZYĆ KWESTIE MEDYCZNE. Jeśli tutaj wszystko jest w porządku, to tak jak przy siusiu – dajemy dziecku czas + na spokojnie i nienatarczywie oswajamy temat rozmawiając, opowiadając bajki oraz czytając książeczki z obrazkami.

 
 

Podsumowując

 

Mam nadzieję, że ten wpis rozwiał Twoje wątpliwości w tym obszarze, że znalazłaś w nim odpowiedzi na nurtujące Cię pytania. Jeśli proces odpieluchowania dopiero przed Tobą, zachęcam dodatkowo do obejrzenia mojej transmisji „Odpieluchowanie” Myślę, że będzie dobrym uzupełnieniem tego artykułu. Mówię tam między innymi o tym kiedy, jak i od czego zacząć ten proces, a także odpowiadam na wiele innych pytań.

Pamiętaj też, że w każdej chwili możesz umówić się ze mną na konsultację indywidualną. Przeanalizuję wówczas Waszą sytuację i na jej podstawie przedstawię wskazówki do dalszego działania 🙂

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Odpieluchowanie

O smoczku można by mówić i pisać na okrągło. 🙂 To temat, który zawsze będzie interesował rodziców, dlatego wraz z logopedą Agatą Szupke postanowiłyśmy stworzyć ten wpis – tak zwaną pigułkę. Sięgnij po nią, jeśli nadal nie wszystko wiesz o smoczku. 

 

Dominika: Agata, zacznijmy od tego czy ten smoczek jest naprawdę taki zły jakim go malują? Czy jeśli jednak używamy go z głową to jest to ok?

Agata: Aby używać smoczka świadomie, trzeba znać umiar i mieć ‘otwartą głowę’. Trzeba wiedzieć, kiedy go odstawić. To naprawdę ważne. Jeśli zdajemy sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie długotrwałe ssanie smoczka, a także mamy świadomość, że jest on tylko na chwilę, to okej. Jednak pamiętajmy, że smoczek ma zdecydowanie więcej wad niż zalet, ALE te zalety jednak są! Np. w sytuacjach, w których smoczek wprowadza się celowo. Podanie go dzieciom urodzonym przedwcześnie lub z dodatkowymi obciążeniami (np. problemami z oddychaniem) pozytywnie wpływa na zwiększenie ich komfortu i poprawę samoregulacji. Dlatego na oddziałach neonatologicznych, razem z lekarzami, pracują też logopedzi i terapeuci karmienia. Smoczek znacząco wpływa na pracę mięśni w obrębie jamy ustnej, dzięki czemu wcześniaki karmione sondą donosową, szybciej mogą przejść na karmienie piersią lub butelką.

 

Dominika: Wymienisz jeszcze jakieś zalety smoczka?

Agata: Pewnie! Zadaniem smoczka jest przede wszystkim zaspokojenie silnej potrzeby ssania dziecka. Niemal wszystkie dzieci mają potrzebę ssania nieodżywczego, to znaczy takiego, które nie jest związane z zaspokajaniem głodu. Niektórzy neurologopedzi uważają, że niedostateczne zaspokojenie tego instynktu, powoduje wzmożone napięcie mięśni wokół stawów skroniowo-żuchwowych. Wyczytałam również, że może zmniejszać ryzyko śmierci łóżeczkowej. Trudno jest mi odnieść się do tych informacji. Tych pozytywnych aspektów smoczka kilka by się znalazło, ale ograniczmy się do tego, co napisałam. Dopowiem na pewno, że .smoczek pełni funkcję terapeutyczną i niejako zastępuje dziecku mamę, daje poczucie bezpieczeństwa, zaspokaja tę wyżej wspomnianą potrzebę ssania. Pozwala regulować emocje, odwrażliwia buzię.

 

Dominika: Mamy czasami pytają co jest lepsze: kciuk czy smoczek?

Agata: Kciuk to najgorsza z opcji. Kciuk jest twardy – ssanie go zwiększa ryzyko deformacji podniebienia, dziąseł, no i zębów, jeśli są już wyrżnięte. Kciuk jest zawsze przy dziecku. Kciuka nie wysterylizujesz, a smoczek owszem. No i najważniejsze – “odkciukowanie” to zdecydowanie trudniejsza sprawa niż odsmoczkowanie. Także zdecydowanie lepiej, aby dziecko ssało smoczek niż kciuk.

 

Dominika: Jeśli już kupujemy smoczek to jaki kształt/rodzaj smoczka wybrać? Który z nich jest najbezpieczniejszy?

Agata: Wybierając smoczek, musimy kierować się dosłownie wszystkim. Najlepiej, aby miał jak najmniej zakamarków i trudno dostępnych do mycia miejsc. Zdecydowanie lepiej, aby końcówka była silikonowa. Te bardzo popularne ostatnio – kauczukowe – są za miękkie. I to nie jest zaleta. Zbyt miękki smoczek nie pozwala na prawidłową pracę mięśni znajdujących się w obrębie ust, oraz uniemożliwia prawidłowe układanie ust do efektywnego ssania i pobierania pokarmu. Silikonowe smoczki są twardsze, ale też trwalsze, bardziej odporne na rozciąganie i rozmaczanie pod wpływem śliny.

Dobrze, aby smoczek był oznaczony jako dynamiczny, bo to znaczy, że podczas ssania, zachowuje się jak brodawka piersiowa – rozciąga się i kurczy. Należy też zwrócić uwagę na wielkość smoczka. Wcale nie oznaczenie wieku, a wielkość samego gadżetu jest kluczowa. Smoczek nie powinien być ani za duży (niestety te kauczukowe często właśnie takie są), ponieważ dziecko może się nim zwyczajnie zadławić, ani za mały, bo będzie wypadał, a przy tym nie spełniał swojej funkcji. Kształt to również ważna sprawa. Prawdopodobnie każdy logopeda, ortodonta i terapeuta karmienia powie, że najlepszy jest smoczek anatomiczny, to znaczy taki, którego końcówka przypomina brodawkę sutkową w trakcie ssania. Weźmy jednak pod uwagę, że piersi, brodawki, sutki – są różne. Jedne wąskie, drugie szerokie. Jedne wklęsłe, drugie wypukłe. Jedne krótkie, drugie długie. Mogłabym tak do jutra. Wszystkie z nich zachowują się niemal tak samo podczas ssania – dostosowują się do buzi dziecka. Podobnie jest ze smoczkami – one też są różne. Ważne jest, aby końcówka takiego smoczka była ścięta, szeroka u podstawy a główka okrągła z góry. Podczas ssania piersi, język spłaszcza brodawkę od dołu, co przypomina efekt “ściętej” końcówki smoczka. Od strony podniebienia – od góry – część brodawki pozostaje niezmieniona, stąd propozycja zaokrąglonej końcówki.

 

Dominika: Realny wpływ smoczka na rozwój mowy – czy naprawdę smoczek robi tyle szkody?

Agata: Prawdą jest, że dziecko, które większość czasu ma w buzi smoczek, niechętnie komunikuje się z otoczeniem, bo nie ma jak.

Zbyt długie ssanie smoczka, może utrwalić u dziecka infantylny sposób połykania. Infantylny, tzn. przód – tył. Język unieruchomiony przez smoczek, nie ma możliwości podnieść się ku podniebieniu. Nie ma szans na pełną sprawność, która umożliwi mu przenoszenie pokarmu w celu rozdrobnienia go, przeżucia i połknięcia. Niemowlęcy sposób połykania bardzo często przyczynia się też do powstawania seplenienia międzyzębowego, tj. międzyzębowej realizacji głosek s, z, c, dz, sz, ż, cz, dż.

Prawidłowa wymowa nie jest możliwa bez odpowiednio pracujących artykulatorów (języka, warg, żuchwy, podniebienia miękkiego i twardego). Niestety, zbyt często i zbyt długo ssany smoczek, niekorzystnie wpływa na napięcie i sprawność mięśni twarzy. Zmniejszone napięcie mięśni ust i obniżona sprawność języka powoduje, że dziecko nie jest w stanie wymawiać niektórych głosek właściwie. Niskie napięcie mięśni ust objawia się bardzo często tym, że dziecko permanentnie trzyma otwartą buzię, a więc uczy się też wdychać powietrze ustami, zamiast nosem. Nawykowe oddychanie torem ustnym powoduje częste infekcje górnych dróg oddechowych, bo powietrze, które dostaje się do płuc przez usta, nie jest ani nawilżone, ani oczyszczone, ani ogrzane.

Długotrwałe ssanie smoczka może też przyczyniać się do powstawania wad zgryzu. Należą do nich np. zgryz otwarty. Prawidłowy zgryz jest wtedy, gdy zęby górne stykają się z zębami dolnymi podczas ich zwarcia i delikatnie na nie zachodzą. Można powiedzieć, że dolne zęby są podporą dla górnych. W zgryzie otwartym, pomiędzy zębami powstaje szpara. Często zmianie ulegają też rysy twarzy.

 

Dominika: Kiedy wg logopedów najpóźniej odsmoczkować dziecko, aby nie zrobić mu krzywdy w dalszym rozwoju?

Agata: Trudno powiedzieć, kiedy najlepiej odsmoczkować dziecko. Logopedzi nie są zgodni w tym temacie. Wg mnie najrozsądniej jest ograniczyć smoczek po szóstym miesiącu życia, gdy rozpoczynamy rozszerzać dietę dziecka. Warto zastępować go wtedy gryzakami o różnej fakturze i kształcie, a smoczek zostawiać na wyjątkowe sytuacje, np. na noc, wizyty u lekarza, itd.. Dobrze, aby dziecko roczne nie używało już smoczka, ze względu na fakt wyrzynających się zębów i potencjalnych problemów, które smoczek może wywołać. Jestem natomiast ciekawa Twojej opinii w tym temacie. Jak przedstawiłabyś smoczek, z perspektywy psychologa?

Dominika: Bardzo chętnie podzielę się swoją wiedzą w tym obszarze, jednak zanim do tego przejdę to chciałabym zwrócić rodzicom czytającym ten tekst na to czy smoczek jest faktycznie potrzebny Waszemu dziecku. Dlaczego? Ponieważ bardzo często spotykam się z sytuacją, w której smoczek potrzebny jest bardziej rodzicowi niż dziecku – mówię tu o sytuacjach, w których nasze dziecko jęczy, płacze, krzyczy – wówczas rodzice wtykają dziecku szybko smoczek do buzi, żeby przestało jęczeć, płakać, krzyczeć… a tak naprawdę dziecko chciało po prostu coś powiedzieć, dać znać rodzicowi o jakiejś niezaspokojonej potrzebie, o jakimś dyskomforcie który odczuwa (mokra pieluszka czy podwinięty kocyk, który uwiera). Dziecko NIE POTRZEBOWAŁO, ŻEBY GO UCISZAĆ I „ZAMYKAĆ”. Rodzice często robią to z obawy przed konfrontacją z emocjami dziecka, ze strachu przed tym, że nie wiedzą o co chodzi dziecku, że inni ludzie pomyślą, że mama nie umie zająć się dzieckiem, bo ono płacze albo zwyczajnie z potrzeby spokoju oraz ciszy… i wtykają mu ten smoczek bez sensu.

 

Agata: Otóż to. Smoczek to gadżet, który w wielu przypadkach potrzebny jest nie samemu dziecku, ale jego rodzicom. A podawanie smoczka bez umiaru, zwłaszcza w niektórych sytuacjach i o pewnych porach dnia, może zapędzić rodziców w tzw. kozi róg.

Dominika: Przy temacie smoczka muszę poruszyć temat przesypiania nocy, na których tak bardzo rodzicom zależy. Jeśli dziecko używa smoczka to nie będzie spało ciągiem kilkunastu godzin. Dzieje się tak dlatego, że dziecko nie umie samodzielnie zasypiać, potrzebuje do tego właśnie smoczka. To się wiąże z tym, że kiedy przebudzi się w nocy, bo wypadł mu smoczek, to dziecko nie umie samo z powrotem zasnąć, potrzebuje do tego smoczka, więc się wybudza, woła mamę/tatę i tak wiele razy… Także jeśli marzy Wam się sytuacja, w której Wasze dziecko będzie przesypiało całe noce, to należy zacząć od pożegnania smoczka i nauczenia dziecka samodzielnego zasypiania, bez żadnych wspomagaczy.

 

Agata: Nie da się ukryć – rodzice, zwłaszcza młodzi stażem, marzą o tym, by ich dziecko spało jak najlepiej. A to wszystko dlatego, że sami chcą się wyspać. Zaspokojone potrzeby rodziców są równie istotne, jak zaspokojone potrzeby dziecka. Nie bez powodu mówi się, że szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko. Jeśli już jednak daliśmy dziecku smoczek i chcemy mu go zabrać, to jak powinien wyglądać proces odsmoczkowania? Co warto o nim wiedzieć?

Dominika: Zanim zabierzemy się za odsmoczkowanie, to polecam:

– wybrać moment w życiu, w którym nic się nie dzieje, żadnych zmian czy stresujących sytuacji
– wprowadzić alternatywną opcję „obiektu uspokajającego” , np. jakaś przytulanka, jakaś zabawka…. coś co pozwoli dziecku się wyciszyć i da poczucie bezpieczeństwa zamiast smoczka. Należy jednak zrobić to jakiś czas przed odsmoczkowaniem, żeby dziecko zdążyło „nawiązać relację” z nowym przedmiotem

– następnie w stresujących sytuacjach zamiast automatycznie podrzucać dziecku smoczek, dawać mu np. tą przytulankę oraz samemu przytulać
– zredukować liczbę smoczków w domu do jednego
– postarać się, aby smoczek nie był dostępny na wyciągnięcie ręki, bo wtedy dziecko bierze go do buzi nawet jak go nie potrzebuje
– stopniowo zmniejszać liczbę sytuacji, w których dajemy smoczek, a najlepiej staramy się zostawić smoczek tylko do snu

 

Kiedy już dojdziemy do sytuacji, w której smoczek nie towarzyszy nam non stop, a jest pomocą tylko w wyjątkowych sytuacjach lub przy zasypianiu, wtedy polecam którąś z 3 metod:

– mówimy, że smoczek się zgubił, możemy go nawet wspólnie szukać, ale finalnie go oczywiście nie znajdujemy
– ucinamy końcówkę smoczka, wówczas dziecko nie może ssać tak jak do tej pory i samo odpuszcza
– wspólnie z dzieckiem przechodzimy wielkie wydarzenie jakim jest ”bycie dużym chłopcem/dziewczynką”, dziecko żegna się ze smoczkiem i samo go wyrzuca – dobrze jest zabrać go potem z kosza, aby nie kusiło do wyjęcia go z powrotem można powiedzieć, że przyjechała śmieciara i już zabrała
Pomysłów w internecie jest oczywiście o wiele więcej, ale ja bym nie szła w kombinowanie i wymyślanie opcji z kosmosu. Niezależnie od tego, którą metodę wybierzemy, musimy być zdecydowani na ten krok, aby w chwili desperacji nie odpuścić i dać smoczek z powrotem albo pójść do sklepu kupić nowy – wtedy robimy dziecku zamieszanie w głowie i sami wychodzimy na „wariatów” – nie było, nagle jest!

 

Trzeba się również przygotować, że może być różnie – niektóre dzieci żegnają się ze smoczkiem bezboleśnie (choć wydaje nam się to nierealne) a niektóre przeżywają bardzo. Ja jestem zwolenniczką doprowadzenia sprawy do końca i pożegnania się z tym smoczkiem raz na zawsze. Im wcześniej to zrobimy tym lepiej i raczej łatwiej. Warto mieć z tyłu głowy, że robimy to dla dobra dziecka, a sposobów na uspokojenie i poczucie bezpieczeństwa jest cała masa, głównie wsparcie i miłość rodzica – tego nic nie zastąpi.

Agata: Tak, konsekwencja to klucz do sukcesu. 😉

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

O smoczku i odsmoczkowaniu

Dominika: Patrycja, cieszę się, że znowu udało nam się spotkać i porozmawiać, bo nie ukrywam, że mam jeszcze kilka pytań do Ciebie z obszaru rozwoju seksualnego dzieci 😊 Poprzednie wywiady cieszą się ogromnym zainteresowaniem, szczególnie ten o nagości i masturbacji dziecięcej. Liczę, że dzisiaj rozwiejemy kolejne wątpliwości rodziców.

Patrycja: Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Tematyka rozwoju psychoseksualnego rodzi sporo pytań i wątpliwości rodziców, a w Internecie znaleźć można wiele, często zupełnie sprzecznych ze sobą, informacji. Mam nadzieję, że nasza dzisiejsza rozmowa będzie cenną wskazówką dla szukających odpowiedzi na różne pytania rodziców.

 

Dominika: Na początek potrzebuję trochę informacji w temacie edukacji seksualnej – kiedy w ogóle zacząć rozmawiać z dziećmi o seksie, jakkolwiek przemycać im ten temat? Wiek przedszkolny jest właściwym czasem? Czy totalnie nie i warto zaczekać z tym, aż dzieci pójdą do szkoły?

Patrycja: Myślę, że jako dorośli sami nadajemy tak duże znaczenie rozmowom na temat seksualności (Brytyjczycy i Amerykanie nazywają „rozmowę uświadamiającą” The Talk lub The Conversation, co też podkreśla wagę tematu). Tymczasem pytania jakie zadają dzieci, są dla nich zupełnie naturalne. Tak samo, jak dziecko pyta o to, dlaczego ptaki latają czy jak to się dzieje, że pada deszcz, tak padają również pytania o to, dlaczego osoba w ciąży ma taki brzuch bądź jak dzidziuś mógł się tam znaleźć. Dla kilkulatków takie pytania są całkowicie naturalne i im bardziej rodzice będą je w taki sposób traktować, tym łatwiej będzie „przemycać” edukację seksualną na co dzień.

 

Dominika: To trochę jak z nagością – dla dzieci jest to tak naturalne… Widzę po wiadomościach, które dostaję od moich obserwatorów na Facebooku czy Instagramie oraz podczas konsultacji, że jako rodzice narzucamy tym maluchom swoje filtry i emocje. Mamy jakieś swoje przekonania, doświadczenia i niekoniecznie dobrym jest przekazywać to tak 1:1 dzieciom.

Patrycja: Dokładnie. Pamiętajmy też, że edukacja seksualna to nie tylko nauka o tym, skąd się biorą dzieci, a na późniejszych etapach co robić, aby ich nie mieć za wcześnie, ale przede wszystkim jest to nauka o seksualności – o granicach, szacunku do swojego ciała i ciał innych osób, o zupełnie naturalnych procesach biologicznych i emocjonalnych. Ważniejsze i bardziej naturalne będzie podążanie za dzieckiem i jego pytaniami, niż czekanie na jakiś konkretny moment, kiedy można będzie rozpocząć TĘ rozmowę.

 

Dominika: A rozmowy o tym, kto może dziecko dotykać i w jaki sposób? Co jest ok w kontakcie z drugim człowiekiem, a co nie? Tutaj też podążamy za dzieckiem? Bo ja mam poczucie, że to jednak powinno wyjść od nas…

Patrycja: To zdecydowanie powinno wyjść od nas, ale na pewno nie w formie straszenia typu „Nikomu nie wolno ufać”, „Obcy ludzie chcą Cię skrzywdzić”, ponieważ w taki sposób możemy zaszczepić w dziecku przekonanie, że świat jest zagrażającym, niebezpiecznym miejscem. Warto podkreślać, że ciało dziecka należy do niego i nikt nie ma prawa go dotykać, przytulać, całować, kiedy ono tego nie chce. Same słowa to jednak za mało i ważne, aby faktycznie pozwalać dziecku na takie decydowanie na co dzień – jak woli przywitać się z babcią (np. czy podaniem ręki czy dając buzi), czy chce siedzieć u wujka na kolanach itd. W ten sposób uczymy dziecko, że ma prawo samo decydować o swoim ciele.

Rzecz jasna, tłumaczymy też, że są sytuacje wyjątkowe, np. badanie u lekarza czy szczepienie, kiedy to naturalne, że nie lubimy na przykład dotyku zimnego stetoskopu, ale badanie jest potrzebne dla naszego zdrowia. Uczmy dzieci, w jaki sposób mogą reagować, kiedy ktoś wprawia je swoim zachowaniem w dyskomfort czy lęk. Możemy tutaj wprowadzić tzw. Model Trzech Kroków:

  1. Pierwszym krokiem jest powiedzenie głośno „Nie, nie chcę, nie rób tego!”,
  2. Drugim – ucieczka w bezpieczne miejsce.
  3. Trzeci krok to jak najszybsze opowiedzenie o tej sytuacji zaufanej osobie dorosłej.

Dobrze jest też wprowadzić rozróżnienie na dobre tajemnice (robienie komuś niespodzianki) i złe tajemnice (kiedy przez ten sekret czujemy się źle, boimy się). Pamiętajmy, że nie musimy tych wszystkich informacji przekazać na raz, w jednej rozmowie – edukacja seksualna (bo wymienione wyżej elementy tym właśnie są) jest procesem.

 

Dominika: Totalnie się zgadzam i dodam, że wspierająca akurat w tym temacie może być książka „Moje ciało należy do mnie” Dagmara Geislera.

Nie mogę nie zapytać Cię o słynne pytanie „Skąd się biorą dzieci?”? 😊 Jak na nie reagować? Co odpowiadać?

Patrycja: Na początek można powiedzieć „Chętnie odpowiem zaraz na Twoje pytanie. Ale powiedz, jak Ty myślisz, skąd się biorą dzieci?” Dzięki temu mamy możliwość zweryfikowania i poprawienia ewentualnych błędnych informacji, które dziecko mogło gdzieś zasłyszeć. Dalej, istotną kwestią będzie dopasowanie naszej odpowiedzi do poziomu rozwoju dziecka – wdawanie się w zawiłości biologiczne z czterolatkiem może nie być najlepszym sposobem na zaspokojenie jego ciekawości. Przekaz powinien być zrozumiały dla dziecka, a jego sposób – podkreślający otwartość na dalsze pytania i chęć do rozmowy. Przecież nie chodzi o to, żeby dziecko po rozmowie czuło się jeszcze bardziej skonfundowane i przestało pytać, tylko żeby faktycznie uzyskało od nas ważne dla niego informacje. Każdy rodzic zna swoje dziecko najlepiej i będzie wiedział, jakie informacje będą dla dziecka wystarczające na danym etapie, aby zaspokoić jego ciekawość a jednocześnie go nie przytłoczyć. Podejście do tematu ze spokojem i otwartością naprawdę zaprocentuje w przyszłości. Warto zajrzeć np. do „Zwykłej książki o tym, skąd się biorą dzieci” Alicji Długołęckiej i skorzystać z zawartych w niej informacji oraz wskazówek, jak przekazać te informacje w zrozumiały sposób.

 

Dominika: Podaj proszę jakiś przykład konkretnych odpowiedzi  np. dla tych najmłodszych 🙂

Patrycja: Dla maluchów wystarczająca może być odpowiedź, że kiedy rodzice bardzo się kochają i decydują się na dzidziusia, bardzo mocno i długo się przytulają, tato umieszcza w brzuchu mamy specjalne komórki, które nazywamy plemnikami i kiedy jedna z nich spotka komórkę mamy, którą nazywamy jajeczkiem, powstaje nasionko. Z rosnącego w brzuchu mamy nasionka będzie się rozwijać braciszek lub siostrzyczka, które pozostanie w brzuchu aż do dnia porodu. Warto zapytać dziecko, co o tym sądzi, jak zrozumiało nasza odpowiedź i czy ma jakieś pytania. Podkreślę jeszcze raz, że to bardzo istotne, aby dopasować nasz komunikat do poziomu rozwoju dziecka – dla jednego dziecka ta odpowiedź będzie jak najbardziej wystarczająca, a inne będzie miał do tego mnóstwo pytań. Pamiętajmy też, że w zależności od poziomu rozwoju i pytań dziecka, możemy dodawać więcej informacji i zwracać większą uwagę na inkluzywność przekazu. 

 

Dominika: Myślę, że ta konkretna podpowiedź pomoże wielu rodzicom 😊 To powiedz jeszcze co robić, kiedy dziecko zapyta o to w najmniej spodziewanym momencie?

Patrycja: Na pewno ważne będzie, gdzie takie pytanie padnie – kiedy dziecko zada nam je w zatłoczonym tramwaju, a naszej odpowiedzi będą się przysłuchiwać zaciekawieni współpasażerowie, całkowicie się zgadzam z tym, że to mogą nie być najbardziej sprzyjające warunki do rozmowy. Zawsze można wtedy odpowiedzieć „Słyszę, że zastanawiasz się, skąd się biorą dzieci. To ważny i ciekawy temat, co Ty na to, żebyśmy wrócili do niego, kiedy będziemy w domu? Będziemy wtedy mogli spokojnie o tym porozmawiać”. Dajemy tym samym dziecku sygnał, że słyszymy jego pytanie i jest ono dla nas ważne. Warto pamiętać o tym, aby do tematu faktycznie wrócić, nawet jeśli dziecko samo z siebie tego ponownie nie zainicjuje.

 

Dominika: Podoba mi się ta odpowiedź! Szczególnie, że każdego dnia przypominam rodzicom jak bardzo dzieci potrzebują być w relacji widziane i słyszane. Tutaj pięknie odpowiadamy na tę ich potrzebę 😊

Jeszcze co do dzidziusia w brzuchu – czasami to pytanie pojawia się przy okazji młodszego rodzeństwa, kiedy Mama jest w ciąży. Dzieci, szczególnie przedszkolaki, mocno dopytują skąd on się tam wziął…

Patrycja: Tutaj z pomocą mogą przyjść książeczki dedykowane właśnie tematyce powiększającej się rodziny – dla starszego rodzeństwa to z reguły bardzo ekscytujący czas i to naturalne, że pytań dotyczących ciąży, rozwoju płodu, porodu może być sporo. Szczególnie zainteresowanym tematyką czy starszym dzieciom można podsunąć atlas anatomii dla najmłodszych (często można w nich znaleźć przystępnie wytłumaczone i bogato zilustrowane zagadnienia dotyczące ciąży i porodu) i omówić nurtujące dziecko zagadnienia wspierając się taką „pomocą dydaktyczną”. Możemy tu skorzystać np. z “Atlasu ciała człowieka z naklejkami”.

 

Dominika: Albo z gier edukacyjnych, planszowych 😊 Jest ich sporo na rynku.

Ok, myślę, że mamy jasność w tym temacie. Przejdźmy zatem do kolejnego obszaru, który niejednokrotnie spędza sen z powiem rodzicom, powoduje zawstydzenie, zakłopotanie… a mianowicie kwestia nazywania narządów płciowych. W pewnym momencie następuje zainteresowanie swoim ciałem i różnicami między dziećmi – co ma chłopiec, co dziewczynka? Jest to chyba naturalne i rozwojowe… czysta ciekawość, prawda?

Patrycja: Tak! Niech to wybrzmi raz jeszcze: dla dzieci takie pytania są czymś zupełnie naturalnym. Dzieci nie postrzegają ciała w sposób jakkolwiek seksualny. Ich pytania dotyczące ciała dotyczą… po prostu ciała.

 

Dominika: Jakiego zatem słownictwa zatem używać do części ciała?

Patrycja: Zawsze zastanawia mnie potrzeba wymyślania jakichś nowych nazw dla części ciała, które już zostały nazwane – czy tak samo zastanawiamy się, jak nazwać stopę, mały palec czy ucho? To też dużo może mówić o tym, jak my się z tymi słowami czujemy, jakie sami nadajemy im znaczenie. Jeśli preferujemy zdrobnienia czy pieszczotliwe określenia, to warto pamiętać, aby zapoznać dziecko również z uniwersalnym nazewnictwem. Jeśli słowa „pochwa” czy „penis” brzmią dla nas dziwnie, obco, czujemy się z nimi niekomfortowo – to to jest nasz, dorosły kawałek do przepracowania. Możemy przećwiczyć używanie tych słów w rozmowie z partnerem/partnerką, albo same ze sobą, na przykład przed lustrem.

 

Dominika: Dziękuję, że to powiedziałaś, bo właśnie tak najczęściej tłumaczę rodzicom kwestię nazewnictwa. Choć oni odpowiadają mi wtedy „No tak… może masz rację, ale mimo wszystko to brzmi jakoś tak wulgarnie…”.

A co robić, kiedy dziecko używa zwulgaryzowanych określeń?

Patrycja: Na początek warto zapytać, skąd dziecko zna to słowo, gdzie je usłyszało, czy rozumie, co ono oznacza. Dzieci w przedszkolu zarażają się od siebie nie tylko katarem – powiększa się też ich zasób słów, nie zawsze w takim kierunku, w jakim byśmy chcieli 🙂 Dobrze jest też wyjaśnić dziecku, dlaczego nie powinno używać takich określeń (np. odwołując się do zasady funkcjonującej w domu dotyczącej zakazu przeklinania), ale powinno się jednocześnie „dać” dziecku inne, bardziej adekwatne słowa na nazywanie części ciała. 

 

Dominika: Ja od siebie dodam, że nasza reakcja jest kluczowa, a w zasadzie emocje, które jej towarzyszą. Jeśli zareagujemy impulsywnie, jest duża szansa na to, że wzmocnimy dane słowo. Dziecko będzie widziało, że wzbudza to sporo emocji w rodzicach i będzie powtarzało wulgaryzmy. Spokojny i jasny komunikat, że dane słowo nie jest w porządku, plus alternatywa – do tego zachęcam. To tak jak z zachowaniami agresywnymi u maluchów: stawiamy granicę, mówimy dlaczego i pokazujemy jak można inaczej.

Wiesz, ja jeszcze myślę, że warto poruszyć temat wzwodów u małych chłopców. Wiem, że wielu rodziców nie wie jak reagować w takich sytuacjach. Sama jestem Mamą synka i miałam już to doświadczenie nie raz. Kiedy przychodził do mnie i pytał dlaczego jego siusiak jest taki duży w danym momencie, tłumaczyłam mu, że niektóre części ciała są po prostu bardziej wrażliwe. Że chłopcy tak mają właśnie z siusiakiem, i jeśli będziemy go dłużej dotykać, to on się wtedy powiększa. Natomiast kiedy przestaniemy, to wraca on wtedy do swoich naturalnych rozmiarów 😊 Podobnie z takim dziwnym, ale przyjemnym odczuciem towarzyszącym wzwodowi, o które czasami chłopcy pytają. Mówiłam, że kiedy dotykamy niektórych części ciała, to odczuwamy po prostu większą przyjemność i nie ma w tym nic złego.

Patrycja: Myślę, że super to wyjaśniłaś 🙂 Był to podwójnie ważny komunikat – z jednej strony odpowiedział na potrzebę poznawczą, czyli pozwalał zrozumieć, co dzieje się z ciałem, a z drugiej – zaopiekował emocje dziecka normalizując reakcje ciała, zamiast straszyć czy zawstydzać. Im spokojniej jako rodzice będziemy podchodzić do kwestii cielesności i seksualności, tym te tematy będą dla dziecka bardziej naturalne i w przyszłości może to zaprocentować większą otwartością przy często trudnych tematach.

 

Dominika: To na koniec temat, który już był, ale czuję, że jego nigdy dość – ta masturbacja dziecięca. Jak rodzice powinni na nią reagować? Kiedy widzą, że dziecko się onanizuje… co mają mówić/robić?

Patrycja: Odpowiem tu pytaniem na pytanie: dlaczego rodzic chce zareagować? Jakie myśli, przekonania odnośnie dzieci, masturbacji i seksualności w ogóle pojawiły się w głowie? Jakie pojawiły się wspomnienia reakcji dorosłych na podobne zachowanie ze swojego dzieciństwa? Jakie obawy, niepokoje?

To są pytania, które zadaję rodzicom na konsultacjach, ponieważ stanowią one ważny punkt wyjścia w zaplanowaniu reakcji. Rodzicowi, który ma mnóstwo negatywnych przekonań odnośnie masturbacji dziecięcej (często z wyniesionych z własnego dzieciństwa zinternalizowanych komunikatów, że to coś złego, brudnego, czy wręcz „obrzydliwego”, że to jakaś forma „patologii” etc.) może być trudno zareagować spokojnie i wspierająco dla dziecka. Warto wprowadzić pojęcie tego, co prywatne, a co publiczne i jakie zachowania są akceptowane w każdym z tych miejsc. Można rzecz jasna zrobić to w formie zabawy czy układając krótką historyjkę. To, co warto dziecku przekazać, to komunikat, że nie ma nic złego w dotykaniu swojego ciała, ale powinno się to robić w miejscu prywatnym.

 

Dominika: Po naszej rozmowie mam poczucie, że zanim rodzice będą edukować dzieci w obszarze psychoseksualnym, powinni wykonać szczerą pracę sami ze sobą 😊 Posprawdzać te swoje przekonania, myśli, podejście… żeby nie zrobić dziecku krzywdy po prostu, a i samemu czuć się swobodniej rozmawiając na ten temat, reagując czy szukając odpowiedzi na pytania swoich pociech.

Patrycja: Dokładnie tak. Bo po latach dziecko dużo bardziej niż odpowiedź o nasionkach, jajeczkach czy zarodkach będzie pamiętać atmosferę, jaka tej rozmowie towarzyszyła i czy rodzice podeszli do tego ze spokojem, uważnością i wrażliwością. I myślę, że przede wszystkim o tym warto pamiętać, zastanawiając się co odpowiedzieć na dziecięce pytania 😉

 ——————————————————————————————————————————-

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?

Ludzie mają wielką potrzebę doradzania. Serio! Potężną. Nie ma znaczenia komu radzą, kiedy zwracają uwagę i czy w ogóle znają się na temacie, by radzić (a rada zazwyczaj jest tym upierdliwsza, im mniej zna się autor). Ważne jest, by przekazać „swoją mądrość”. I teraz pal licho, jeśli rad udziela pani z Biedronki, czy przechodzień na przystanku „A gdzie czapeczka” ( czy tylko ja mam ochotę odpowiedzieć „w …” wiecie co?)

Gorzej, gdy takie pokusy nieustannie mają nasi bliscy, Ci, takie pokusy nieustannie mają nasi bliscy, Ci, z którymi żyjemy na co dzień. A rady te nie tylko są wypowiadane, ale i jest nacisk na egzekwowanie, podważanie decyzji , wzbudzanie poczucia winy, a gdy rodzica nie ma – łamanie ustalonych zasad w myśl idei „mama rządzi jak jest, a teraz ja”. Ciężko czasem się żyje w takim otoczeniu.

 Jakiś czas temu, podczas rozmowy z Asią z AlaantkoweBLW na temat wspólnych działań w mediach społecznościowych, pojawił się właśnie temat tych tzw. „dobrych rad” otrzymywanych od osób z naszego otoczenia. Zastanawiałyśmy się jak to wygląda obecnie, oraz jak Mamy sobie z tym radzą. Alaaantkowe dziewczyny zaproponowały, że po prostu Was zapytamy – w formie posta, bo tak dzisiaj najprościej. Komentarze pojawiały się lawinowo.Sporo czasu zajęło mi, żeby je wszystkie przeczytać. Na szczęście wiele tematów się powtarzało, dzięki czemu całość dość jasno mi się wyklarowała.

Pierwotnie chciałam zebrać kilka wskazówek przydatnych w zmaganiach z tego typu sytuacjami. Jednak im dłużej się nad tym zastanawiałam, stwierdziłam, że to będzie trochę brzmiało jak kolejne „dobre rady”…a przecież macie ich już dość! Dlatego postanowiłam podejść do tematu od innej strony, od początku, nie od końca.

 

Gdzie jest początek walki z „dobrymi radami”?

 

Gdzie jest ten początek? Początek jest w Was. Mam tu na myśli między innymi Wasze poczucie własnej wartości, Waszą pewność siebie czy poziom samoregulacji emocji. Jak te rzeczy mają się do komentarzy osób z otoczenia? Otóż, jeśli macie dobrze ugruntowane odpowiednie poczucie własnej wartości, które dodatkowo jest wzmocnione wysoką pewnością siebie, to będzie Wam łatwiej. Napisałam to akurat w takiej kolejności, ponieważ możecie być pewne siebie w kontakcie z drugą osobą, ale wewnętrznie rozsypane nie mając fundamentu. Wówczas, po spotkaniu, podczas którego włożycie sporą energię w odparcie „ataku”,będzie Wam zwyczajnie źle i nie będziecie umiały sobie z tym poradzić. Pojawią się trudne emocje, które jeśli nie będą przez Was odpowiednio regulowane, wpłyną destrukcyjnie na Wasze samopoczucie, a ono w istocie przełoży się na zachowanie. Co więcej, te emocje będą „wisiały” w powietrzu, odczują je Wasze dzieci oraz mężowie, partnerzy. Finał finałów, okazuje się, że z pozoru nic nie znaczące teksty, odbijają się na całej rodzinie.

 

Dlaczego „dobre rady” tak bolą?

 

Zatem, jeśli „dobre rady” powodują pojawianie się trudnych emocji, to warto sobie zadać wtedy pytanie
„DLACZEGO aż tak mnie to dotyka?” czy po prostu „O co w tym wszystkim chodzi?”. Być może wtedy dotrzemy do ważnych dla nas informacji, które wiążą się właśnie z brakiem poczucia własnej wartości lub jego niskim poziomem, które dotyczą doświadczeń z dzieciństwa czy też relacji z bliskimi. Jeśli źródłem komentarzy nie jest rodzina, a na przykład inne Mamy, również warto się temu przyjrzeć – jak reagujemy w takich sytuacjach, czy się spinamy, stresujemy, czy to nas w jakiś sposób boli, oraz czy przypadkiem nie „dowalamy” sobie przez to jeszcze bardziej i czy nie czujemy się zwyczajnie gorsze. Jeśli macie w sobie silne przekonanie o swojej wartości, o tym jak chcecie wychowywać swoje dziecko, czy też o tym, że jesteście najlepszymi Mamami na świecie, to żaden komentarz drugiej osoby tego nie zmieni!

 

 

Czy konflikt z Mamą, Teściową musi być standardem?

 

Ważna jest także świadomość tego, iż to, że Waszym rodzicom lub teściom nie podoba się sposób w jaki wychowujecie swoje dziecko, to jest tylko i wyłącznie ICH PROBLEM. Jeśli Wasze Mamy nie mogą się pogodzić z tym, że wychowujecie tego małego człowieka wbrew ich zasadom, a do tego dołożony jest jeszcze komentarz „Nie tak Cię wychowałam”, to to jest tylko i wyłącznie PROBLEM WASZYCH MAM/TEŚCIOWYCH. To są dorosłe osoby. Owszem, przeżyły kilkadziesiąt lat, mają swoje ugruntowane przekonania, zasady – w końcu również wychowały swoje dzieci, jednak mądrość, którą posiadają, powinna im pozwolić na zrozumienie i akceptację pewnych rzeczy. Nawet jeśli nie są w stanie zrozumieć, to z szacunku do Was, wypadałoby przynajmniej zaakceptować. Jeśli się obrażają, bo nie chcecie robić tak, jak one uważają – trudno. Może niedługo się „ODbrażą”. To nie jest absolutnie powód do tego, żebyście Wy brały to na siebie, żebyście z jakiegoś powodu czuły się winne. Dlatego, że wtedy odbieracie sobie energię. Kierujecie ją nie tam, gdzie trzeba. To WASZE DZIECKO JEST NAJWAŻNIEJSZE i ono potrzebuje Waszej energii, a nie ten, umówmy się – nieuzasadniony – konflikt.

 

Co z tym fochem?

 

Część z Was próbuje walczyć. Jest to zrozumiałe, jednak bardzo często jest to przysłowiowe „kopanie się z koniem”. Nie znaczy to oczywiście, że trzeba odpuścić. Warto dawać wskazówki co do alternatyw słodyczy czy grających i świecących zabawek. Warto próbować uświadamiać, że miłość wnukom można okazywać na milion sposobów, niekoniecznie dając lizaka, jajko niespodziankę czy badziewną zabawkę, w dodatku za Waszymi plecami. Być może będzie potrzebna bardziej konkretna i niestety trudna rozmowa? Która niesie w sobie ryzyko focha… Jeśli jednak tego focha się boimy, to znowu -warto zadać sobie pytanie „Co jest dla mnie ważniejsze?”. Każdy chciałby mieć dobre relacje z rodzicami i teściami, jednak kiedy w grę wchodzi dobro naszego dziecka… kiedy w grę wchodzi nasz wysiłek włożony w wychowanie, który jest później niweczony… Może warto zaryzykować tego focha?

 

Dlaczego Mama Mamie wilkiem?

 

Jeśli zdarza się, że „dobre rady” wypływają od innych Mam, musicie pamiętać o tym, że osoby, które w ten sposób komentują – mają problem. To są osoby, które biorą udział w jakimś dziwnym wyścigu, które próbują coś udowodnić, coś pokazać. Takie zachowanie ma swoje drugie dno. Bo jeśli ja znam swoją wartość, jestem pewna siebie, tego co robię, jak żyję – to po co miałabym zachowywać się w ten sposób? Nie jest mi do niczego potrzebne udowadnianie czegokolwiek komukolwiek. Nie mam również prawa nikogo oceniać, krytykować za to, że wychowuje swoje dziecko inaczej niż ja. Dlatego tego nie robię.

 

A na koniec znowu początek….

 

Wiecie już dlaczego napisałam, że początek jest w Was?  Bo kluczowe jest Wasze podejście do „dobrych rad”, a to podejście wynika m.in. z poczucia własnej wartości, pewności siebie i samoregulacji. To jest Wasza „broń”! Nawet jeśli „dobre rady” Was nie bolą, a zwyczajnie wkurzają, to mając odpowiednie podejście, możecie sobie tą złość i frustrację fajnie wyregulować w takich sytuacjach. Szkoda nerwów, serio!

 

Dobre rady do walki z „dobrymi radami”.

 

No dobrze, to na koniec może jednak podam Wam kilka przykładowych odpowiedzi dla tych „pomocnych” dusz:

  • „Nie noś, bo już nigdy nie zaznasz spokoju” – odpowiedź „Poradzę sobie.”
  • „Na pewno masz dobry pokarm?” – odpowiedź „Tak, dziękuję za troskę.”
  • „Czemu nie dasz mu wody? Mleko raczej nie wystarcza” – odpowiedź „Wystarcza.”
  • „Powinien dostać po pupie za takie zachowanie” – odpowiedź „Nie stosuję przemocy.”
  • „Za moich czasów było inaczej” – odpowiedź „Czasy się zmieniły.”
  • „Bez słodyczy nie ma dzieciństwa” – odpowiedź „Z tego co widzę jest szczęśliwym dzieckiem.”

Zasadniczo chodzi o to, aby te odpowiedzi były jak najkrótsze.
Nie dajcie się wciągnąć w tę przepychankę, w tę grę. W Waszych komentarzach wspominałyście o wyczerpaniu, o tym, że Was to zjada od środka -dlatego nie wchodźcie w to. Ucinajcie krótko, a czasami nawet milczeniem – to też jest odpowiedź  Jeśli sytuacja będzie się przedłużać to wtedy warto powiedzieć „Być może masz rację. Możemy zmienić temat?”.

Mam nadzieję, że moje podejście do tego tematu od strony psychologicznej będzie dla Was pomocne. 

Zadbajcie o siebie, proszę 🙂

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Jak sobie poradzić z ”dobrymi radami” bliskich osób?

Jest lipiec, czyli czas kiedy duża część Rodziców intensywnie przygotowuje swoje dziecko oraz siebie (tak, siebie! ;)) na nowy etap jakim jest przedszkole. Co się z tym wiąże? Pojawiające się w głowie pytania typu „A co z pieluchą?’, „Co będzie jak nie zdążę odpieluchować dziecka?”, „Przecież jak go nie odpieluchuję to go nie przyjmą” 🙁

Niestety te obawy są dość realne, ponieważ wiele przedszkoli stawia odpieluchowanie jako warunek przyjęcia do placówki. W związku z takimi właśnie sytuacjami powstała akcja edukacyjna #pieluchawprzedszkolu, którą stworzyłam razem z Patrycją Nowak, pedagogiem i nauczycielem pracującym w przedszkolu. Jaki był cel tej akcji?

  • uświadomienie rodziców z czym wiąże się odpieluchowanie dziecka na szybko przed wrześniem
  • pokazanie jakie możliwości działania mają rodzice, kiedy usłyszą o takim warunku

To, co jest ważne – do tej akcji zaprosiłam Patrycję, ponieważ chciałam mieć perspektywę z dwóch stron: moją, jako psychologa, który zawsze będzie stał murem za dziećmi, ich potrzebami i emocjami, oraz osoby po drugiej stronie barykady, która powie jak naprawdę jest w tego typu placówkach. Dzisiejszy artykuł jest podsumowaniem mojej perspektywy, a na poznanie perspektywy Patrycji zaproszę Was do oddzielnego wpisu 🙂

 

Najbardziej optymalne warunki do odpieluchowania dziecka

 

Przede wszystkim spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Potrzebny jest też czas. Nie wolno wywierać na dziecku presji, nakłaniać go, pospieszać ani tym bardziej krytykować. Co się dzieje, kiedy robimy to ze swego rodzaju ciśnieniem, w tak zwanym trybie „na łeb na szyję” ? Nie ma wtedy ani spokoju, ani swobody, ani czasu. Jest za to presja, pośpiech oraz trudne emocje. Emocje nasze – rodziców (bo musimy zdążyć!), a następnie dziecka, które chłonie to, co się dzieje w nas.

Poza tym, odpieluchowania powinniśmy się podjąć wtedy, kiedy w życiu dziecka nie ma żadnych innych ważnych i stresujących wydarzeń. Dlaczego? Ponieważ tego typu zmiany generują kolejne trudne emocje, z którymi dziecko musi sobie poradzić, co jest dla niego bardzo dużym kosztem do poniesienia.

 

Jak ma się do tego adaptacja?

 

Adaptacja to jeden z najważniejszych i najbardziej stresujących momentów w życiu małego dziecka. To kompletnie nie jest moment na to, żeby zgrać te dwie rzeczy (adaptacja + odpieluchowanie) ze względu na to, ile one kosztują dziecko emocji i stresu. Kiedy jest czas przygotowań, w małym przedszkolaku pojawia się dużo różnych emocji: niepewność, ekscytacja, radość, strach, smutek…  Dziecko przeżywa, ponieważ będzie to dla niego coś nowego, w związku z czym większość jego zasobów jest kierowana właśnie w ten obszar. Kiedy dokładamy do tego szybkie odpieluchowanie – dokładamy presję, stres, pośpiech, nerwy, krytykę… Jak zatem to małe dziecko ma sobie z tym poradzić?

 

Odpieluchowanie dziecka bez dziecka?

 

Niestety nie tędy droga. ODPIELUCHOWANIE TO OBSZAR, W KTÓRYM NIC NIE ZROBIMY BEZ DZIECKA. Nawet jeśli osoby z naszego otoczenia (dziadkowie, znajomi, przedszkole) będą chciały i mówiły że to już czas, jeśli Wasze dziecko nie będzie chciało i nie będzie gotowe na ten proces – nie zrobicie tego.

Warto również wiedzieć, że tak w przyrodzie jest, że im bardziej jedna strona napiera (w tym przypadku rodzic), tym bardziej druga strona stawia opór (w tym przypadku dziecko). Ten opór może następnie przekształcić się w blokadę, której będzie bardzo trudno się pozbyć. Mimo stosunkowo krótkiego nacisku ze strony Rodzica, może być konieczne cofnięcie się do samego początku procesu.

Dodatkowo pamiętajmy, że odpieluchowanie najczęściej odbywa się w wieku między 2 a 3 rokiem życia, a rozwojowo jest to czas silnej autonomii, pokazywania niezależności, walki o swoje, chęci decydowania – szczególnie w kwestiach fizjologicznych. To wszystko może ten opór zwiększać jeszcze bardziej, czyli będziemy walczyć z przysłowiowymi wiatrakami.

 

Odpieluchowanie pozorne

 

Nawet jeśli jakimś cudem uda nam się odpieluchować dziecko przed wrześniem, to pojawia się wówczas pytanie “Czy dziecko jest faktycznie odpieluchowane?”. Dlaczego? Ponieważ dość często jest ono odpieluchowane jedynie pozorne. Co to znaczy? To, że dziecko musi sobie pofunkcjonować na spokojnie w nowym układzie załatwiania potrzeb fizjologicznych (zamiast w pieluszkę to do nocnika bądź muszli). Potrzeba zwyczajnie czasu, którego dziecko nie ma, jeśli od razu, świeżo po odpieluchowaniu jest wrzucane na głęboką wodę do przedszkola. W domu dziecko wie, gdzie jest łazienka, wie, że może poprosić rodziców o pomoc, wie, że nic się nie stanie jak mu się przydarzy wpadka. Natomiast w przedszkolu dziecko nie wie jak powiedzieć, czy w ogóle powiedzieć, czy powinno iść samo czy są jakieś konkretne zasady + toaleta nie jest dobrze znanym mu miejscem. To wszystko powoduje brak poczucia bezpieczeństwa u dziecka, a tym samym możliwe dalsze trudności w tym obszarze.

O jakich trudnościach mowa? Np. o sytuacjach, kiedy dziecko zaczyna posikiwać w majteczki (a przecież jest już odpieluchowane) lub zaczyna wstrzymywać (a przecież jest już odpieluchowane), licząc na to, że wytrzyma do czasu kiedy rodzic je odbierze i będzie mogło załatwić się na spokojnie w domu. Pierwsza trudność może wynikać ze stresu jaki przeżywa dziecko – nie zdążyło się oswoić z sytuacją i nie wie jak to wszystko skontrolować. Druga trudność może wynikać również ze stresu oraz z wyżej wspomnianego braku poczucia bezpieczeństwa. Niestety tego typu sytuacje mogą mieć swoje poważne konsekwencje zdrowotne (m. in. zaparcia czy nietrzymanie moczu) oraz psychiczne dla dziecka.

 

Działania rodziców

 

Chciałabym, aby jasno wybrzmiało to, że jako Rodzice macie prawo „walczyć” o przyjęcie dziecka pomimo braku odpieluchowania.  Nie chodzi oczywiście o robienie awantury 😉 Po prostu warto pójść i powiedzieć szczerze jak wygląda Wasza sytuacja: że macie w sobie otwartość i chęci na przeprowadzenie tego procesu, ale póki co czekacie na dziecko, ponieważ bez niego nic nie zrobicie. Warto w takiej rozmowie podeprzeć się specjalistycznymi artykułami jak ten, który teraz czytacie lub TEN, który napisałam jakiś czas temu w odpowiedzi na namawianie przez innych specjalistów do jak najwcześniejszego odpieluchowania dziecka.

Jestem zdecydowanie zwolenniczką komunikacji, dlatego uważam, że od rozmowy i prób znalezienia kompromisu należy zacząć. Nie od przyjęcia warunku odpieluchowania jako “być albo nie być” + zabrania się od razu za szybkie odpieluchowanie. Warto zapytać dlaczego wybrane przedszkole nie chce przyjąć dziecka z pieluchą i w zależności od przyczyn, poszukać wspólnie rozwiązania 🙂 Może pomoże Wam też artykuł o współpracy między rodzicami a nauczycielami pracującymi w  żłobkach/przedszkolach?

 

Podsumowanie

 

Mam nadzieję, że po tym artykule wiecie już, że ODPIELUCHOWANIE DZIECKA NA SZYBKO, ŻEBY TYLKO ZDĄŻYĆ PRZED WRZEŚNIEM, JEST OPCJĄ NAJGORSZĄ Z MOŻLIWYCH. Absolutnie nie ma tam warunków, które są dobre dla dziecka, i których ono potrzebuje, aby się swobodnie odpieluchować. Wszystko jest niestety odwrotnie 🙁 Dlatego zalecam podjęcie tego tematu (o ile oczywiście dziecko jest na to gotowe) odpowiednio wcześniej, tak, aby miało ono czas na przyzwyczajenie się do korzystania z majteczek i toalety zamiast pampersów. Jeśli nie jest to możliwe ze względu na brak rozwojowej gotowości malucha, należy zaczekać, aż dziecko zaadaptuje się na spokojnie w przedszkolu, a dopiero w kolejnym kroku można spróbować podjąć próbę odpieluchowania. Wszystko po kolei.

A już za kilka dni zaproszę Was do przeczytania rozmowy z Patrycją. Porozmawiamy sobie m.in. o tym dlaczego przedszkola stawiają taki warunek, czy mają do tego podstawy prawne, jakie pole do działania w takiej sytuacji ma Rodzic, czy placówki są otwarte na różne rozwiązania etc. Tymczasem już teraz możecie zerknąć na stronę Patrycji, ponieważ tam również znajdziecie kilka naprawdę dobrych artykułów! 🙂

P.S. Akcja #pieluchawprzedszkolu dotyczyła sytuacji, w których dziecko rozwojowo potrzebuje jeszcze chwili na odpieluchowanie, i tego, że ten fakt nie może dyskwalifikować go w procesie rekrutacji, ani pozbawiać możliwości rozpoczęcia uczęszczania do placówki. Miała być wsparciem rodziców w sytuacji kiedy dostają oni informację “Przyjmujemy tylko bez pieluchy”.

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Odpieluchowanie vs przyjęcie do przedszkola

Widząc jak wiele trudności sprawia rodzicom temat masturbacji dziecięcej, postanowiłam poprosić o pomoc w tym obszarze drugiego specjalistę – Patrycję Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

Tymczasem zapraszam Was do przeczytania poniższego wywiadu 😊

 

Dominika: Patrycja, poprosiłam Cię o rozmowę w temacie masturbacji dziecięcej, ponieważ w swojej codziennej pracy zauważam jak trudny jest to temat dla rodziców. Mam kilka pytań, raczej ogólnych, nie wymagających konsultacji indywidualnych, a niejednokrotnie spędzających rodzicom sen z powiek. Zacznijmy może od początku, czyli od kiedy masturbacja może się pojawić u dzieci, od jakiego wieku?

Patrycja: Zachowania seksualne dziecka (bo to nie tylko masturbacja, ale również twórczość, zabawy w doktora czy dom, dziecięcy ekshibicjonizm) są ściśle powiązane z jego rozwojem poznawczym, emocjonalnym i społecznym. Pojawiają się w każdym wieku, ale ich formy oraz nasilenie wiąże się z fazą rozwojową dziecka. Najpełniej uwidaczniają się w okresie przedszkolnym, kiedy rozwój poznawczy, emocjonalny i społeczny dają dla nich stabilne podstawy.

 

Dominika: A jak długo może ten okres masturbacji u dziecka trwać? Czy jest jakiś wiek uważany za górną granicę? Czy są w ogóle jakieś normy wiekowe?

Patrycja: Jeśli rodzice będą nadmiernie reagować, poświęcać tym zachowaniom zbyt dużą uwagę lub, co gorsze, karać – to bardzo długo. Wtedy zachowania z gruntu niewinne będą wzmocnione przez dorosłych i dziecko może zacząć się nimi posługiwać w jakiś konkretnym celu, np. zwrócenia na siebie uwagi, jeśli zauważy, że do tej pory rodzice przejawiali zwiększone zainteresowanie kiedy się masturbowało. Po nasileniu ekspresji seksualnej w okresie przedszkolnym stopniowo ulega ona osłabieniu, kiedy dziecko idzie do szkoły i podejmuje nowe role społeczne – ucznia/uczennicy, uczestnika/uczestniczki kółek zainteresowań itd.

 

Dominika: Jakie formy może przybierać masturbacja dziecięca, oraz jak je od siebie odróżnić?

Patrycja: Wyróżnia się trzy rodzaje masturbacji dziecięcej. Pierwsza, i najczęstsza z nich, to masturbacja rozwojowa (80% przypadków). Dziecko eksplorując swoje ciało odkrywa, że dotykanie pewnych miejsc jest przyjemniejsze niż innych. Ten rodzaj masturbacji wiąże się z potrzebą przyjemności. Warto jednak zauważyć, że tego rodzaju przyjemności nie można absolutnie porównywać do przyjemności seksualnej jaką czerpie osoba dorosła z seksu solo czy partnerskiego.  Ma ona powtarzalny schemat, jest niejawna, jest podatna na wpływ i nie jest uporczywa. Najczęściej przemija samoistnie i nie wymaga od rodziców podjęcia specjalnych działań.

 

Dominika: Czy możesz doprecyzować co to znaczy, że ma powtarzalny schemat, jest niejawna i podatna na wpływ?

Patrycja: Niejawna oznacza to, że dziecko “nie obnosi się” z tego typu zachowaniem – raczej robi to na osobności, bez zwracania na siebie tym uwagi. Powtarzalny schemat, czyli ma zazwyczaj podobny przebieg – dziecko zachowuje się mniej więcej tak samo przy każdorazowym podjęciu aktywności. Natomiast podatna na wpływ, czyli daje się modyfikować, np. kiedy rodzice łagodnie próbują przekierować uwagę, bez nadmiernego pochylania się nad zachowaniem dziecka, jeśli koniecznie chcą podjąć jakąś akcję lub jeśli tłumaczą dziecku, w jakich miejscach można jakie zachowania podejmować. 

 

Dominika: Ok, dziękuję 😊 Przejdźmy zatem do pozostałych rodzajów masturbacji.

Patrycja: Drugi rodzaj to masturbacja eksperymentalna (12% przypadków), pojawiająca się w służbie potrzeby poznawczej. Dziecko może traktować swoje ciało jako poligon do eksperymentów i próbować ich dokonywać. Ten rodzaj jest nastawiony na zaspokojenie ciekawości, nie ma stałego schematu (dziecku mogą przyjść do głowy rozmaite pomysły), jest jawna, ale najczęściej przemija po adekwatnej interwencji osób dorosłych. Interwencja tutaj jest niezbędna, ponieważ przeprowadzanie różnorakich eksperymentów na swoim ciele (a dzieci w tej kwestii potrafią być naprawdę kreatywne), może powodować uszkodzenie ciała (np. próby wprowadzania jakiegoś przedmiotu do cewki moczowej, pochwy, odbytu). Jest jeszcze trzeci rodzaj masturbacji u dzieci określany jako masturbacja instrumentalna (8%). Jest ona nastawiona na zaspokojenie jakiejś zdeprywowanej potrzeby, np. bezpieczeństwa, bliskości etc. Podobnie jak rozwojowa – ma ona powtarzalny schemat, ale jest jawna, demonstracyjna i trwa uporczywie, aż do usunięcia przyczyny jej pojawienia się.

 

Dominika: Myślę, że przy tej ostatniej formie warto wspomnieć, że masturbacja może być sposobem na rozładowanie napięcia, z którym dziecko sobie nie radzi. Należy wówczas jak najszybciej przyjrzeć się funkcjonowaniu dziecka całościowo, poszukać przyczyny, najlepiej z pomocą specjalisty.

Patrycja: Jak najbardziej tak, ponieważ masturbacja instrumentalna jest często swego rodzaju wołaniem o pomoc, próbą zwrócenia uwagi na jakiś problem, z którym dziecko nie ma zasobów, aby sobie dobrze poradzić. I rolą dorosłych jest dostrzec to zachowanie, zrozumieć jego sens i udzielić pomocy, zamiast karać i straszyć.

 

Dominika: Kiedy masturbacja mieści się jeszcze w normie zachowań seksualnych a kiedy temat wymaga już konsultacji ze specjalistą? Co powinno wzbudzić niepokój rodziców?

Patrycja: Masturbacja dziecięca jest jednym ze zjawisk, które budzą szczególny niepokój u osób dorosłych (rodziców, nauczycieli i nauczycielek w przedszkolu, innych opiekunów). Dzieje się tak dlatego, że dorośli często patrzą na nią przez pryzmat wiedzy (a czasami również jej braku) o seksualności i własnych doświadczeń w tym zakresie. Masturbacja u dzieci jest czymś zupełnie innym niż u osób dorosłych między innymi dlatego, że dziecko przed okresem dojrzewania nie odczuwa potrzeby seksualnej. Warto mieć jednak na uwadze, że nie oznacza to, iż dziecko jest aseksualne – seksualność to integralna część człowieka, która rozwija się od okresu płodowego. Nie jest to coś, co można na kilka lat „wyłączyć”.

Generalnie zasada jest prosta – jeśli jakiekolwiek zachowanie dziecka budzi niepokój rodziców, warto skonsultować się ze specjalistą. Chociażby po to, aby uniknąć nadmiernego i nieadekwatnego reagowania na zachowania rozwojowe. To, co na pewno powinno zaalarmować rodziców to wyrafinowanie zachowań seksualnych dziecka, czyli ich nieadekwatność do poziomu rozwoju (np. znajomość określeń wykraczających poza wiedzę typową dla kilkulatka, odgrywanie nietypowych zachowań etc.). Konsultacja jest konieczna również wtedy, kiedy zachowania seksualne stają się dominującą aktywnością i utrudniają realizację zadań przewidzianych dla tego okresu. Postawa, jaką zalecałabym rodzicom to „spokojna czujność” – spokojne obserwowanie zachowań dziecka i ich dynamiki bez nadmiernego reagowania. Idąc jednak za ideą brzytwy Ockhama, to, co radziłabym na sam początek, to przyjrzeć się, czy dziecko nie ma zbyt obcisłych majtek lub rajstop, które zwyczajnie podrażniają okolice intymne lub czy nie rozwija się jakaś infekcja dróg moczowych, która również może dawać o sobie znać sprawianiem dyskomfortu w okolicy genitalnej.

 

Dominika: Ok, to teraz pytanie, które pobiło rekord jeśli chodzi o powtarzalność, czyli JAK REAGOWAĆ? Czy w ogóle reagować? Co mówić dziecku w takich sytuacjach? Sama mam synka, więc jestem ogromnie ciekawa Twojej opinii w tym temacie. 😊

Patrycja: Podstawowym pytaniem, które się nasuwa w odpowiedzi jest: dlaczego rodzic chce reagować i jakie przekonania o seksualności w ogóle te zachowania dziecka w nim aktywują? Może być tak, że ta chęć zareagowania, „zrobienia czegoś” wynika z błędnych przekonań czy mitów odnośnie rozwoju psychoseksualnego, np. że każdy przejaw ekspresji seksualnej świadczy o jakieś patologii. Może brać się również ze światopoglądu rodzica, według którego dziecko pozostaje aseksualne aż do jakiegoś etapu a zachowania z kręgu ekspresji seksualnej są wartościowane jako niemoralne czy grzeszne. Do jakiejś interwencji mogą być również namawiani przez innych opiekunów (dziadków, nauczycieli i nauczycielki w przedszkolu etc.), którzy patologizują część normatywnych zachowań. Przed podjęciem jakiegokolwiek działania dobrze, aby rodzic odpowiedział sobie na pytanie, dlaczego chce je podjąć i dlaczego to dla niego takie ważne, żeby dziecko zaprzestało tych zachowań.

 

Dominika: Dobrze rozumiem, że jeśli masturbacja jest ewidentnie rozwojowa to najlepiej jeśli po prostu „zostawimy dziecko w spokoju”? 😊

Patrycja: Dokładnie tak. A jeśli jest to masturbacja rozwojowa, a my koniecznie chcemy podjąć jakieś działanie, to warto się najpierw zastanowić, jaki kawałek to zachowanie dziecka w nas porusza i skąd to się może u nas brać. Jest to też okazja do zastanowienia się nad naszą seksualnością i tym, jakie przekonania, emocje i doświadczenia się z tą sferą wiążą. 

 

Dominika: Czy rozmowa jest konieczna, jeśli dziecko się masturbuje? Jakie wątki powinno się w tej rozmowie poruszyć?

Patrycja: Na pewno jest to fajny punkt wyjścia do rozmowy o intymności, granicach, miejscach prywatnych – to znaczy, że pewne rzeczy robimy, ale w miejscach prywatnych (np. w pokoju czy łazience). Tak jak już wspominałam, inaczej rzecz się ma w przypadku masturbacji eksperymentalnej, która może prowadzić do uszkodzenia ciała dziecka i stanowi realne zagrożenie jego zdrowotnego dobrostanu. Jak już powiedziałyśmy, ten rodzaj jest powodowany potrzebą poznawczą. W tej sytuacji rodzic może spróbować tę ciekawość zaspokoić inaczej – zaczynając od spokojnej rozmowy (bez straszenia i grożenia) tłumaczącej, dlaczego zachowania dziecka mogą prowadzić do konkretnych problemów zdrowotnych, wspólnego przeglądania atlasu anatomicznego dla dzieci i tłumaczenia poszczególnych zawiłości ludzkiego ciała i jego funkcjonowania czy też odpowiadanie na dziecięce pytania.

Jeśli dziecko masturbuje się w sposób jawny, zachowanie jest uporczywe i nie poddaje się korekcie np. po próbie przekierowania uwagi na inną atrakcyjną aktywność lub kiedy jest głównym albo jedynym sposobem radzenia sobie w trudnej sytuacji czy chwilach napięcia, warto zgłosić się na konsultację do seksuologa dziecięcego lub psychologa, który ma doświadczenie i rzetelną wiedzę z zakresu rozwoju psychoseksualnego (można to sprawdzić na przykład pytając o przebyte kursy z tej tematyki).

Jeśli masturbacja pojawia się od czasu do czasu, nic w zachowaniu dziecka nie wzbudza niepokoju rodziców (nie stało się wycofane, płaczliwe, rozdrażnione, nie pojawiły się nagłe wybuchy złości, nie pojawił się wzmożony lęk np. przed określonymi osobami), dziecko nie prezentuje nieadekwatnej do wieku wiedzy odnośnie seksualności a jego zachowania nie są wyrafinowane – wtedy z dużym prawdopodobieństwem nie ma powodu do obaw. Jeśli mimo to rodzice chcieliby się upewnić – zawsze warto jest zasięgnąć specjalistycznej konsultacji. Przed tym jednak warto sprawdzić czy osoba, do której się udajemy faktycznie jest specjalistą i co sprawia, że może się tak określać. Pamiętajmy, nie każdy psycholog dziecięcy dysponuje aktualną i rzetelną wiedzą o rozwoju psychoseksualnym.

 

Dominika: Przy wątku masturbacji pojawia się też pojęcie wzwodu – jak tłumaczyć dziecku co się z nim dzieje, co się dzieje z jego penisem?

Patrycja: Podobnie jak tłumaczymy dlaczego ziewa czy kicha – naturalna reakcja organizmu. Pamiętajmy, że dla dziecka reakcje jego ciała są czymś naturalnym, nie dzielą się na te związane z seksualnością i nie. Dopiero my, dorośli je w ten sposób oceniamy, wartościujemy i cedzimy informacje, często w poczuciu „żeby go zbytnio nie zainteresować”. A robienie z seksualności tematu tabu nie jest dobrym rozwiązaniem. Przy takich rozmowach o ciele warto posiłkować się atlasem anatomicznym dedykowanym najmłodszym. Dzieci bardzo chętnie słuchają opowieści o ciele człowieka, jest to dla nich absolutnie fascynująca sprawa. Jeśli dorośli nie będą z „niektórych miejsc” na ciele czy „niektórych reakcji” robić tajemnicy, dziecko również będzie je traktować bardzo naturalnie.

 

Dominika: Kiedy masturbacja pojawia się w przestrzeni domowej, jedynie w naszej obecności, to chyba jest nam łatwiej reagować. Co innego jeśli odbywa się w towarzystwie osób trzecich… co wtedy? Czy reagować tak samo?

Patrycja: Wtedy warto się zastanowić, co dziecko chce przekazać swoim zachowaniem. Jeśli do tej pory nie podjęliśmy tematu intymności i zajmowania się różnymi aktywnościami w miejscach prywatnych, dziecko może zwyczajnie nie wiedzieć, że nie jest to zachowanie, które powinno być prezentowane np. przy gościach. Cały czas będę to podkreślać: dla dziecka masturbacja nie jest zachowaniem seksualnym. Jedynym wyjątkiem od tego są dzieci, które doświadczyły przemocy seksualnej i zachowania seksualne stały się swego rodzaju strategią radzenia sobie.

Wracając do zachowań normatywnych: jeśli do tej pory na masturbację dziecka reagowaliśmy próbą przekierowania uwagi, okazaniem dziecku większego zainteresowania, trudno się dziwić, że dziecko robi to kiedy np. rozmawiamy z koleżanką a ono się nudzi – wtedy pełni ono funkcję zwrócenia na siebie uwagi i zdobycia zainteresowania rodzica. Jeśli nie zareagujemy w oczekiwany przez dziecko sposób, nie wzmocnimy tego. Po fakcie możemy podjąć z dzieckiem rozmowę o tym, że są czynności, które robimy, kiedy jesteśmy sami (np. realizowanie potrzeb fizjologicznych itd.).

 

Dominika: A co wówczas mówić/ jak tłumaczyć sytuację osobom, które są świadkami masturbacji naszego dziecka, np. dziadkowie?

Patrycja: Psychoedukować – to znaczy, dzielić się wiedzą, którą już zdobyliśmy, pomóc im oswoić temat. To, co jest istotne to to, że rodzice są osobami odpowiedzialnymi za wychowanie dziecka i tym samym podejmującymi decyzje w tym zakresie. Ważne, aby istotni w życiu dziecka dorośli, którzy sprawują nad nim opiekę reagowali w sposób jednolity – nie tylko na ekspresję seksualną, ale na zachowania dziecka w ogóle i aby to rodzice wyznaczali te sposoby reagowania (lub ich brak, jak w przypadku masturbacji rozwojowej).

 

Dominika: Masturbacja nierzadko pojawia się również w przedszkolu. Jak tam poruszyć ten temat? Szczególnie kiedy inne dzieci to widzą?

Patrycja: To zależy w jakiej roli jesteśmy chcąc poruszyć ten temat. Jeśli patrzymy na to z perspektywy rodzica, można przeprowadzić z dzieckiem wspomnianą już rozmowę dotyczącą czynności, które powinno się podejmować w zaciszu prywatnego miejsca. Jeśli z kolei patrzymy na sytuację z perspektywy nauczycielki/nauczyciela wychowania przedszkolnego, warto przyjrzeć się temu zachowaniu: w jakiej sytuacji się pojawia (np. kiedy dziecko się nudzi, albo odczuwa napięcie, itd.) i czemu ma służyć (czy regulacji emocji i poradzeniu sobie z przykrymi stanami, czy jest odpowiedzią na odczuwaną nudę, etc.). Warto podzielić się tymi obserwacjami z rodzicami, ponieważ to ich rolą jest wychowywanie (również seksualne, czyli edukacja o seksualności) dziecka. Poświęcanie masturbacji nadmiernej uwagi podczas zajęć w przedszkolu przez nauczycielki i nauczycieli może wzmocnić zachowania i dziecko może zacząć ich używać jako sposobu na ściągnięcie na siebie uwagi dorosłych.

 

Dominika: Czy lepszym jest rozmowa z dzieckiem zanim takie zachowania się pojawią? Czy jednak powinniśmy czekać, aż temat pojawi się samoistnie?

Patrycja: Edukację seksualną jako taką powinniśmy rozpocząć jak najwcześniej. Bardzo często rodzice próbują tematy związane z seksualnością podjąć z młodym człowiekiem dopiero w okresie dorastania (i to często w narracji strasząco – zakazowej), kiedy obydwie strony są rozmową mocno zażenowane. Trudno wtedy o warunki komfortu i bezpieczeństwa. Rozmowy na temat seksualności można rozpocząć kiedy dziecko samo wykaże zainteresowanie (np. znanym chyba wszystkim pytaniem „skąd się wziąłem/wzięłam”) lub korzystając z okazji (np. kiedy zobaczymy kobietę w ciąży). Nie ma potrzeby podejmowania w rozmowie wątków związanych z masturbacją, jeśli dziecko nie przejawia tych zachowań na danym etapie. Pamiętajmy, że treści przekazywane dziecku powinny być rzetelne i adekwatne zarówno do jego poziomu rozwoju, jak i do potrzeby wiedzy i pytania jakie padło.

 

Dominika: Czy masturbacji dziecięcej można w ogóle zapobiec? Uniknąć?

Patrycja: Nie, ponieważ jest ona całkowicie naturalną formą dziecięcej ekspresji seksualnej, która pojawia się u większości dzieci.To pytanie jest bardzo ciekawe, bo raczej nie mamy podobnych obiekcji w przypadku innych zachowań rozwojowych. To dobrze ukazuje, że na to, jak postrzegamy dziecięcą masturbację mają wpływ nasze przekonania o seksualności. Możemy, rzecz jasna, próbować zapobiec pojawieniu się masturbacji eksperymentalnej i instrumentalnej, które, jak już wspominałam, pojawiają się z potrzeby poznawczej (ciekawości) lub z powodu braku zaspokojenia innych potrzeb (np. bezpieczeństwa). Tej pierwszej możemy próbować uniknąć poprzez zapewnienie dziecku bezpiecznej atmosfery wspierającej zadawanie pytań i udzielanie adekwatnych odpowiedzi. Masturbacja instrumentalna mówi nam o tym, że jakaś inna potrzeba dziecka nie jest prawidłowo zaspokojona – autentycznie empatyczne podejście do dziecka i jego potrzeb może pomóc w zidentyfikowaniu tego, co dzieje się w życiu dziecka i poświęcenie temu uwagi. Jeśli podejrzewamy, że masturbacja pełni funkcję regulacji emocji dziecka, warto poświęcić trochę czasu na tzw. edukację afektywną, czyli rozmowy o emocjach: czym są, dlaczego się pojawiają, jakie znamy rodzaje i, co najważniejsze, jak można sobie z nimi radzić. Jeśli brakuje nam pomysłu, jak się za to wziąć lub potrzebujemy w tym zakresie wsparcia, warto udać się do psychologa dziecięcego, który również może nam polecić materiały do pracy.

 

Dominika: Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na to, że nie mamy podobnych obiekcji w przypadku innych zachowań rozwojowych! Zdecydowanie za bardzo boimy się tego tematu… dlatego tym bardziej cieszę się na naszą rozmowę, bo mam poczucie, że pokazujemy w niej masturbację w zupełnie innym świetle 😊

Patrycja: Myślę, że taki właśnie cel nam przyświecał przy okazji tej rozmowy 😊

 

Dominika: Ok, to zadam Ci jeszcze jedno, ostatnie już pytanie: jakie konsekwencje w życiu dorosłym ma masturbacja dziecięca?

Patrycja: Jako taka? Absolutnie żadnych, jeśli mówimy o masturbacji rozwojowej. Dopiero nieadekwatne reakcje otoczenia mogą powodować problem – np. wpędzanie dziecko w poczucie winy („grzeczne dzieci tak nie robią”), straszenie („wyrosną Ci włosy na rękach”, „nie będziesz mieć później dzieci”, „pójdziesz do piekła”), karanie czy zakazywanie. To może spowodować skojarzenie sfery seksualności z czymś złym, brudnym, zakazanym i rzutować na późniejszą, dorosłą ekspresję seksualną i przyczynić się do zaburzeń seksualnych (np. zaburzenia orgazmu kobiet czy erekcji u mężczyzn często mają swoje podłoże w zbyt rygorystycznym wychowaniu i straszących przekazać odnośnie seksualności).

 

Dominika: Patrycja, BARDZO Ci dziękuję za tę rozmowę. Myślę, że dzięki Twoim wyjaśnieniom wielu rodzicom już po przeczytaniu powyższego wywiadu kamień spadł z serca, a i są świetnie przygotowani na tego typu sytuacje, jeśli pojawią się one w ich domu 😊

Ja również bardzo dziękuję za możliwość podzielenia się wiedzą z tego zakresu. Myślę sobie, że gdyby rodzice mieli rzetelną wiedzę o rozwoju psychoseksualnym ich dzieci, czuliby większy spokój i bardziej adekwatnie reagowali na niektóre jego aspekty.

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Masturbacja dziecięca

Dominika: Patrycja, dzisiaj w ramach naszego cyklu mini-wywiadów chciałabym porozmawiać z Tobą o nagości 😊 Temat szeroki, ale pojawiło się kilka pytań od rodziców, które mam poczucie, że mieszczą się właśnie w tym zagadnieniu.

Patrycja: Bardzo dziękuję za zaproszenie do tej rozmowy. To prawda, temat nagości – i dziecka, i rodziców, wzbudza wiele pytań, a odpowiedzi na nie – często nie małe kontrowersje. Myślę, że to ważne, aby rozprawić się z krążącymi mitami 🙂

 

Dominika: Zatem do dzieła! Pierwsze pytanie dotyczy nagości rodziców, a konkretnie tego do jakiego wieku można spokojnie pokazywać się dziecku nago, a kiedy już nie wypada tak „paradować”? 😉

Patrycja: Trudno mówić o konkretnej granicy wieku dziecka, powyżej której rodzic ma chodzić okutany od stóp do głów, „żeby tylko dziecko przypadkiem czegoś nie zobaczyło”. Zarówno to, jak i „paradowanie” przy kilkulatku całkowicie nago nie byłoby adekwatnym zachowaniem. Dobrze jest zastanowić się, gdzie przebiega nasza własna granica. Są rodzice, dla których przejście z sypialni do łazienki w samej bieliźnie będzie jak najbardziej okej i są też rodzice, którzy w tę „podróż” ubiorą piżamę i szlafrok, ponieważ odsłonięcie ciała naruszałoby ich granice. Kiedy już znamy naszą własną granicę w tym temacie, zastanówmy się, jaką granicę ma dziecko – jak reaguje na widok rodzica na przykład w samym ręczniku po kąpieli? Dzieci są naturalnie ciekawe ciała – zarówno swojego, jak i innych osób, również dorosłych. Zastanówmy się więc, jaki komunikat odnośnie ciała chcemy dziecku przekazać.

 

Dominika: A co z braniem prysznica przy dziecku, kiedy na przykład bawi się w łazience? To dobry pomysł, czy raczej nie do końca?

Patrycja: I znowu – tutaj też wszystko zależy od kontekstu. Jeśli musimy wziąć prysznic, a jesteśmy w domu same z małym dzieckiem, oczywiście, że takie rozwiązanie jest jak najbardziej zasadne. Jeśli jednak mamy możliwość, aby ktoś na tę chwilkę przypilnował małego człowieka, warto skorzystać z takiego rozwiązania. Przede wszystkim też dla własnego komfortu psychicznego, żeby „wykroić” tę chwilę dla siebie, nie słysząc jednocześnie słowa „mama” odmienianego przez wszystkie przypadki 😉

 

Dominika: Ojjj doskonale wiem o czym mówisz 😉 Czasami taki prysznic w samotności to właśnie ten czas, kiedy możemy chwilę odetchnąć, naładować baterie… Skoro mowa o prysznicu, to przejdę płynnie do wanny 🙂 Jak dziecko jest malutkie to czasami rodzice kąpią się z nim wspólnie w jednej wannie. Czy to jest  w porządku? Nie przekraczamy tutaj niebezpiecznie jakichś granic? A jeśli nawet na początku życia dziecka jest to ok, to kiedy się w tym zatrzymać?

Patrycja: A jaka motywacja stoi za tą wspólną kąpielą? Bo dużo zależy właśnie od tego. Być może mama pięciolatka nadal widzi w nim malutkie dziecko, które całodobowo wymaga jej opieki i nadzoru, stąd te wspólne kąpiele. Do tego dochodzi jeszcze możliwość zarażenia dziecka np. infekcją intymną podczas wspólnej kąpieli. Stąd też, jeśli rodzic po rozważeniu różnych za i przeciw chce się na to zdecydować, koniecznie trzeba pamiętać o wcześniejszym prysznicu i dokładnym obmyciu miejsc intymnych. Pamiętajmy, że aby pokazać dziecku różnice między ciałami, wcale nie musimy służyć za model i prezentować to na nas samych – fajną pomocą będą tutaj książeczki dotyczące ciała ludzkiego, różne atlasy dedykowane najmłodszym czytelniczkom i czytelnikom. Dziecięcą ciekawość można zaspokoić na wiele różnych sposobów, a otwartego podejścia do cielesności można uczyć w wielu sytuacjach, nie tylko podczas wspólnych kąpieli. 

 

Dominika: Będąc w łazience mamy jeszcze kwestię korzystania z toalety. Tutaj mamy z jednej strony trochę nagości, a z drugiej kwestię załatwiania potrzeb fizjologicznych, które z założenia robimy w odosobnieniu. Oczywiście kiedy dziecko ma kilka miesięcy czy nawet 2 lata, to normą jest korzystanie z toalety w jego obecności – myślę, że potwierdzi to każda Mama 😉 Do pewnego wieku nie mamy wyjścia, szczególnie kiedy jesteśmy z maluchem w domu same… Kiedy pojawia się ten czas postawienia granicy, zaznaczenia mocniej swojej sfery prywatności?

Patrycja: Kiedy tylko my (lub dziecko) poczujemy, że nie jesteśmy z tym już tak do końca okej. To, do czego cały czas się odwołuję, to granice – nasze, i dziecka. Całkowicie się z Tobą zgadzam, że do pewnego wieku trudno jest o chwilę samotności – nawet w toalecie 😉 Ale już w rozmowach z trzylatkiem można powoli wprowadzać pojęcie intymności, miejsc prywatnych (na przykład toalety), uczyć pukania do drzwi, kiedy łazienka jest zajęta (najfajniej, rzecz jasna, robić to w formie zabawy, np. pytając, co robimy, kiedy drzwi do łazienki są zamknięte i modelując odpowiednie zachowanie, czyli pukając). Warto tłumaczyć dziecku od najmłodszych lat, że każdy (w tym dziecko!) ma prawo w samotności i spokoju załatwić potrzeby fizjologiczne.

 

Dominika: No to jeszcze jedno pytanie na koniec – co z plażą czy basenem? Niejednokrotnie miałam okazję widzieć nagie dzieci biegające po plaży i jestem totalnie na nie! Bo czy my chodzimy po plaży bez stroju (pomijając plażę nudystów)?! No właśnie… a przecież człowiek ma swoje granice dotyczące intymności, cielesności niezależnie od tego czy ma 3 lata czy 30.

Patrycja: Ja też jestem przeciwniczką pozwalania dziecku na chodzenie nago w miejscach publicznych – a takimi miejscami są przecież plaża czy basen. Przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Oczywiście, absolutnie nie możemy zakładać, że na każdym rogu i za każdym krzakiem czai się osoba, która chce skrzywdzić nas lub dziecko – takie przekonanie byłoby nieprzystosowawcze i bardzo utrudniałoby nam funkcjonowanie. Za to mocno zapadło mi w pamięć stwierdzenie jednego z wykładowców, kiedy uczestniczyłam w studiach podyplomowych z seksuologii: kiedy sprawdza się komputery osób oskarżonych o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej małoletnich, bardzo wiele zdjęć pochodzi właśnie z plaż, basenów, parków, gdzie niektórzy rodzice pozwalają dzieciom chodzić nago. Myślę, że ten argument powinien przemówić do wielu osób. Poza tym, jeśli uczymy dziecko, że są na ciele miejsca intymne, których nikt (poza rodzicami, kiedy pomagają dziecku w czynnościach higienicznych i toaletowych oraz lekarzem) nie powinien oglądać, nasz komunikat jest niespójny, kiedy pozwalamy dziecku na chodzenie nago w miejscach publicznych.

 

Dominika: No i to jest piękna puenta! Patrycja, ogromnie Ci dziękuję 🙂 Jak zawsze niezwykle przejrzyście odpowiedziałaś na moje pytania. Współpraca z Tobą to czysta przyjemność, a wielu rodziców z pewnością jest Ci niezwykle wdzięcznych za tę wiedzę, którą się dzielisz!

————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Rozmowę przeprowadziłam z Patrycją Foszcz. Patrycja jest psycholożką, seksuolożką, obecnie w trakcie całościowego czteroletniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej w warszawskiej szkole Crescentia. Na co dzień zajmuje się psychoterapią osób dorosłych, wspiera rodziców w wyzwaniach wychowawczych oraz udziela konsultacji w zakresie rozwoju psychoseksualnego i seksuologii dziecięcej. Aktualnie pracuje nad ebookiem dedykowanym rodzicom, mającym przybliżyć i oswoić tematykę rozwoju psychoseksualnego oraz dać rodzicom rzetelną wiedzę z tego zakresu. Polecam śledzenie profilu Patrycji na Instagramie (nick @psycheterapeutka) oraz jej strony internetowej.

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Nagość rodziców i dziecka

Poniższy tekst powstał we współpracy z Magdą, autorką bloga www.mumslife.pl

Bunt dwulatka, trzylatka… czterdziestolatka?  Znacie te określenia?

Każdy, kto ma w domu dwulatka, trzylatka wie, że w tym okresie sporo się dzieje. Bo buty nie takie, bo z jogurtu zdjęłam sreberko a miałam zostawić, bo miałam uszykować tiulową sukienkę i białe rajstopki, a na zewnątrz jest mróz, bo miałam zrobić warkocze… a jak zrobiłam to jednak kitki, bo warkocze były wczoraj… bo pies na nią patrzy, a ona nie chce, bo kakao ma być ciepłe – ale nie takie ciepłe jak wczoraj i nie takie zimne jak dzisiaj… bo ona się pójdzie kąpać, ale jak tatuś wróci – a tatuś jest w delegacji do jutra.

Tylko ten, kto ma w domu dziecko w wieku przedszkolnym zrozumie o czym mówię:)

 

Dominiko, mamy dzieci w podobnym wieku, poza tym jesteś psychologiem, więc chciałabym porozmawiać z Tobą o trudnych momentach w wychowaniu 2, 3-latka. Mianowicie – czy bunt dwulatka, trzylatka w ogóle istnieje?

Magda, bardzo mi miło, że zaprosiłaś mnie do tej rozmowy i zaufałaś mojej wiedzy oraz doświadczeniu w tym temacie. Chętnie odpowiem na pytania i rozwieję wątpliwości, zarówno Twoje, jak i Twoich czytelniczek.

Otóż, bunt dwulatka NIE ISTNIEJE. Jest to określenie bardzo krzywdzące dla dziecka, ponieważ zakłada, że dziecko buntuje się celowo, na złość rodzicowi, co jest kompletną bzdurą. Takie przekonania po pierwsze krzywdzą dzieci, a po drugie utrudniają relację między rodzicem a dzieckiem. Ten trudny czas w zasadzie można nazwać po prostu kolejnym skokiem rozwojowym – związanym z silnym rozwojem mowy, emocji oraz samoświadomości. Czy nie brzmi zupełnie inaczej zdanie: „Zachowuje się tak, bo jest teraz w trudnym momencie swojego rozwoju, nie potrafi jeszcze zapanować nad swoimi emocjami” niż „Boże, on cały czas płacze, o wszystko jest histeria, ciągle coś na mnie wymusza, mam tego naprawdę dość”? Dziecko nie buntuje się na złość – ono po prostu musi przez to wszystko przejść, żeby odnaleźć siebie i poznać kim jest.

 

Jak sobie z tym radzić? Jak nie krzywdzić swoją postawą dziecka i jak nie nakręcać jego złości w takim momencie?

Jak nie krzywdzić? Zmienić swoje podejście i spojrzenie na tego małego człowieka… Mieć z tyłu głowy, że on teraz nie potrafi inaczej, bo nie ma jeszcze odpowiednich umiejętności, bo nie zdobył jeszcze potrzebnego doświadczenia, bo jego mózg jest obecnie w przebudowie, a układ nerwowy potrzebuje zwyczajnie dojrzeć. Już sama zmiana naszego myślenia o zachowaniu dziecka jest wielkim krokiem ku temu by mu pomóc. Warto zawsze zadać sobie pytanie „O co tutaj chodzi?“, „Dlaczego on/ona zachowuje się tak, a nie inaczej?“ Już samo to sprawia, że nie podchodzimy do dziecka oceniająco i krytykująco, a z chęcią pomocy oraz wsparcia.

Złość dziecka nakręca złość rodzica. Opowiadają za to neurony lustrzane, które mamy w mózgu. Podstawą do uspokojenia się dziecka jest spokojny i opanowany rodzic. Dziecko samo się nie wyciszy i nie wróci do równowagi, potrzebuje pomocy dorosłego.

 

Piszą też do mnie czytelniczki z konkretnymi historiami. Pomożesz?

  1. Jestem mamą 3-letniego chłopca i rocznej dziewczynki. Nie doświadczyliśmy buntu 2-latka, może dlatego, że w domu pojawiła się wtedy córka, ale od paru miesięcy zmagam się z zachowaniami, które wcześniej nie miały miejsca… wymuszanie (staramy się nie reagować i nie ulegamy, ale niekiedy trudno zachować spokój), czasami mam wrażenie, że syn w ogóle nie słucha co się do niego mówi („schodzę” wtedy do jego poziomu, ale nie zawsze to działa). Dużo mu tłumaczymy, rozmawiamy, ale chętnie przeczytałabym jak przetrwać ten okres i jak pomóc sobie i dziecku.

    Sytuacja tutaj opisana jest bardzo częstą w przypadku pojawienia się na świecie rodzeństwa. Pisze do mnie dużo kobiet, które nie poznają swojego dziecka, odkąd urodziły drugiego malucha… Dla takiego starszaka wali się świat, został mu zabrany ktoś, kto jest dla niego wszystkim. W domu pojawia się inny mały człowiek, który zabiera uwagę mamy, zabiera czas mamy… dziecko czuje się zwyczajnie odrzucone i niekochane. Szuka sposobów na to, by sobie z tym poradzić i odzyskać swoją ukochaną osobę, chwytając się przy tym przeróżnych technik, stąd te trudne zachowania. Kluczowe w tym wszystkim jest wsparcie starszaka, okazywanie mu miłości, dawanie poczucia bezpieczeństwa, upewnienia go w tym, że zmieniło się funkcjonowanie rodziny, ale miłość do niego pozostaje niezmienna.

  2. Jak radzić sobie z 3,5 latkiem, u którego praktycznie wszystko jest na nie…. Który latem chce wkładać polar, który na kolację chciałby czekoladę, który obiad chce jeść tylko nożem, a do przedszkola chciałby ubrać kąpielówki, podkolanówki i czapkę…  Dodam, że gdy daję wybór z dwóch rzeczy to on kategorycznie chce zupełnie inną. Odmowa kończy się nieustającym płaczem i spóźnieniem do pracy…

    Tutaj kłania się stawianie granic, które zawiera w sobie szacunek dla dziecka, szacunek dla siebie samego oraz wymogi sytuacji. Dzieci bardzo tego potrzebują do codziennego funkcjonowania, a rodzicom ten temat się mocno rozmywa.
    Dodatkowo, w takich sytuacjach trzeba pewnie popracować nad komunikacją z dzieckiem, zmienić to co do tej pory stosowaliśmy skoro nie działa… ale tutaj jest co najmniej kilkadziesiąt technik do zastosowania + pewne niezmienne podstawy podejścia do dziecka. To jest tak obszerny temat, że nie damy rady tego omówić w kilku słowach czy zdaniach. Zapraszam natomiast do kontaktu ze mną indywidualnie w tej sprawie, przeanalizuję zachowania i reakcje dziecka oraz rodziców, i pokażę co robić, żeby komunikacja działała.

    Można też posłuchać mojej transmisji w tym temacie TUTAJ

  3. Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały?

    Przede wszystkim słuchać dzieciZamienić nakazy i zakazy w rozmowę. Zamiast wydawać polecenia, zacząć zadawać pytania pełne ciekawości, zaangażować dziecko w codzienność, w końcu jest członkiem Waszej rodziny. Unikać pośpiechu, którego dzieci nie cierpią i się przeciw niemu buntują – to my planujemy i zarządzamy czasem! Nie naciskać, nie stawiać na swoim za wszelką cenę, nie prawić kazań, bo wtedy opór jest największy – w zamian zmienić ton, zażartować, zamienić zadanie w wyzwanie, poszukać rozwiązania, kompromisu, dać dziecku wybór. Być uprzejmym i jednocześnie stanowczym, stawiać granice! Pamiętać, że językiem dzieci w pierwszych latach życia jest ZABAWA 🙂

    To są oczywiście podstawy, natomiast pytanie jest tak ogólne i szerokie, że mogłabym się rozpisać na 20 stron, tylko nikt by nie dotarł do końca tego wywiadu… Tutaj również zapraszam do siebie na konsultacje, gdzie dobiorę metody odpowiednie do konkretnego dziecka, bo coś co działa na Jasia, może nie zadziałać na Karola, i odwrotnie.

    O tym jak “nakłonić” dzieci, żeby robiły to, co mają robić pisałam również trochę TUTAJ

  4. Kary i nagrody – stosować czy nie?

    NIE STOSOWAĆ. Kary i nagrody są zewnętrzną kontrolą dziecka. Są niejako zmuszaniem dzieci do zrobienia tego, czego chce rodzic. Nie ma tam przestrzeni na naukę, na której tak naprawdę nam zależy. Kary i nagrody nie uczą rozwiązywania problemów, odwracają uwagę od konkretnych problemów, oraz nie angażują i nie wzmacniają wewnętrznej motywacji. Bardzo zachęcam do obejrzenia moich dwóch transmisji na kanale Youtube: jedna o karach, druga o nagrodach. Tam szczegółowo wyjaśniam co system kar i nagród powoduje, oraz wskazuję alternatywy dla tych, jakże nieskutecznych długofalowo, metod.

  5. Moja córcia nawet budzi się z krzykiem „siamaaaa !!!!!! wszystko sama….od zmiany pieluchy po wyjście z psem (ma 22mc) – jak mieć w sobie cierpliwość i pozwalać ubierać buty 20 minut kiedy bardzo się spieszymy?

    Wiek około 2 r.ż. to czas kiedy pojawia się bardzo silny rozwój samodzielności, dzieci wówczas wszystko chcą robić same. Jest to związane z powolnym oddzielaniem się od mamy, zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Należy pozwalać dziecku na te samodzielne próby, oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Jeśli bardzo się spieszycie, to może warto zacząć przygotowanie do wyjścia 15 minut wcześniej, a nie na ostatnią chwilę? Jeśli nie udało się tego odpowiednio zaplanować to zaproponować dziecku, że mama założy buciki, a w tym czasie córeczka zajmie się zakładaniem czapki? Albo mama jednego bucika, a córka drugiego? Trzeba poszukać kompromisu  W kryzysowej już sytuacji można spróbować odwrócić uwagę, żeby córka zajęła się czymś innym, a my w tym czasie szybko zakładamy te buty.

 

A jakaś ogólna rada na sam koniec? Jak to przetrwać i nie zwariować? No i… czy to mija?

Zacznę od tego, że TAK, TO MIJA  z każdym miesiącem te struktury w mózgu zaczynają tworzyć kolejne połączenia, a układ nerwowy jest coraz bardziej dojrzały. Dziecko ma coraz więcej zasobów na radzenie sobie z trudnymi emocjami i sytuacjami. Jednak nawet super wykształcony mózg nie załatwi całej sprawy – wsparcie i nauka od rodziców, to jest klucz. Musimy uczyć dzieci co to są emocje, jak się nazywają, co się z nimi robi, jak bezpiecznie je wyrażać, jak wracać do równowagi.

Jak przetrwać i nie zwariować? Odsyłam do drugiego pytania w naszej rozmowie  Kwestia odpowiedniego podejścia do dziecka, ułożenia sobie tego w głowie, oraz ciężka praca nad sobą samym, nad naszymi emocjami, nerwami, złością.

O buncie dwulatka pisałam również TUTAJ

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Czy bunt dwulatka istnieje?

Dominika: Patrycja, poprosiłam Cię o rozmowę, ponieważ chciałabym poznać Twój punkt widzenia w temacie nieodpieluchowanych dzieci i ich uczęszczania do przedszkola. Moje zdanie jako psychologa rodzice już znają. Czas, aby poznali perspektywę drugiej strony, czyli osoby pracującej w takiej placówce.

Na początek pytanie najważniejsze: czy przedszkola mogą stawiać warunek typu „Jak dziecko ma pieluchę, to go nie przyjmiemy”? Czy mają do tego jakąś podstawę prawną, jakiś zapis, paragraf? Czy mogą nie przyjąć 2,5 lub 3 latka tylko dlatego, że korzysta jeszcze z pieluszek?

Patrycja: Dominika, bardzo dziękuję Ci za zaproszenie do rozmowy 🙂 Temat nieodpieluchowania przed rozpoczęciem edukacji przedszkolnej jest tematem trudnym, będącym nierzadko źródłem nieporozumień i konfliktów na linii rodzic-przedszkole. Z mojego doświadczenia zawodowego i informacji od innych nauczycieli wynika, że wiele przedszkoli taki warunek stawia. Sama zastanawiałam się z czego to wynika i przewertowałam w tym celu Ustawę Prawo Oświatowe jako nadrzędny obowiązujący dokument prawny. Jak się możesz domyślić, nie znalazłam żadnego zapisu, który mówiłby, że dziecko rozpoczynające edukację przedszkolną musi być samodzielne w zakresie zaspokajania potrzeb fizjologicznych. W ustawie są natomiast punkty, które mówią o tym, że:

  1. Dzieci w wieku 3-5 lat mają prawo do korzystania z wychowania przedszkolnego w przedszkolu, oddziale przedszkolnym w szkole podstawowej lub innej formie wychowania przedszkolnego.
  2. Dziecko uzyskuje prawo, o którym mowa w ust. 6, z początkiem roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym kończy 3 lata.

Ustawa Prawo Oświatowe, rozdział  2, art. 31, punkt 6 i 7.

Świadczy to o tym, że każdy trzylatek ma prawo do objęcia go edukacją przedszkolną bezwarunkowo, niezależnie od jego poziomu samodzielności. Z 2,5-latkami jest o tyle trudniej, że są one przyjmowane do przedszkoli warunkowo, ale logika podpowiada, że powinny być traktowane analogicznie jak trzylatki, skoro trafiają do przedszkoli.

 

Dominika: To w takim razie dlaczego przedszkola nie chcą przyjmować dzieci nieodpieluchowanych? Nie chce im się? Czy faktycznie jest coś na rzeczy co sprawia, że taki warunek przyjęcia się pojawia?

Patrycja: Gdybym użyła stwierdzenia „nie chce im się” pewnie duża grupa nauczycieli i dyrektorów mogłaby się oburzyć. Bo to nie zawsze wynika z braku chęci. Najczęstszym problemem jest brak wystarczającej ilości kadry, która pracuje w najmłodszej grupie. Niestety dodatkowa osoba zatrudniona jako „pomoc nauczyciela” nadal nie jest standardem w wielu placówkach. Dodatkową trudnością jest fakt, że grupy w przedszkolach są bardzo liczne (zwykle 25 dzieci), więc jeden nauczyciel nie jest w stanie odpowiedzieć na potrzeby każdego z dzieci i zmienić pieluszkę o odpowiedniej porze. Sam moment adaptacji, czyli pierwsze tygodnie i miesiące pobytu trzyletnich dzieci w przedszkolu, jest na tyle trudnym czasem, pełnym chaosu, płaczu i trudności organizacyjnych, że obowiązek regularnego zmieniania pieluszek wydaje się być już gwoździem do trumny dla kadry pedagogicznej. Być może dlatego stawia się na jak najszybsze usamodzielnienie dzieci nie tylko w zakresie korzystania z toalety, ale też spożywania posiłków czy ubierania się.

Nauczyciele i dyrektorzy odwołują się również do braku warunków do przewijania dzieci – przedszkolne łazienki nie są wyposażone w przewijaki, bo nie wymagają tego przepisy sanitarne. Skoro osoby tworzące prawo nie widziały potrzeby zorganizowania takiego miejsca, to daje furtkę do intepretacji, że takich nieodpieluchowanych dzieci nie powinno się przyjmować do placówki.

Warto nadmienić, że ustawie, którą przywoływałam, nie podlegają przedszkola prywatne, w związku z tym tam sytuację reguluje właściciel/dyrektor odpowiednim zapisem. W placówkach publicznych istnieje również prawo wewnętrzne, tzw. statut przedszkola, w którym nierzadko umieszcza się zapis o konieczności odpieluchowania dziecka przed rozpoczęciem edukacji i do niego odwołuje się podczas pierwszych spotkań z rodzicami.

 

Dominika: Ok, pomijając przyczyny, które są teoretycznie nie do przeskoczenia, jak np. braki kadrowe– czy są jakiekolwiek szanse na negocjacje i porozumienie w tych kwestiach?

Patrycja: Ciężko mi uogólniać, bo wierzę i wiem, że są przedszkola, w których ten problem nie występuje, a dzieci noszące pieluszki są należycie zaopiekowane. Niestety jest też cała masa placówek, które stoją twardo przy swoim stanowisku i twierdzą, że dziecko w pieluszce nie może być przedszkolakiem.  Wynika to moim zdaniem z przekonania, że trening czystości u dziecka zależy wyłącznie od woli i zaangażowania rodzica, a pieluszka u dziecka w wieku trzech lat to efekt wyłącznie lenistwa i zaniedbania rodzicielskich obowiązków. Obie dobrze wiemy, że tak nie jest – dziecko musi wykazywać gotowość do odpieluchowania, a sam proces nie rozpocznie się bez jego woli. Tutaj też muszę wspomnieć o tym, do czego jako przedstawicielce kadry pedagogicznej ciężko się przyznać – nauczyciele i osoby pracujące z dziećmi nie posiadają aktualnej wiedzy o rozwoju dziecka w tym zakresie i budują swoje przekonania na mitach. Chciałabym i życzę tego sobie i wszystkim nam, żeby świadomość i otwartość na potrzeby dziecka w placówkach dla dzieci była coraz większa, a chęć dialogu i wypracowania porozumienia w tej kwestii – normą.

 

Dominika: Ojjj bardzo mnie boli ten brak aktualnej wiedzy, szczególnie u osób, które zajmują się dziećmi i pracują w takim, a nie innym miejscu… Dlatego zawsze zachęcam rodziców, aby dzielili się z nauczycielami wiedzą, którą sami mają, zdobytą chociażby na takich profilach specjalistycznych jak mój.

A powiedz jeszcze: co jest lepsze dla przedszkola: dziecko odpieluchowane pozornie czy dziecko korzystające jeszcze z pieluch? Przypomnę, że mówimy o dzieciach, które rozwojowo potrzebują jeszcze chwili na odpieluchowanie. Rodzice są otwarci, chętni, czekają po prostu na gotowość dziecka.

Patrycja: Z mojego doświadczenia wynika, że nie jest łatwo opanować i nadążyć z przebieraniem mokrych ubranek dzieciom, które zostały odpieluchowane na szybko, tuż przed wrześniem i fakt, że nie noszą pieluszki nie sprawił magicznie, że ze wszystkimi potrzebami zdążą do toalety. Kiedy najczęściej zdarzają się wpadki? Podczas absorbującej zabawy, w trakcie pobytu na placu zabaw czy spacerze, kiedy nie mamy dostępu do toalety w każdej chwili albo podczas leżakowania. Wydaje mi się, że sama zmiana pieluszki w tym intensywnym czasie adaptacji byłaby dużo prostsza dla nauczycieli czy pań technicznych niż kilkukrotne przebieranie jednego dziecka z mokrych ubranek. A i samego malucha nie narażalibyśmy na niepotrzebny stres czy poczucie winy, że po raz kolejny trzeba przebierać majteczki i spodenki. Jestem za tym, żeby proces odpieluchowywania u dzieci, które nie były na niego gotowe przed pójściem do przedszkola, inicjować wtedy, kiedy będą znały organizację przedszkola, zasady panujące w grupie i poczują się w niej bezpiecznie.

 

Dominika: Bardzo jest mi bliskie Twoje podejście 😊 A czy przedszkole pomoże ewentualnie odpieluchować dziecko? Na co można liczyć po tej drugiej stronie?

Patrycja: Przedszkole powinno współuczestniczyć w odpieluchowywaniu. Co mam na myśli? Sam proces powinien zostać zainicjowany w domu i być prowadzony przez rodzica. Wynika to z tego, że odpieluchowywanie wymaga czasu, obserwacji zachowań i sygnałów u dziecka, szybkiej reakcji na zgłoszenie potrzeby i naukę technicznych czynności z nią związanych. Najlepsze warunki do tego dziecko ma w domu – zna swoją łazienkę, korzysta z własnego nocnika, ma rodzica na wyłączność i może liczyć w każdej chwili na pomoc. Zadaniem przedszkola, a więc nauczycieli, nie jest prowadzenie procesu, ale jego monitorowanie, wspieranie, pomaganie dziecku w łazience i przede wszystkim – bycie w stałym kontakcie z rodzicami. Współpraca, dobra komunikacja oraz wzajemna życzliwość rodziców i nauczycieli może przyczynić się do szybkiego i łagodnego odpieluchowania oraz usamodzielnienia dziecka.

 

Dominika: A lepiej odpieluchować całkowicie w domu czy też zaangażować przedszkole? Bo jak myślę, o dzieciach, które będą w procesie odpieluchowania już po zaadaptowaniu się w placówce, to jeśli rodzice mieliby robić to sami, musieliby zrobić przerwę dziecku w uczęszczaniu do przedszkola, i to niemałą, co dla mnie nie ma zbytnio sensu… Jak dla mnie w trakcie odpieluchowywania powinno się normalnie posyłać dziecko do placówki.

Patrycja: Odpieluchowanie to nie jest tylko pozbycie się pieluszki i rozwinięcie umiejętności korzystania z toalety czy nocnika, ale trwanie w takim układzie przez kilka tygodni i całkowite oswojenie się z tematem. W związku z tym nie widzę możliwości, żeby rodzic poświęcił swój urlop w pracy i te kilka tygodni spędzał czas z dzieckiem w domu na odpieluchowywaniu. Jestem zdania, że dziecko powinno normalnie uczęszczać w tym czasie do przedszkola. Powinno też móc liczyć na pomoc ze strony nauczycieli i wsparcie.

 

Dominika: Wiem, że to nie do końca pytanie do Ciebie, bo pracujesz w przedszkolu, a nie w żłobku, ale jest sporo rodziców, którzy mają obawy o zbyt wczesne sadzanie dziecka na nocnik, np. 16 czy 18 mcy. Chciałabym jednak ten wątek poruszyć i jasno powiedzieć, że to jeszcze nie jest czas, oraz że personel w żłobku nigdy nie powinien zacząć robić tego bez konsultacji z rodzicem. Poza tym, rodzic zawsze ma prawo powiedzieć, że się nie zgadza na sadzanie dziecka, nawet jeśli taka jest praktyka i inne dzieci też są sadzane. To rodzic decyduje o tym, co się dzieje z jego dzieckiem, a osoby pracujące w takich placówkach powinny to uszanować.

Patrycja: Jestem tego samego zdania. Podobnie powinno być w przedszkolu – dialog rodzica i nauczyciela, ustalanie pewnych działań wobec dziecka, nieustanna komunikacja i wspólny front. Nie wyobrażam sobie działać wbrew woli i zdaniu rodzica, nawet jeżeli byłabym przekonana o słuszności swoich działań.

 

Dominika: Patrycja, bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę. Mam nadzieję, że udało nam się odpowiedzieć na najbardziej nurtujące rodziców pytania w tym obszarze. Chciałabym, aby osób z takim podejściem jak Twoje było jak najwięcej… w końcu chodzi o dobro dzieci 😊 Uważam też, że jeśli rozmowy rodziców z nauczycielami czy dyrekcją nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, to zdecydowanie warto jest rozważyć znalezienie innej placówki. Takiej, która będzie bardziej otwarta i elastyczna, która będzie brała pod uwagę rozwój dziecka, jego indywidualny rytm i potrzeby.

 


Moim Gościem była Patrycja Nowak – pedagog i nauczyciel wychowania przedszkolnego. Zapraszam Was na jej stronę internetową Przedszkojak, gdzie znajdziecie sporo ważnej i wartościowej wiedzy w temacie przedszkola i przedszkolaków 🙂

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.