Zrozumieć dziecięce emocje i trudne zachowania

 

Lewa i prawa półkula w kontekście zrozumienia dziecięcych emocji 

 

Każdy z nas wie, że mózg człowieka dzieli się na dwie półkule: prawą i lewą. Nie każdy jednak wie, co się za tym kryje 🙂 Opowiem Wam o tym w kontekście dziecięcych emocji.

  • Lewa półkula jest mocno racjonalna i logiczna, lubi rozumieć, lubi porządek oraz bardzo lubi słowa.
  • Prawa półkula jest mocno intuicyjna i emocjonalna, lubi obrazy oraz komunikaty niewerbalne, czyli ton głosu, mimika twarzy, postawa ciała, gesty, kontakt wzrokowy.

Najbardziej optymalnym stanem jest stan, kiedy obie półkule ze sobą współpracują na odpowiednim poziomie – mamy wówczas równowagę, integrację. Jednak czasami jest tak, że jedna z tych półkul dochodzi do głosu bardziej. W poniższym artykule zajmę się sytuacjami, gdy do głosu dochodzi bardziej półkula prawa. Są to momenty, w których emocje mocno „targają” dziećmi, kiedy nie słyszą one co do nich mówimy, oraz kiedy są tak bardzo w tych swoich emocjach, że nie możemy się z nimi kompletnie dogadać 🙁

*Warto wiedzieć, że u dzieci do 3 roku życia zwyczajnie rozwojowo dominuje półkula prawa.

Żeby nie było – dominacja półkuli prawej występuje również u dorosłych. Różnica między nami a dziećmi jest jednak taka, że nasze pociechy mają bardzo niedojrzałe struktury mózgowe i niedojrzały układ nerwowy. Nie mają również jeszcze rozwiniętych wielu kluczowych umiejętności, takich jak samokontrola czy samoregulacja emocji.

Myślę, że każdy rodzic miał możliwość doświadczenia tego, że w sytuacjach silnych emocji logika nie działa… że rozmowa z pobudzonym dzieckiem nie działa. Dzieje się tak właśnie dlatego, że prawa półkula dochodzi do głosu bardziej

Czy to znaczy, że nie możemy wówczas nic zrobić? Możemy 🙂 

Możemy spróbować nawiązać kontakt na poziomie tej prawej półkuli, nawiązać łączność z prawą półkulą dziecka. Jak to zrobić?

 

Technika „łączności i przełączenia” w zrozumieniu dziecięcych emocji

 

Daniel Siegel proponuje technikę „łączność-przełączenie”, która składa się z dwóch etapów.

1 etap to nawiązanie łączności za pomocą własnej prawej półkuli mózgowej, czyli za pomocą swoich emocji, tonu głosu, odpowiedniej postawy oraz słów (ważne: te słowa mają opisywać TYLKO obecny stan dziecka). Dostrajamy się wówczas do naszej pociechy, dajemy jej znać, że z nią współodczuwamy. Dzięki temu łatwiej jest jej wrócić do równowagi, do integracji półkul mózgowych.

Dopiero po nawiązaniu łączności przechodzimy do 2 etapu jakim jest przełączenie. Próbujemy wówczas uruchomić lewą półkulę mózgu. To właśnie wtedy jest czas na rozmowę, na wspólne poszukiwanie rozwiązań, na wysuwanie logicznych argumentów, które tak bardzo lubimy.

UWAGA. Niezwykle istotne jest to, aby była taka właśnie kolejność: łączność i przełączenie. Nie odwrotnie, ponieważ dziecko, które jest „zalane” emocjami nie będzie nas słuchało.

 

Reagowanie w zależności od poziomu dezintegracji i dominacji prawej półkuli

 

Jeśli dziecko jest w początkowej fazie – możemy łączność i przełączenie wykonać w jednym komunikacie mówiąc np. „Widzę, że jesteś smutny, bo…. rozumiem Cię. Chodź poszukamy razem rozwiązania.”

Jeśli jednak wajcha równowagi „bujnęła się” za bardzo na jedną stronę i dziecko zdążyło się już rozkręcić w swoich emocjach, wówczas musimy zaczekać dłużej, aby tę łączność nawiązać. W takiej sytuacji trzeba nazwać mu jego emocje i dać przestrzeń do tego, aby skonfrontowało się z nimi, żeby się one przetoczyły… i na koniec nastąpił spokój.

Powinniśmy uważać na nasze „zagalopowanie się” w wypowiadanych do naszych pociech komunikatach, czyli w pędzeniu do tych logicznych i racjonalnych argumentów oraz tłumaczeń. Tutaj ,w pierwszej fazie, potrzebne są krótkie i proste komunikaty.

„Złościsz się, bo coś się wydarzyło, tak? … Mhm…”

„ Jest Ci smutno, bo… Mhmmm rozumiem…”

I chwila ciszy.

Trzeba dać dziecku czas, przestrzeń i chwilę ciszy po to, aby pobyło sobie z tymi emocjami, żeby je sobie przeżyło i dopiero wtedy możemy się przełączać.

 

Nazywanie emocji

 

Wielu rodziców uważa nazywanie emocji za przereklamowane. Uważają, że to nie działa. Działa! Tyle tylko, że to nie jest magiczna metoda, dzięki której dziecko nie będzie tych trudnych emocji przeżywało. Nie taka jest tego rola. Nazywanie emocji pozwala integrować obie półkule mózgowe (a do tego przecież dążymy). Pozwala również dziecku uporządkować i zrozumieć to, czego doświadczyło.

*Przeprowadzono nawet badania, w których udowodniono, że nazwanie tego co czujemy, wycisza aktywność prawej półkuli mózgowej i zmniejsza intensywność tych emocji.

Z pewnością mając bardzo małe dziecko to my będziemy mu te emocje nazywać. Kiedy jednak nasza pociecha jest starsza – ma np. 3/4 latka, można spokojnie zachęcać ją do tego, aby sama opowiadała o tym co czuje. Oprócz mówienia o emocjach, zachęcajmy dzieci do tego, żeby opowiadały o tym, co się wydarzyło – angażujemy wówczas lewą półkulę.

Podam przykład sytuacji znanej chyba każdemu rodzicowi:

Dziecko biegło i się wywróciło.

Co mówimy najczęściej w takim momencie? „Nic się nie stało, nie płacz, już dobrze, następnym razem po prostu uważaj.”

Co słyszy wtedy dziecko? Słyszy, że źle czuje. Słyszy, że płacz jest zły i że nic się nie stało… mimo, że jednak się stało.

Porozmawiajmy z dzieckiem o tym, nazwijmy mu to, przejdźmy wspólnie przez dane zdarzenie:

„Widziałam jak biegłeś… goniłeś za piłką. Nagle potknąłeś się i wywróciłeś… i teraz boli Cię kolanko/rączka, tak? Mhmm…. i co było dalej?”

Nazwanie tego i uporządkowanie pomaga dziecku zrozumieć co się wydarzyło. Pomaga też się wyciszyć, ponieważ zaangażowane są wtedy obie półkule mózgowe i dziecko tym szybciej wraca do równowagi, integracji.

*Jest grupa dzieci, która złości się jeszcze bardziej, kiedy nazywamy im emocje, mówimy do nich. Trzeba wtedy posłuchać dziecka, podążać za nim. Nie „gadać” mu na siłę, tylko szukać innych sposobów wsparcia go.

 

Mózg jako DOM

 

Jeśli nie przemówiła do Ciebie wizja podziału półkul na lewą i prawą, zaproponuję Ci jeszcze jedną opcję. Wyobraź sobie, że mózg Twojego dziecka to dom, który ma parter i piętro.

Parter to miejsce odpowiedzialne za emocje, za impulsy, za komunikację niewerbalną.

Na piętrze natomiast jest logika, racjonalne argumenty, słowa, myślenie.

Dzieci rodzą się z gotowym parterem, ale nie mają dostępu do piętra, ponieważ jest ono w budowie. Mózg tak naprawdę jest w pełni ukształtowany dopiero w wieku 25 lat.

Kiedy oczekujemy od dzieci takich rzeczy jak „pomyśl zanim zrobisz”, „skontroluj swoje zachowanie”, „zastanów się nad swoim zachowaniem”, to to wymaga dostępu do rozwiniętego odpowiednio piętra, którego dzieci nie mają, więc jak możemy tego od nich oczekiwać? Jeśli chcemy, żeby dzieci słuchały naszych wychowawczych monologów i tłumaczeń – muszą mieć dostęp do piętra. W chwilach silnych i trudnych emocji dzieci są na parterze.

Dodatkowo wyobraź sobie, że kiedy dziecko jest w trudnych i silnych emocjach to schody prowadzące z parteru na piętro są zablokowane, jest tam jakaś przeszkoda. Aby dziecko mogło wejść na górę, musimy tę przeszkodę najpierw usunąć.

 

Ciało Migdałowate

 

Jest ono wielkości i kształtu migdała, jest zlokalizowane w parterze mózgu i jest odpowiedzialne za szybkie przetwarzanie i wyrażanie gniewu i strachu. Zachowuje nieustanną czujność na wypadek zagrożenia, co oznacza, że jJak tylko wychwyci jakąś sytuację i uzna ją za zagrożenie – przejmuje kontrolę.

U małych dzieci ciało migdałowate jest NADREAKTYWNE = dzieci o wiele częściej będą pewne sytuacje odczytywały jako zagrożenie. Stąd te tak częste napady gniewu, złości, frustracji.

Co ważne – ciało migdałowate odcina dostęp do tej racjonalnej części mózgu, dlatego najpierw działamy, a potem myślimy. W związku z tym w pierwszej kolejności musimy je wyciszyć.

To wszystko dotyczy oczywiście również dorosłych, działa tak samo. Ale powtórzę – nasz mózg jest w pełni rozwinięty i mamy wykształcone już pewne techniki i sposoby radzenia sobie z tego typu sytuacjami.

Podsumowując, kiedy następnym razem będziesz wychodziła z siebie w sytuacji „histerii” Twojego dziecka, przypomnij sobie podział na prawą i lewą półkulę lub zwizualizuj sobie na szybko DOM 🙂 Spróbuj nawiązać łączność na poziomie prawej półkuli oraz sprawdź co blokuje schody prowadzące na piętro. Nazywaj to, co przeżywa dziecko, bądź obok i pomóż mu zrozumieć co się dzieje.

*A jeśli chcesz dowiedzieć się JESZCZE WIĘCEJ w temacie dziecięcych emocji, przede wszystkim je zrozumieć – zapraszam serdecznie do wykupienia mojego webinaru „Trudne emocje dziecka”. 🙂

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Zrozumieć dziecięce emocje i trudne zachowania

Poniższy tekst powstał we współpracy z Magdą Gajewską, autorką bloga www.mumslife.pl

 

Bunt dwulatka, trzylatka… czterdziestolatka?  Znacie te określenia?

Każdy, kto ma w domu dwulatka, trzylatka wie, że w tym okresie sporo się dzieje. Bo buty nie takie, bo z jogurtu zdjęłam sreberko a miałam zostawić, bo miałam uszykować tiulową sukienkę i białe rajstopki, a na zewnątrz jest mróz, bo miałam zrobić warkocze… a jak zrobiłam to jednak kitki, bo warkocze były wczoraj… bo pies na nią patrzy, a ona nie chce, bo kakao ma być ciepłe – ale nie takie ciepłe jak wczoraj i nie takie zimne jak dzisiaj… bo ona się pójdzie kąpać, ale jak tatuś wróci – a tatuś jest w delegacji do jutra.

Tylko ten, kto ma w domu dziecko w wieku przedszkolnym zrozumie o czym mówię:)

 

Magda: Dominiko, mamy dzieci w podobnym wieku, poza tym jesteś psychologiem, więc chciałabym porozmawiać z Tobą o trudnych momentach w wychowaniu 2, 3-latka. Mianowicie – czy bunt dwulatka, trzylatka w ogóle istnieje?

 

Dominika: Magda, bardzo mi miło, że zaprosiłaś mnie do tej rozmowy i zaufałaś mojej wiedzy oraz doświadczeniu w tym temacie. Chętnie odpowiem na pytania i rozwieję wątpliwości, zarówno Twoje, jak i Twoich czytelniczek.

Otóż, bunt dwulatka NIE ISTNIEJE. Jest to określenie bardzo krzywdzące dla dziecka, ponieważ zakłada, że dziecko buntuje się celowo, na złość rodzicowi, co jest kompletną bzdurą. Takie przekonania po pierwsze krzywdzą dzieci, a po drugie utrudniają relację między rodzicem a dzieckiem. Ten trudny czas w zasadzie można nazwać po prostu kolejnym skokiem rozwojowym – związanym z silnym rozwojem mowy, emocji oraz samoświadomości. Czy nie brzmi zupełnie inaczej zdanie: „Zachowuje się tak, bo jest teraz w trudnym momencie swojego rozwoju, nie potrafi jeszcze zapanować nad swoimi emocjami” niż „Boże, on cały czas płacze, o wszystko jest histeria, ciągle coś na mnie wymusza, mam tego naprawdę dość”? Dziecko nie buntuje się na złość – ono po prostu musi przez to wszystko przejść, żeby odnaleźć siebie i poznać kim jest.

 

Magda: Jak sobie z tym radzić? Jak nie krzywdzić swoją postawą dziecka i jak nie nakręcać jego złości w takim momencie?

 

Dominika: Jak nie krzywdzić? Zmienić swoje podejście i spojrzenie na tego małego człowieka… Mieć z tyłu głowy, że on teraz nie potrafi inaczej, bo nie ma jeszcze odpowiednich umiejętności, bo nie zdobył jeszcze potrzebnego doświadczenia, bo jego mózg jest obecnie w przebudowie, a układ nerwowy potrzebuje zwyczajnie dojrzeć. Już sama zmiana naszego myślenia o zachowaniu dziecka jest wielkim krokiem ku temu by mu pomóc. Warto zawsze zadać sobie pytanie „O co tutaj chodzi?“, „Dlaczego on/ona zachowuje się tak, a nie inaczej?“ Już samo to sprawia, że nie podchodzimy do dziecka oceniająco i krytykująco, a z chęcią pomocy oraz wsparcia.

Złość dziecka nakręca złość rodzica. Opowiadają za to neurony lustrzane, które mamy w mózgu. Podstawą do uspokojenia się dziecka jest spokojny i opanowany rodzic. Dziecko samo się nie wyciszy i nie wróci do równowagi, potrzebuje pomocy dorosłego.

 

Magda: Piszą też do mnie czytelniczki z konkretnymi historiami. Pomożesz?

 

  1. Jestem mamą 3-letniego chłopca i rocznej dziewczynki. Nie doświadczyliśmy buntu 2-latka, może dlatego, że w domu pojawiła się wtedy córka, ale od paru miesięcy zmagam się z zachowaniami, które wcześniej nie miały miejsca… wymuszanie (staramy się nie reagować i nie ulegamy, ale niekiedy trudno zachować spokój), czasami mam wrażenie, że syn w ogóle nie słucha co się do niego mówi („schodzę” wtedy do jego poziomu, ale nie zawsze to działa). Dużo mu tłumaczymy, rozmawiamy, ale chętnie przeczytałabym jak przetrwać ten okres i jak pomóc sobie i dziecku.

    Dominika:
    Sytuacja tutaj opisana jest bardzo częstą w przypadku pojawienia się na świecie rodzeństwa. Pisze do mnie dużo kobiet, które nie poznają swojego dziecka, odkąd urodziły drugiego malucha… Dla takiego starszaka wali się świat, został mu zabrany ktoś, kto jest dla niego wszystkim. W domu pojawia się inny mały człowiek, który zabiera uwagę mamy, zabiera czas mamy… dziecko czuje się zwyczajnie odrzucone i niekochane. Szuka sposobów na to, by sobie z tym poradzić i odzyskać swoją ukochaną osobę, chwytając się przy tym przeróżnych technik, stąd te trudne zachowania. Kluczowe w tym wszystkim jest wsparcie starszaka, okazywanie mu miłości, dawanie poczucia bezpieczeństwa, upewnienia go w tym, że zmieniło się funkcjonowanie rodziny, ale miłość do niego pozostaje niezmienna.


    2. Jak radzić sobie z 3,5 latkiem, u którego praktycznie wszystko jest na nie…. Który latem chce wkładać polar, który na kolację chciałby czekoladę, który obiad chce jeść tylko nożem, a do przedszkola chciałby ubrać kąpielówki, podkolanówki i czapkę…  Dodam, że gdy daję wybór z dwóch rzeczy to on kategorycznie chce zupełnie inną. Odmowa kończy się nieustającym płaczem i spóźnieniem do pracy…

    Dominika: Tutaj kłania się stawianie granic, które zawiera w sobie szacunek dla dziecka, szacunek dla siebie samego oraz wymogi sytuacji. Dzieci bardzo tego potrzebują do codziennego funkcjonowania, a rodzicom ten temat się mocno rozmywa.
    Dodatkowo, w takich sytuacjach trzeba pewnie popracować nad komunikacją z dzieckiem, zmienić to co do tej pory stosowaliśmy skoro nie działa… ale tutaj jest co najmniej kilkadziesiąt technik do zastosowania + pewne niezmienne podstawy podejścia do dziecka. To jest tak obszerny temat, że nie damy rady tego omówić w kilku słowach czy zdaniach. Zapraszam natomiast do kontaktu ze mną indywidualnie w tej sprawie, przeanalizuję zachowania i reakcje dziecka oraz rodziców, i pokażę co robić, żeby komunikacja działała.

     

  2. Można też posłuchać mojej transmisji w tym temacie poniżej:

3. Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały?

Dominika: Przede wszystkim słuchać dzieciZamienić nakazy i zakazy w rozmowę. Zamiast wydawać polecenia, zacząć zadawać pytania pełne ciekawości, zaangażować dziecko w codzienność, w końcu jest członkiem Waszej rodziny. Unikać pośpiechu, którego dzieci nie cierpią i się przeciw niemu buntują – to my planujemy i zarządzamy czasem! Nie naciskać, nie stawiać na swoim za wszelką cenę, nie prawić kazań, bo wtedy opór jest największy – w zamian zmienić ton, zażartować, zamienić zadanie w wyzwanie, poszukać rozwiązania, kompromisu, dać dziecku wybór. Być uprzejmym i jednocześnie stanowczym, stawiać granice! Pamiętać, że językiem dzieci w pierwszych latach życia jest ZABAWA 🙂

To są oczywiście podstawy, natomiast pytanie jest tak ogólne i szerokie, że mogłabym się rozpisać na 20 stron, tylko nikt by nie dotarł do końca tego wywiadu… Tutaj również zapraszam do siebie na konsultacje, gdzie dobiorę metody odpowiednie do konkretnego dziecka, bo coś co działa na Jasia, może nie zadziałać na Karola, i odwrotnie.

O tym jak „nakłonić” dzieci, żeby robiły to, co mają robić pisałam również trochę w artykule: Jak nakłonić dzieci, żeby robiły to, co mają robić? Przygotowałam również szkolenie ’’Moje dziecko mnie nie słucha”, które może być wielkim wsparciem dla Ciebie w tych aspektach.

 

4. Kary i nagrody – stosować czy nie?

Dominika: NIE STOSOWAĆ. Kary i nagrody są zewnętrzną kontrolą dziecka. Są niejako zmuszaniem dzieci do zrobienia tego, czego chce rodzic. Nie ma tam przestrzeni na naukę, na której tak naprawdę nam zależy. Kary i nagrody nie uczą rozwiązywania problemów, odwracają uwagę od konkretnych problemów, oraz nie angażują i nie wzmacniają wewnętrznej motywacji. Bardzo zachęcam do obejrzenia moich dwóch transmisji na kanale Youtube: jedna o karach, druga o nagrodach. Tam szczegółowo wyjaśniam co system kar i nagród powoduje, oraz wskazuję alternatywy dla tych, jakże nieskutecznych długofalowo, metod.

5. Moja córcia nawet budzi się z krzykiem „siamaaaa !!!!!! wszystko sama….od zmiany pieluchy po wyjście z psem (ma 22mc) – jak mieć w sobie cierpliwość i pozwalać ubierać buty 20 minut kiedy bardzo się spieszymy?

Dominika: Wiek około 2 r.ż. to czas kiedy pojawia się bardzo silny rozwój samodzielności, dzieci wówczas wszystko chcą robić same. Jest to związane z powolnym oddzielaniem się od mamy, zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Należy pozwalać dziecku na te samodzielne próby, oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Jeśli bardzo się spieszycie, to może warto zacząć przygotowanie do wyjścia 15 minut wcześniej, a nie na ostatnią chwilę? Jeśli nie udało się tego odpowiednio zaplanować to zaproponować dziecku, że mama założy buciki, a w tym czasie córeczka zajmie się zakładaniem czapki? Albo mama jednego bucika, a córka drugiego? Trzeba poszukać kompromisu  W kryzysowej już sytuacji można spróbować odwrócić uwagę, żeby córka zajęła się czymś innym, a my w tym czasie szybko zakładamy te buty.

 
 

Magda: A jakaś ogólna rada na sam koniec? Jak to przetrwać i nie zwariować? No i… czy to mija?

Dominika: Zacznę od tego, że TAK, TO MIJA  z każdym miesiącem te struktury w mózgu zaczynają tworzyć kolejne połączenia, a układ nerwowy jest coraz bardziej dojrzały. Dziecko ma coraz więcej zasobów na radzenie sobie z trudnymi emocjami i sytuacjami. Jednak nawet super wykształcony mózg nie załatwi całej sprawy – wsparcie i nauka od rodziców, to jest klucz. Musimy uczyć dzieci co to są emocje, jak się nazywają, co się z nimi robi, jak bezpiecznie je wyrażać, jak wracać do równowagi.

Jak przetrwać i nie zwariować? Odsyłam do drugiego pytania w naszej rozmowie  Kwestia odpowiedniego podejścia do dziecka, ułożenia sobie tego w głowie, oraz ciężka praca nad sobą samym, nad naszymi emocjami, nerwami, złością.

 

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

Bunt dwulatka – co to takiego? Krótka instrukcja obsługi.

O co chodzi z tą złością?

Jak zrozumieć emocje swoje, swojego dziecka i nie zwariować?

 

 
 
W sklepie znajdziesz również nagrania webinarów wspierające temat emocji dziecka i rodziców:
 

Jeśli codzienne wyzwania rodzicielskie zaczynają Cię przytłaczać, zapraszam do zapoznania się z propozycją najnowszego e-booka: 

„Co zrobić, kiedy moje dziecko…? Praktyczny poradnik dla rodziców ze wskazówkami do wprowadzenia od zaraz”

Ten e-book będzie dla Ciebie ogromnym wsparciem w codziennych zmaganiach wychowawczych! Jest to mini-encyklopedia, kopalnia wiedzy oraz wskazówek dla każdego rodzica 🙂

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Czy bunt dwulatka istnieje?

ODPIELUCHOWANIE to temat wzbudzający ogrom emocji, najczęściej tych trudnych. Wielu rodziców, jeśli nie wciąż większość, dąży do odpieluchowania swojego dziecka jak najszybciej. Dlaczego? Przyczyn jest wiele, ale przede wszystkim ze względu na presję otoczenia. Nasze mamy i teściowe wywierają nacisk, bo… kiedyś dziecko sadzało się na nocnik jak tylko potrafiło siedzieć, a zatem w wieku kilku miesięcy. Nie oceniam ich, bo na pewno chciały dobrze. Poza tym, nie miały wiedzy czym to może skutkować i kiedy to zrobić najlepiej, aby odbyło się bez krzywdy dla dziecka. Dziś ta wiedza już jest. Jesteśmy w zupełnie w innym punkcie niż 30-40 lat temu.

 

Konsekwencje zbyt wczesnego i nieodpowiednio przeprowadzonego procesu odpieluchowywania

Bardzo trudno jest wytłumaczyć to osobom z podejściem „Ja Cię odpieluchowałam jak miałaś kilka miesięcy i jakoś żyjesz” / „Kiedyś w wieku kilku miesięcy dzieci nie nosiły już pieluch!”. Szkoda. Wielka szkoda, bo to „jakoś” dla ogromnej części społeczeństwa oznacza poważne problemy zdrowotne z pęcherzem w dorosłości, m.in. nadreaktywny pęcherz (konieczność bardzo częstego oddawania moczu, zarówno w dzień, jak i w nocy), wtórne nietrzymanie moczu, niewłaściwe nawyki oddawania moczu, np. przez parcie i inne.

Do tego wiele osób zmaga się dzisiaj z problemami natury psychicznej, które są powiązanie z podejściem naszych rodziców do tematów fizjologicznych:

  • nieustanne myślenie o tym „Czy i kiedy mi się zachce?”
  • wielokrotne chodzenie do toalety „na zapas” (najczęściej przed wyjściem z domu oraz przed snem), 
  • blokada przed załatwieniem się w innym miejscu niż dom. 

Myślę, że duża część z nas słyszała kiedyś teksty typu „Nie będziemy się zatrzymywać na sikanie” bądź „Nie wstanę w nocy z Tobą, masz się wysikać teraz”. No i teraz jest jak jest 🙁

Oczywiście, można pytać dziecko przed wyjściem z domu czy chce zrobić jeszcze siusiu, ale nie za każdym razem, nie wywierając presji, nie tworząc wokół tej czynności ciężkiej atmosfery. Warto zaufać dziecku – w końcu ono wie najlepiej czy chce mu się siusiu czy nie.

Co do oddawania moczu przed snem – tutaj również nie powinniśmy naciskać dziecka. Należy mądrze i spokojnie tłumaczyć, że warto zrobić siusiu przed snem, aby pęcherz był pusty i mógł pójść spać (tak jak my), bo jeśli będzie pełny, to będzie mu trudno zasnąć i spać spokojnie całą noc.

 

To kiedy zacząć?

 

Optymalny wiek to +/- 30 miesięcy, czyli 2,5 roku. Są oczywiście dzieci, które żegnają się z pieluchami wcześniej, a są takie które muszą zaczekać nawet do 3 r.ż. Dziecko zwyczajnie musi być gotowe fizycznie, psychicznie i fizjologicznie. Nie przyspieszycie tego! Poza tym, podczas procesu odpieluchowania dziecko jest bardzo przewrażliwione i tak naprawdę każdy komunikat rodzica z tym związany, traktuje jako mieszanie się w jego sprawy. Dzieciom bardzo zależy na tym, aby odniesienie sukcesu w tym obszarze było ich dziełem, a nie dziełem rodziców. Dwu-trzylatki są w okresie silnego rozwoju niezależności, w fazie ogromnej chęci decydowania o sobie i chcą mieć poczucie sprawczości. Zatem robienie siusiu albo kupki na nocnik czy do muszli również chcą mieć w swoich rękach!

Swoją drogą….  wyobraź sobie jakby ktoś Tobie kazał załatwiać swoje potrzeby w określonym czasie i w wyznaczonym miejscu, nie pozostawiając Ci pola wyboru, nie biorąc pod uwagę tego czy faktycznie chcesz się załatwić czy nie 😉

Jeśli czujesz, że Twoje wysiłki spełzają na niczym – WYCOFAJ SIĘ. Daj dziecku komunikat, że to ono o wszystkim decyduje i może samo kontrolować sytuację. Najczęściej właśnie wtedy sytuacja sama się rozwiązuje. Pamiętaj, że procesu odpieluchowania nie przeprowadzisz bez dziecka!

 

Czyli mam po prostu czekać i nic nie robić?

 

Nie. Możesz zrobić całkiem sporo 🙂 Możesz oswajać temat:

To czego nie możesz, to nie możesz do niczego zmusić swojego dziecka. 

DOPÓKI DZIECKO NIE BĘDZIE NA TO GOTOWE, TO GO NIE ODPIELUCHUJESZ, nawet jeśli będziesz błagała, zachęcała a nawet groziła. Im większy nacisk ze strony rodzica, tym większy opór ze strony dziecka. Im bardziej rodzic jest zdeterminowany, żeby dziecko robiło siusiu i kupkę na nocnik lub do muszli, tym bardziej dziecko jest zdeterminowane do tego, aby robić te rzeczy w inne miejsce, zwłaszcza w majtki. Jeśli stresujesz się, że Twoje dziecko jeszcze nie siada na nocniku, że nie chce pożegnać pieluch, że się boi nocnika lub muszli, to po prostu zaczekaj, daj mu czas. Ponieważ w tym obszarze, jak mało w którym można spowodować poważne blokady, które później bardzo ciężko zlikwidować.

 

Ale inni mówią…

 

Wiem. Wiem, że mówią i wiem co mówią. Jednak musisz wiedzieć, że nie ma nic gorszego jak presja wywierana na dziecku, bo ono jest już „taaakie duże” i MUSI JUŻ KORZYSTAĆ Z NOCNIKA! Wiem, że teksty w stylu „On/ona ma już 1,5 roku/2 latka, a jeszcze w pieluszce biega? Taki duży chłopak/Taka duża dziewczynka! Wstyd!” nie ułatwiają. 

Ale reaguj na takie komentarze, bo one uderzają w dziecko. Uderzają w jego poczucie własnej wartości i samoocenę, a ono samo się nie obroni. Potrzebuje Ciebie.

Dlatego życzę Ci siły i wytrwałości w odpieraniu tych „ataków” z zewnątrz oraz konsekwencji w odpowiadaniu na tego typu komentarze. Wiem, że to trudne, że ta presja jest czasami nie do zniesienia, ale dasz radę. Dla Twojego dziecka. 😊

 

Odpieluchowanie DZIENNE vs odpieluchowanie NOCNE

 

Nawet jeśli dziecko zostało odpieluchowane w dzień w wieku np. 2,5 roku, to pieluszkę na noc może mieć nawet do 5 r.ż. Dlaczego? Ponieważ te dwa procesy – odpieluchowanie dzienne i nocne nie są ze sobą tożsame. Odpieluchowanie dzienne wiąże się z głównie odczytywaniem sygnałów płynących z ciała i odpowiednie reagowanie w chwili potrzeby siusiu lub kupki.
Natomiast odpieluchowanie nocne wiąże się z umiejętnością wstrzymania załatwiania potrzeb fizjologicznych przez kilka, a nawet kilkanaście godzin. Do tego potrzebny jest odpowiednio duży pęcherz, który może pomieścić wystarczającą ilość moczu. a taki stan dzieci osiągają nawet dopiero w okolicy 4 r.ż. Zatem UKŁAD MOCZOWY dziecka musi dojrzeć.

Dojrzeć musi również UKŁAD HORMONALNY, ponieważ niezwykle istotny jest tutaj hormon regulujący gęstość moczu, czyli wazopresyna – to właśnie dzięki niej następuje oddawanie mniejszej ilości bardziej zagęszczonego moczu. Czyli: niedojrzały układ hormonalny = rzadszy mocz = częstsze robienie siusiu w nocy, w dodatku mimowolne

Jest jeszcze kwestia dojrzałości UKŁADU NERWOWEGO, który obecnie jest mocno „w budowie” 😉 a również jest ściśle powiązany z działaniem pęcherza moczowego.

Zaleca się, aby proces odpieluchowania nocnego rozpocząć co najmniej kilka/kilkanaście miesięcy po pozytywnym odpieluchowaniu dziennym. Uspokajam też, że zakładanie dziecku na noc pieluchy lub pieluchomajtek nie zaburza procesu dziennego odpieluchowania. Nie zalecam pozbywania się pieluchy na noc zbyt szybko, ponieważ zbyt duża liczba wpadek, moczeń nocnych może wpędzić dziecko w poczucie winy oraz poczucie wstydu 🙁

 

Czy wysadzać dziecko w nocy?

 

Ja mówię NIE. Dlaczego?

  • Po pierwsze, zaburzamy wówczas cykl snu swojego dziecka.
  • Po drugie, kiedy pęcherz w nocy gromadzi mocz to rośnie. Zwiększa się wówczas naturalnie jego objętość, o której pisałam kilka zdań wyżej.
  • Po trzecie, jeśli dziecko jest w nocy nieprzytomne (a takie zazwyczaj takie właśnie jest), to nie ma świadomości robienia siusiu. Zatem nie różni się to niczym od oddania moczu do pieluchy.

Także wysadzaniem w nocy niczego nie przyspieszymy, a ingerując niejako w naturę, możemy nawet opóźnić.

W przypadku kiedy musisz wysadzać dziecko w środku nocy, znaczy to, że jego wyżej wspomniane układy nie są jeszcze dojrzałe, i że Twoje dziecko NIE JEST JESZCZE GOTOWE na zdjęcie pieluszki w nocy. Czas. Daj dziecku czas. Naprawdę nie ma nic złego w tym, że Twój 3 lub 4 latek śpi jeszcze w pampersie.

 

A co z kupą?

 

W procesie odpieluchowania kupa często przychodzi później niż siusiu. Dlaczego? Między innymi dlatego, że dzieci traktują kupę jako część siebie. Wiąże się to z tym, że kiedy mają zrobić kupę do nocnika czy muszli, mają realną obawę utraty kawałka swojego ciała. Kiedy załatwiają się do pampersa, wówczas kupa zostaje niejako przy nich i czują się bezpiecznie 🙂 

Warto o tym wiedzieć i podejść na poważnie, oswajając temat odpowiednio i równie odpowiednio opiekując lęk dziecka.

Dodatkowo, całkiem sporo dzieci zwyczajnie nie wie jak wygląda ich kupa, bo rodzice podczas zmiany pampersa, szybko go zwijają i wyrzucają do kosza. Zatem dziecko nie ma nawet okazji zobaczyć zawartości. Bardzo ważne jest, aby dziecko wiedziało jak wygląda kupa. Aby nie przeraziło się kiedy zobaczy ją dopiero po zrobieniu np. do nocnika, ponieważ jest to jedna z potencjalnych przyczyn blokad w tym obszarze.

Kwestie fizjologiczne to bardzo delikatny temat, nie znoszący napięcia. Kiedy mówię rodzicom o odpuszczeniu dziecku w tym aspekcie, zazwyczaj mówią, że absolutnie presji nie wywierają. Jednak kiedy przeanalizują pewne rzeczy, okazuje się, że tak naprawdę to W DOMU WSZYSTKO KRĘCI SIĘ WOKÓŁ KUPY. Że nawet jak nie mówimy tego dziecku, to rozmawiamy między sobą, niby „po cichu”… i ten temat zwyczajnie wisi na stałe w powietrzu.

Należy uczciwie ZDJĄĆ Z DZIECKA PRESJĘ. Należy pokazać mu, że JEGO KUPA TO JEGO SPRAWA. Należy dać znać dziecku, że TO JEST JEGO DECYZJA, natomiast my jesteśmy zawsze gotowi mu pomóc, jeśli tej pomocy będzie potrzebowało.

Zwróć proszę uwagę na to, czy to napięcie z naszej strony nie pojawia się również przy kwestiach żywieniowych, czy tam nie przemycamy pewnych komentarzy, które dodatkowo naciskają dziecko, a tym samym blokują. Wspominam tutaj akurat o kwestiach psychologicznych, o podejściu do tematu… jednak przy dłuższych trudnościach w tym aspekcie, należy zawsze przede wszystkim WYKLUCZYĆ KWESTIE MEDYCZNE. Jeśli tutaj wszystko jest w porządku, to tak jak przy siusiu – dajemy dziecku czas + na spokojnie i nienatarczywie oswajamy temat rozmawiając, opowiadając bajki oraz czytając książeczki z obrazkami.

 
 
 

Podsumowując

 

Mam nadzieję, że ten wpis rozwiał Twoje wątpliwości w tym obszarze, że znalazłaś w nim odpowiedzi na nurtujące Cię pytania. Jeśli proces odpieluchowania dopiero przed Tobą, zachęcam dodatkowo do obejrzenia mojej transmisji „Odpieluchowanie”.  

Myślę, że będzie dobrym uzupełnieniem tego artykułu. Mówię tam między innymi o tym kiedy, jak i od czego zacząć ten proces, a także odpowiadam na wiele innych pytań.

 

 

Pamiętaj też, że w każdej chwili możesz umówić się ze mną na konsultację indywidualną. Przeanalizuję wówczas Waszą sytuację i na jej podstawie przedstawię wskazówki do dalszego działania 🙂

  
  Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat odpieluchowywania:

Odpieluchowanie vs przyjęcie do przedszkola

Odpieluchowanie okiem nauczyciela pracującego w przedszkolu

 

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Odpieluchowanie

O smoczku można by mówić i pisać na okrągło. 🙂 To temat, który zawsze będzie interesował rodziców, dlatego wraz z logopedą Agatą Szupke postanowiłyśmy stworzyć ten wpis – tak zwaną pigułkę. Sięgnij po nią, jeśli nadal nie wszystko wiesz o smoczku lub nie masz już pomysłu jak pozbyć się smoczka z Waszego życia.

 

Dominika: Agata, zacznijmy od tego czy ten smoczek jest naprawdę taki zły jakim go malują? Czy jeśli jednak używamy go z głową to jest to ok?

Agata: Aby używać smoczka świadomie, trzeba znać umiar i mieć 'otwartą głowę’. Trzeba wiedzieć, kiedy go odstawić. To naprawdę ważne. Jeśli zdajemy sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie długotrwałe ssanie smoczka, a także mamy świadomość, że jest on tylko na chwilę, to okej. Jednak pamiętajmy, że smoczek ma zdecydowanie więcej wad niż zalet, ALE te zalety jednak są! Np. w sytuacjach, w których smoczek wprowadza się celowo. Podanie go dzieciom urodzonym przedwcześnie lub z dodatkowymi obciążeniami (np. problemami z oddychaniem) pozytywnie wpływa na zwiększenie ich komfortu i poprawę samoregulacji. Dlatego na oddziałach neonatologicznych, razem z lekarzami, pracują też logopedzi i terapeuci karmienia. Smoczek znacząco wpływa na pracę mięśni w obrębie jamy ustnej, dzięki czemu wcześniaki karmione sondą donosową, szybciej mogą przejść na karmienie piersią lub butelką.

 

Dominika: Wymienisz jeszcze jakieś zalety smoczka?

Agata: Pewnie! Zadaniem smoczka jest przede wszystkim zaspokojenie silnej potrzeby ssania dziecka. Niemal wszystkie dzieci mają potrzebę ssania nieodżywczego, to znaczy takiego, które nie jest związane z zaspokajaniem głodu. Niektórzy neurologopedzi uważają, że niedostateczne zaspokojenie tego instynktu, powoduje wzmożone napięcie mięśni wokół stawów skroniowo-żuchwowych. Wyczytałam również, że może zmniejszać ryzyko śmierci łóżeczkowej. Trudno jest mi odnieść się do tych informacji. Tych pozytywnych aspektów smoczka kilka by się znalazło, ale ograniczmy się do tego, co napisałam. Dopowiem na pewno, że .smoczek pełni funkcję terapeutyczną i niejako zastępuje dziecku mamę, daje poczucie bezpieczeństwa, zaspokaja tę wyżej wspomnianą potrzebę ssania. Pozwala regulować emocje, odwrażliwia buzię.

 

Dominika: Mamy czasami pytają co jest lepsze: kciuk czy smoczek?

Agata: Kciuk to najgorsza z opcji. Kciuk jest twardy – ssanie go zwiększa ryzyko deformacji podniebienia, dziąseł, no i zębów, jeśli są już wyrżnięte. Kciuk jest zawsze przy dziecku. Kciuka nie wysterylizujesz, a smoczek owszem. No i najważniejsze – “odkciukowanie” to zdecydowanie trudniejsza sprawa niż odsmoczkowanie. Także zdecydowanie lepiej, aby dziecko ssało smoczek niż kciuk.

 

Dominika: Jeśli już kupujemy smoczek to jaki kształt/rodzaj smoczka wybrać? Który z nich jest najbezpieczniejszy?

Agata: Wybierając smoczek, musimy kierować się dosłownie wszystkim. Najlepiej, aby miał jak najmniej zakamarków i trudno dostępnych do mycia miejsc. Zdecydowanie lepiej, aby końcówka była silikonowa. Te bardzo popularne ostatnio – kauczukowe – są za miękkie. I to nie jest zaleta. Zbyt miękki smoczek nie pozwala na prawidłową pracę mięśni znajdujących się w obrębie ust, oraz uniemożliwia prawidłowe układanie ust do efektywnego ssania i pobierania pokarmu. Silikonowe smoczki są twardsze, ale też trwalsze, bardziej odporne na rozciąganie i rozmaczanie pod wpływem śliny.

Dobrze, aby smoczek był oznaczony jako dynamiczny, bo to znaczy, że podczas ssania, zachowuje się jak brodawka piersiowa – rozciąga się i kurczy. Należy też zwrócić uwagę na wielkość smoczka. Wcale nie oznaczenie wieku, a wielkość samego gadżetu jest kluczowa. Smoczek nie powinien być ani za duży (niestety te kauczukowe często właśnie takie są), ponieważ dziecko może się nim zwyczajnie zadławić, ani za mały, bo będzie wypadał, a przy tym nie spełniał swojej funkcji. Kształt to również ważna sprawa. Prawdopodobnie każdy logopeda, ortodonta i terapeuta karmienia powie, że najlepszy jest smoczek anatomiczny, to znaczy taki, którego końcówka przypomina brodawkę sutkową w trakcie ssania. Weźmy jednak pod uwagę, że piersi, brodawki, sutki – są różne. Jedne wąskie, drugie szerokie. Jedne wklęsłe, drugie wypukłe. Jedne krótkie, drugie długie. Mogłabym tak do jutra. Wszystkie z nich zachowują się niemal tak samo podczas ssania – dostosowują się do buzi dziecka. Podobnie jest ze smoczkami – one też są różne. Ważne jest, aby końcówka takiego smoczka była ścięta, szeroka u podstawy a główka okrągła z góry. Podczas ssania piersi, język spłaszcza brodawkę od dołu, co przypomina efekt “ściętej” końcówki smoczka. Od strony podniebienia – od góry – część brodawki pozostaje niezmieniona, stąd propozycja zaokrąglonej końcówki.

 

Dominika: Realny wpływ smoczka na rozwój mowy – czy naprawdę smoczek robi tyle szkody?

Agata: Prawdą jest, że dziecko, które większość czasu ma w buzi smoczek, niechętnie komunikuje się z otoczeniem, bo nie ma jak.

Zbyt długie ssanie smoczka, może utrwalić u dziecka infantylny sposób połykania. Infantylny, tzn. przód – tył. Język unieruchomiony przez smoczek, nie ma możliwości podnieść się ku podniebieniu. Nie ma szans na pełną sprawność, która umożliwi mu przenoszenie pokarmu w celu rozdrobnienia go, przeżucia i połknięcia. Niemowlęcy sposób połykania bardzo często przyczynia się też do powstawania seplenienia międzyzębowego, tj. międzyzębowej realizacji głosek s, z, c, dz, sz, ż, cz, dż.

Prawidłowa wymowa nie jest możliwa bez odpowiednio pracujących artykulatorów (języka, warg, żuchwy, podniebienia miękkiego i twardego). Niestety, zbyt często i zbyt długo ssany smoczek, niekorzystnie wpływa na napięcie i sprawność mięśni twarzy. Zmniejszone napięcie mięśni ust i obniżona sprawność języka powoduje, że dziecko nie jest w stanie wymawiać niektórych głosek właściwie. Niskie napięcie mięśni ust objawia się bardzo często tym, że dziecko permanentnie trzyma otwartą buzię, a więc uczy się też wdychać powietrze ustami, zamiast nosem. Nawykowe oddychanie torem ustnym powoduje częste infekcje górnych dróg oddechowych, bo powietrze, które dostaje się do płuc przez usta, nie jest ani nawilżone, ani oczyszczone, ani ogrzane.

Długotrwałe ssanie smoczka może też przyczyniać się do powstawania wad zgryzu. Należą do nich np. zgryz otwarty. Prawidłowy zgryz jest wtedy, gdy zęby górne stykają się z zębami dolnymi podczas ich zwarcia i delikatnie na nie zachodzą. Można powiedzieć, że dolne zęby są podporą dla górnych. W zgryzie otwartym, pomiędzy zębami powstaje szpara. Często zmianie ulegają też rysy twarzy.

 

Dominika: Kiedy wg logopedów najpóźniej odsmoczkować dziecko, aby nie zrobić mu krzywdy w dalszym rozwoju?

Agata: Trudno powiedzieć, kiedy najlepiej odsmoczkować dziecko. Logopedzi nie są zgodni w tym temacie. Wg mnie najrozsądniej jest ograniczyć smoczek po szóstym miesiącu życia, gdy rozpoczynamy rozszerzać dietę dziecka. Warto zastępować go wtedy gryzakami o różnej fakturze i kształcie, a smoczek zostawiać na wyjątkowe sytuacje, np. na noc, wizyty u lekarza, itd.. Dobrze, aby dziecko roczne nie używało już smoczka, ze względu na fakt wyrzynających się zębów i potencjalnych problemów, które smoczek może wywołać. Jestem natomiast ciekawa Twojej opinii w tym temacie. Jak przedstawiłabyś smoczek, z perspektywy psychologa?

 

Dominika: Bardzo chętnie podzielę się swoją wiedzą w tym obszarze, jednak zanim do tego przejdę to chciałabym zwrócić rodzicom czytającym ten tekst na to czy smoczek jest faktycznie potrzebny Waszemu dziecku. Dlaczego? Ponieważ bardzo często spotykam się z sytuacją, w której smoczek potrzebny jest bardziej rodzicowi niż dziecku – mówię tu o sytuacjach, w których nasze dziecko jęczy, płacze, krzyczy – wówczas rodzice wtykają dziecku szybko smoczek do buzi, żeby przestało jęczeć, płakać, krzyczeć… a tak naprawdę dziecko chciało po prostu coś powiedzieć, dać znać rodzicowi o jakiejś niezaspokojonej potrzebie, o jakimś dyskomforcie który odczuwa (mokra pieluszka czy podwinięty kocyk, który uwiera). Dziecko NIE POTRZEBOWAŁO, ŻEBY GO UCISZAĆ I „ZAMYKAĆ”. Rodzice często robią to z obawy przed konfrontacją z emocjami dziecka, ze strachu przed tym, że nie wiedzą o co chodzi dziecku, że inni ludzie pomyślą, że mama nie umie zająć się dzieckiem, bo ono płacze albo zwyczajnie z potrzeby spokoju oraz ciszy… i wtykają mu ten smoczek bez sensu.

Agata: Otóż to. Smoczek to gadżet, który w wielu przypadkach potrzebny jest nie samemu dziecku, ale jego rodzicom. A podawanie smoczka bez umiaru, zwłaszcza w niektórych sytuacjach i o pewnych porach dnia, może zapędzić rodziców w tzw. kozi róg.

 

Dominika: Przy temacie smoczka muszę poruszyć temat przesypiania nocy, na których tak bardzo rodzicom zależy. Jeśli dziecko używa smoczka to nie będzie spało ciągiem kilkunastu godzin. Dzieje się tak dlatego, że dziecko nie umie samodzielnie zasypiać, potrzebuje do tego właśnie smoczka. To się wiąże z tym, że kiedy przebudzi się w nocy, bo wypadł mu smoczek, to dziecko nie umie samo z powrotem zasnąć, potrzebuje do tego smoczka, więc się wybudza, woła mamę/tatę i tak wiele razy… Także jeśli marzy Wam się sytuacja, w której Wasze dziecko będzie przesypiało całe noce, to należy zacząć od pożegnania smoczka i nauczenia dziecka samodzielnego zasypiania, bez żadnych wspomagaczy.

Agata: Nie da się ukryć – rodzice, zwłaszcza młodzi stażem, marzą o tym, by ich dziecko spało jak najlepiej. A to wszystko dlatego, że sami chcą się wyspać. Zaspokojone potrzeby rodziców są równie istotne, jak zaspokojone potrzeby dziecka. Nie bez powodu mówi się, że szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko. Jeśli już jednak daliśmy dziecku smoczek i chcemy mu go zabrać, to jak powinien wyglądać proces odsmoczkowania? Co warto o nim wiedzieć?

 

Dominika: Zanim zabierzemy się za odsmoczkowanie, to polecam:

– wybrać moment w życiu, w którym nic się nie dzieje, żadnych zmian czy stresujących sytuacji
– wprowadzić alternatywną opcję „obiektu uspokajającego” , np. jakaś przytulanka, jakaś zabawka…. coś co pozwoli dziecku się wyciszyć i da poczucie bezpieczeństwa zamiast smoczka. Należy jednak zrobić to jakiś czas przed odsmoczkowaniem, żeby dziecko zdążyło „nawiązać relację” z nowym przedmiotem

– następnie w stresujących sytuacjach zamiast automatycznie podrzucać dziecku smoczek, dawać mu np. tą przytulankę oraz samemu przytulać
– zredukować liczbę smoczków w domu do jednego
– postarać się, aby smoczek nie był dostępny na wyciągnięcie ręki, bo wtedy dziecko bierze go do buzi nawet jak go nie potrzebuje
– stopniowo zmniejszać liczbę sytuacji, w których dajemy smoczek, a najlepiej staramy się zostawić smoczek tylko do snu

 

Kiedy już dojdziemy do sytuacji, w której smoczek nie towarzyszy nam non stop, a jest pomocą tylko w wyjątkowych sytuacjach lub przy zasypianiu, wtedy polecam którąś z 3 metod:

– mówimy, że smoczek się zgubił, możemy go nawet wspólnie szukać, ale finalnie go oczywiście nie znajdujemy
– ucinamy końcówkę smoczka, wówczas dziecko nie może ssać tak jak do tej pory i samo odpuszcza
– wspólnie z dzieckiem przechodzimy wielkie wydarzenie jakim jest ”bycie dużym chłopcem/dziewczynką”, dziecko żegna się ze smoczkiem i samo go wyrzuca – dobrze jest zabrać go potem z kosza, aby nie kusiło do wyjęcia go z powrotem można powiedzieć, że przyjechała śmieciara i już zabrała
Pomysłów w internecie jest oczywiście o wiele więcej, ale ja bym nie szła w kombinowanie i wymyślanie opcji z kosmosu. Niezależnie od tego, którą metodę wybierzemy, musimy być zdecydowani na ten krok, aby w chwili desperacji nie odpuścić i dać smoczek z powrotem albo pójść do sklepu kupić nowy – wtedy robimy dziecku zamieszanie w głowie i sami wychodzimy na „wariatów” – nie było, nagle jest!

Trzeba się również przygotować, że może być różnie – niektóre dzieci żegnają się ze smoczkiem bezboleśnie (choć wydaje nam się to nierealne) a niektóre przeżywają bardzo. Ja jestem zwolenniczką doprowadzenia sprawy do końca i pożegnania się z tym smoczkiem raz na zawsze. Im wcześniej to zrobimy tym lepiej i raczej łatwiej. Warto mieć z tyłu głowy, że robimy to dla dobra dziecka, a sposobów na uspokojenie i poczucie bezpieczeństwa jest cała masa, głównie wsparcie i miłość rodzica – tego nic nie zastąpi.

Agata: Tak, konsekwencja to klucz do sukcesu. 😉

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.