Wsparcie rozwoju mowy

Jakiś czas temu poprosiłam ponownie o rozmowę Agatę Szupke, ponieważ jej wiedza i doświadczenie logopedy są nieocenione.  Poruszyłyśmy temat, o który bardzo proszą Mamy, a mianowicie wsparcie w rozwoju mowy naszego dziecka. Zatem, zacznijmy od pierwszych miesięcy życia – jak stymulować rozwój mowy już w okresie niemowlęcym? Czy w ogóle jest taka potrzeba?

 

Agata: Potrzeba komunikacji z dzieckiem rozpoczyna się od pierwszego wspólnego dnia. Od pierwszych chwil, stajemy się dla niego najważniejszymi, dającymi poczucie bezpieczeństwa, harmonii osobami. Tę harmonię dajemy dziecku nie tylko zaspokajając potrzebę głodu, przytulając, ale również mówiąc do niego. Każda mama, mniej lub bardziej świadomie, oddziałuje na proces powstawania mowy swojego dziecka. Stymulowanie tego procesu jest niezwykle ważne, bo to w jaki sposób zwracamy się do dziecka, a także to jak często do niego mówimy stanowi jeden z głównych czynników determinujących poznawanie i nabywanie umiejętności mówienia.

 

My – rodzice, powinniśmy zwracać się do niemowlaka możliwie jak najczęściej, wykorzystując do tego czynności, które wykonujemy w ciągu dnia. Opowiadajmy o tym, co robimy w danej chwili.

Przykład nr 1: Robię obiad. Gotuję makaron. Makaron jest żółty i twardy, dotknij. Za chwilę przygotuję sos. Jestem już głodna.

Przykład nr 2: Sprzątam w pokoju. Składam pranie. Wkładam ubrania do szafy. Spójrz, jaka kolorowa bluzka. Teraz idę do toalety. Zaraz wracam.

Logopedzi pieszczotliwie nazywają to „kąpielą słowną”. Kąpmy nasze dzieci w wypowiedziach wyraźnych, czytelnych. Unikajmy miliona pieszczotliwych sformułowań, zdrobnień. Nie pieśćmy się mówiąc do naszego dziecka, nie zmiękczajmy niepotrzebnie wyrazów, zamieniając celowo głoski. Zamiast spytać „Cio tutaj lobiś?”, zapytajmy: „Co tu robisz, skarbie?”.

Pokazujmy maluszkom książki, adekwatne do wieku. Zwracajmy uwagę naszego dziecka na detale, które znajdują się obok niego. Śpiewajmy piosenki i wygłupiajmy się! Strojenie min do dziecka to ćwiczenie praksji oralnej. Dziecko próbuje nas naśladować, kształtując w ten sposób umiejętność kontrolowania ruchów, jakie wykonuje jego buzia, w tym: język, wargi, szczęka dolna i podniebienie miękkie.

Dominika: Oj, muszę Ci przyznać, że zdrobnienia są bardzo powszechne! A później pojawia się problem, bo np. 4latek nie mówi wyraźnie, sam zdrabnia i zmiękcza. Trzeba być bardzo uważnym na to, bo zwracając się do maluchów np. „Cio tutaj lobiś?” później musimy niejako uczyć go od nowa poprawnej formy, co moim zdaniem jest już trudniejsze.

I ta „kąpiel słowna”! Pamiętam jak ja opowiadałam Miłoszowi dosłownie o wszystkim, od pierwszych tygodni życia. Aż moja Mama się dziwiła „Ty cały czas coś do niego mówisz!”  A ja mam wrażenie, że właśnie dzięki temu zaczął bardzo szybko mówić, o wiele wcześniej niż wskazywałyby normy.

No dobrze, przejdźmy dalej.  Mamy pytają również o to jak mówić, żeby dziecko rozumiało? Pewnie trzeba się po prostu dopasować do wieku i etapu rozwoju malucha, coś w rodzaju „dostrojenia się do dziecka”?

Agata: Przede wszystkim powinnyśmy wsłuchiwać się w dziecko. Powinniśmy obserwować je i prowokować do tego, by chciało z nami „rozmawiać”. Mówmy do niego tak, jak mówimy do męża, partnera, rodziców, koleżanek. Nie istnieje coś takiego jak „dostrajanie się do dziecka”, dopasowywanie mowy do wieku. Rodzic powinien uczyć takiej mowy, jakiej sam używa do kontaktu z innymi, dorosłymi ludźmi. Nasze dzieci uczą się mowy także wtedy, gdy wydaje nam się, że tak nie jest, bo są czymś zajęte. Na przykład wtedy, gdy bawią się, jedzą. Dzieci są rewelacyjnymi słuchaczami, obserwatorami. Kiedy maluch zaczyna mówić i nazywa niektóre rzeczy po swojemu, co jest absolutnie naturalne – rodzic powinien nazywać głośno przedmiot lub czynność, o którą chodzi dziecku.

Dziecko: Mama, am am!
Mama: Tak, mama je śniadanie.

Dziecko: muuu tam.
Mama: Tam jest krówka. Masz rację.

Dziecko: Ciuciu, ciuciu!
Mama: Chcesz się napić? Proszę (w tym momencie podajemy kubek lub butelkę).

Mama: Ile masz lat, kochanie?
Dziecko: Da!
Mama: Zgadza się – masz dwa latka.

Nie utrwalajmy określeń, które nie są prawidłowe. Nazewnictwo wymyślane przez dzieci może nas bawić, to zrozumiałe. Niemniej jednak, nie powinniśmy przejmować tych form od dzieci, zamieniając prawidłowe na te, którymi posługuje się maluch.

Poprzez powtarzanie tej samej treści, w poprawnej formie, uczymy, że dziecko musi popracować nad swoją mową. Dajemy znak, że wiemy o co chodzi i jednocześnie wysyłamy sygnał, że poprawna forma jest nieco inna. Nie nalegajmy, by dziecko powtarzało tę poprawną. Nie przerywajmy dziecku, nie wyręczajmy go w mówieniu. Budujmy w nim chęć komunikowania się z nami i innymi. Pamiętajmy, że ćwicząc rozwój ruchowy, motorykę małą i dużą, wpływamy także na rozwój mowy. Dlatego tak istotne we wspomaganiu i stymulowaniu mowy są wyliczanki: „Idzie kominiarz po drabinie, fiku miku już w kominie”.

 

Dominika: Myślę, że powyższe informacje są jednymi z najbardziej kluczowych – „Rodzic powinien uczyć takiej mowy, jakiej sam używa do kontaktu z innymi, dorosłymi ludźmi”. Pokrywa się to z tym, o czym wspomniałam w poprzednim akapicie – z tym, że my przecież chcemy, żeby nasze dziecko mówiło „normalnie”, a zatem takiej mowy używajmy, co byśmy nie musieli wykonywać dwa razy tej samej pracy.

Co się zmienia w kolejnym roku, w kolejnych latach? Jak pomóc dziecku ponad rocznemu czy dwuletniemu? Na co zwracać uwagę? Jakie ćwiczenia z nim wykonywać? Czy w ogóle jakieś ćwiczenia są konieczne na tym etapie?

Agata: Każde dziecko jest inne. Te słowa powtarzam jak mantrę. Rodzice często zbyt serio sugerują się normami rozwojowymi, zupełnie zapominając, że na rozwój dziecka wpływa milion czynników, w tym m.in. przebieg porodu i ciąży. Nie można zakładać, że każde maleństwo zacznie gaworzyć po przekroczeniu iluś miesięcy i mówić po pierwszych urodzinach. Oczywiście, normy zapisane są po coś. Sugerujemy się nimi, aby dawać rodzicom znać, co na obecnym etapie życia ich dziecka powinno się pojawić, co może cieszyć, a co niepokoić. Niemniej jednak, każdy przypadek dziecka, które ma jakiś problem z komunikacją, powinien być konsultowany z logopedą. Nie pomagajmy na własną rękę, nie próbujmy sami pomóc dziecku, jeśli nie wiemy od czego zacząć. Możemy wyrządzić mu w ten sposób krzywdę.

Dzieci zaczynają wydawać z siebie dźwięki bardzo wcześnie. Najpierw są to dźwięki przypadkowe, wydawane nieświadomie. Nazywamy je głużeniem. Głużą nawet dzieci głuche.
Proces ten zanika samoistnie i jest to naturalne. Po nim następuje etap gaworzenia. Gaworzenie to celowe naśladowanie dźwięków, powtarzanie sylab. U jednych dzieci pojawia się wcześniej, u drugich później, u trzecich nie pojawia się wcale. Według Prof dr hab. Jagody Cieszyńskiej, gaworzenie powinno pojawić się najpóźniej do 10 miesiąca życia.

Pierwsze wyrazy powinny pojawić się po roczku. Dwuletnie dziecko powinno mówić. Zacytuję część własnego wpisu, który polecam przeczytać: „Zdrowy dwulatek (sic!), u którego nie stwierdza się żadnych chorób, zaburzeń, wad anatomicznych, nie powinien mieć problemów z mową. Powinien łączyć wyrazy w wypowiedzi dwuwyrazowe, np. „mama daj”. Powinien prawidłowo wymawiać samogłoski, powinien mówić wyraźnie, zrozumiale dla wszystkich! Dwulatek wymawia PRAWIDŁOWO spółgłoski: p, b, m, t, d, n, l, k, g, f, w, ś, ź, ć, dź i wszystkie samogłoski.”

Tak zaczyna się mój wpis o tym, dlaczego niektóre dzieci zaczynają mówić później. Znajdziecie tam informacje o tym, co powinien dwulatek, co trzylatek. Co może wpływać na to, że dwulatek nie mówi.

Dominika: Myślę, że ten wpis powinny przeczytać szczególnie te osoby, których dziecko ma np. 2,5 roku, komunikuje się językiem znanym tylko sobie i rodzicom, prawie nie wypowiada wyrazów, a rodzice uważają, że ma jeszcze czas… Bardzo często się z tym spotykam. I ok, może faktycznie mieć jeszcze ten czas, ale równie dobrze może już go nie mieć. W mojej opinii wizyta u logopedy nigdy nie zaszkodzi, a bardzo często może pomóc.

A jak wsparcie rodzica w rozwoju mowy wygląda u dzieci na dalszym etapie, w wieku przedszkolnym?

Agata: Rodzic jest zawsze najważniejszy. To, czy czyta dziecku, czy opowiada historie, bajki, czy prowokuje do prowadzenia rozmów na jakikolwiek temat, zadając pytania, ma ogromne znaczenie. Przedszkolak bombardowany jest zewsząd wieloma bodźcami, jednak wsparcie i uwaga rodziców na tym etapie, są nadal nieocenione.

Dominika: Przy okazji takiego tematu jakim jest rozwój mowy, nie mogę nie zapytać o zaburzenia mowy… Wiem, że to kwestia indywidualna, że lepiej, aby logopeda ocenił sytuację osobiście na spotkaniu, ale na pewno są sygnały, znaki, które powinny zapalić nam czerwoną lampkę w głowie. Jak to zrobić, żeby nie przegapić czegoś kluczowego, żeby nie było za późno?

 

Agata: Wad wymowy, zaburzeń mowy, jest tak wiele, że naprawdę nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Martwić powinien brak gaworzenia. Ciche dziecko nie zawsze oznacza „grzeczne dziecko” Dzieci, które nie gaworzą, mogą mieć problemy z przetwarzaniem informacji słuchowych.

Rodzic powinien także skontaktować się z logopedą, gdy dziecko:

– ssie wargę, policzek lub kciuk,
– nawykowo oddycha przez usta,
– ma ograniczone ruchy języka
– nadmiernie ślini się
– mówi niepłynnie, powtarza sylaby, przeciąga dźwięki mowy,
– wkłada język między zęby podczas każdej aktywności, np. zabawy, a także podczas mówienia,
– mówi bezdźwięcznie (tutaj wpis o tym, czym jest mowa bezdźwięczna)
– nie wypowiada spółgłoski [r] pod koniec 5 roku życia,
– permanentnie chrapie w nocy, pomimo drożnego nosa,
– mówi przez nos

Dominika: Czy są jakieś podstawowe ćwiczenia i zabawy, poprzez które możemy pomóc dziecku w sytuacji opóźnienia mowy? Pracując z nim w domu na co dzień, nie chodząc po specjalistach? Czy może jednak sami nie zrobimy tego nigdy dobrze?

Agata: Opóźnienia w rozwoju mowy zawsze mają swoje podłoże. Często wynikają z różnych przyczyn. Sugerowanie komukolwiek ćwiczeń na własną rękę, byłoby nieprofesjonalne. To, co w terapii jednego dziecka okazuje się trafne, w terapii drugiego może okazać się niewłaściwe. Dziecko, które ma problem z komunikacją powinno być prowadzone przez logopedę. Przytoczę tutaj jedną historię:

Pewna mama bardzo chciała, aby jej córka zaczęła wypowiadać „sz”, zamiast zastępować je głoską „ś”. Uznała, że to już czas i uczyła córkę na własną rękę, będąc pewną, że się udało. Rzeczywiście, dziewczynka nie mówiła już „siafa” (szafa) ani „siba”(szyba), ale głoska, która wg mamy była głoską [sz], była artykułowana nieprawidłowo. Język leżał płasko, nie brał udziału w artykulacji. A głoską [sz] było powietrze, które dziecko wypuszczało, przy zaciśniętych żabkach. Nieprawidłowa realizacja głoski, była utrwalona do tego stopnia, że wyprowadzenie dziecka z wadliwej wymowy, okazało się szalenie trudne i pracochłonne.

 

Ćwiczeniem, które możemy wykonywać na własną rękę, bez obaw, że zrobimy dziecku krzywdę to, np. dmuchanie baniek mydlanych. Czynność mówienia związana jest z prawidłowym oddychaniem. Dmuchając, chuchając (np. w celu ogrzania rąk) wykonujemy ćwiczenia oddechowe. Wspierajmy prawidłowy rozwój mowy, poprzez podawanie dziecku pokarmów twardych, które angażują mięśnie do pracy. Pozwalajmy dziecku pić ze słomki. Wykonujmy proste ćwiczenia narządów artykulacyjnych, np. strojąc miny do lustra, oblizując brudne po posiłku usta. Parskajmy, kląskajmy, cmokajmy – wysyłajmy sobie buziaki. Wszystkie czynności, które w jakimkolwiek stopniu angażują narządy mowy i mięśnie twarzy do pracy, stanowią podstawę prawidłowego rozwoju mowy.

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i pogłębić temat:

O smoczku i odsmoczkowaniu

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Wsparcie rozwoju mowy

Czy ma znaczenie ile czasu spędzimy z bobasem skoro ono nic z tego nie zapamięta? Po co tak dbać o to, w jaki sposób spędza czas nasz raczkujący bobas lub dorastająca dwulatka skoro zapytane o te aktywności za kilka lat nie będą nic a nic kojarzyć?!

 

Czy to naprawdę przeszłość?

Wydawać by się mogło, że każdy z nas ma swoje życie, swoją przeszłość… i że ta przeszłość to coś, co już było, co jest za nami i pozostaje bez wpływu na teraźniejszość, nie mówiąc już o przyszłości. Wydawać by się również mogło, że jeśli nie podobało nam się to, jak wychowywali nas nasi rodzice, to wystarczy jeśli w przypadku swoich dzieci zrobimy coś po swojemu i wszystko będzie w porządku.

Rzeczywistość wygląda jednak nieco inaczej. Brakuje nam pełnej świadomości tego, że my, jako rodzice, przenosimy na nasze pociechy naszą przeszłość – problemy z dziecięcych lat, konflikty z rodzicami, kompleksy, niespełnione marzenia. Mamy za dużo niepodomykanych spraw i niepoukładanych relacji. A to, w jaki sposób postrzegamy własne dzieciństwo i doświadczenia z nim związane, w dużym stopniu decyduje o tym jak wychowujemy swoje dzieci, oraz jaki styl przywiązania z nimi tworzymy. Bardzo często nie bierzemy tego aspektu w ogóle pod uwagę, sądząc, że dzieciństwo już było, minęło, a ważne jest tylko to co tu i teraz.”

Zatrzymam Cię w tych myślach i zapytam „A w jaki sposób jesteś teraz taką osobą, a nie inną?”

 

Przeszłość vs teraźniejszość

 

To przeszłość nas ukształtowała i cały czas kształtuje. Znaczenie ma wszystko co do tej pory przeżyliśmy i wszystkie osoby, które na swojej drodze spotkaliśmy. Od samego początku, od narodzin.

Teraz pewnie pomyślisz „Przecież dzieci są za małe, żeby pamiętać szczegóły z okresu, kiedy je wychowywano…”. Znam to. Wiele osób dorosłych uważa, że z dzieciństwa nic się nie pamięta. Argumentują to na swoim przykładzie, kiedy sami nie potrafią sobie wielu rzeczy przypomnieć. Sęk w tym, że nie muszą sobie ich przypominać, ażeby miały one wpływ na to jacy jesteśmy i jak się zachowujemy w stosunku do innych ludzi. Owszem, dzieci są małe, ale sposób skonstruowania i funkcjonowania naszego mózgu pozwala na zapisywanie naszych wspomnień, emocji czy wydarzeń nawet bez udziału naszej świadomości. Jest za to odpowiedzialna PAMIĘĆ UKRYTA, która jest w nas obecna już od chwili naszych narodzin, a my nawet nie musimy mieć świadomego udziału w procesach jej kodowania. Co więcej, charakteryzuje się ona tym, że kiedy uzyskujemy do niej dostęp, nie mamy wrażenia jakbyśmy cokolwiek sobie przypominali.

 

Dzieciństwo punktem wyjścia

Tak więc nasze dzieciństwo to nasz punkt wyjścia. Jeśli jako dzieci coś przeżywaliśmy, z czymś sobie nie radziliśmy, a nasi rodzice nie potrafili nam w tym pomóc, to te wewnętrzne przeżycia i zranienia zaczną się ujawniać w późniejszych etapach naszego życia. Może być to na przykład gniew lub frustracja w stosunku do najbliższych nam osób, do dziecka albo do życiowego partnera, którego będziemy za to wszystko nieświadomie obwiniać. Dlatego musimy rozpoznać faktyczne źródło tych uczuć, otwarcie o tym powiedzieć oraz szukać zaspokojenia tych niezaspokojonych potrzeb w świadomy i nieraniący innych sposób. Przepracowanie i ułożenie sobie przeszłości daje niesamowite ukojenie i wewnętrzny spokój. Jesteśmy wówczas zaskoczeni jak wiele widzimy i rozumiemy. Nie mniej szokującą jest reakcja na dostrzeżenie pewnych zależności i odzwierciedleń: nasi rodzice i ich zachowania versus my i nasze zachowania w stosunku do własnych pociech.

Może to być nieco przerażające dla osób, które nie miały łatwo w tamtym okresie swojego życia. W takich sytuacjach pojawia się stres przed powtórzeniem błędów naszych rodziców oraz przez przeniesieniem pewnych schematów działania. I ten stres jest całkowicie zrozumiały, ponieważ chcemy zbudować jak najpiękniejszą i jak najbardziej wartościową relację z własnym dzieckiem. Dlatego uspokajam, nie wszystko jest przesądzone.

 

Samoświadomość

Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest samoświadomość. Jeśli zrozumiemy swoje przeżycia i to, jak one wpłynęły na nasze życie, mamy wówczas szansę przerwać negatywne wzorce relacji rodzinnych, które samoistnie toczą swoje koła z pokolenia na pokolenie. Dlaczego samoistnie? Ponieważ tak działa mózg człowieka: zapisuje wszystkie doświadczenia na tych białych kartach, z którymi się rodzimy i tworzy sieci połączeń komórek nerwowych. I to już w nas zostaje, zgodnie z tym działamy dalej. Za przykład mogą posłużyć nam tutaj sytuacje, w których mówimy naszemu dziecku coś, czego tak bardzo sami nie lubiliśmy słyszeć kiedy byliśmy mali, lub kiedy traktujemy nasze pociechy w sposób, który wydawał nam się niewłaściwy w przypadku naszych rodziców. To są właśnie schematy, te słynne wzorce z dzieciństwa, których niełatwo się pozbyć lub przełamać.

 

Powrót do przeszłości

Kiedy już staniemy się świadomi tego, że nasze dzieciństwo nie pozostaje bez wpływu na nasze maluchy, możemy zacząć działać. To nie będzie łatwa praca, ponieważ będzie wymagała ona od nas dokładnego i głębokiego rachunku sumienia. Jest duża szansa na to, że będziemy musieli zmierzyć się z czymś, od czego zawsze uciekaliśmy, bo tak było po prostu łatwiej. Natomiast jeśli w perspektywie mamy wartościową, pełną zaufania, zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa relację z naszym dzieckiem, to nic nie może być większym motywatorem do tego, aby z tą przeszłością jednak się zmierzyć. Oczywiście nie jest regułą, że każdy z nas ma bagaż pełen samych ciężkich przeżyć. Chodzi o to, że nawet doświadczenia z pozoru bezpieczne i pozytywne będą wymagały od nas wysiłku i zaangażowania w ich zrozumienie i przepracowanie. Dlatego dobrze jest, jeśli w całym tym procesie towarzyszy nam ktoś bliski, kto nas zrozumie i wesprze w każdej sytuacji.

Ten powrót do przeszłości ma również na celu przerwanie emocjonalnej pępowiny, którą często jesteśmy związani z naszymi rodzicami w dorosłym życiu. Jeśli nam się to uda, możemy wówczas zbudować dla naszych dzieci bezpieczne otoczenie, w którym będą się rozwijać, dorastać i zapełniać swój plecak cennymi doświadczeniami i wartościowymi relacjami.

 

Moc słów

To, jaki wpływ na nas ma nasze własne dzieciństwo jest jedną stroną medalu. Drugą natomiast jest to, jaki wpływ będziemy mieli my na nasze dzieci. Otóż niesamowicie ważny, jeśli nie najważniejszy. Dzieci rodząc się nic o sobie nie wiedzą. To rodzice są ich pierwszym źródłem informacji. Dlatego nieocenionym i tak niesamowicie kluczowym jest to, jak reagujemy na nasze dziecko, jak o nim i do niego mówimy, ponieważ wszystko co dzieci słyszą na swój temat biorą za prawdę. One budują przekonania na swój temat na podstawie tego jak widzą siebie w relacjach z innymi, oraz na podstawie tego co ich zdaniem czują inni w stosunku do nich. Tak kształtuje się ich samoocena i poczucie własnej wartości. Możemy zatem łatwo sobie wyobrazić jaką moc ma np. krytyka – rodzi ona w dziecku przekonanie, że jest ono niedoskonałe, złe, niewarte szacunku ani uwagi. Pamiętajmy, że to, jaki obraz nas samych jest utrwalany w dzieciństwie, będzie podwaliną dorosłego życia.

Musimy zwracać uwagę na nasze słowa. I mam tu na myśli nie tylko słowa wypowiadane bezpośrednio do dziecka, ale również w jego obecności. Często wydaje nam się, że dzieci są czymś zajęte, że nie widzą, że nie słyszą. Nie ma lepszych obserwatorów niż te małe istoty, które wychwytują nawet najmniejszy szelest, głównie wtedy, kiedy najmniej jest nam to na rękę. Są one doskonałymi obserwatorami, lecz kiepskimi interpretatorami. Dzieci chłoną wszystko, niezależnie od tego czy coś jest dobre czy złe, ponieważ najczęściej brak im jeszcze wystarczającej wiedzy w tym temacie oraz odpowiednich umiejętności. Widzimy to po zachowaniach „przynoszonych” do domu z przedszkola – wśród tych napawających dumą są również te niechciane, podpatrzone od rówieśników w ramach testowania świata.

 

Rodzic lustrem dla swojego dziecka

Czasami ze zdziwieniem obserwujemy jak nasze pociechy nas naśladują. Nic w tym dziwnego, ponieważ dzieci chcą być takie jak ich rodzice, którzy są dla nich autorytetem i ich całym światem. Dzieci uczą się poprzez modelowanie, poprzez przykład, a nie wykład. Prędzej zrobią to, co my sami zrobimy, niż to co im powiemy. Podobnie rzecz ma się z emocjami, uczuciami i mimiką twarzy. Da się zauważyć jak nasza radość, zadowolenie czy szczęście „rozlewają się” na nasze dzieci. Niestety nieco rzadziej dostrzegamy wzajemne powiązania z trudnymi emocjami, takimi jak złość, frustracja, irytacja. Często chcemy uciszyć nasze płaczące dziecko krzycząc na nie. 🙁 Dziwimy się wówczas, że ono się nie uspokaja. A nie uspokaja się, ponieważ my jesteśmy zdenerwowani, i dopóki to my, rodzice, nie będziemy źródłem spokoju i opanowania, to nasze dzieci będą dalej chłonęły ten „dramat” od nas. A wszystko to za sprawą neuronów lustrzanych, które są najbardziej aktywne u dzieci do ok. 4 roku życia. To właśnie te struktury mózgowe przyczyniają się m.in. do kształtowania wewnętrznego stanu emocjonalnego dzieci. Nasze emocje czy też samopoczucie, dobre lub złe, wpływają bezpośrednio na samopoczucie dziecka.

W tym miejscu bardzo wyraźnie widać powiązanie naszego dzieciństwa z dzieciństwem naszych dzieci:

my jako małe istoty chłonęliśmy emocje i zachowania naszych rodziców → to, czego doświadczyliśmy ukształtowało nas i zapisało się na karcie naszych wspomnień (zarówno za sprawą pamięci ukrytej, jak i jawnej) → obecnie działamy zgodnie z tym, co zostało zapisane → nasze dzieci chłoną „nas”, takimi jakimi jesteśmy dzięki naszemu dzieciństwu

 

Nie wszystko stracone

Być może to wszystko zabrzmiało dosyć groźnie i przerażająco, dlatego chcę Was uspokoić: nasze dzieciństwo jest punktem wyjścia do wychowywania własnych dzieci, jednak najbardziej kluczowe jest to, co z tym dzieciństwem zrobimy. Relacje z naszymi dziećmi nie muszą odzwierciedlać relacji z naszymi rodzicami. One są tylko punktem odniesienia. Jeśli nie pasuje nam coś na linii „my – nasi rodzice”, to ciężką pracą możemy to zmodyfikować, a później przełożyć na komunikację i budowanie więzi z naszymi pociechami.

 

A co z błędami?

W kontekście wpływu na dorosłość naszych dzieci pojawia się jeszcze kwestia popełnianych błędów. Rodzice często martwią się i mają wyrzuty sumienia jeśli zdarzy im się zdenerwować czy też krzyknąć na dziecko. Pojedyncze potknięcia nie rzutują na kształt całego dzieciństwa. Najważniejsze są te działania, które się powtarzają, czyli sytuacje, kiedy na tych błędach się nie uczymy i dalej je popełniamy. Dzieci zachowają te połączenia nerwowe w mózgu, których będą najczęściej używały, i które będą najczęściej uruchamiane pod wpływem różnych sytuacji. Nie należy zatem za wszelką cenę unikać błędów, ponieważ są one wspaniałą okazją do nauki, lecz pracować nad wyciąganiem z nich lekcji. Jeśli każdy błąd będziemy traktować jak porażkę i zaczniemy wątpić w swoje umiejętności, poczujemy się zniechęceni oraz szybko zaczniemy oceniać i krytykować, zarówno siebie, jak i innych. Powstanie wówczas błędne koło: atmosfera zrobi się napięta, wyzwoli się coraz więcej spięć i trudnych emocji, oraz zaczniemy popełniać kolejne błędy. Bycie mamą czy tatą to najcięższa praca na świecie, ogromnie stresująca i wymagająca, dlatego my, rodzice, też czasami reagujemy z poziomu gadziego mózgu, czyli bezmyślnie. W takiej sytuacji należy po prostu przeprosić swoje dziecko, które dość łatwo wybacza i zapomina.

Co teraz?

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu pojawiła się w Was jakaś refleksja. Być może zastanawiacie się nawet od czego zacząć? Jak się dowiedzieć czy i jakie schematy powtarzamy, co odzwierciedlamy w stosunku do naszych dzieci? Serdecznie zachęcam do obserwacji – siebie i Waszych dzieci, ich zachowań oraz Waszych reakcji. Sprawdźcie co Was denerwuje i pomyślcie co może za tym stać? Czym są podyktowane różne reakcje czy komunikaty. Zapisujcie wszystkie spostrzeżenia, a być może bardzo szybko zobaczycie na tej kartce zależności, o których wspominałam. Być może dostrzeżecie jakieś schematy i punkty wspólne, które będą Waszym motywatorem do pracy podczas dalszego wychowywania Waszych cudownych dzieci. A wtedy może być już tylko lepiej. 🙂

W temacie przeszłości, jej wpływu na nas oraz na naszą rolę jako Mamy, pomocne mogą być również poniższe nagrania:

Wiele w temacie powielania schematów z dzieciństwa w naszym wychowywaniu dzieci, znajdziesz w mojej książce:

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Wpływ dzieciństwa na dorosłość

Jak motywować dziecko do działań, zwłaszcza do tych, na których nam rodzicom najbardziej zależy? Bo motywacja ma kluczowe znaczenie nie tylko w dzieciństwie, ona przekłada się na dorosłość i bardzo przydaje się też podczas nauki w szkole. Zatem jak sprytnie, bez powtarzania w kółko tych samych zdań, sprawić, aby Twoje dziecko robiło to co ma robić?

Jeśli jesteś mamą, to zapewne każdy Twój dzień wypełniony jest po brzegi pytaniami w stylu „Dlaczego ty się w ogóle mnie nie słuchasz?” lub „Musisz robić mi na złość?” oraz stwierdzeniami „Jesteś niegrzeczny” czy „Mam dość twojego zachowania”. Tym wypowiedziom najczęściej towarzyszy złość, frustracja, bezsilność, smutek, zmęczenie. 🙁 Dlaczego tak się dzieje?

Wyobraź sobie przez chwilę codzienność dziecka, które przez cały dzień słyszy co ma robić: „Chodź, trzeba się ubrać; postaw ten samochód na półce; zjedz śniadanie; nie baw się teraz klockami, musimy wychodzić; nie ruszaj tych dokumentów; załóż kurtkę etc.”.

Nikt z nas nie lubi kiedy ciągle wydaje mu się jakieś polecenia – buntujemy się wówczas. Dlaczego więc nasze dzieci miałyby reagować inaczej, skoro taka jest ludzka natura? Na szczęście istnieją metody działania, które pozwolą Ci nakłonić Twoje dziecko do tego, aby zrobiło to, co musi zrobić. 😊

Oto kilka z nich:

1. Zmień ton, zażartuj

Wprowadzenie odrobiny zabawy jest mniej wymagające niż zmaganie się z marudzeniem i płaczem, jakie wywołują bezpośrednie polecenia. Żartobliwy sposób komunikacji od razu zmienia atmosferę na o wiele milszą. Jak to zrobić?

Zamiast normalnego głosu, udawaj kaczkę albo postać z bajki; wprowadź technikę „gadające przedmioty” (skarpetka mówiąca „stópko, stópko, na pewno ci zimno, mogę szybciutko wskoczyć na twoją nóżkę? od razu będzie cieplej!” lub pudełka wołające „halo halo, jaka tu pustka, kloooocki, gdzie jesteście?”).

Zamień zadanie w wyzwanie (zamiast denerwować się, że dziecko nie chce iść do samochodu kiedy musicie już jechać, powiedz „ciekawa jestem czy potrafisz dotrzeć do auta na jednej nodze?” bądź zamiast krzyczeć na dziecko, że jeszcze nie posprzątało zapytaj „ja wkładam zabawki do tego pudełka, a ty do tego – kto zapełni swoje pudełko jako pierwszy?”).

 

2. Daj dziecku wybór

Zamiast wydawać kolejne polecenie, zaproponuj możliwość wyboru. Każdy z nas lubi mieć poczucie choćby minimalnej kontroli nad swoim życiem, dzieci również 😊 , więc pozwólmy im na to, oczywiście w granicach rozsądku.

Zamiast mówić „ile razy mam ci powtarzać, że czas już na kąpiel?!” zapytaj „lejemy dzisiaj płyn do kąpieli z bąbelkami czy bez bąbelków?” lub zamień „w tej chwili zakładamy piżamę” na „wolisz założyć najpierw górę czy dół?”lub ”wolisz założyć piżamkę normalnie czy na lewą stronę?”

Dodatkowym benefitem tej metody jest to, że dziecko już od małego zdobywa bezcenną praktykę podejmowania decyzji, niezbędną w dorosłym życiu.

 

3. Użyj tylko jednego słowa bądź gestu

Dzieci tyle razy dziennie słyszą nasze polecenia i marudzenie, że nie robią one już na nich żadnego wrażenia. Spróbuj zatem podejść je od innej strony: zamiast prawić, że zostawiając te samochody na środku pokoju spowoduje bałagan, a dodatkowo może narazić kogoś na potknięcie się o nie, powiedz „Samochody”.

W takich sytuacjach dziecko nie odczuwa tego jako kolejny rozkaz, a dodatkowo musi samo pomyśleć o co chodzi z tymi samochodami, uruchamia myślenie i samo sobie mówi co ma zrobić.

W zamian za hasło „W tej chwili załóż czapkę na głowę, bo jest zimno na dworze i nie wyjdziemy z domu dopóki tego nie zrobisz” rzuć po prostu „Czapka”. Pamiętaj tylko, aby te hasła to były rzeczowniki, ponieważ czasowniki będą brzmiały jak rozkaz, a tego właśnie chcemy uniknąć.

 

4. Opisz, co czujesz

To opcja, którą zdecydowanie polecam, szczególnie w sytuacji kiedy nagromadziły Ci się emocje i czujesz, że masz dość. Skupienie się na oddechu, liczenie do dziesięciu i zachowywanie spokoju jest dobre, ale jeśli będzie to Twoja jedyna forma radzenia sobie w trudnych sytuacjach, prędzej czy później wybuchniesz. Nie musisz tego robić – nie musisz być idealną mamą.

Masz prawo przeżywać swoje emocje, a Twoje dziecko powinno wiedzieć kiedy jesteś rozgniewana, sfrustrowana czy smutna. Informując go o tym co czujesz w danej chwili, z jednej strony zachowujesz pewną równowagę emocjonalną, a z drugiej strony, dajesz niezwykle cenną informację dziecku oraz kształtujesz jego słownik emocjonalny, którym samo może się posłużyć kiedy będzie odczuwać podobne emocje.

W sytuacji, w której robisz coś ważnego, a Twoje dziecko prosi, abyś w tym momencie rzuciła wszystko i przygotowała mu np. kanapkę, powiedz „Kochanie, muszę napisać tą wiadomość, bo inaczej będę nie w humorze. Zrobię ci kanapkę jak tylko wyślę tego maila”.  A nuż Twoje dziecko na pewno mile Cię zaskoczy swoją reakcją i akceptacją 😊

Ach! I pamiętaj, aby wyrażając gniew albo frustrację, mówić w pierwszej osobie, a nie w drugiej (zamień „Znowu nie posprzątałeś tych klocków, zrobiłeś taki bałagan!” na „Nie podoba mi się, że te klocki leżą na środku pokoju”).

Zdaję sobie sprawę, że wszystko pięknie wygląda jak się to czyta, a zasadniczo rzeczywistość weryfikuje daną sytuację. Niemniej jednak, spróbuj i daj sobie czas. Nie każda z metod zadziała za pierwszym razem, nie zawsze będziesz też pamiętała o ich zastosowaniu. Ale warto, naprawdę warto!

Ps. Mi też nie zawsze się udaje 😉

Zdjęcie: Storyblocks.com

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Jak nakłonić dzieci, żeby robiły to, co mają robić?

Poniższy wpis powstał we współpracy z Magdą Gajewską, autorką bloga www.mumslife.pl

Magda: Często w odpowiedzi na moje posty o czasie dla siebie, o samorozwoju, o relaksie, o odpoczynku piszecie, że to nie jest takie proste jak myślę, bo przecież nie macie z kim zostawić dziecka. I tak się zastanawiam – jak to możliwe? Dlaczego w wielu rodzinach jest tak, że tylko matka sprawuje opiekę nad dzieckiem i faktycznie na nic innego nie może sobie pozwolić? Gdzie w tym wszystkim są partnerzy? Gdzie są ojcowie naszych dzieci? Czy to wina tych facetów? Czy nasza? Czy spotykamy się gdzieś w środku?

Kolejny raz zaprosiłam do rozmowy Dominikę z Pomogę Ci Mamo, bo bardzo chcę poznać jej zdanie na ten temat.

Magda: Kochana, jak to jest? Czy Ty też widzisz taki problem? Czy matki mają tendencje do tego, że chcą wziąć na swoje barki całą opiekę nad dziećmi, prowadzenie domu itd?

Dominika: Oczywiście! I jest to nawet zrozumiałe – chcą dla swojego dziecka jak najlepiej. A kto zrobi najlepiej jeśli nie ja sama? To przekonanie towarzyszy nam nie tylko w obszarze macierzyństwa, podobnie jest w pracy – są osoby, które nie maja żadnego problemu z delegowaniem zadań, a są takie, które będą pracowały 25h na dobę, bo muszą mieć wszystko pod kontrolą, tak jak Mamy właśnie 🙂

Jednak o ile w pracy raczej nie ma drugiej czy trzeciej strony, która może w tym układzie ucierpieć (chyba, że posypiemy się zdrowotnie z przemęczenia i szef nie dostanie obiecanego raportu), to w domu mamy dziecko i jego ojca. Jeśli kobieta prze każdego dnia do przodu z przekonaniem „On nie zrobi tego tak dobrze jak ja, więc muszę sama“ to może doprowadzić do tego, że jej mąż lub partner poczuje się wówczas odrzucony, niekompetentny i niepotrzebny. Posypie się ich relacja, a w dodatku nie zacznie się tworzyć relacja dziecko-tata.

Magda: No właśnie „Ja najlepiej zajmę się dzieckiem, tylko ja potrafię zmienić mu pieluchę, tylko ja mogę iść z nim na spacer, nie mogę spuścić dziecka z oka, ojciec nie zajmie się nim tak dobrze jak ja….“ Dlaczego to robimy? Czy to jest próba udowodnienia sobie czegoś? Potwierdzenia tego, że nadajemy się do bycia mamą?

Dominika: Hmmm… nie upatrywałabym raczej przyczyny w udowadnianiu sobie czegoś. Myślę, że częściej kierują nami po prostu matczyne instynkty. Mamy wrażenie, że matka to postać stworzona do wychowania dziecka, a więc wiedząca i potrafiąca wszystko najlepiej. Z kolei osoba płci męskiej nie może mieć takich umiejętności jak kobieta, w związku z czym nie zrobi tego tak dobrze jak my.

A teraz tak hipotetycznie: jeśli mężczyzna nakarmi malucha inną łyżeczką, to czy będzie to miało wpływ na uczucie głodu dziecka? Czy jeśli założy odwrotnie pampersa to nie spełni on swojej funkcji? Czy jeśli założy zielone spodenki zamiast czerwonych to dziecko bardziej zmarznie? NIE 🙂 Naprawdę nie musi być po naszemu. Ważne, żeby dziecko było zaopiekowane, a mężczyźni potrafią to doskonale zrobić! Tylko musimy im dać szansę.

Magda: Kiedy myślę o przyczynach takich zachowań, to mam w głowie jedną sytuację. Rodzimy pierwsze dziecko, wracamy ze szpitala – niewiele wiemy, nie mamy doświadczenia, jesteśmy trochę przytłoczone nową sytuacją. Nasi partnerzy również są przytłoczeni, a my często tego nie widzimy. Zamiast od początku zacząć uczyć się naszej nowej małej rodziny we własnym gronie, to co robimy? Zapraszamy mamusię na 3 tygodnie, a męża wysyłamy do pracy. Mama nam mówi jak mamy karmić, kąpać, pielęgnować, co jeść, czego nie jeść, jak trzymać itd. Z jednej strony to piękne i pamiętam radość mojej mamy kiedy została babcią, ale z drugiej strony jakie to krzywdzące! Odsuwamy naszego ukochanego na dalszy plan, wychodzimy z założenia że mama lepiej nas nauczy, pokaże wszystko, pokaże jak być mamą.

A jak powinno być? Powinniśmy poświęcić ten czas naszej małej rodzinie – razem się uczyć, razem sobie radzić, razem popełniać błędy. Powinniśmy budować więź: tata-dziecko od samego początku. Wiadomo, że sytuacje życiowe są różne – że czasem w domu jest już więcej dzieci, że mąż musi iść do pracy, że nasz stan zdrowia może być różny, ale czy generalnie właśnie tak powinno to wyglądać? Dominika jak Ty to widzisz? Czy takie wspólne początki mają znaczenie? Czy nasz facet też ich potrzebuje, czy wolałby jednak uciec w obowiązki domowe?

Dominika: Mężczyźni BARDZO tego potrzebują! Chcą się czuć potrzebni, kochani, bliscy… a my, tak jak napisałaś, odrzucamy ich. A przecież to nasza najbliższa osoba! Ojciec naszego dziecka! Nasza rodzina. Trudno się na to patrzy. Ja wiem, że Mamy nie chcą źle, tylko w tym zagubieniu zapominają, że wsparcie mają obok, na wyciągnięcie ręki.

Więź dziecko-ojciec jest niezwykle ważna! Zarówno dziecko potrzebuje taty, jak i tata potrzebuje dziecka. Tyle tylko, że ich relacja zależy od nas, od tego czy im na to pozwolimy, czy dopuścimy do siebie wzajemnie…

I jeszcze jedno: WSPÓLNE opiekowanie się dzieckiem od pierwszych dni życia ZBLIŻA rodziców do siebie! A niejednokrotnie dostaję wiadomości z informacją o oddaleniu się od siebie po narodzinach dziecka i pytaniem jak to naprawić. Można zapobiec temu już na początku tej drogi jaką jest rodzicielstwo.

Magda: Zastanawiam się też jak czuje się taki facet? Jak to wpływa na jego uczucia, ego itd? Czy on chce być wyręczany, czy dla niego to wygodne? Czy może chciałby żebyśmy krok po kroku nauczyły się wszystkiego razem z nim? Może to tylko moje odczucie, ale wydaje mi się że mężczyźni są teraz zupełnie inni – aktywni i zaangażowani. Chcą wiedzieć, chcą umieć i chcą być potrzebni. Czy się mylę?

Dominika: Jak najbardziej chcą czuć się potrzebni! To również wpływa na ich samoocenę, poczucie własnej wartości, poczucie bycia pełnoprawnym ojcem. Coraz częściej dostaję maile, w których czytam „Oboje z mężem jesteśmy bardzo zaangażowani w wychowanie naszego dziecka“ lub „Oglądaliśmy razem z mężem Pani szkolenie“. Ostatnio nawet konsultację telefoniczną przeprowadzałam z obojgiem rodziców, którzy siedzieli po drugiej stronie słuchawki, pytali, notowali – OBOJE. To pięknie pokazuje zaangażowanie mężczyzn w dzisiejszych czasach 🙂

Magda: Zatem jak to wszystko pogodzić? Jak wytłumaczyć sobie, że ojciec jest takim samym równoprawnym rodzicem jak matka, jak pozwalać mu się uczyć?

Dominika: Przyszłym rodzicom zalecam rozmowy w tym temacie jeszcze przed narodzinami dziecka, kiedy jest spokojnie, stosunkowo mało silnych emocji, wtedy można porozmawiać na zupełnie innym poziomie, ze zrozumieniem.

Obecnym rodzicom radzę jak najprędzej zorganizować romantyczną kolację we dwoje i „obgadać“ temat. Fajnie jeśli wyjdzie to od nas, od mam, wówczas mężczyźni poczują się mile zaskoczeni i docenieni, będą bardziej otwarci na dobrą zmianę.

Magda: Ale mam też świadomość, że nie zawsze jest to jednak nasza wina – czasem ojciec niestety unika obowiązku. Nie chce budować więzi z dzieckiem, nie chce spędzać z nim czasu. Uważa, że on ciężko pracuje i przynosi do domu pieniądze, a mama ma się zajmować resztą. Czy to może wynikać z jego dzieciństwa? Z tego w jakim domu się wychowywał? Z tego jaki model rodziny tam panował?

Dominika: Może, ale nie musi. Nasze doświadczenia z dzieciństwa mają oczywiście ogromny wpływ, to w jakim modelu zostaliśmy wychowywani, co nam przekazali nasi rodzice w tym temacie. W takich sytuacjach również zalecałabym szczerą rozmowę, bez obwiniania, wyrzutów, tylko powiedzenia jak jest, jak się z tym czujemy, czego potrzebujemy. Bo musimy mówić o tym czego potrzebujemy wprost.

Jest jednak jeszcze aspekt dotyczący trudności z odnalezieniem się w nowej sytuacji. Część mężczyzn bycie ojcem przerasta, zwyczajnie się boją, że sobie nie poradzą, że będą złym tatą… i uciekają, żeby tylko się to nie spełniło. Warto dać wówczas wsparcie swojemu mężczyźnie, pokazać, że Wy też nie jesteście idealnymi mamami, że też popełniacie błędy i że razem na pewno dacie radę, bo w Was siła!

Magda: Zastanawiam się też jak ważna jest relacja ojciec-dziecko? Moim zdaniem bardzo ważna, bo przecież dziecko musi wiedzieć, że ma tatę, że może na niego liczyć, że może fajnie spędzać z nim czas. Z kolei ojciec musi czuć się potrzebny, wartościowy, kochany i szanowany przez dzieci i ich mamę.

Dominika: Tak jak mówiłam już wcześniej, ta relacja jest niezwykle istotna – to jest relacja na całe życie. Oczywiście relację można zacząć budować w każdym momencie, ale myślę, że chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w których nasze dziecko mówi „Tato, a gdzie byłeś wtedy, kiedy Cię potrzebowałem/-łam?“. Więź z tatą jest czymś niezwykłym, czasami o wiele bardziej niezwykłym niż więź z mamą. Więź z tatą jest po prostu inna. Nie zabierajmy jej naszym dzieciom…

Magda: A co nam – mamom daje czas dziecka z ojcem? No czas dla siebie kochane! 🙂 Ja tu widzę same pozytywy. Dzieląc się opieką nad dziećmi z partnerem oboje zyskujemy, ale musimy być w tym sprawiedliwi, bo oboje mamy prawo do odpoczynku, do własnej przestrzeni, do relaksu, do drzemki, do własnych pasji. Myślisz, ze da się to pogodzić we współpracy ze współczesnymi ojcami?

Dominika: Myślę, że współcześni ojcowie tylko na to czekają 🙂 Tylko to my, mamy, musimy odpuścić i zrobić miejsce dla swojego partnera czy męża obok siebie i dziecka.

Magda: Pamiętajmy jednak, że rodzicielstwo, to partnerstwo i oboje rodzice powinni mieć zarówno obowiązki jak i prawa – zatem mąż/ partner także ma prawo do odpoczynku, relaksu, własnej przestrzeni. Także ma prawo być zmęczony – nie zapominajmy o tym.

 

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

“Mam czas dla siebie” – masz prawo, a nawet obowiązek tak powiedzieć!​

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

„Mam czas dla siebie, bo moje dzieci mają tatę!”

Poniższy wpis powstał we współpracy z Magdą Gajewską, autorką bloga www.mumslife.pl

Magda: „Mam czas dla siebie” – mówisz tak czasem? Spotykam się z wieloma matkami – zawodowo, prywatnie, przypadkowo. Każda z nich ma mnóstwo rzeczy na głowie – dom, dzieci, pracę zawodową, obowiązki, pasje.

Wiele je różni – podejście do życia, sytuacja finansowa, relacja z partnerem. Jedne narzekają, inne działają. Jedne są cały dzień z dzieckiem w domu – zajmują się maluchem, piorą sprzątają, gotują, prasują, robią zakupy. Inne idą do pracy, wracają i robią dokładnie to samo, tylko wieczorami. Wszystkie mamy mnóstwo na głowie i nie licytujmy się, która ma więcej!

Łączy nas jeszcze jedno – nie myślimy o sobie. Nie myślimy o czasie dla siebie. Wstydzimy się powiedzieć #mamczasdlasiebie. Mała część kobiet, które znam ma świadomość tego, że mamy prawo, a nawet obowiązek odpocząć, pomyśleć o sobie, znaleźć chwilę na relaks.

Spotkałam się z Dominiką z Pomogę Ci Mamo i zaczęłyśmy rozmawiać o polskich matkach. O naszych problemach, mentalności, o zachowaniach. Stwierdziłyśmy „Zróbmy coś razem dla mam!” I wywiązała się z tego ciekawa rozmowa. Zobaczcie same 🙂

Magda: Dominiko, jak myślisz, z czego to wszystko wynika? Dlaczego nie myślimy o sobie, dlaczego nie sprawiamy sobie małych radości? Czy powodem może być to, że trochę się wstydzimy pomyśleć o sobie? Że czujemy się wtedy złymi matkami, bo „miałyśmy czelność” sprawić przyjemność sobie, a nie dziecku?

Dominika: Poczucie winy – to jest główny sprawca. Mamy ogromne wyrzuty sumienia i czujemy się złą mamą, kiedy zajmujemy się sobą, a nie dzieckiem. Bo przecież dziecko jest najważniejsze. Owszem, jest! Ale co z nami? Czy mamy już na zawsze zrezygnować z dbania o siebie? Nie myślimy o tym, że nasze dziecko woli mamę, która jest uśmiechnięta, zadowolona, wypoczęta, bo wtedy samo z tego więcej czerpie i chłonie nasz stan emocjonalny. Natomiast jeśli o to nie dbamy, to atmosfera w domu robi się napięta, pojawiają się przykre emocje, sytuacje – paradoksalnie wszystko to, czego chcemy uniknąć.

Magda: Zastanawiam się czy mamy zdają sobie sprawę z tego jak odrobina zdrowego egoizmu jest nam potrzebna. Kiedy ostatnio się widziałyśmy rozmawiałyśmy o dzbanuszku i ratowaniu dziecka w samolocie – pamiętasz? Bardzo mi się to spodobało, bo idealne obrazuje problem! Ciągle dajemy coś od siebie innym, nie myśląc o tym, czego potrzebujemy same. Rozwiniesz temat dzbanuszka?

Dominika: Oj tak! Metafora dzbanuszka jest moją ulubioną 🙂 Chodzi o to, abyśmy wyobraziły sobie człowieka jako dzbanek. Mama jest dzbankiem, który nalewa każdemu po trochu: do dzbanka dziecka, do dzbanka męża, do dzbanka przyjaciółki, do dzbanka rodziców. I co się dzieje w pewnym momencie? Dzbanek jest pusty, nie ma z czego nalewać… My chcemy cały czas dawać nie uzupełniając się. Doprowadzamy się do skrajnego wyczerpania, bo myślimy, że jeszcze dajemy radę, że jeszcze jakoś pociągniemy. Tylko, że w pewnym momencie może być za późno i pojawiają się sytuacje oraz emocje, o których wspomniałam przy poprzednim pytaniu. To, że w tym momencie daję radę, nie oznacza, że nie muszę się sobą zajmować, bo bardzo łatwo jest dotrzeć do dna dzbanuszka…

A sytuacja z samolotu? Też bardzo namacalnie pokazuje jak to działa. Komu zakładamy maskę w sytuacji awarii? SOBIE! Nie dziecku! Jeśli zrobimy odwrotnie, zginiemy, a nasze dziecko sobie bez nas nie poradzi. Najpierw my, dopiero potem możemy ratować nasze dziecko.

Magda: Tak sobie myślę, że kolejna ważna kwestia mająca wpływ na naszą postawę to otoczenie! Mąż, rodzice, teściowie… O partnerze będziemy jeszcze rozmawiać w kolejnej części naszego projektu, ale teraz po głowie chodzą mi nasze mamy i teściowe, ojcowie i teściowie. Odnoszę takie wrażenie, że duże znaczenie ma tutaj model rodziny w jakiej się sami wychowaliśmy oraz to, że czasy się zmieniają. Kiedyś głównym obowiązkiem kobiety było zajmowanie się domem. Mąż pracował zawodowo, przynosił pieniądze i miał prawo być zmęczony. W takich realiach żyli nasi rodzice – może dlatego to pokolenie tego nie rozumie? Kiedyś miałam chwilę słabości i zaczęłam narzekać przy bliskich, że miałam ciężką noc, bo dziewczynki się budziły, miały gorączkę itd i po takiej nocy, a potem całym dniu jestem bardzo zmęczona. W odpowiedzi usłyszałam, że czym ja ja mogę być zmęczona… przecież to mój mąż był w pracy, więc po pracy musi odpocząć. Oj zabolało… Myślisz, że powinnyśmy z tym walczyć, próbować zmieniać?

Dominika: Jak najbardziej nasi rodzice oraz teściowie odgrywają tu swoją rolę. Przecież podejście do tego tematu jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. I jest nam to narzucane, ta konieczność zajęcia się domem, a nie sobą… bo rodzina najważniejsza. Tylko, że czasy się zmieniły i cały czas się zmieniają. Z czego osobiście bardzo się cieszę, choć jeszcze ogrom pracy przed nami, aby zrozumieć, że musimy dbać o siebie, o swoje emocjonalne doładowania, bo jesteśmy równie ważne! Czy warto z tym walczyć, z tymi „przytykami“? Myślę, że szkoda energii. Lepiej tą energię zainwestować w siebie 🙂 Nasze dzieci na pewno nam za to podziękują.

Magda: A koleżanki, Internet? Myślisz, że oni mogą mieć znaczenie? To, że ciągle się porównujemy? To, że w Internecie zalewa nas fala „narzekactwa” i modnego ostatnio „nieperfekcyjnego macierzyństwa“? To, że licytujemy się na to która mniej spała, która ma mniej czasu, która wypiła bardziej zimną kawę? I odwrotnie – ten medialny perfekcjonizm. Wszystko czyste, różowe, idealne – myślimy sobie „przecież ja nigdy nie będę miała tak jak ona“ i tak się zapętlamy w swojej „nieperfekcyjności” i braku czasu.

Dominika: Internet, wbrew pozorom, wyrządza nam największą szkodę. Bo to jest coś, co jest wszechobecne. Żyjemy w mediach społecznościowych, telefonu prawie nie odkładamy. Non stop czytamy, oglądamy i się nakręcamy… bez sensu się porównujemy i w końcu odpuszczamy.

 

Magda: Jak patrzę na to wszystko to sobie myślę, że w dużym stopniu same sobie robimy krzywdę. Same nie chcemy wygospodarować czasu dla siebie. Bronimy się tym, że dzieci pochłaniają nas od świtu do nocy. Że nie mamy czasu, pieniędzy, ochoty bo jesteśmy zmęczone. A przecież czas dla siebie to nie musi być cały weekend w SPA… chociaż kto by nie chciał! To nie muszą być setki złotych. To może być kawa wypita w spokoju rano zanim dzieci się obudzą. To może być chwila oddechu, kiedy dziecko ma drzemkę. To może być domowa maseczka w czasie wieczornej kąpieli. To może być dziecko zostawione w sobotę z tatą na pół godziny i nasz samotny jogging. Możliwości jest tak wiele… Czy to tylko mój złudny optymizm?

Dominika: Często słyszę „Daj spokój, nie mam czasu, doba jest za krótka“. Wiem coś o tym, sama jestem mamą i nie raz brakuje mi dodatkowych godzin, ale to nas nie zwalnia z odpowiedzialności za siebie. Tak, tak! Z odpowiedzialności za siebie, bo jesteśmy odpowiedzialne nie tylko za nasze dzieci, ale również za nas samych. Nasze dzieci nas potrzebują zdrowych, wypoczętych, szczęśliwych. I pomijając sytuacje losowe czy różne choroby, mamy na to wszystko wpływ.

Poza tym, nasze dzieci uczą się przez modelowanie. Obserwują nas i na podstawie naszych zachowań tworzą swoje przekonania oraz wiedzę dotyczącą funkcjonowania tego świata. Czego się nauczą od niedbającej o siebie mamy? Tego, że nie trzeba o siebie dbać, że trzeba się poświęcać innym. Czy tego właśnie chcemy dla naszych dzieci? Żeby odpuściły troskę o siebie samych? Jestem przekonana, że nie.

Dziewczyny! Apelujemy – pomyślcie o sobie, zanim Wasz dzbanuszek będzie już zupełnie pusty. I pamiętajcie, że dbanie o siebie to nie tylko uroda. Dbanie o siebie to dbanie o swoje zdrowie, o swoją psychikę, o swoje ciało, o swój żołądek… 🙂

 

Artykuły o podobnej tematyce, które mogą Cię zaciekawić i zgłębić temat:

“Mam czas dla siebie, bo moje dzieci mają tatę!”

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.

Kontakt
close slider
Aby wypełnić ten formularz, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce.
Imię i nazwisko