Wpływ dzieciństwa na dorosłość

Czy ma znaczenie ile czasu spędzimy z bobasem skoro ono nic z tego nie zapamięta? Po co tak dbać o to, w jaki sposób spędza czas nasz raczkujący bobas lub dorastająca dwulatka skoro zapytane o te aktywności za kilka lat nie będą nic a nic kojarzyć?!

 

Czy to naprawdę przeszłość?

 

Wydawać by się mogło, że każdy z nas ma swoje życie, swoją przeszłość… i że ta przeszłość to coś, co już było, co jest za nami i pozostaje bez wpływu na teraźniejszość, nie mówiąc już o przyszłości. Wydawać by się również mogło, że jeśli nie podobało nam się to, jak wychowywali nas nasi rodzice, to wystarczy jeśli w przypadku swoich dzieci zrobimy coś po swojemu i wszystko będzie w porządku.

Rzeczywistość wygląda jednak nieco inaczej. Brakuje nam pełnej świadomości tego, że my, jako rodzice, przenosimy na nasze pociechy naszą przeszłość – problemy z dziecięcych lat, konflikty z rodzicami, kompleksy, niespełnione marzenia. Mamy za dużo niepodomykanych spraw i niepoukładanych relacji. A to, w jaki sposób postrzegamy własne dzieciństwo i doświadczenia z nim związane, w dużym stopniu decyduje o tym jak wychowujemy swoje dzieci, oraz jaki styl przywiązania z nimi tworzymy. Bardzo często nie bierzemy tego aspektu w ogóle pod uwagę, sądząc, że dzieciństwo już było, minęło, a ważne jest tylko to co tu i teraz.”

Zatrzymam Cię w tych myślach i zapytam „A w jaki sposób jesteś teraz taką osobą, a nie inną?”

 

Przeszłość vs teraźniejszość

 

To przeszłość nas ukształtowała i cały czas kształtuje. Znaczenie ma wszystko co do tej pory przeżyliśmy i wszystkie osoby, które na swojej drodze spotkaliśmy. Od samego początku, od narodzin.

Teraz pewnie pomyślisz „Przecież dzieci są za małe, żeby pamiętać szczegóły z okresu, kiedy je wychowywano…”. Znam to. Wiele osób dorosłych uważa, że z dzieciństwa nic się nie pamięta. Argumentują to na swoim przykładzie, kiedy sami nie potrafią sobie wielu rzeczy przypomnieć. Sęk w tym, że nie muszą sobie ich przypominać, ażeby miały one wpływ na to jacy jesteśmy i jak się zachowujemy w stosunku do innych ludzi. Owszem, dzieci są małe, ale sposób skonstruowania i funkcjonowania naszego mózgu pozwala na zapisywanie naszych wspomnień, emocji czy wydarzeń nawet bez udziału naszej świadomości. Jest za to odpowiedzialna PAMIĘĆ UKRYTA, która jest w nas obecna już od chwili naszych narodzin, a my nawet nie musimy mieć świadomego udziału w procesach jej kodowania. Co więcej, charakteryzuje się ona tym, że kiedy uzyskujemy do niej dostęp, nie mamy wrażenia jakbyśmy cokolwiek sobie przypominali.

 

Dzieciństwo punktem wyjścia

 

Tak więc nasze dzieciństwo to nasz punkt wyjścia. Jeśli jako dzieci coś przeżywaliśmy, z czymś sobie nie radziliśmy, a nasi rodzice nie potrafili nam w tym pomóc, to te wewnętrzne przeżycia i zranienia zaczną się ujawniać w późniejszych etapach naszego życia. Może być to na przykład gniew lub frustracja w stosunku do najbliższych nam osób, do dziecka albo do życiowego partnera, którego będziemy za to wszystko nieświadomie obwiniać. Dlatego musimy rozpoznać faktyczne źródło tych uczuć, otwarcie o tym powiedzieć oraz szukać zaspokojenia tych niezaspokojonych potrzeb w świadomy i nieraniący innych sposób. Przepracowanie i ułożenie sobie przeszłości daje niesamowite ukojenie i wewnętrzny spokój. Jesteśmy wówczas zaskoczeni jak wiele widzimy i rozumiemy. Nie mniej szokującą jest reakcja na dostrzeżenie pewnych zależności i odzwierciedleń: nasi rodzice i ich zachowania versus my i nasze zachowania w stosunku do własnych pociech.

Może to być nieco przerażające dla osób, które nie miały łatwo w tamtym okresie swojego życia. W takich sytuacjach pojawia się stres przed powtórzeniem błędów naszych rodziców oraz przez przeniesieniem pewnych schematów działania. I ten stres jest całkowicie zrozumiały, ponieważ chcemy zbudować jak najpiękniejszą i jak najbardziej wartościową relację z własnym dzieckiem. Dlatego uspokajam, nie wszystko jest przesądzone.

 

Samoświadomość

 

Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest samoświadomość. Jeśli zrozumiemy swoje przeżycia i to, jak one wpłynęły na nasze życie, mamy wówczas szansę przerwać negatywne wzorce relacji rodzinnych, które samoistnie toczą swoje koła z pokolenia na pokolenie. Dlaczego samoistnie? Ponieważ tak działa mózg człowieka: zapisuje wszystkie doświadczenia na tych białych kartach, z którymi się rodzimy i tworzy sieci połączeń komórek nerwowych. I to już w nas zostaje, zgodnie z tym działamy dalej. Za przykład mogą posłużyć nam tutaj sytuacje, w których mówimy naszemu dziecku coś, czego tak bardzo sami nie lubiliśmy słyszeć kiedy byliśmy mali, lub kiedy traktujemy nasze pociechy w sposób, który wydawał nam się niewłaściwy w przypadku naszych rodziców. To są właśnie schematy, te słynne wzorce z dzieciństwa, których niełatwo się pozbyć lub przełamać.

 

Powrót do przeszłości

 

Kiedy już staniemy się świadomi tego, że nasze dzieciństwo nie pozostaje bez wpływu na nasze maluchy, możemy zacząć działać. To nie będzie łatwa praca, ponieważ będzie wymagała ona od nas dokładnego i głębokiego rachunku sumienia. Jest duża szansa na to, że będziemy musieli zmierzyć się z czymś, od czego zawsze uciekaliśmy, bo tak było po prostu łatwiej. Natomiast jeśli w perspektywie mamy wartościową, pełną zaufania, zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa relację z naszym dzieckiem, to nic nie może być większym motywatorem do tego, aby z tą przeszłością jednak się zmierzyć. Oczywiście nie jest regułą, że każdy z nas ma bagaż pełen samych ciężkich przeżyć. Chodzi o to, że nawet doświadczenia z pozoru bezpieczne i pozytywne będą wymagały od nas wysiłku i zaangażowania w ich zrozumienie i przepracowanie. Dlatego dobrze jest, jeśli w całym tym procesie towarzyszy nam ktoś bliski, kto nas zrozumie i wesprze w każdej sytuacji.

Ten powrót do przeszłości ma również na celu przerwanie emocjonalnej pępowiny, którą często jesteśmy związani z naszymi rodzicami w dorosłym życiu. Jeśli nam się to uda, możemy wówczas zbudować dla naszych dzieci bezpieczne otoczenie, w którym będą się rozwijać, dorastać i zapełniać swój plecak cennymi doświadczeniami i wartościowymi relacjami.

 

Moc słów

 

To, jaki wpływ na nas ma nasze własne dzieciństwo jest jedną stroną medalu. Drugą natomiast jest to, jaki wpływ będziemy mieli my na nasze dzieci. Otóż niesamowicie ważny, jeśli nie najważniejszy. Dzieci rodząc się nic o sobie nie wiedzą. To rodzice są ich pierwszym źródłem informacji. Dlatego nieocenionym i tak niesamowicie kluczowym jest to, jak reagujemy na nasze dziecko, jak o nim i do niego mówimy, ponieważ wszystko co dzieci słyszą na swój temat biorą za prawdę. One budują przekonania na swój temat na podstawie tego jak widzą siebie w relacjach z innymi, oraz na podstawie tego co ich zdaniem czują inni w stosunku do nich. Tak kształtuje się ich samoocena i poczucie własnej wartości. Możemy zatem łatwo sobie wyobrazić jaką moc ma np. krytyka – rodzi ona w dziecku przekonanie, że jest ono niedoskonałe, złe, niewarte szacunku ani uwagi. Pamiętajmy, że to, jaki obraz nas samych jest utrwalany w dzieciństwie, będzie podwaliną dorosłego życia.

Musimy zwracać uwagę na nasze słowa. I mam tu na myśli nie tylko słowa wypowiadane bezpośrednio do dziecka, ale również w jego obecności. Często wydaje nam się, że dzieci są czymś zajęte, że nie widzą, że nie słyszą. Nie ma lepszych obserwatorów niż te małe istoty, które wychwytują nawet najmniejszy szelest, głównie wtedy, kiedy najmniej jest nam to na rękę. Są one doskonałymi obserwatorami, lecz kiepskimi interpretatorami. Dzieci chłoną wszystko, niezależnie od tego czy coś jest dobre czy złe, ponieważ najczęściej brak im jeszcze wystarczającej wiedzy w tym temacie oraz odpowiednich umiejętności. Widzimy to po zachowaniach „przynoszonych” do domu z przedszkola – wśród tych napawających dumą są również te niechciane, podpatrzone od rówieśników w ramach testowania świata.

 

Rodzic lustrem dla swojego dziecka

 

Czasami ze zdziwieniem obserwujemy jak nasze pociechy nas naśladują. Nic w tym dziwnego, ponieważ dzieci chcą być takie jak ich rodzice, którzy są dla nich autorytetem i ich całym światem. Dzieci uczą się poprzez modelowanie, poprzez przykład, a nie wykład. Prędzej zrobią to, co my sami zrobimy, niż to co im powiemy. Podobnie rzecz ma się z emocjami, uczuciami i mimiką twarzy. Da się zauważyć jak nasza radość, zadowolenie czy szczęście „rozlewają się” na nasze dzieci. Niestety nieco rzadziej dostrzegamy wzajemne powiązania z trudnymi emocjami, takimi jak złość, frustracja, irytacja. Często chcemy uciszyć nasze płaczące dziecko krzycząc na nie. 🙁 Dziwimy się wówczas, że ono się nie uspokaja. A nie uspokaja się, ponieważ my jesteśmy zdenerwowani, i dopóki to my, rodzice, nie będziemy źródłem spokoju i opanowania, to nasze dzieci będą dalej chłonęły ten „dramat” od nas. A wszystko to za sprawą neuronów lustrzanych, które są najbardziej aktywne u dzieci do ok. 4 roku życia. To właśnie te struktury mózgowe przyczyniają się m.in. do kształtowania wewnętrznego stanu emocjonalnego dzieci. Nasze emocje czy też samopoczucie, dobre lub złe, wpływają bezpośrednio na samopoczucie dziecka.

W tym miejscu bardzo wyraźnie widać powiązanie naszego dzieciństwa z dzieciństwem naszych dzieci:

my jako małe istoty chłonęliśmy emocje i zachowania naszych rodziców → to, czego doświadczyliśmy ukształtowało nas i zapisało się na karcie naszych wspomnień (zarówno za sprawą pamięci ukrytej, jak i jawnej) → obecnie działamy zgodnie z tym, co zostało zapisane → nasze dzieci chłoną „nas”, takimi jakimi jesteśmy dzięki naszemu dzieciństwu

 

Nie wszystko stracone

 

Być może to wszystko zabrzmiało dosyć groźnie i przerażająco, dlatego chcę Was uspokoić: nasze dzieciństwo jest punktem wyjścia do wychowywania własnych dzieci, jednak najbardziej kluczowe jest to, co z tym dzieciństwem zrobimy. Relacje z naszymi dziećmi nie muszą odzwierciedlać relacji z naszymi rodzicami. One są tylko punktem odniesienia. Jeśli nie pasuje nam coś na linii „my – nasi rodzice”, to ciężką pracą możemy to zmodyfikować, a później przełożyć na komunikację i budowanie więzi z naszymi pociechami.

 

A co z błędami?

 

W kontekście wpływu na dorosłość naszych dzieci pojawia się jeszcze kwestia popełnianych błędów. Rodzice często martwią się i mają wyrzuty sumienia jeśli zdarzy im się zdenerwować czy też krzyknąć na dziecko. Pojedyncze potknięcia nie rzutują na kształt całego dzieciństwa. Najważniejsze są te działania, które się powtarzają, czyli sytuacje, kiedy na tych błędach się nie uczymy i dalej je popełniamy. Dzieci zachowają te połączenia nerwowe w mózgu, których będą najczęściej używały, i które będą najczęściej uruchamiane pod wpływem różnych sytuacji. Nie należy zatem za wszelką cenę unikać błędów, ponieważ są one wspaniałą okazją do nauki, lecz pracować nad wyciąganiem z nich lekcji. Jeśli każdy błąd będziemy traktować jak porażkę i zaczniemy wątpić w swoje umiejętności, poczujemy się zniechęceni oraz szybko zaczniemy oceniać i krytykować, zarówno siebie, jak i innych. Powstanie wówczas błędne koło: atmosfera zrobi się napięta, wyzwoli się coraz więcej spięć i trudnych emocji, oraz zaczniemy popełniać kolejne błędy. Bycie mamą czy tatą to najcięższa praca na świecie, ogromnie stresująca i wymagająca, dlatego my, rodzice, też czasami reagujemy z poziomu gadziego mózgu, czyli bezmyślnie. W takiej sytuacji należy po prostu przeprosić swoje dziecko, które dość łatwo wybacza i zapomina.

 

Co teraz?

 

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu pojawiła się w Was jakaś refleksja. Być może zastanawiacie się nawet od czego zacząć? Jak się dowiedzieć czy i jakie schematy powtarzamy, co odzwierciedlamy w stosunku do naszych dzieci? Serdecznie zachęcam do obserwacji – siebie i Waszych dzieci, ich zachowań oraz Waszych reakcji. Sprawdźcie co Was denerwuje i pomyślcie co może za tym stać? Czym są podyktowane różne reakcje czy komunikaty. Zapisujcie wszystkie spostrzeżenia, a być może bardzo szybko zobaczycie na tej kartce zależności, o których wspominałam. Być może dostrzeżecie jakieś schematy i punkty wspólne, które będą Waszym motywatorem do pracy podczas dalszego wychowywania Waszych cudownych dzieci. A wtedy może być już tylko lepiej. 🙂

Opinie

Na co dzień korzystam z ogromu wiedzy, jaki Pani Dominika przekazuje w mediach społecznościowych i swoim blogu. W sytuacji kryzysowej skorzystałam z telekonsultacji, w trakcie której dostałam konkretne porady wsparte szeroką wiedzą w zakresie psychologii dziecięcej. Polecam z całego serca!

Pani Dominika jest dla mnie ogromnym wsparciem na mojej macierzyńskiej drodze. Niemal każdego dnia czerpię z ogromu wiedzy przekazywanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. W trudniejszym momencie skorzystałam z konsultacji indywidualnych, podczas których pani Dominika z dużym zaangażowaniem udzieliła porady i wsparcia.

Pani Dominika to niezwykle ciepła, miła i sympatyczna osoba. Świetnie odnajduję się temacie emocji małych dzieci, bardzo Nam pomogła. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Wytłumaczyła wszystko w bardzo prosty, zrozumiały dla Nas sposób popierając wszystko przykładami, które pozwoliły zobrazować nasz problem i to jak go naprawić. Pani Dominika bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do każdego, szuka różnych sposobów rozwiązania problemu bardzo serdecznie polecamy!!!

Dominika to odpowiednia osoba na odpowiednim "stanowisku"! Zawsze można na nią liczyć, na jej niezawodne rady, wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie oraz ogromną chęć pomocy w rozwiązywaniu problemów. Korzystaliśmy z konsultacji przez Skype oraz e-mailowo. Polecam każdemu rodzicowi również szkolenia online autorstwa Dominiki, nie ma takiej ceny, której nie dałoby się za tak profesjonalne wsparcie i wiedzę.

Pani Dominika jest bardzo ciepłą i miłą osobą, z którą bardzo przyjemnie się rozmawia. Dodatkowo posiada dużą I fachową wiedzę na temat rozwoju dzieci, ich emocji, zachowań. Konkretne rady z przykładami jak sobie radzić w trudnych sytuacjach - to jest to czego oczekiwałam. Polecam serdecznie panią Dominikę!

Ogromna wiedza o małych ludziach. Wszystko dokładnie opisane, wyjaśnione. Widać bardzo duże zaangażowanie. Poza tym pani Dominika to pełna empatii i bardzo sympatyczna osoba. Ja się od Pani Dominiki bardzo dużo nauczyłam i polecam wszystkim :)

Bardzo polecam Panią Dominikę. Wspaniała osoba, która w bardzo przyjazny i profesjonalny sposób podchodzi do tematu, pomaga rozwiać wątpliwości i rozwiązać problemy. Wszystko spokojnie i dokładnie tłumaczy, zawsze odpowiada na pytania. Korzystałam z usług Pani Dominiki już kilka razy i jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością zgłoszę się do niej ponownie.

To co mi dały te szkolenia, to taki wewnętrzny spokój … poczucie, że mimo trudności dam radę. Myślałam, że rozumiem moje dziecko, ale teraz wiem, że rozumiem go bardziej i mam wrażenie, że mogę stać się lepszą mamą. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę Cię oglądać wieczorem, bo później za dużo mi w głowie wiruje i spać nie mogę, tylko zapisuję to co najważniejsze w moim szkoleniowym notatniku. Także byłam niewyspana przez kilka ostatnich dni :), ale za to jestem doedukowana! Jeszcze raz ogromne dzięki za te szkolenia, za świetną atmosferę, umiejętność trafiania do ludzi, przykłady i wsparcie w rodzicielstwie.

Twój sposób przekazywania wiedzy jest rewelacyjny – wiele z tych informacji czytałam w poradnikach albo jeszcze pamiętam ze studiów, ale sucha teoria niepoparta żadnym przykładem trudno wchodzi do głowy i jakoś tak nie dociera do człowieka. U Ciebie mnóstwo przykładów z życia codziennego i Twój spokojny głos sprawiają, że wiedzę się chłonie natychmiast. :)

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe. Cieszę się każda chwila razem. Mimo że nie zawsze jest kolorowo, jestem zmęczona czy nie wyrabiam się, to staram się widzieć pozytywy😊

Chciałam tylko napisać, że wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedzą. Mimo że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło, ale czuję się już pewniej bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy! Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie :)

W szkoleniach najbardziej podoba mi się Twoje szybkie tempo, konkret i to, że gołym okiem widać że wiesz co mówisz, jesteś pewna siebie i swojej wiedzy. Miło jest patrzeć jak czujesz się w tym taka… swobodna, z żarcikiem i mrugnięciem oka co jakiś czas jako przerywnik. Widać, że to czym się z nami dzielisz to Twoja pasja i ‚konik’- to jest ekstra. I to daje mi super poczucie spokoju że jesteś właściwą osobą do słuchania i do podążania za Twoimi wskazówkami. Jesteś naprawdę bardzo profesjonalna. :)

Obejrzałam właśnie szkolenie. Jestem ogromnie zadowolona. :) Pierwszy raz mam aż 7 stron notatek.
Jestem pod wrażeniem Twojego uporządkowania i podzielnej uwagi! Widać, że kochasz to, co robisz, bo nawet "po czasie" zamiast szybko uciekać, jeszcze podawałaś kolejne przygody, bardzo to doceniam. Super, że są z życia wzięte, a Ty jesteś bardzo otwarta, miło się Ciebie słucha :) Na pewno będę wracać po kolejną wiedzę.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu webinaru "Trudne emocje u dziecka" i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Ogrom rzetelnej wiedzy, teoria jak i przykłady z życia wzięte. Czyli to co lubię najbardziej!

Obejrzałam całe szkolenie i jestem pod absolutnym wrażeniem Twojej pracy. Po pierwsze opowiedziałaś o wielu zachowaniach mojego dziecka, część z nich dopiero zaczyna się pojawiać. Dzięki temu przestałam właściwie automatycznie denerwować się płaczem córeczki. Teraz wiem że jest on potrzebny, a wcześniej po prostu mnie paraliżował. Przekazałaś mi tak dużo wiedzy i wskazówek, że nie sposób się do wszystkiego odnieść teraz na bieżąco, ale jestem przekonana że będę wracała do nagrania wielokrotnie.

Wczorajsze szkolenie było rewelacyjne! Jestem bardzo pokrzepiona tą wiedza. Mimo, że mam blisko 11 miesięczna dziewczynkę, więc sporo rzeczy jeszcze nas nie dotyczyło ale czuję się już pewniej, bo wiem jak reagować i co myśleć już na wszelki wypadek 😊 Jak to dobrze że jest ktoś taki jak Ty!

Po ostatnich dwóch szkoleniach inaczej patrzę na moją mała dziewczynkę. Widzę w niej małego człowieczka, którym tak jak nami wszystkimi kierują emocje. Jestem dużo bardziej spokojna, a przez to widzę że i moje dziecko jest szczęśliwe.

"Trudne emocje rodziców" - świetny kurs! Jeden z lepszych, naprawdę! 2,5h samych merytorycznych informacji, świetne wskazówki, przykłady. Doskonale motywujesz, aż się chce działać :)

Z okazji Twoich urodzin skorzystałam z promocji na kurs o złości rodziców. W końcu udało mi się przesłuchać. Jednak jak człowiek rozumie pewne mechanizmy, to życie wydaje się łatwiejsze. Bardzo Ci dziękuję, przewartościowałam kilka rzeczy, przemyślałam i uzbrojona w wiedzę pędzę dalej! :)

Tak się cieszę, że trafiłam do Ciebie. Dziękujemy razem z mężem za wszystko co robisz. Dajesz nam wsparcie i narzędzia do budowania fajnych relacji z naszymi dziećmi. Zaczęliśmy w zeszłym roku szkoleniem „Moje dziecko mnie nie słucha”, które otworzyło nam oczy. Dzięki szkoleniu „Młodsze rodzeństwo w drodze” przygotowaliśmy synka na pojawienie się młodszej siostry. Obecnie jesteśmy po pakiecie szkoleń o emocjach. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale cieszę się, że jesteśmy bardziej świadomymi rodzicami i przede wszystkim wyrwaliśmy się z dawnych schematów, w których sami byliśmy wychowywani.